Poskramianie transformacji po estońsku. O przemianach i filmie „Rodeo” Kiura Aarmy i Raimo Jõeranda

-

Estonia uznawana jest za wzór transformacji. Trudno uwierzyć, że ten nowoczesny kraj trzy dekady temu był sowiecką republiką a po odzyskaniu wolności brakowało tam wszystkiego. Przemiany, które zaszły w Estonii w latach 90. nazywane są „estońskim cudem”. Film dokumentalny „Rodeo. Jak poskromić dziki kraj” w reżyserii Kiura Aarmy i Raimo Jõeranda, w typowo estoński, pełny absurdu sposób pokazuje, że transformacja nie miała swojego precyzyjnego planu, była wyzwaniem, a wiele z ówczesnych wydarzeń mogłoby posłużyć za scenariusz filmu, ale nie dokumentalnego, a czasem niezłego dreszczowca.

Mart Laar, pierwszy premier Estonii po odzyskaniu przez kraj niepodległości w 1991 roku (nie licząc tymczasowo pełniących tę funkcję Edgara Savisaara i Tiita Vähiego), uznawany jest powszechnie za ojca liberalnych reform, które położyły fundament pod dobrobyt państwa. Laar, z wykształcenia historyk, u schyłku Związku Sowieckiego działacz towarzystw dziedzictwa i ochrony zabytków, które stały się platformami dla postulatów niepodległościowych oraz dla wielu aktywistów furtką do polityki. Mart Laar został premierem w październiku 1992 roku, po wygranych przez jego Partię Koalicji Narodowej Ojczyzna („Rahvuslik Koonderakond Isamaa”) wyborach.

Za sprawą liberalnych reform gospodarczych i powszechnej prywatyzacji Laar porównywany jest czasem do Leszka Balcerowicza. To co różni obu reformatorów to to, że chociaż Estończyk nie cieszył się popularnością w latach 90., to współcześnie wspominany jest z wielkim uznaniem. Estońska transformacja otrzymała kiedyś miano „estońskiego cudu”. Pod takim tytułem w latach 2000. (polska wersja w 2006 r.) ukazała się opisująca sukces estońskiej transformacji książka Laara, którą nieco wyolbrzymiając można nazwać podręcznikiem transformacji. O ile po lekturze książki „Estoński cud” można odnieść wrażenie, że Laar wprowadzane reformy miał dobrze przemyślane, o tyle film „Rodeo. Jak poskromić dziki kraj” w reżyserii Kiura Aarmy i Raimo Jõeranda pokazuje, że dużą rolę odgrywały jednak szczęście i przypadek, co zapewne jest dużo bliższe rzeczywistości.

W dokumencie Aarmy i Jõeranda, komentatorami wydarzeń z początku lat 90. są ich naoczni świadkowie i uczestnicy, a więc premier Mart Laar oraz ówcześni ministrowie i urzędnicy: Jüri Luik, Lagle Parek, Hain Rebas, Heiki Kranich, Marju Lauristin, Kaido Kama oraz doradca premiera Tiit Pruuli i przedstawiciel rządu w Narwie Indrek Tarand. „Rodeo” wygląda na typowy dokument, w którym wykorzystano archiwalne nagrania filmowe i zdjęcia oraz uzupełniono o komentarz uczestników wydarzeń, ale opisywane wydarzenia są na tyle niezwykłe, a momentami wręcz absurdalne, że widz może odnieść wrażenie jakby oglądał dokufikcję.

„Każdy dostał 150 koron, żeby zacząć nowe życie”

Na początku filmu Mart Laar wspomina, że ma z kolegami schowaną w szafce butelkę whiskey, którą obiecali sobie otworzyć, by uczcić z kolegami spełnienie trzech rzeczy: wywalczenie przez kraj niepodległości, wprowadzenie własnej waluty i wyprowadzenie armii rosyjskiej z kraju.

Estonia odzyskała niepodległość 20 sierpnia 1991 roku, a po „Śpiewającej rewolucji” przyszedł czas na niełatwą transformację. Liczba wyzwań i niewiadomych z jakimi obudziła się Estonia po euforii odzyskanej wolności była przytłaczająca. Problemy obejmowały właściwie wszystkie dziedziny działalności państwa – finanse, świadczenia socjalne, szeroko pojęte bezpieczeństwo.

