Białogard: Eksponaty Izby Tradycji Regionalnych budzą zaciekawienie Pomorzem Środkowym

-

Jeśli mówimy o Izbie Tradycji Regionalnych, to na pewno może przyciągnąć nasza wystawa, ilustrująca historię Białogardu. Ale mamy także rzeczy bardziej uniwersalne, możemy np. zobaczyć, jak wyglądał taki typowy obóz niemiecki z XX wieku. Nieśmiertelniki, które nosili jeńcy. Duże wrażenie robi również kopia mapy Księstwa Pomorskiego z lat 1610-1618, autorstwa niemieckiego kartografa Lubinusa. Stworzenie takiej mapy wymagało wielu lat pracy. Przedstawia ona ponad 3 tysiące miejscowości, a także drzewo genealogiczne książąt pomorskich. Dookoła tej mapy jest ramka, na której widzimy miniatury miast Pomorza Środkowego. Wśród tych największych miast znajduje się właśnie Białogard. Bardzo bogate miasto, z górującą wieżą kościoła, z budynkiem ratusza i dwoma bramami, a więc najwyższymi budynkami w mieście – mówią w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim pracownicy Izby Tradycji Regionalnych w Białogardzie Marcin Pierzchliński i Patrycja Bazylińska.

Marcin Pierzchliński (ur. 1987) – poeta przed debiutem książkowym; artysta wizualny. Laureat projektu „Połów 2018”, nominowany do nagrody głównej w XXIII konkursie im. Jacka Bierezina. Publikował m.in. w „Lampie”, „Wakacie”, „Opcjach 1.1”, „Ricie Baum”. Pracuje w Białogardzkiej Bibliotece Publicznej im. K. Estreichera, gdzie prowadzi m.in. Dyskusyjny Klub Książki i organizuje spotkania autorskie.

 

 

Patrycja Bazylińska (ur. 1989) – absolwentka Instytutu Polityki Społecznej i Stosunków Międzynarodowych Politechniki Koszalińskiej, aktualnie również studentka zaocznych studiów podyplomowych. Pracownik Izby Tradycji Regionalnej. Posiada doświadczenie w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej. Interesuje się polityką, historią, sztuką kulinarną.

 

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Znajdujemy się w byłym ratuszu białogardzkim. Jaka jest historia tego miejsca?

Marcin Pierzchliński: To jest budynek z XIX wieku. Początkowo był prywatny, ale został wykupiony przez miasto. Dobudowano do niego drewnianą wieżę zegarową, która stoi do dzisiaj. W tym miejscu ulokowano ratusz miejski. W XX wieku funkcjonowało tutaj Białogardzkie Towarzystwo Historyczne, oddolna inicjatywa, stowarzyszenie pasjonatów. Wcześniej siedzibą tego towarzystwa była Brama Połczyńska, która do tego czasu funkcjonowała jako więzienie.

Czy możemy podać garść informacji na temat starego Białogardu, kiedy miasto zostało lokowane, jaka była jego historia w średniowieczu?

MP: Trzeba by się cofnąć bardziej w przeszłość. Grodzisko białogardzkie było jednym z najstarszych na Pomorzu Środkowym. Gród był położony na przecięciu dwóch ważnych szlaków handlowych: zachód-wschód, a więc ze Szczecina do Gdańska, a także północ-południe, a więc szlak wodny, idący wzdłuż Parsęty, nad którą położony jest Białogard. W VIII wieku Białogard był jednym z najstarszych grodzisk, początkowo żyli tutaj Germanie, ale w IX wieku zaczęli tutaj napływać Słowianie.

