Monika Navickienė urodziła się w 1981 roku w Telszach, gdzie ukończyła szkołę średnią i szkołę muzyczną, następnie zaś studiowała filozofię na Uniwersytecie Wileńskim oraz ekonomię na Uniwersytecie Michała Römera w Wilnie. W 2011 roku rozpoczęła działalność w Związku Ojczyzny-Litewskich Chrześcijańskich Demokratach. W 2016 roku z ramienia konserwatystów znalazła się w II turze wyborów sejmowych w okręgu Nowa Wilejka, będącym najmniej litewską częścią stolicy. Ostatecznie pokonała w II turze kandydata skrajnej lewicy Algirdasa Paleckisa. Jest współzałożycielką organizacji „Neužmiršk”, która działa na rzecz upamiętnienia ofiar 13 stycznia 1991 r., czyli „krwawej niedzieli” pod wieżą telewizyjną w Wilnie. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Na kogo głosowała Pani w prawyborach w Związku Ojczyzny-Litewskich Chrześcijańskich Demokratach? Monika Navickienė: Na Ingridę Šimonytė. Dlaczego taki wybór? Jestem szefową jej kampanii wewnątrzpartyjnej. Sądzę, że Ingrida Šimonytė ma za sobą doświadczenie w różnych instytucjach litewskich, a to przemawia na jej korzyść jako kandydatki w wyborach prezydenckich. Pracowała w Ministerstwie Finansów, we władzach Uniwersytetu Wileńskiego, a także zarządzie Banku Litewskiego. Wie zatem, jak funkcjonują te wszystkie organizacje. Ponadto, to co mi się podoba w Šimonytė, to fakt, że ma bardzo jasne i zdecydowane podejście do spraw geopolitycznych. Nie chce robić ustępstw wobec Rosji tak jak inny kandydat w tych wyborach. Gitanas Nausėda zdecydował się kandydować jako osoba niezależna, nie jako kandydat Związku Ojczyzny. Początkowo sądziłam, że weźmie udział w prawyborach. Że będzie mu potrzebne poparcie konserwatystów w drugiej turze. On jednak zdecydował inaczej. Jego prawo. Jak mocna będzie walka w tych wyborach? Vygaudas Ušackas zrezygnował, ale wciąż w sondażach obecni są mer Kowna Visvaldas Matijošaitis, premier Saulius Skvernelis, były działacz waszej partii, a obecnie lider Litewskiej Partii Centrum Naglis Puteikis, a także wspomniany Gitanas Nausėda... Siłą Ingridy Šimonytė jest to, że jest popierana nie tylko przez wyborców konserwatywnych, ale wspiera ją o wiele szersze spektrum. Z kolei jeśli mówimy o premierze Skvernelisie, to nie jestem przekonana, czy w ogóle wejdzie do drugiej tury. Šimonytė jest serdeczną osobą, szczerą, a także ma bardzo wyrazisty przekaz. Ludzie popierają ją nie dlatego, że jest posłanką konserwatystów, ale ze względu na jej przymioty osobiste. Ona potrafi podejmować właściwe decyzje we właściwym czasie. Ludzie ją za to szanują. W przyszłym roku macie także wybory do rady miejskiej Wilna, a także bezpośrednie wybory mera. Wasz kandydat Dainius Kreivys, były minister gospodarki w rządzie Andriusa Kubiliusa, ma szansę? Ja oceniam go pozytywnie, bo ludzie są już zmęczeni systemem Šimašiusa. Tu nawet nie chodzi o niego osobiście, ale o…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