Na stacjach benzynowych nie było paliwa, w sklepach towarów, w budżecie pieniędzy. Gospodarka znalazła się w totalnym chaosie – z hiperinflacją, uzależnieniem od niestabilnej Rosji, rosnącym bezrobociem. Na wschodzie kraju nie było granicy z Rosją (do dziś nie przyjęto traktatów, które oficjalnie potwierdzałyby przebieg teraz już fizycznie istniejącej granicy) a rosyjskim jednostkom nie spieszyło się do powrotu do swojego kraju. Szalała przestępczość – z napadami, rozbojami i zamachami bombowymi – a więzienia szybko stały się przepełnione. Armia estońska praktycznie nie istniała – liczyła „trzysta kałasznikowów”, posiadała kilka niebojowych samolotów, a do tego pojawili się wojskowi-wolontariusze, którzy nie zawsze chcieli wypełniać rozkazy naczelnego dowództwa.

Jedną z pierwszych ważnych reform jakie wdrożono było wprowadzenie własnej waluty. Rubel sowiecki, który pozostał po niedawno zakończonej okupacji sowieckiej szybko zmieniał się ze środka płatniczego w narzędzie importu hiperinflacji z Rosji. Estonia jako pierwszy z krajów bałtyckich wprowadziła własną walutę. W ciągu trzech dni, 20-22 czerwca 1992 roku, a więc przed pierwszymi wolnymi wyborami, ruble sowieckie wymieniono na korony estońskie. „Każdy dostał 150 koron, żeby zacząć nowe życie” – dowiadujemy się z filmu Aarmy i Jõeranda i zaraz widzimy, że pudełko czekoladek kosztowało wówczas 122 korony, a rajstopy 35 koron. Pomimo sceptycyzmu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wprowadzenie własnej waluty wkrótce pozwoliło odciąć się od niemal pełnego uzależnienia od wymiany handlowej z Rosją, ustabilizować ceny a dzięki temu przekierować gospodarkę na współpracę z Zachodem i zapełnić witryny markowym towarem. Wymiana waluty nie dla wszystkich zakończyła się pomyślnie, ale o tym jeszcze za chwilę.

Przeczytaj także:  Droga państw bałtyckich do wspólnej waluty euro

„Bałem się tego dnia. Kiedy pierwszy raz przyjechałem do kancelarii premiera, nie miałem pojęcia co mam robić”

Na 20 września 1992 roku w Estonii zaplanowano pierwsze wolne wybory. Mart Laar, by oddać charakter pierwszej kampanii wyborczej mówi krótko: „to był rock’n’roll”. Partia „Ojczyzna” przyszłego premiera postulowała trzy rzeczy: państwo narodowe, więcej swobody obywatelom oraz likwidację niesprawiedliwości, która nawarstwiła się w kraju po 50 latach okupacji. „Wyczyśćmy to” stało się podstawowym sloganem wyborczym partii i oznaczało mniej więcej tyle, co pozbycie się sowieckiej nomenklatury z polityki i służby cywilnej oraz danie szansy nowym ludziom.

Politycy „Ojczyzny” musieli być przekonujący w swoim przekazie: „byli młodzi i wkurzeni”. Mart Laar miał wówczas 32 lata, a w filmie mówi, że był już dosyć stary, bo inni byli młodsi od niego. Później do estońskiego „młodocianego” rządu przyklejono łatkę „New kids from the Block”. „Ojczyzna” wygrała, a to co zaskoczyło jej działaczy to skala zwycięstwa (22% głosów i 29 mandatów w 101-osobowym Riigikogu). Wraz ze zwycięstwem pojawił się kolejny problem – kto zostanie premierem, bo nikomu nie paliło się do objęcia stanowiska. Tiit Pruuli wspomina, że „nikt z nas właściwie nie wiedział wiele o polityce”, a Mart Laar, że został premierem na zasadzie wyboru kierowcy samochodu, „OK, ty kierujesz”. Podobnie trudno było ze znalezieniem ministrów: Kaido Kamie, który był leśniczym obiecano, że odzyska swój sweter, jak tylko zakończy pracę w ministerstwie; jedynym doświadczeniem jakie miała Legle Parek z ministerstwem spraw wewnętrznych było to, że była w przeszłości więźniem politycznym; Heiki Kranich, który z wykształcenia był inżynierem komunikacji, został ministrem finansów, bo pracował wcześniej w banku. Specjaliści od PR zabronili ministrom swetrów i tanich papierosów, uszyto im pierwsze garnitury i regularnie wysyłano do fryzjera (co jak wspomina Laar miało swoje plusy – można było umyć włosy, kiedy w domu nie było ciepłej wody).

