Bez względu czy jest to kampania wyborcza, referendum, ewaluacja postępu realizacji ważnego zadania czy po prostu coś nigdy wcześniej nie zaobserwowanego w naszej historii – nadmierne emocje i wyolbrzymianie, zgodnie z przewidywaniami, stało się nużące.
Tendencja do przesadzania i sensacji stoi za fenomenem „zmyślonych wiadomości” (co może być również nazwane – ze względu na to, że bardziej bazuje na zasadach budowy dramatu niż dziennikarstwie – fenomenem „zmyślonych dramatów”) i leży u podstaw łatwego porównania jakiejkolwiek demagogii do Hitlera, a dowolnego procesu zmiany społecznej do ludobójstwa.
Wszystkie te fenomeny mogą być obecnie obserwowane na Łotwie i w pozostałych krajach bałtyckich. Najnowszy przykład nieuzasadnionej sensacji powtarzanej jako fakt mówi, że kraje bałtyckie są „przerażone” Rosją.
W stanie przerażenia drżysz ze skrajnego strachu, twój umysł jest mniej zdolny do logicznego myślenia i impulsywnie podpowiada, by uciekać.
Z tego powodu komentarze w New York Times autorstwa Raymonda T. Thomasa, generała w Pentagonie, mówiące, że kraje bałtyckie są „śmiertelnie przerażone Rosją” i „rozpaczliwie” potrzebują amerykańskiego przywództwa nie rysują pochlebnego obrazu morale miejscowych populacji.
Sugerują, że nikt tu nie wiec co robić. Sugerują beznadzieję oraz że wśród sześciu milionów ludzi nie ma nikogo zdolnego do objęcia samodzielnego przywództwa. To protekcjonalny język.
Chciałbym myśleć, że generał Thomas był cytowany wybiórczo albo chciał zadowolić rozmawiającego z nim dziennikarza, ale takie komentarze tylko wzmacniają nieprawdziwe założenie, że kraje bałtyckie to dysfunkcjonalne leszcze, niezdolne do prowadzenia własnych spraw bez pomocy dużych chłopców, ledwie realne państwa... myśl, która prowadzi w nieprzyjemnym i w całości nieuczciwym kierunku.
Kraje bałtyckie nie są „przerażone” i nie są „zrozpaczone”.
Nie znaczy to także, że są zupełnie beztroskie obserwując działania Rosji. Setki lat historii i współczesne przykłady Ukrainy i Gruzji dostarczając dowodów, że życie po sąsiedzku z Rosją to przyczyna stałego niepokoju – i to jest najbardziej właściwie słowo do opisania panującego tutaj nastroju: niepokój. Niepokój jest czymś rzeczowym, poważnym i zasadniczo racjonalnym.
Ten niepokój nie jest niczym nowym. Odczuwany jest od kiedy Łotwa, Estonia i Litwa istnieją, a można nawet argumentować, że jego historia jest jeszcze dłuższa. Niepokoje muszą być zaadresowane i to się dzieje – wszystkie trzy kraje podnoszą swoje wydatki na obronność, wielkość i efektywność swoich sił zbrojnych, a także zobowiązania wobec sojuszników w NATO, tak jak oczekują od sojuszników zaangażowania na ich rzecz.
Niepokój ma bardzo niewiele wspólnego z „przerażeniem” inaczej niż uznanie, że zagrożenie istnieje. Niepokój ma nawet mniej wspólnego z niepotrzebnie wzbudzającymi sensację doniesieniami, które właściwie nie opisują prawdziwej natury…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