Przeczytaj także:  Robert Dziemba: przez wiele lat nie było środków na odbudowę kołobrzeskiej starówki

Białogard otrzymał lubeckie prawa miejskie w 1299 roku. Jest to zatem stare miasto średniowieczne. Zarówno w średniowieczu, jak i w czasach nowożytnych Białogard odgrywał ogromną rolę w tej części Pomorza. Świadczyć może o tym fakt, że książę Warcisław IV miał tutaj swoją siedzibę. W XIV wieku miasto zyskuje wiele bardzo istotnych, gotyckich budowli. A więc mury miejskie z dwoma bramami, Połczyńską, wysoką bramą zachowaną do dzisiaj, a także Świdwińską, która niestety się nie zachowała. Mury pozostały, jednak uległy częściowo zniszczeniu z powodu zarazy, która panowała tutaj w XVIII wieku. Białogardzianie mieli nadzieję, że poprzez rozbiórkę pozbędą się morowego powietrza.

Chciałbym zatrzymać się przy nazwie Białogard. To jest nazwa słowiańska…

MP: Tak, możemy ją interpretować jako „Biały Gród”, a więc „Alba”, jak pisał Gall Anonim.

Dlaczego Białogard znalazł się w jego kronice?

MP: W czasie wyprawy Bolesława Krzywoustego na Pomorze na początku XII wieku, wojska państwa Piastów weszły na te tereny, a więc Białogard został niejako „zauważony”.

Niedaleko rynku znajduje się bardzo piękny, gotycki kościół, które to jest stulecie?

MP: Oba kościoły były fundowane w XIV wieku, a więc kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny oraz kościół św. Jerzego, który jest nieco starszy i ówcześnie znajdował się za murami średniowiecznego miasta. Podobno w 1124 roku w tym kościele gościł biskup Otton z Bambergu, który konsekrował tę świątynię.

Jakie znaczenie pełnił Białogard, jako część Księstwa Pomorskiego, a później Brandenburgii, w tej części Pomorza Środkowego?

MP: Miasto przechodziło w początkowym okresie z rąk Piastów do Gryfitów, a więc książąt pomorskich, aż w końcu znalazło się w granicach państwa brandenburskiego. Początki „kariery” Białogardu były związane z handlem. Miasto weszło w XIV wieku w skład Hanzy, dzięki wsparciu Kołobrzegu. To wiązało się z wielkimi korzyściami dla Białogardu. Oczywiście Hanza dbała o monopol, ale także dbała o interesy miejscowych kupców i mieszczan. Przecięcie dwóch szlaków, o których już wspominaliśmy, ewidentnie wpływało na to, że Białogard w czasach średniowiecza był sporym miastem. Można go w sensie liczebnym porównać z Kołobrzegiem. Dopiero w XIX wieku zmieniły się proporcje. Podobnie było zresztą ze Szczecinem, który wcześniej nie był jakimś wielkim ośrodkiem.

Generalnie Białogard był spory, a także dość bogaty. Można było tutaj znaleźć sporo murowanych budynków, kamienic kupieckich. Wspomnijmy, że na początku XIV wieku oprócz murów i bram powstaje kościół na rynku miejskim, a także stary ratusz, który znajdował się w centralnym miejscu placu Wolności, a więc rynku.

Białogard uległ w XVII wieku licznym pożarom. To zresztą był najgorszy okres dla miasta, choćby ze względu na wojnę trzydziestoletnią. Dopiero XIX wiek przynosi pewne uspokojenie, miasto staje na nogi, odbudowuje się. Następuje postęp technologiczny, pojawia się elektrownia, oświetlenie gazowe, wieża ciśnień. Miasto zmienia się cywilizacyjnie.

Widok z lotu ptaka na Białogard w okresie międzywojennym

Chciałbym się cofnąć do czasów Księstwa Pomorskiego. Wspomnieliśmy, że miasto było lokowane na prawie lubeckim. Czy to oznacza, że mieszczanami byli tutaj Niemcy, czy zachowała się wciąż ludność słowiańska?

MP: W XIV wieku Białogard ulega germanizacji. Miasto zmienia nazwę na Belgard. Wcześniej mieszkają tutaj Słowianie, jest duża liczba rzemieślników i mieszczan pochodzenia słowiańskiego. Gdy za sprawą Bogusława X następuje zjednoczenie Pomorza, powoli następuje germanizacja.

W XVI wieku mamy do czynienia z reformacją. Mieszkańcy Pomorza przyjmują luteranizm, Białogard także staje się miastem luterańskim.