„Było jasne, że musimy zrobić coś szalonego”

Zanim jednak Estonia stanęła na nogi musiała przetrwać zimę – nadal z pustym budżetem, inflacją, upadającymi fabrykami, bezrobociem i chaosem. Nie było pieniędzy na benzynę dla karetek, ogrzewanie budynków użyteczności publicznej ani na emerytury. Rząd stale ciął wydatki, ale nie oznaczało to, że w budżecie pojawi się więcej pieniędzy czy że wpłynął pierwsze pieniądze z prywatyzacji. Zauważalnym efektem było niezadowolenie społeczne – pikietujący emeryci i dźwięk garnków i patelni, w który waliły protestujące kobiety. Maart Laar stał się wówczas wrogiem publicznym zwykłych ludzi.

Podczas gdy estoński budżet świecił pustkami, magazyny Banku Estonii były wypełnione niechcianymi w Moskwie rublami sowieckimi, których wartość za sprawą hiperinflacji w Rosji spadała z godziny na godzinę. Wkrótce okazało się jednak, że znaleźli się chętni na wykupienie tej „makulatury”. Hein Rebas, ówczesny minister obrony zorganizował sprzedaż rubli. Transakcja odbyła się poza gabinetami urzędów państwowych, a całość została zrealizowana przez dwóch pośredników (pośrednikiem była firma Maag, która należała do Marka Strandberga i Agu Kivimägiego).

70 ton rubli sowieckich wysłano z Tallinna pocztą dyplomatyczną: najpierw do Rygi, a następnie – jak później dowiedzieli się estońscy ministrowie – do Czeczenii. Od grudnia 1992 roku do marca 1993 roku wykonano cztery takie transporty. Za niespełna 1,5 mld rubli Estonia zainkasowała około 2 milionów dolarów. Estońscy ministrowie nie byli pewni czy pieniądze, które otrzymają będą oryginalne, „nikt z nas nie widział wcześniej banknotu studolarowego”.

Dzięki środkom pozyskanym w tej szalonej operacji rząd mógł sfinansować podstawowe potrzeby budżetowe.

„Policja Bezpieczeństwa nauczyła mnie szukać bomb pod samochodami”

Kolejnym poważnym wyzwaniem, z którym mierzył się rząd Marta Laara był kryzys w Narwie. Przygraniczne miasto, wówczas liczące około 83 tysięcy mieszkańców, jest niemal w całości zamieszkane przez Rosjan. Jednym z następstw rozpadu Związku Sowieckiego były wojny i powstawanie quasi-państw, jak Naddniestrze, Górski Karabach, Abchazja, Osetia Południowa. Estończycy znali ten scenariusz i zdawali sobie sprawę jak delikatna jest sytuacja w Narwie i całej Wschodniej Wironii.

Miasto przeżywało te same gospodarcze problemy co cały kraj. Rozgoryczenie mieszkańców miasta było spotęgowane upadkiem dawnego świata, który sprowadził ich na estońskie ziemie oraz wprowadzeniem ustawy o obywatelstwie, która powodowała, że miejscowi przybyli w okresie okupacji sowieckiej musieli ubiegać się o obywatelstwo Estonii, w dużej części nie mieli też praw wyborczych. „Zawalił się tamtejszy świat w sensie emocjonalnym” – podsumowuje komentator w filmie.

