Bornholm na wodach duńskiej pamięci: okupacja sowiecka wyspy

12 czerwca tego roku duńskie ministerstwo obrony powołało do życia jednostkę piechoty armii duńskiej. Regiment Bornholmski ma stacjonować na najdalej na wschód wysuniętej wyspie kraju. Kilkaset w pełni wyszkolonych żołnierzy, rozlokowanych pośród około 40 tysięcy mieszkańców, to sygnał, że Dania poważnie traktuje zagrożenie ze strony Rosji oraz szybko dostosowuje się do wyzwań bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego spowodowanych wojną w Ukrainie. Ponowne zbrojenie Bornholmu to jednak także studium meandrów pamięci zbiorowej Duńczyków. Pamięci szczególnie bolesnej i wybiórczej w odniesieniu do miejsca, które od Rosji dzieli zaledwie 300 kilometrów w linii prostej i które jako jedyne w skali kraju doświadczyło sowieckiej okupacji.

|

Niepełne wyzwolenie Ponad miesiąc przed utworzeniem Regimentu Bornholmskiego w wielu miejscach Kopenhagi zawisły plakaty informujące o obchodach Dnia Wyzwolenia. 5 maja 1945 roku kontrolę nad Danią z rąk żołnierzy niemieckich przejęły wojska brytyjskie. Nie dotarły one jednak na Bornholm. Dowódcy tamtejszego garnizonu Wehrmachtu, generał Rolf Wuthmann oraz urodzony w niemieckim jeszcze Poznaniu Gerhard von Kamptz, nalegał, by Kopenhaga przysłała choć jednego brytyjskiego oficera, na ręce którego mogliby złożyć kapitulację. Nie doczekali się tego. 7 maja dwie największe miejscowości wyspy, Nexø i Rønne, zostały zbombardowane przez sowieckie lotnictwo. Z punktu widzenia wojskowego atak nie miał żadnego uzasadnienia. W obliczu upadku Berlina Niemcy nie zamierzali się bronić – już zresztą zimą 1945 roku widzieli łunę nad oblężonym Kolbergiem. Miasto zostało zrównane z ziemią tak pieczołowicie, że jego rolę w serialu „Stawka większa niż życie” odgrywała olsztyńska starówka. Nieoczekiwane i ...

Pozostało jeszcze 92% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się