Spacerując po wileńskim Starym Mieście nie sposób ominąć miejsca związane z życiem i twórczością Adama Mickiewicza. Chociaż urodził się w odległym o ponad 100 km Nowogródku (lub wg innych źródeł w jeszcze dalszym Zaosiu) – obecnie na Białorusi – to właśnie w Wilnie eksplodował jego talent twórczy. Tutaj studiował, tutaj wydano jego pierwsze utwory, tutaj wreszcie zaangażował się w działalność filomatów, co stało się potem przyczyną uwięzienia i wygnania. Na ścianie budynku przy ul. Didžioji 22 (d. ul. Wielka) widnieje polsko-litewska inskrypcja informująca, że „z tego domu wyjechał w dniu 6 listopada (25 października) 1824 roku zesłany do Rosji Adam Mickiewicz, opuszczając Wilno na zawsze”. Stojący obok Kościołów św. Anny oraz św. Franciszka i św. Bernarda pomnik Mickiewicza przedstawia wieszcza lekko pochylonego, opartego na złamanej kolumnie. Poeta sprawia wrażenie, jakby przez przymknięte oczy przyglądał się ukochanemu miastu, wspominając czasy swej „górnej i durnej” młodości. Na cokole pomnika widnieje napis ADOMAS MICKEVIČIUS. W tylnej części pomnika, za posągiem umieszczono sześć płaskorzeźb przedstawiających sceny z Dziadów. Pochodzą one z przedwojennego, nieukończonego pomnika autorstwa Henryka Kuny, mówiąc swoją obecnością o zawiłych losach upamiętnienia Mickiewicza w dawnym Wilnie. Za carskich czasów Pierwsza akcja pomnikowa miała miejsce w stulecie narodzin Mickiewicza w 1898 roku. Odsłonięto wówczas pomniki w Krakowie i w Warszawie, których wieszcz nigdy nie odwiedził. Choć w Wilnie pomysł wystawienia pomnika pojawił się już parę lat po śmierci poety w 1855 roku, to w późniejszych latach należało o nim zapomnieć. W warunkach terroru i prześladowań, jakie zapanowały po upadku powstania styczniowego, nie było mowy o żadnych patriotycznych manifestacjach – bo za takie należałoby uznać uczczenie pamięci poety, który swą twórczość niejednokrotnie kierował przeciwko rezydującym w Petersburgu władcom. Wilnianie nie wyzbyli się jednak nadziei na uhonorowanie Mickiewicza. Rozgoryczenia nie krył znany wileński działacz i publicysta Czesław Jankowski, który w roku setnego jubileuszu narodzin poety pisał: „Wszędzie na ziemiach byłej Rzeczypospolitej ma Mickiewicz pomniki, tylko właśnie w Wilnie nie uczczono pomnikiem tego, który tułając się po świecie był duszą przez całe życie tu, pod tym niebem naszym, spod którego żadna siła duszy ludzkiej wygnać nie potrafi. (…). Właściwego pomnika Mickiewicza nie dano wznieść narodowi polskiemu. Nie stanął pomnik ten, który Mickiewiczowi należy się od narodu polskiego. Bo stanąć powinien tylko w Wilnie”. Jedyne, co wówczas się udało, to sfinansować ze składek wilnian skromną rzeźbę, która znalazła swe miejsce w Kościele św. Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła – gdzie za młodu wieszcz przychodził się modlić.…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

