„Skoro Wilno nie może pojechać nad morze, to morze przyjedzie do Wilna” – ogłosił 23 czerwca mer Wilna Remigijus Šimašius. 300 metrów sześciennych piasku, drewniane ścieżki, boisko do siatkówki, wieżyczki ratowników, przebieralnie, a nawet tabliczki ostrzegające przed rekinami. Do tego ekran wyświetlający obraz szumiących bałtyckich fal. To wszystko po to, żeby stworzyć imitację nadmorskiego wypoczynku dla mieszkańców miasta, którzy z powodu wciąż trwającej epidemii COVID-19 nie mogą wybrać się na zagraniczne wczasy. Otwarcie plaży wystarczyło, by Wilno znów trafiło do zagranicznych mediów. „Miasto naprawdę ma swój moment w czasie pandemii” – zachwycił się portal turystyczny „Travel + Leisure”. Stało się tak nie po raz pierwszy. Wcześniej światowe media pisały o głośnych kampaniach promocyjnych Wilna (jak choćby „Punkt G Europy”), a tylko w ostatnich miesiącach o nowatorskich pomysłach władz miasta na urozmaicenie mieszkańcom życia w warunkach epidemii – np. o otwarciu w centrum miasta galerii obrazów pod gołym niebem. Plaża w centrum miasta byłaby pewnie tylko sezonową atrakcją, gdyby nie jej lokalizacja. Mer Wilna na miejsce letniego wypoczynku wilnian wybrał najbardziej reprezentacyjny (teoretycznie) plac stolicy – na Łukiszkach. Położony jest przy głównej alei – Giedymina, w pobliżu siedzib Ministerstwa Spraw Zagranicznych czy Sądu Konstytucyjnego. Południową ścianę placu zamykają budynki Akademii Muzycznej i Teatralnej oraz Sądu Okręgowego. W tym drugim za czasów radzieckich rezydowało KGB. Sam plac był z kolei miejscem straceń powstańców styczniowych w czasach carskich. Dlatego też niektórzy uznali otwarcie plaży za „taniec na kościach”. „Takie prace należy przerwać” Z reakcjami jako pierwsi pośpieszyli politycy. Przeciwko otwarciu plaży zaprotestowali posłowie opozycyjnego centroprawicowego Związku Ojczyzny-Litewskich Chrześcijańskich Demokratów (TS-LKD) Audronius Ažubalis i Laurynas Kasčiūnas. „Decyzja władz miasta o zorganizowaniu miejsca rozrywki w takim miejscu to taniec na kościach powstańców. Instalacja plaży na placu, na którym zabijano litewskich powstańców, gdzie w pobliskiej siedzibie KGB więziono i rozstrzeliwano członków ruchu oporu ma się nijak do szacunku dla walczących o wolność. Takie prace należy natychmiast przerwać” – oznajmił Ažubalis. Jeszcze tego samego dnia zareagowała również Państwowa Komisja Dziedzictwa Kulturowego. W wydanym oświadczeniu stwierdziła, że otwarcie plaży w tak ważnym dla litewskiej historii miejscu jest niezgodne z jego przeznaczeniem. „Podejmowane w pośpiechu decyzje w sprawie obiektów tak ważnych dla pamięci historycznej państwa, bez możliwości wyrażenia swojego zdania przez społeczeństwo, sprzyjają społecznym nieporozumieniom co do sposobu obchodzenia się z obiektami dziedzictwa kulturowego” – głosiło stanowisko Komisji. Reakcja posłów TS-LKD – ugrupowania stale podkreślającego przywiązanie do patriotycznych tradycji – nie zaskakuje. Dodatkowego smaczku dodaje jednak to, że współtworzy…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

