Na dobry początek widowiskowe odpłynięcie z portu w Helsinkach, z całą niezbędną atmosferą i scenerią – zielone kopuły w złote gwiazdy katedry na Senaatintori, pożegnalna ariergarda wysp i wysepek archipelagu w pobliżu miasta, z surową wyspą-fortecą Suomenlinna, rosnące na tych skałach niskie sosny, niewielkie brzozowe zagajniki, malowane na czerwono i żółto drewniane domki, maszty z powiewającymi na wietrze flagami w kolorze bieli i ciemnego błękitu oraz wszędobylskie wielkie szare mewy odprowadzające statek daleko w morze.
Następnie ponad godzina na pełnym morzu, szare fale Bałtyku, mocne podmuchy wiatru, i wreszcie delikatnie zarysowująca się sylwetka Tallinna – szpile Oleviste, Niguliste i Toomkirik na tle szaro-niebieskiego nieba, kuliste obłoki nad miastem, wieżowce city oraz Pirita ze strzelistą wieżą telewizyjną po lewej.
Tere, Tallinn
Pasażerski port morski w Tallinnie znajduje się parę kroków od Starego Miasta, to zaledwie dziesięciominutowy spacer. Tallińskie Stare Miasto to obraz pocztówkowy, wchodzi się do niej od strony morza przez Wielką Bramę Morską zespoloną z wieżą zwaną Grubą Margaretą, która od stale rozwijającego się portu oddzielona jest ruchliwą aleją Mere puiestee. Bardziej uważny turysta zauważy po lewej jeszcze czarny przerwany łuk – pomnik ofiar katastrofy promu „Estonia” w 1994 roku. Zaraz po przekroczeniu bramy, daje się odczuć hanzeatyckiego ducha miasta, co stanowi jeden z magnesów przyciągających tutaj turystów. Biegnąca od bramy ulica Pikk doprowadzi do placu Ratuszowego, idąc w tym kierunku miniemy zespół piętnastowiecznych kamienic kupieckich, zwanych poetycko Kolm õde, czyli „Trzy siostry”. Nieco dalej – kościół Oleviste (św. Olafa), którego wieża od średniowiecza po dzień dzisiejszy stanowi dominantę miasta.
Zanim jednak dotrzemy do serca tallińskiego Starego Miasta, nie sposób jest nie odczuć atmosfery portu pasażerskiego. Wielkie szklane konstrukcje mieszczące Sadamarket i Viinapörssi naprzeciwko wyjścia z Terminalu A zachęcają do robienia zakupów i kuszą niskimi – w przekonaniu Finów i Szwedów – cenami alkoholu. Estoński „skandynawski sen” miał swój początek właśnie tutaj, na początku transformacji ustrojowej, korzystnie położony port morski ułatwiał rozwój estońskiej gospodarki.
Kiedy 23 sierpnia 1989 roku Estończycy wzięli się za ręce razem z Łotyszami i Litwinami – żeby okazać wzajemną solidarność, wyrazić protest przeciwko trwającej od pięćdziesięciu lat sowieckiej okupacji oraz pokazać światu, iż ich narody i kraje wciąż istnieją – większość wyobrażała sobie przyszłość jako przeciwieństwo tego, czego doświadczali w Związku Radzieckim.
Przyszłość, zarówno w Estonii, jak i na Litwie oraz Łotwie, najczęściej rysowana była na kształt uśmiechniętej, radosnej i beztroskiej Szwecji, niczym z reklamy IKEI. Musimy tylko uwolnić się od Sowietów, wziąć sprawy w swoje…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

