Wydarzenia związane z wyborami prezydenckimi przerosły oczekiwania wszystkich – nie tylko władzy białoruskiej z Aleksandrem Łukaszenką na czele, ale części białoruskich elit, które nie przewidywały takiej skali demonstracji mieszkańców, ale też i poziomu brutalności ze strony władz. W trakcie poprzednich wyborów prezydenckich (głównie w latach 2006 oraz 2010) protesty przeciwko fałszerstwom i manipulacjom ze strony władz odbywały się głównie w Mińsku i skupiały od kilkuset osób do kilku tysięcy demonstrantów. Obecnie jesteśmy świadkami zupełnie innej sytuacji – nieoczekiwanego i powszechnego wybudzenia się narodu białoruskiego, który wyraźnie mówi władzy „stop!”. Co się zmieniło? Swiatłana Cichanouska. Zdj. Serge Serebro, Vitebsk Popular News / CC BY-SA 3.0. W stosunku do wyborów z poprzednich lat jest szereg nowych aspektów. Po pierwsze nie są to protesty powstałe wokół konkretnego lidera politycznego czy partyjnego. Jeszcze przed wyborami z polecenia prezydenta Łukaszenki uwięziono n...
Pozostało jeszcze 95% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