MP: Dokładnie tak, kościół który stoi do dzisiaj, staje się świątynią protestancką.

Czy reformacja wpływa jakoś na miasto Białogard?

MP: Trudno powiedzieć, pewnie w sensie kulturotwórczym tak, ale zaczyna się także niespokojny okres, kiedy przez Białogard przechodzą różne wojska, następują grabieże, dewastacje, pożary, gwałty dokonywane na mieszkankach. Mam tutaj na myśli przede wszystkim okres wojny trzydziestoletniej z lat 1618-1648.

Przeczytaj także:  Rostock-Wismar: Reformacja w krainie Joachima Slütera i Henricha Nevera

Wspomnieliśmy, że Białogard jest miasteczkiem luterańskim, ale czy funkcjonowała tutaj gmina żydowska?

MP: Mieszkańcy generalnie niechętnie przyjmują Żydów z obawy przed konkurencją w handlu. Dopiero w XIX wieku ma miejsce wzrost liczby ludności żydowskiej w Białogardzie. Pojawia się tutaj choćby kirkut, zaś w XX wieku synagoga białogardzka, która niestety nie ocalała. Została rozebrana w latach trzydziestych XX wieku. „Wirtualny Sztetl” w ostatnich latach zadbał o to, by zabezpieczyć ruiny cmentarza żydowskiego, który znajdował się przy Szosie Połczyńskiej. Kilkanaście macew z tego cmentarza znaleziono w przestrzeni miejskiej, choćby jako murek przy rzece Liśnicy. Tego typu sytuacje zdarzają się w całej Polsce. Nie tylko z żydowskimi cmentarzami. Niestety, historia Żydów białogardzkich nie została zabezpieczona. Były plany utworzenia w naszym mieście małego lapidarium, ale ostatecznie do tego nie doszło.

Jeśli mówimy o XIX wieku, to w 1818 roku powstaje rejencja koszalińska, zaś Białogard staje się na lata siedzibą powiatu. Następuje również rozwój kolejnictwa, miasto będzie przez długi czas funkcjonować jako węzeł kolejowy. W końcu pojawia się także elektryfikacja, oświetlenie ulic, wodociągi etc. Jak Białogard zmienia się pod wpływem rewolucji przemysłowej? Na wystawie w Waszej izbie możemy zobaczyć butelki z lokalnego browaru…

MP: Sprostuję jedną rzecz. Miastem powiatowym Białogard zostaje jeszcze w XVIII wieku w ramach rejencji szczecińskiej i już wtedy możemy mówić o dużym znaczeniu tego ośrodka. Zmiany, które następują w Białogardzie, wiążą się z tym, że powstaje tutaj pruski garnizon huzarów. To daje prestiż, ale pojawia się także odpowiednia infrastruktura dla tych żołnierzy. Pojawiają się restauracje, hotele, których w XIX i XX wieku jest bardzo dużo. Na samym rynku było parę hoteli, każdy miał małą, ale dobrą restaurację. Istniał także sklep kolonialny. To wszystko było na obecnym placu Wolności. Pojawiają się także liczni rzemieślnicy, studia fotograficzne. Wcześniej Białogard zaczyna słynąć z piwa, przy obecnej ulicy Wojska Polskiego mieścił się jeden z najstarszych browarów, wytwarzający piwo, nagradzane na targach niemieckich. Produkuje się wreszcie ser brie, również szeroko nagradzany.

W muzeum możemy zobaczyć egzemplarze „Belgarder Zeitung”, kiedy powstała ta gazeta?

MP: W XIX wieku. Następnie mieliśmy jeszcze lokalny tygodnik, a także gazetę codzienną. Później jest już tylko tygodnik, jego tradycja utrzymuje się przez cały XX wiek, także po 1945 roku. Pismo funkcjonuje już wtedy w języku polskim.

Czy po przegranej przez Niemców I wojnie światowej, coś się zmienia w mieście, pojawia się bezrobocie, frustracja?

