Claudia Müller urodziła się 1981 roku w Rostocku. W latach 2002-2012 studiowała Baltic Management Studies w Wyższej Szkole Zawodowej w Stralsundzie. Od 2009 r. angażowała się w życie polityczne Stralsundu. Zasiadała w radzie powiatu Pomorze Przednie-Rugia. W 2011 roku została członkiem Związku’90/Zielonych, pełniąc w latach 2012-2018 funkcję współprzewodniczącej regionu. Sprawowała także urząd członka zarządu miasta Stralsund (Bürgerschaft). W 2015 r. bez powodzenia kandydowała na burmistrza Stralsundu. Jesienią 2017 roku została wybrana na posłankę do Bundestagu z regionu Meklemburgia-Pomorze Przednie, gdzie zajmuje się m.in. gospodarką morską. Należy do organizacji „Europa-Union Deutschland”, która opowiada się za budową federalnej Europy. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Dwa tygodnie temu w Rostocku odbył się Dzień Rosji, w którym udział wzięła premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig, a także wiceprzewodniczący Bundestagu Thomas Oppermann. Z kolei w czwartek i piątek szefowa rządu Meklemburgii odwiedziła Moskwę. Pani partia sprzeciwia się zarówno organizacji Dnia Rosji, jak i tego typu wizytom. Czy ma to jedynie związek z polityką zagraniczną Rosją, aneksją Krymu, wojną w Donbasie i Syrii, czy jest coś jeszcze? Claudia Müller: Generalnie jesteśmy zwolennikami współpracy międzynarodowej. Wolimy, żeby rozmawiać ze sobą, a nie o sobie. Niestety to forum, które odbyło się w Rostocku, skupia się jedynie na relacjach gospodarczych, pozostawiając poza nawiasem wiele tematów takich jak prawa człowieka, wojna na wschodniej Ukrainie czy Krym. Równie krytycznie podchodzę do samego zainteresowania jedynie Rosją jako sąsiadem. Niemcy graniczą także z Polską, a naszym głównym partnerem gospodarczym jako Meklemburgii-Pomorza Przedniego jest właśnie wasz kraj. Mamy także silne związki z krajami nordyckimi i bałtyckimi. A nie widzę podobnych wysiłków ze strony władz regionu, by wzmocnić te więzi. Podczas Dnia Rosji w Rostocku Thomas Oppermann z SPD był dość krytyczny wobec polityki zagranicznej Rosji, aczkolwiek podkreślił także, że Unia Europejska powinna budować z Rosją „wspólną przestrzeń gospodarczą od Lizbony po Władywostok”. Bronił także idei Nord Stream II jako „projektu ekonomicznego, a nie politycznego”. Czy takie nastawienie jest powszechne w Meklemburgii? Jaka jest pozycja Zielonych w tej sprawie? Byłam całkiem zaskoczona, że Thomas Oppermann poruszył te kwestie. Dotychczas na tym forum nie przebijał się żaden krytycyzm wobec polityki Rosji. Zieloni zawsze krytykowali Nord Stream II. Dzieje się tak z wielu powodów, głównie dlatego, że jest kontrproduktywny, gdy mowa o przejściu na energię odnawialną. Nie podoba nam się także geostrategiczny wpływ tego projektu na region. Częścią tożsamości naszej partii w Meklemburgii są grupy walczące o prawa obywatelskie w dawnej NRD. Jesteśmy bardzo świadomi tego, co się dzieje…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