Latem 1993 roku krążyły pogłoski o rosyjskich nacjonalistach, którzy mieli się zbierać po drugiej stronie granicy i czekać na moment, by wejść do Estonii, wywołać kryzys zbrojny i włączyć tę część Estonii do Rosji. Rosyjscy politycy już zupełnie realnie swoimi stanowiskami wzbudzali niepokój i niezadowolenie. Miejscowi Rosjanie zapowiedzieli na 17 lipca 1993 roku referendum dotyczące odłączenia miasta od Estonii.

Rząd wysłał do Narwy Indreka Taranda. Mart Laar określa w filmie propozycję tej misji jako szaloną. O szaleństwie podjętego przez Taranda zadania świadczy chociażby to, że zanim tam wyjechał Policja Bezpieczeństwa uczyła go jak szukać bomb pod samochodami oraz jak przetrwać wśród wrogów.

Ani rząd, ani Tarand nie mieli też jasnego planu, jak powstrzymać mieszkańców Narwy przed uczestnictwem w referendum i głosowaniem za niezależnością od Estonii. W filmie kilkakrotnie w dramatycznych sytuacjach pada stwierdzenie, że jest „ważne, by zachować spokój”. Tarand przekonywał mieszkańców do niegłosowania używając argumentując sarkazmem, że niepodległość miasta skończy się odgrodzeniem Narwy od reszty Estonii i „lukratywnym handlem chlebem i papierosami z Rosją”.

Referendum odbyło się wyznaczonego dnia o godzinie 14:00. Do wieczora policzono wszystkie głosy i zwołano konferencję prasową. Okazało się, że frekwencja była niska, uczestniczyli w nim głównie emeryci. Tarand szybko przetłumaczył znajdującym się na sali zagranicznym dziennikarzom informację o niskim uczestnictwie, wyjaśniając, że referendum nie jest wiążące.

Po tym referendum kilku szefom narwiańskich fabryk przyznano obywatelstwo za specjalne zasługi. Uzasadnieniem było „utrzymanie Narwy w granicach Estonii”.

„Мы еще вернемся”

Za pieniądze ze sprzedaży „makulatury” nabyto także pierwszą broń dla armii. I tu nie było łatwo, bo kraje zachodnie nie chciały sprzedać broni państwu, które targane jest przestępczością i nie ma granicy, na którego terytorium stacjonuje armia rosyjska, a wojskowi wolontariusze z Jäägerkompanii przejmują posowieckie okręty, później odmawiają realizacji rozkazów (latem 1993 roku Asso Kommer w wyniku tzw. kryzysu Pullapää został aresztowany). Ponieważ Estonia była faktycznie objęta embargiem, nabyła broń od Izraela. W październiku 1993 roku estońskiemu rządowi udało się także przekonać emerytowanego amerykańskiego pułkownika estońskiego pochodzenia Aleksandra Einselna do powrotu do kraju i budowy Estońskich Sił Zbrojnych.

Równolegle do budowy własnych sił zbrojnych prowadzono negocjacje z Rosjanami w sprawie wyprowadzenia ich armii z Estonii. Te negocjacje, tak długo jak były prowadzone przez Estonię samotnie, były przeciągane przez Moskwę. Rosjanie wykorzystywali w negocjacjach zwłaszcza kartę lokalnych Rosjan i wprowadzoną ustawę o obywatelstwie, która wymagała od Rosjan przybyłych po 16 czerwca 1940 roku aplikowania o obywatelstwo. Rosja posiadała w Estonii także bardzo ważne instalacje, jak „pełna tajemnic i technologii” baza nuklearna w Paldiski, od której „Rosja była zależna”. Nieco wyjaśniając te słowa trzeba przypomnieć, że bez tej bazy Rosja miałaby problem z budowaniem  łodzi podwodnych o napędzie atomowym.

