Ryga „bez Zgody”, ale z nowym merem – Bardzo go szkoda – pisze do mnie w pierwszy poniedziałek lipca mój ryski znajomy Elvis Burdājs, gdy po powrocie z Kowna sięgam do internetu i widzę, że mer podał się do dymisji, motywując to m.in. sporami w koalicji. Bezpośrednią przyczyną był skandal związany z Departamentem Transportu, o czym w prostokątnym dodatku do tego artykułu. Staķis został merem późnym latem 2020 roku. Akurat szalała pandemia, a Ryga zafundowała sobie przyspieszone wybory do rady miejskiej, po tym jak poprzedni układ, kierowany przez Niła Uszakowa (mer w latach 2009–2019) oraz Olega Burowa (mer w latach 2019–2020), został naruszony w wyniku działań KNAB, a także łotewskiego rządu, który opróżnił stanowisko mera, mianując w to miejsce czasowego administratora. Już w 2017 roku, gdy dwie partie wspierające Niła Uszakowa, pierwszego w historii Rygi rosyjskiego mera, uzyskały zaledwie 32 z 60 mandatów, czuć było, że grunt pod koalicją Socjaldemokratycznej Partii „Zgoda” (bardziej rosyjskiej) i „Honor Służyć Rydze”(bardziej łotewskiej), zaczyna się chwiać. W międzyczasie była ucieczka mera i wicemera do Parlamentu Europejskiego, będąca ostatnim w historii dobrym wynikiem „Zgody”, która do 2017 roku miała podpisaną umowę o współpracy z partią Putina, zaś rok temu, potępiwszy agresję na Ukrainę, nie weszła już do Sejmu (w międzyczasie pokład „Zgody” opuścili ostatni merowie: Andrejs Elksniņš w Dyneburgu oraz Aleksandrs Bartaševičs w Rzeżycy). Pierwszy rok pandemii to był czas powstawania nowych partii i sojuszy na arenie politycznej Łotwy. Jednym z nich była lewicowo-liberalna koalicja, która na stanowisko mera wystawiła czterdziestolatka, miłośnika kawy, członka Aizsargów, a także byłego wiceministra obrony Mārtiņša Staķisa, liberała z przekonań, ale bardziej socjalnego, nie takiego „rekina biznesu”, jak przedstawiciele drugiej partii liberalnej, która zresztą szybko poróżniła się ze Staķisem. – Warto wspomnieć o schematach Jaunupsa – przypomina w rozmowie ze mną Burdājs (Edgars Jaunups to przedstawiciel drugiej partii liberalnej, „Dla rozwoju Łotwy”, która nigdy nie miała problemów z finansowaniem swej działalności; kiedyś Jaunups zaczynał w Nowej Erze premiera Valdisa Dombrovskisa). Jakby tych zawiłości było mało, „trzecim” członem lewicowo-liberalnej koalicji została partia „Postępowi”, której przedstawicielem w radzie miejskiej jest na przykład Mārtiņš Kossovičs. Zasłynął on tym, że „zakapował” w mediach biznesmena, który chciał mu wręczyć łapówkę. – Wtedy wyraźnie odczuliśmy, że nowa Ryga różni się od tej Uszakowa – przyznaje Burdājs. Mer, który zdjął flagę Łukaszenki i pozbył się Puszkina Gdyby miastem rządziły te trzy ugrupowania, które w wyborach 2020 roku startowały razem, zajmując pierwsze miejsce w całej Rydze (głównie w…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

