Nie byłeś w Kownie? Nie wiesz co znaczy żyć!

Jeżeli chcielibyśmy wystawić ocenę władzom Kowna za formowanie wizerunku miasta w ostatnich latach, to musiałby być to najwyższy stopień z możliwych, a więc dziesiątka (litewski odpowiednik polskiej szóstki – przyp. tłum.). I tak uważa ogromna część kownian.

|

W momencie, gdy mieszkańcy Wilna oraz innych litewskich miast przestają się naśmiewać z mocno zmieniającego się Kowna, należy nie zatrzymywać się i skupić na kolejnym trudnym, lecz bardzo ważnym kroku – na rozpoznawalności miasta poza granicami Litwy. Trzeba przyznać, że dla większości Europejczyków Kowno jest białą plamą na mapie. Pokolorowanie jej kosztowałoby drogo, ale i rezultat byłby bardziej odczuwalny. Przez kilka lat kowieńskie ulice naprawdę mocno się zmieniły, a na wciąż remontowanych odcinkach pojawiły się znaki z przeprosinami za tymczasowe utrudnienia. Te napisy wzbudziły więcej dyskusji, aniżeli uliczne prace remontowe. Dowcipni i pomysłowi kownianie zostali zaproszeni do udziału w odbywających się w mieście akcjach, świętach oraz innych projektach. Krótki film przedstawiający mera Kowna Visvaldasa Matijošaitisa jadącego Ferrari po odnowionym moście Zaniemeńskim stał się prawdziwą internetową sensacją. Chociaż niektórym przypominało to targowisko próżności, to ta żółć mo...

Pozostało jeszcze 72% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się