MP: Przegrana wojna wpływa na całe Prusy, dochodzi do „dekadencji” państwa niemieckiego, to jest także obecne na Pomorzu Środkowym. Po klęsce w całych Prusach powstają monumenty upamiętniającą przegraną w wojnie. Taki pomnik, alegoria żołnierza pruskiego, nagiego, w hełmie, powstaje także w Białogardzie. On stanął w 1924 roku na rynku, wcześniej w tym miejscu stał pomnik cesarza Wilhelma I, który został na czas wojny przetopiony na amunicję, podobnie jak dzwony białogardzkiego kościoła na rynku. Przez wiele lat uważano, że pomnik „upadłego żołnierza” został zniszczony, okazało się jednak, że w 2012 roku wykopano go za cmentarzem radzieckim przy ulicy Kołobrzeskiej, najwyraźniej został w 1945 roku zakopany głęboko w ziemi. Przymierzano się do konserwacji pomnika, jednak konserwator, który miał się tym zająć, zmarł parę lat temu. Wciąż nie wiemy, jaki los czeka ten pomnik. Pojawiły się pomysły, aby ustawić go na stałe w miejskim parku.

Rynek w Białogardzie w okresie międzywojennym

Obecnie mamy współczesny pomnik Czesława Niemena, który znajduje się obok starego ratusza, a więc naszej izby. Była to oddolna inicjatywa społeczna, miasto także w niej partycypowało. Jest także mural z Niemenem. Kiedyś mieliśmy także pomnik Flory, autorstwa niemieckiego rzeźbiarza Joachima Utecha. Wciąż w mieście stoi jego modernistyczna willa z lat dwudziestych XX wieku, niestety pomnik, inaczej niż dom, nie przetrwał.

Czy partia nazistowska w przedwojennym Białogardzie była silna?

MP: Niestety tak. Poparcie społeczne dla Adolfa Hitlera, podobnie jak na całym Pomorzu, było tutaj bardzo silne. Mieliśmy jednak również tradycje opozycyjne. Z Białogardem od wielu wieków związany jest ród von Kleistów-Retzowów, bardzo zasłużony dla Pomorza Środkowego. To byli majętni ludzie, w przestrzeni publicznej Białogardu, z ich inicjatywy powstało wiele ciekawych budowli. Ewald von Kleist, obywatel Smęcina, wsi leżącej pod Białogardem, prowadził od początku lat trzydziestych XX wieku działalność opozycyjną, wymierzoną w nazistów. Nie był związany z żadną partią, ale już wcześniej przestrzegał przed szowinizmem, przed radykalizmem, który pojawił się w Niemczech. Uczestniczył w dwóch zamachach na Hitlera.

Przeczytaj także:  Muzeum Sopotu: lato 1939 roku w Sopocie tylko pozornie wydaje się normalne

Czy możemy powiedzieć coś więcej o tej rodzinie?

Patrycja Bazylińska: Rodzina von Kleistów to był stary, arystokratyczny ród, od wieków osiadły na Pomorzu. Większość członków tego rodu żyła na Łużycach. W 1284 roku dwóch członków rodu przeniosło się na Pomorze, z biegiem lat zaczęli osiadać na terenie Białogardu. To byli bardzo zamożni ludzie, posiadali liczne bogactwa, można ich było spotkać na dworach książąt pomorskich czy pruskich. Byli również oficerami w wojsku pruskim, piastowali stanowiska urzędnicze. Starostą Białogardu był także kiedyś członek rodu von Kleist-Retzow. Potomkowie tej rodziny wciąż żyją w Niemczech.

Czy w wyniku II wojny światowej Białogard ucierpiał?

MP: Właściwie nie bardzo. Tak naprawdę nie było żadnych zniszczeń w postaci uderzeń bomb, ostrzeliwań. Na pewno nie można sytuacji Białogardu porównywać do Kołobrzegu czy Koszalina. Mówi się o kamienicy na rynku, gdzie znajduje się obecnie apteka, to jest teraz taki betonowy blok powojenny. Tam był ciąg, pięknych starych kamienic. Niestety pewnego dnia w marcu 1945 roku został on spalony przez pijanych czerwonoarmistów.

