Wygrana Trumpa nie zmieni stosunków? Trump jak Bush? Ciężko przewidywać, czy wszystkie przedwyborcze wypowiedzi i obietnice Trumpa były realne, czy był to tylko populizm – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim szef działu zagranicznego łotewskiego Delfi Ansis Īvāns. – Bezpośrednio po wyborach w USA ambasador Ameryki na Łotwie Nancy Bikoff Pettit zapewniała, że relacje amerykańsko-łotewskie także w przyszłości będą mocne, podobnie jak są teraz. Nie sądzę, by wygrana Trumpa w znaczący sposób zmieniła stosunki amerykańsko-łotewskie czy amerykańsko-bałtyckie – uspokaja nasz portal dziennikarz Delfi. – Oczywiście, może być dużo niezadowolenia. Wszystko zależy od polityki zagranicznej nowego prezydenta, czy rzeczywiście będzie dążyć do tego, by złagodzić relacje z Rosją, zrezygnować ze zdecydowanej pozycji Ameryki jeśli chodzi o okupację Krymu, wojny na Ukrainie czy sankcji wobec Kremla – powiedział Īvāns. Na różnicę między Trumpem "przed" i Trumpem "po" elekcji wskazał z kolei nasz następny rozmówca. – Rozumiem, że przedwyborcza retoryka kandydata Trumpa może być inna od polityki prezydenta Trumpa. W krajach bałtyckich oczekujemy tradycyjnego republikańskiego podejścia wobec regionu, które zostało pokazane przez Georga W. Busha – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Toms Baumanis, który sprawuje funkcję prezesa Łotewskiej Organizacji Transatlantyckiej LATO, działającej od lat na rzecz dobrych stosunków bałtycko-amerykańskich. Precz z histerią? Łotysze nie powinni histeryzować, bo prezydent Ameryki, inaczej niż Putin, nie jest jedynowładcą, nie jest w stanie samemu zmienić kurs polityki zagranicznej USA – taka jest główna teza Ansisa Īvānsa. – Nasze relacje nie opierają się na jednym człowieku, nawet jeśli jest prezydentem USA, bo prezydent to nie jest jedyna instytucja, która sprawuje rządy w Ameryce. Kongres i większość Partii Republikańskiej mają zdecydowane poglądy na sprawy ważne dla Bałtów: odstraszanie rosyjskiej agresji, aneksja Krymu czy waga wzmocnienia obecności NATO w Europie Wschodniej i Północnej. Bo dla NATO, jak było to potwierdzone przez obecnego wiceprezydenta Joe Bidena, kiedy w sierpniu odwiedził Łotwę, jak również całą delegację republikańskich kongresmenów, która także u nas była, zaangażowanie USA w obronę artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego jest niezmienne – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu poseł narodowej partii VL!-TB/LNNK na Sejm Łotwy, wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych oraz wiceprzewodniczący parlamentarnej grupy łotewsko-amerykańskiej Rihards Kols. – Na szali są dwie odrębne rzeczy, jedna to instytucja prezydenta Stanów Zjednoczonych, ze swym systemem "checks and balances", druga sprawa to osobowość Donalda Trumpa i jego współpracowników – w podobnym duchu mówi Przeglądowi poseł Jedności na Sejm, ekspert ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, były wiceminister obrony, Veiko Spolītis. Mimo to kraje bałtyckie oczekują zapewnień – Ale oczywiście są…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