Podobnie jak w sierpniu 1993 roku, tak jesienią 1993 roku kryzys w Moskwie sprzyjał Estonii. Kompletny chaos zapewne przybliżył wycofanie armii rosyjskiej z Estonii, a co najmniej przybliżył Rosjan do pogodzenia się z tą perspektywą. Rosjanie zaproponowali operację wyprowadzenia jednostek na sierpień 1994 roku, ale w zamian za pieniądze i apartamenty dla swoich – zapewne ważniejszych – żołnierzy. Estończycy odrzucili te postulaty, podobnie jak późniejsze prośby zachodnich przywódców o opóźnienie wyjazdu rosyjskich żołnierzy. Finalnie, w lipcu 1994 roku, w wyniku negocjacji wspieranych przez liderów państw zachodnich, wyznaczono datę wyprowadzenia z Estonii armii rosyjskiej na koniec sierpnia 1994 roku.

Informacje o wspomnianej wcześniej poufnej operacji sprzedaży rubli do ogarniętej wojną Czeczenii na tydzień przed wycofaniem jednostek rosyjskich przedostały się do mediów. Wtedy Mart Laar musiał skłamać, zapewniając, że ruble są przechowywane w skarbcu Banku Estonii. Moskwie nie udało się znaleźć wystarczająco dobrego powodu, by zatrzymać wyprowadzenie swojej armii z Estonii. Na filmie z pierwszej wizyty Estończyków po wyjeździe jednostek rosyjskich w jednej z baz widać pociętą mapę Estonii z wypisanym zdaniem „Мы еще вернемся”.

„You’re exporting hope to the rest of the world”

Jeszcze w trakcie rządów Laara, po przetrwaniu zimy na przełomie lat 1992-1993, estońska gospodarka ustabilizowała się i wkrótce zaczęła szybko rosnąć, ustał wzrost bezrobocia. Laar mówi w filmie, że „na Zachodzie lubią wyniki i tak zdobywa się zaufanie”, to zdobyte zaufanie pociągnęło za sobą kolejne inwestycje. Przedstawiciele krajów zachodnich byli zachwyceni, patrzyli na młodych estońskich ministrów z uznaniem widząc w nich „złotych chłopców” z Europy Wschodniej. Przedstawiciele MFW zastanawiali się skąd szalony pomysł wprowadzenia podatku liniowego (1 stycznia 1994 roku). Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Al Gore podejmując premiera Laara mówi do niego „You’re exporting hope to the rest of the world”. W filmie pada też komentarz z perspektywy estońskiej – Laar był „najlepszym sprzedawcą” dobrych wieści z Estonii. Można dopowiedzieć: za które pozyskiwano kolejne inwestycje.

Te sukcesy okupione były dużą dozą niezadowolenia i problemów – regularne protesty na placu przed parlamentem czy sprawa sprzedaży rubli to tylko część. W samym rządzie pojawiły się konflikty i oskarżenia: Kaido Kama zarzucił Laarowi oddanie władzy i – w niejasnych okolicznościach – banków wąskiej grupie biznesmenów. W czerwcu 1993 roku doszło do kongresu partii, gdzie Laar uzależnił pozostanie na stanowisku premiera od poparcia partii – otrzymał je dzięki wsparciu Pruuliego, który sprowadził na ten kongres zwolenników Laara.

Po wyjściu armii rosyjskiej wróciła sprawa sprzedaży rubli do Czeczenii. Laar przyznał się do przeprowadzenia transakcji. Doprowadziło to do kryzysu rządowego – opuszczenia rządu przez koalicjantów – oraz kryzysu wewnątrzpartyjnego. Opinia publiczna zarzucała politykom ukrycie pieniędzy na kontach partyjnych. 26 września 1994 roku parlament oddając 60 głosów za przy 27 przeciw poparł wotum nieufności wobec Marta Laara i jego rządu.

Mart Laar otworzył whiskey 31 sierpnia 1994 roku.

 

Film „Rodeo. Jak poskromić dziki kraj” będzie można zobaczyć w ramach Festiwalu Kopalnia Filmów w Centrum Nauki i Sztuki „Stara Kopalnia” w Wałbrzychu w sobotę (17.11) o godz. 15:00.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Kazimierz Popławski
Kazimierz Popławski
Redaktor naczelny Przeglądu Bałtyckiego i prezes Fundacji Bałtyckiej. Absolwent Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Interesuje się Estonią, regionem Morza Bałtyckiego oraz Europą Środkową i Wschodnią. Prowadzi również portal estoński Eesti.pl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here