Tak naprawdę mamy wciąż jednak dużo pięknych, starych domów na naszej białogardzkiej starówce.

Szczególnie podoba mi się żółty budynek na przeciwko kościoła mariackiego. Jesteśmy teraz w Izbie Tradycji Regionalnej, ale także przed 1945 rokiem funkcjonowało tutaj muzeum, założone przez  Białogardzkie Towarzystwo Historyczne. Czy mamy informacje o tej przedwojennej placówce?

PB: To było muzeum miejskie, regionalne. Niewiele jednak o nim wiadomo, eksponaty się nie zachowały. Wolę mówić o 1945 roku, kiedy z polecenia Stanisława Lorentza, dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie, przyjechał tutaj Wojciech Sawilski, kustosz i artysta, który miał za zadanie utworzyć tutaj małe, regionalne muzeum. Miasto zawdzięcza mu powojenne odrodzenie.

Sawilski tworzył tutaj liczne wystawy, wydarzenia kulturalne. Można było również podziwiać jego prace malarskie, a warto podkreślił, że był absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Podczas II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej. Tworzył przez parędziesiąt lat, łącznie namalował ponad tysiąc prac, grafiki, akwarele, portrety. Mamy w sali gablotę poświęconą Wojciechowi Sawilskiemu. W 1974 roku uhonorowano go medalem za zasługi dla Białogardu. W 1995 roku otrzymał od prezydenta Lecha Wałęsy Złoty Krzyż Zasługi.

Odznaczenia przekazane w depozyt przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Zdj. Białogardzka Biblioteka Publiczna im. Karola Estreichera.

MP: Muzeum skończyło swoją działalność w 1952 roku, a więc dosyć szybko. Taka była polityka ówczesnych władz: powojenny entuzjazm doprowadzał do powołania do życia wielu tego typu inicjatyw oddolnych, jednak aparat partyjny szybko decydował o ich zamknięciu. Jednak te parę lat to był kluczowy czas dla powstającego, polskiego Białogardu. Warto pamiętać, że dzięki Sawilskiemu mieliśmy w muzeum ryciny japońskie, a także niesamowite zbiory numizmatyczne. Później Wojciech Sawilski prowadził muzeum bez wsparcia państwa, samodzielnie, bez wynagrodzenia. Mieszkał do końca życia w kamienicy, w której rozmawiamy. Często można było go spotkać na placu Wolności. Zaś zbiory, które gromadziło po 1945 roku muzeum, w latach pięćdziesiątych trafiły do Słupska i Koszalina. Nigdy do nas nie wróciły, a my obecnie jesteśmy Izbą Tradycji Regionalnej, która szczyci się tym, co posiada. Mamy to szczęście, że z Białogardu pochodzi prezydent Aleksander Kwaśniewski. Parę lat temu przekazał nam kolekcję orderów, którymi możemy zaciekawić zwiedzających. Mamy również czytelnię księgozbioru podarowanego nam przez byłego prezydenta liczącą około 4 tysięcy woluminów. Połowę z tych książek eksponujemy, część trzymamy w odpowiednich pomieszczeniach. Mamy podarowane przez prezydenta starodruki, wśród nich znajduje się stara mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Są także inne druki, okazjonalne, związane z jubileuszami. Możemy pochwalić się jednym z najważniejszych eposów z Kaukazu, oprawionym w srebrną obwolutę, wysadzaną drogimi kamieniami, a więc gruzińskim „Witeziem w tygrysiej skórze”. Mamy wreszcie książki z dedykacjami Normana Davisa czy Wojciecha Kuczoka. Jest duży wybór albumów z dziedziny historii sztuki, inwentarz konstytucyjny z 1683 roku, mamy także biblię w języku chińskim.

Czy możemy parę słów powiedzieć o orderach?

