Wywodzi się z holenderskiej szlachty
Alexander van der Bellen ma korzenie imigracyjne – historia jego rodziny związana jest z Rosją i Estonią, a zaczyna się od szklarza holenderskiego, który w 1763 roku zamieszkał w Imperium Carów. Rodzina uzyskała szlachectwo, zamieszkała w guberni pskowskiej, niedaleko Estonii. Alexander, dziadek obecnego polityka Partii Zielonych, urodzony w 1859 roku, był członkiem lokalnego ziemstwa. W 1913 roku został jego przewodniczącym. Cztery lata po abdykacji cara stanął na czele lokalnego rządu w Pskowie. Po zakończeniu I wojny światowej Psków przechodzi z rąk do rąk. Na krótko przed tym, jak miasto zostanie opanowane przez bolszewików, dziadek Alexander z małżonką i trzema synami uciekli do Estonii. Tak rozpoczyna się nowy etap w historii Van der Bellenów.
W Estonii rodzina zmienia nazwisko z "von der Bellen" na "van der Bellen", pragnąć odwołać się do holenderskich korzeni. Boją się dyskryminacji w nowym państwie estońskim jako Rosjanie... Wuj polityka Zielonych Georg, zostaje aresztowany przez Sowietów zimą 1920 roku, kiedy omyłkowo w czasie prac leśnych przekracza granicę sowiecko-estońską. Podczas drogi do Pskowa, ucieka patrolowi sowieckiemu i przez cienki lód jeziora Pejpus wraca do Estonii. To prawie materiał na film sensacyjny!
Dziadek polityka Zielonych Alexander umiera w Estonii w 1924 roku, wuj Georg po paru latach w Ameryce. Córka Irina w 1928 roku zostaje zastrzelona przez kochanka w Tallinnie. Najmłodszy z braci – stryj polityka Konstantin – rozpoczyna studia medyczne w Tartu. Sukces w nowym kraju odnosi kolejny z braci i ojciec polityka Alexander Van der Bellen, który uczy się języków i studiuje ekonomię w Tartu. W latach dwudziestych jeździ po uniwersytetach niderlandzkich i angielskich i opowiada o nędzy w jakiej żyją rosyjscy emigranci. Po ukończeniu studiów zostaje szefem firmy eksportującej drewno na jednej z wysp estońskich. W latach trzydziestych przeprowadza się do Tallinna i zostaje menadżerem brytyjskiego Overseas Bank ds. kredytów międzynarodowych. W 1934 roku oddaje paszport uchodźcy i zostaje obywatelem estońskim. Rodzina Van der Bellen zostaje elitą estońską. Ale znów pojawia się polityka międzynarodowa i... Pakt Ribbentrop-Mołotow.
Bolszewickie fatum dogania rodzinę Van der Bellenów
Gdy Sowieci wkraczają do Estonii matka i siostra kandydata prezydenta-elekta Austrii odpoczywają w szykownym Pärnu (Parnawie). Ojciec boi się aresztowania przez Sowietów i podejmuje decyzję o ucieczce z Estonii. 23 października 1940 roku Van der Bellen w piśmie do Uniwersytetu w Tartu zwraca się o wydanie mu dokumentu urodzenia. Ale na razie nie ma możliwości wyjazdu. Dopiero po podpisaniu porozumienia sowiecko-niemieckiego o powrocie Niemców do Reichu udaje się Van Der Bellenowi wyjechać do Niemiec – tym razem udają niemiecką rodzinę. Przez Prusy Wschodnie pociągiem do Niemiec wyjeżdża rodzina: ojciec Alexander, żona Alma Siebold (etniczna Estonka), córka Vivian-Diana, a także matka Adele i siostra Natalie. W Estonii – z powodów rodzinnych – zostaje brat Konstantin. Przez lagier w miejscowości Werneck koło Würzburga rodzina udaje się do Wiednia. W ten sposób rozpoczyna się austriacki etap historii rodziny Van der Bellenów... Tu na świat przychodzi w 1944 roku Alexander Van der Bellen, późniejszy polityk Zielonych. Nigdy nie nauczy się rosyjskiego, rodzina chciała go uchronić przed imigranckim losem. Rodzina zachowuje obywatelstwo de facto nieistniejącej już Estonii, dopiero w 1958 roku uzyskują obywatelstwo austriackie. Dziś kandydat Zielonych mógłby się ubiegać o zwrot obywatelstwa w Tallinnie i z pewnością otrzymałby je. Krewni rodziny Van der Bellenów wciąż żyją w Estonii.
Kim jest Van der Bellen
W trakcie kampanii wyborczej Van der Bellena temat Estonii właściwie nie pojawiał się w mediach, choć wspominano o jego imigranckich korzeniach, które miały wpływać na inny stosunek do zagadnienia uchodźców niż w przypadku nacjonalistycznego kontrkandydata. Jedynym czasopismem, które w sposób wyczerpujący opisało historię rodziny Van der Bellenów był niemiecki "Die Zeit". Van der Bellen wypowiadał się natomiast na…
Prenumeruj, wspieraj i czytaj bez ograniczeń!
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.
Patron
17 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i 15 co miesiąc
- 5% stałej zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 200 Monet na start i 30 co miesiąc
- 10% stałej zniżki i bezpłatna dostawa w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Roczna
149 zł rocznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i co roku
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Na zawsze
799 zł jednorazowo
- Dożywotni dostęp do wszystkich tekstów Premium
- 500 Monet na start
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
Poznaj ofertę dla firm i instytucjiCzytelnicy o Przeglądzie Bałtyckim
Przegląd Bałtycki jest super. Jedno z niewielu sensownych mediów o krajach nadbałtyckich.
Bardzo podoba mi się Wasza strona. Są na niej bardzo ciekawe artykuły o regionie, małych miastach i kulturze, którymi bardzo się interesuję. Pomaga mi ona również w nauce polskiego :) Dziękuję!
Z zainteresowaniem czytam Wasz portal - świetna robota!
Robicie dobrą robotę, tylko się nie zniechęcajcie!