PB: Ordery otrzymaliśmy w depozycie w 2015 roku. Ordery są bardzo ładnie wykonane, niektóre pokryte złotem, budzą zaciekawienie. Pochodzą z całego świata, z Francji, Chile, Turcji, Norwegii, Litwy, Estonii, czy wielu innych krajów. Pan prezydent otrzymywał je w ciągu swoich dwóch kadencji w trakcie wizyt międzynarodowych, albo podczas składania wizyt w Warszawie przez przedstawicieli tych krajów. Mamy także dwa ordery polskie, które są dla nas bardzo ważne, a więc Order Orła Białego i Order Odrodzenia Polski. Możemy także wymienić ordery Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, ordery za wspieranie lekkiej atletyki. Pamiętajmy bowiem, że prezydent Kwaśniewski był także wcześniej ministrem sportu.

Dużo ludzi przychodzi do Waszej izby, pamiątki po Aleksandrze Kwaśniewskim przyciągają?

PB: Przyciągają, oczywiście. Oprócz wystawy pamiątek po Aleksandrze Kwaśniewskim, muzeum regionalnego czy biblioteki i czytelni, mamy także podziemne sale, w których organizujemy czasowe wystawy. Tutaj prezentujemy głównie artystów związanych z regionem. W tym roku zrobiliśmy wystawę Kazimierza Rajkowskiego, malarza mieszkającego niegdyś w Białogardzie.

MP: Najwięcej ludzi przychodzi jednak na spotkania klubu dyskusyjnego, który dawniej odbywał się co tydzień, teraz w warunkach pandemii musieliśmy niestety zawiesić spotkania. Pamiętajmy jednak, że Izba Tradycji Regionalnych jest filią Białogardzkiej Biblioteki Publicznej, szalenie ważne jest dla nas zatem czytelnictwo. Odbywają się zatem spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki. Tutaj spotykamy się raz na miesiąc, w gronie dziesięciu osób, rozmawiamy za każdym razem na temat innej książki.

Pytanie na koniec rozmowy: z jakiego powodu warto przyjechać do Białogardu? Jeśli jestem w Kołobrzegu jako turysta, dlaczego powinienem poświęcić jeden dzień, by zapoznać się właśnie z Waszym miastem?

Zwiedzanie Izby Tradycji Regionalnych. Zdj. Białogardzka Biblioteka Publiczna im. Karola Estreichera.

PB: Jeśli mówimy o Izbie Tradycji Regionalnych, to na pewno może przyciągnąć nasza wystawa, ilustrująca historię Białogardu. Ale mamy także rzeczy bardziej uniwersalne, możemy np. zobaczyć, jak wyglądał taki typowy obóz niemiecki z XX wieku. Nieśmiertelniki, które nosili jeńcy. Duże wrażenie robi również kopia mapy Księstwa Pomorskiego z lat 1610-1618, autorstwa niemieckiego kartografa Lubinusa. Stworzenie takiej mapy wymagało wielu lat pracy. Przedstawia ona ponad 3 tysiące miejscowości, a także drzewo genealogiczne książąt pomorskich.

Dookoła tej mapy jest taka ramka, na której widzimy miniatury miast Pomorza Środkowego. Wśród tych największych miast znajduje się właśnie Białogard. Bardzo bogate miasto, z górującą wieżą kościoła, z budynkiem ratusza i dwoma bramami, a więc najwyższymi budynkami w mieście.

Przeczytaj także:  Mariusz Miedziński: Kołobrzeg jako uzdrowisko ma przewagę nad Świnoujściem

Przeczytaj także:  Mariusz Miedziński: Kołobrzeg już dawno przegonił Słupsk i Koszalin

MP: Generalnie powiem tak: jeśli ktoś ceni sobie klimat małego, powiatowego miasteczka, które zachowało swoje średniowieczne centrum, bo pamiętajmy, że mamy w mieście oryginalny kształt ulic, jeszcze z XIX wieku, to warto przyjechać. Miasto ma dużą ilość zieleni, ma piękny park, zachowane zabytki. Warto odwiedzić także pobliskie Podborsko, którego historia wiąże się z bronią nuklearną, a obecnie znajduje się tam Muzeum Zimnej Wojny. Mamy także w regionie ciekawe, zachowane pałacyki związane z historią rodziny von Kleist-Retzow.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj