Smutne stulecie? Życie społeczności LGBT w dwudziestowiecznej Łotwie

-

W zimny styczniowy poranek dostałem od organizacji „Mozaika” przesyłkę z Rygi. W cienkiej, liczącej nieco ponad sto stron książeczce o pomarańczowej okładce ukrywa się dwudziestowieczna historia społeczności LGBT na Łotwie. Przeczytamy tam o prawodawstwie, które w ubiegłym stuleciu nękało homoseksualistów, o „Klubie Czarnego Goździka”, robiącym furorę w międzywojennej Łotwie, o parkach, toaletach i plażach, gdzie spotykali się geje i lesbijki. Jest nawet opowieść o ślubie homoseksualnym, który miał miejsce w okupowanej przez nazistów Rydze. A także współczesna historia „pierwszych”: pierwszego klubu gay friendly w Rydze, pierwszej parady, pierwszego gejowskiego księdza luterańskiego czy polityka Edgarsa Rinkēvičsa, który jako pierwszy poseł i minister powiedział o sobie „proud to be a gay”. Zapraszamy w podróż po śladach społeczności LGBT na Łotwie.

W wolnej Łotwie wszyscy wolni?

Gdy Łotwa uzyskała w 1918 r. niepodległość, przejęła prawodawstwo z czasów carskich, dotyczące stosunków homoseksualnych. Artykuł 516 kodeksu karnego Imperium Rosyjskiego z początku XX stulecia mówił o „pederastii” i przewidywał karę nie krótszą niż trzy miesiące więzienia za utrzymywanie męsko-męskich stosunków seksualnych. Demokratyczna Łotwa utrzymała te zapisy, dopiero w 1933 r. wszedł w życie nowy kodeks karny, który nie przewidywał długości kary. Teoretycznie homoseksualista mógł zostać skazany nawet na okres krótszy niż trzy miesiące. Nie oznacza to, że w niepodległej Łotwie społeczność LGBT miała raj, ale rzeczywistość nad Dźwiną, w sensie prawnym, niespecjalnie odbiegała od tego, co działo się w Europie Zachodniej. Oczywiście w sferze społecznej konserwatywna Ryga nie mogła się równać z mekką homoseksualistów, czyli Berlinem czasów Republiki Weimarskiej. Nikt zresztą tego od niej nie oczekiwał. Po II wojnie światowej okaże się, że dla homoseksualistów może być jeszcze gorzej.

Przeczytaj także:  Zakończył się filmowy festiwal LGBT w estońskim Rakvere

***

Magnus Hirschfeld

Tymczasem goście z Niemiec odwiedzali przedwojenną Łotwę. Zarówno homoseksualiści, jak i wybitni naukowcy. W 1926 i 1929 r. w Rydze zjawił się na wykładach Magnus Hirschfeld, znany niemiecki seksuolog, notabene członek Socjaldemokratycznej Partii Niemiec, który opowiadał się za reformą obyczajów seksualnych, domagając się dekryminalizacji homoseksualizmu. Choć wygłosił parę wykładów w Rydze, jego postępowe opinie lokalna prasa przemilczała. Nawet lewicowy „Sociāldemokrāts” nie pisnął słowem, że Hirschfeld odwiedził Łotwę. Dekryminalizacji homoseksualizmu domagali się jednak także niektórzy ryżanie, wśród nich psychiatra Ferdinand Edler von Neureiter, profesor Uniwersytetu Łotewskiego, odwołujący się do poglądów Hirschfelda (późniejsze wydarzenia zaprowadzą go do członkostwa w NSDAP, ale na razie są lata dwudzieste…). W wywiadzie dla rosyjskojęzycznej, prestiżowej gazety „Siegodnia” wychodzącej w Rydze, Neureiter mówił, że homoseksualność jest sprawą wrodzoną, a także, że nie można go uznać za chorobę psychiczną. Na tamten okres były to poglądy rewolucyjne. Dziennikarze „Siegodni” pytali Neureitera z okazji pewnej smutnej z dzisiejszego punktu widzenia sprawy. W listopadzie 1926 r. ryska policja aresztowała kilku homoseksualistów – stałych bywalców „Klubu Czarnego Goździka” (łot. „Melnās neļķes klubs”), miejsca w okolicy Viesturdārzs, gdzie umawiali się łotewscy geje. Eksperci ryskiego sądu, sądząc „goździkowców”,  nie powoływali się przy tym na ekspertyzy postępowych lekarzy jak Neureiter, a raczej osób, które uważały homoseksualizm za „deprawację”. Ciekawe, że za gejami nie wstawiła się ówczesna konserwatywna obyczajowo lewica. Publicyści gazety „Sociāldemokrāts” uznawali bowiem miłość do tej samej płci jedynie za „uwodzenie”, coś co robią jedynie „bogaci, starsi cudzoziemcy”, „urodzeni degeneraci” czy „perwersi”, uwodzący „klasę ludową”, czyli „młodych, łotewskich chłopców”. Ciekawe, że ten sposób mówienia o społeczności LGBT jako „wynalazku zepsutego Zachodu” wciąż na Łotwie jest modny, także w… socjaldemokracji. Ale to temat na inną dyskusję.

Kabiny dla homoseksualistów

Przedwojenna Ryga była miejscem, które obfitowało w kluby dla społeczności LGBT. Mowa nie tylko o „Czarnym Goździku”, ale także o „Alhambrze”, drewnianym budynku przy Brīvības iela (ul. Wolności, przez tę ulicę przechodzi zawsze Baltic Pride), gdzie młodzi mężczyźni, nazywani „ciotkami”, pracowali w barze. Działał także klub „Stambuł” przy ulicy Krišjāņa Barona, pod który wieczorami przychodzili umalowani chłopcy szukający dla siebie partnerów. Jak podkreślają autorzy książki ówczesne restauracje ryskie były wyposażone w swego rodzaju wyizolowane kabiny czy boksy, gdzie homoseksualne pary mogły czuć się bezpiecznie (przykładem jest klub O.U.K. przy Dzirnavu iela, ulicy Młyńskiej). Oczywiście były także instytucje nielegalne takie jak założony w 1935 r. klub ryskich lesbijek w mieszkaniu przy ulicy Tērbatas, który odwiedzali baronowie, a także cudzoziemcy. „Nie więcej niż pięciu czy sześciu mężczyzn było dopuszczonych do oglądania tego show. Podczas konsumpcji drogiego alkoholu, oglądali kobiety uprawiające miłość. Jeśli oglądający zaczynał odczuwać podniecenie, oczekiwanie na odpowiedź ze strony lesbijki było bezcelowe. Klub był także odwiedzany przez kobiety, które oglądały akty z innego pokoju” – pisze autorka książki.

Znani i szanowani

Aleksis Mierlauks

Łotwa miała także swoich homoseksualnych „celebrytów”. Do nich należał choćby malarz Voldemārs Irbe, nazywany także z żeńska „Irbite”, dyrektor Teatru Narodowego Aleksis Mierlauks, a także mieszkaniec nadmorskiej Jurmały Kaspars Aleksandrs Irbe. O skłonności lebijskie podejrzewano zaś przed wojną przedsiębiorczynię Austrę Ozoliņię-Krauze, mającą żyć w związku partnerskim z aktorką Mariją Leiko. Dziennikarz Oļģerts Liepiņš zapisał we wspomnieniach: „Spotkałem Mierlauksa na pewnym oficjalnym przyjęciu. „Chodź tu, Liepiņš, poprawię Ci krawat”, zarechotał, majstrując swoimi długimi palcami wokół moich policzków. Musiałem być całkiem przystojnym młodzieńcem w tamtych czasach; wtedy byłem już świadomy słabości Mierlauksa i dlatego, w jakiś sposób unikałem go, chodząc bokami” – zapisał Liepiņš. Mimo tego nawet wśród artystów homoseksualizm był jednak tabu. „Na spotkaniu aktorskim, popularny aktor-reżyser narzekał, że konkurencja między dwoma teatrami zaszła tak daleko, że aktor jednego z teatrów nazwał aktorów konkurencyjnego teatru „homoseksualistami”. Piękny aktor poprosił swoich kolegów, by się do tego w jakiś sposób odnieśli. Teatr dyplomatycznie odmówił wysunięcia oskarżenia przeciwko prześladowcy, bo sprawa jest natury prywatnej, a ci, którzy się czują obrażeni, mogą pójść do sądu” – taką relację zamieściło w 1928 r. plotkarskie czasopismo „Aizkulises” („Za kulisami”), które w ciągu paru lat jedynie cztery razy poruszyło temat homoseksualizmu.

Kārlis Ulmanis. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Generalnie prasa okazywała jednak zainteresowanie. Gdy w 1931 r. w wyniku komplikacji po operacji zmiany płci zmarł duński malarz Einar Mogens Wegener, później znany jako kobieta „Lili”, zauważył to specjalny korespondent gazety „Jaunākās ziņas”. Pierwsza operacja zmiany płci, z kobiecej na męską, odbyła się notabene w Berlinie jeszcze w 1912 r., zaś w drugą stronę – osiem lat później. Choć transseksualiści istnieli w międzywojennej Łotwie, to operacja zmiany płci, pierwsza w Związku Sowieckim, nastąpi w Rydze dopiero w latach siedemdziesiątych.

Tymczasem jesteśmy w międzywojennej Łotwie, która w maju 1934 r. staje się dyktaturą. Autorytarny władca Kārlis Ulmanis nigdy się nie ożeni, co stanie się przyczyną plotek i spekulacji. W socjalistycznej ulotce kolportowanej w roku zamachu stanu nazywano Ulmanisa „szefem perwersyjnego klubu Czarnego Goździka, z kolei nacjonaliści z „Pērkonkrustsu” o homoseksualizm oskarżali ulubieńca Ulmanisa, ministra spraw zagranicznych Vilhelmsa Muntersa. Według narodowców miał on być „muzą Ulmanisa”, a także jego „intymnym przyjacielem”.

Vilhelms Munters. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

O Ulmanisie napisał w swoim pamiętniku socjalistyczny polityk, w latach dwudziestych minister spraw zagranicznych Łotwy, Felikss Cielēns. Cielēns otrzymał ze służb informację, że Vilhelms Munters spędził noc u Ulmanisa. „Oczywiście dokładnie nie wiadomo, co dokładnie robił Ulmanis z Vilhelmsem podczas tej nocy – czy grali w karty lub domino, czy w inne niebiańskie gry. Jakkolwiek te obserwacje wzmocniły plotki o homoseksualizmie Ulmanisa” – napisał w pamiętniku socjaldemokrata. Już w czasie dyktatury Ulmanisa rozpowszechniły się pogłoski, że żona Muntersa jest szpiegiem sowieckim, jednak zostało to zignorowane. „Ulmanis z powodu miłości do Vilhelmsa wierzył mu bezgranicznie. Tak, miłość czyni ludźmi ślepymi…” – skomentował Cielēns. Źródła historyczne z oczywistych względów nie są dziś w stanie powiedzieć, czy dyktator Łotwy rzeczywiście miał romans ze swoim ministrem, który notabene doczekał się dzieci.

Przeczytaj także:  „Pomaluj Łotwę na czerwono-biało-czerwono”. Narodowcy obchodzą rocznicę puczu Ulmanisa

Podczas dwóch okupacji

Kaspars Aleksandrs Irbe na plaży w Dubulti. Zdj. Archiwum Ainārsa Radovicsa.

W 1940 roku Łotwa trafiła pod okupację sowiecką. Niewiele wiemy o sytuacji homoseksualistów w tym okresie. Dysponujemy jedynie relacją Kasparsa Aleksandrsa Irbego, znanego łotewskiego homoseksualisty pochodzącego z Dubulti (ob. Jurmała), który posługiwał się dwoma pseudonimami: „Kleopatra” oraz „Vārava Jūras Roze”. Co ciekawe, tego ostatniego używał jedynie w starej pisowni. Irbe prowadził swój dziennik nieprzerwanie od 1940 do 1996 r. Publiczne parki i toalety, gdzie spotykali się geje nazywał „świątyniami” i „mauzoleumami”, sam wiele razy uprawiał miłość na plaży w Lielupes Stirnurags (ob. Jurmała). W lipcu 1940 r., gdy rozpoczynała się okupacja sowiecka, Irbe postanowił zrobić pewien eksperyment. „Humor nie opuścił mnie. Ostatniej soboty byłem w Rydze. Zrobiłem parę zakupów, przebrałem się za kobietę. Tamtego wieczoru wyglądałem dobrze, piękne nogi w jedwabnych rajstopach. Dobra figura, makijaż. Przebrałem się w kolejnym pustym mieszkaniu. Czułem się niełatwo. Chodziłem wzdłuż morza o zmierzchu. To był piękny wieczór. Samotni mężczyźni myśleli, że byłem kapłanką miłości. Poszli za mną itd. Spotkałem dwóch koło „Lido”, w ciemnych alejach. Później spotkałem kapłankę miłości sprzed paru lat. Chodziliśmy oboje w nocy. Ona była bardzo rozbawiona całą sprawą. Opowiadałem dużo dowcipów i żartowałem sobie z mężczyznami. Zatańczyłem parę kroków dla pewnego zalotnika z moją spódnicą podniesioną do góry i tym podobne. To było cudowne. Wróciłem do domu wzdłuż wybrzeża. Kilka par w krzakach. Obserwujący także tej nocy pracowali”.

Tak też wyglądała sowiecka okupacja, dla większości Łotyszy „rok strachu”. W 1941 r. Rygę zajmuje wojsko niemieckie. Wiadomo, jaki Hitler ma stosunek do homoseksualistów. Tymczasem w stolicy Łotwy jest miejsce na miłość męsko-męską! „W ciemności spotkałem pięknego, młodego niemieckiego oficera z wielkim narzędziem. On był także bardzo namiętny. Miał mocną budowę. Pierścionek ślubny na palcu. Namiętnie powiedział: „du bist schön”. Później poznałem innego mężczyznę, także bardzo namiętnego, niedługo później siedzieliśmy na ławce. Opowiedział mi o Wiedniu”. To znowu wspomnienie Irbego.

Przeczytaj także:  Tego świata już nie będzie. Żegnaj, Atlantydo!

W 1942 r. kolega Irbego, czyli „Biała siostra”, śpiewak prestiżowego łotewskiego chóru Reitersa, wziął ślub z niemieckim oficerem. Społeczność homoseksualna celebrowała tę uroczystość w pięknej ryskiej kamienicy. „Biała siostra” była ubrana jak typowa panna młoda, męscy świadkowie ślubu także na biało. Niestety miesiąc później mąż „białej siostry”, który wcześniej zdążył wysłać mieszkającej w Niemczech matce fotografię ze ślubu, został wysłany na front do Leningradu. Tę chwilę Irbe wraz ze swoim kolegą będą wspominać jeszcze w Łotwie Sowieckiej w latach pięćdziesiątych. W 1961 r. „Białą siostrę” postawią przed sądem Sowieci. Będzie ona jednak do końca czynna w środowisku homoseksualnym, budując zarówno trwałe związki, jak i doraźne, przypadkowe, które zakończą się wiele razy pobiciem.

W sowieckich czasach

Łotwa w 1944 roku ponownie dostaje się pod władzę bolszewików. Od lat trzydziestych w Związku Sowieckim obowiązuje zakaz uprawiania męskiego homoseksualizmu. Z kolei Łotwa dostaje w latach sześćdziesiątych nowy kodeks karny, który za „pederastię” przewiduje do pięciu lat więzienia. Jest to najsurowsza kara w republikach bałtyckich, bo na Litwie dają za to do trzech lat, zaś w Estonii – do dwóch. Ta ostatnia karze jednak homoseksualistów wyjątkowo często, dwa razy częściej niż sowiecka Litwa. Od 1961 do 1989 r. w Łotwie za homoseksualizm uwięziono łącznie 268 mężczyzn. Dla porównania – w Rosji Sowieckiej było to 21,6 tysięcy. Wiadomo, większy kraj. Co ciekawe, w pierwszych latach władzy sowieckiej na Łotwie była ona w tej dziedzinie o wiele bardziej liberalna niż w latach późniejszych. Wypada wspomnieć także o tym, że homoseksualistów wsadzano w czasach sowieckich nie tylko do więzień, ale także do „psychuszek”, jednak nikt z łotewskiej społeczności LGBT do tej pory nie zdecydował się na opowiedzenie podobnej  historii. Ze względu na surowe karanie za stosunki męsko-męskie, wielu homoseksualistów wolało podjąć współpracę i znalazło się w kartotekach KGB, o czym wspominał publicznie choćby wybitny łotewski twórca Knuts Skujenieks. Obecnie państwo łotewskie stopniowo ujawnia te dokumenty.

Przeczytaj także:  Na Łotwie przed Świętami Bożego Narodzenia „teczkowy szał”

Kim był w 1969 r. przeciętny łotewski homoseksualista? Z opracowań milicji ryskiej wiemy, że miał od 25 do 30 lat, był nieżonaty, był Łotyszem, z nieukończoną szkołą średnią, był zatrudniony, a także nie pozostawał członkiem partii. Najczęściej mieszkał w Rydze, nie był wcześniej notowany, nie był także chory. Spotykał się najczęściej z innymi mężczyznami w toaletach albo parkach. W książce wydanej przez „Mozaikę” mamy zresztą załączoną mapkę „homoseksualnej Rygi” w czasów sowieckich.

Pierwsza operacja w Związku Sowieckim

O ile Europa po 1945 r. zaczyna liberalizować swój stosunek do homoseksualizmu, co nawet widoczne jest w Bloku Wschodnim, gdzie Czechosłowacja i Węgry decydują się w 1961 r. na dekryminalizację stosunków homoseksualnych, to Łotwa do końca pozostaje pod konserwatywnym sowieckim butem. Z jednym wyjątkiem. Literka „T” nie razi w Związku Sowieckim tak samo jak „G”. Chodzi o operację zmiany płci.

W 1968 r. chirurg Viktors Kalnbērzs otrzymuje pierwszy list od kobiety, która w ciągu najbliższych dwóch lat stanie się w wyniku operacji zmiany płci mężczyzną. Poparcia Kalnbērzsowi w jego działaniach udziela minister zdrowia Łotwy Sowieckiej Vilhelms Kaņepe. Ogólnie na Łotwie odbyło się osiemnaście skomplikowanych operacji, wszystkie zakończyły się sukcesem. Kalnbērzs otrzymał za to gratulacje od braci lekarskiej, jednak także reprymendę od Ministerstwa Zdrowia Związku Sowieckiego. Powołano specjalny komitet do analizowania działalności Kalnbērzsa, jednak niczego mu nie udowodniono.

Przeczytaj także:  Tęczowa Ryga. Czy Łotwa się zmienia?

Swoje operacje zmiany płci Kalnbērzs kontynuował w latach osiemdziesiątych. Przyjeżdżali na nie specjalnie pacjenci z Rosji Sowieckiej. Oczywiście nikt w tamtych czasach nie ma pojęcia, nikt nie dyskutuje o tym, czym jest transseksualizm. Operacje traktuje się tylko i wyłącznie jako zabieg medyczny. Wiele informacji o tym, jak wyglądało życie transseksualistów w Łotwie Sowieckiej dostarcza opublikowana przez Marianne Zückler książka „Osteuropa Express” recenzowana w 2017 r. przez „Przegląd Bałtycki”.

Przeczytaj także:  Społeczność LGBT w krajach bałtyckich. Po transformacji trochę łatwiej

Wolna Łotwa

Po 1990 roku sytuacja społeczności LGBT na Łotwie idzie zygzakami, względnie stanowi swego rodzaju sinusoidę. W marcu 1992 r. homoseksualizm przestaje być przestępstwem, zaś rok później do kodeksu cywilnego wpisano zakaz związków i małżeństw homoseksualnych. W 2005 r. odbywa się pierwszy „Pride” w Rydze, z udziałem parudziesięciu osób i kilkuset kontrdemonstrantów, w tym samym roku Sejm przyjmuje nowelizację konstytucji definiując małżeństwo jako „związek kobiety i mężczyzny”. Rok później do prawa łotewskiego implementowane zostają unijne normy zakazujące dyskryminacji ze względu na preferencje seksualne. W 2011 r. powstaje projekt ustawy o związkach partnerskich napisany przez „Mozaikę”, organizację osób LGBT i ich przyjaciół, początkowo poparty nawet przez prezydenta Valdisa Zatlersa, który jednak już po paru dniach, pod naciskami chrześcijańskiego polityka Ainārsa Šlesersa, odżegnuje się od niego. W 2014 r. minister Edgars Rinkēvičs ogłasza, że jest gejem, zaś w następnym roku odbywa się w Rydze Europride. W 2018 r. w „Baltic Pride” weźmie udział około ośmiu tysięcy uczestników, co jest rekordem tej imprezy. Istnieją w Rydze kluby gejowskie, jeden był kiedyś nawet w Łatgalii, działają portale internetowe, organizacje. Choć wciąż jest tego wszystkiego mało. Nie do porównania z Warszawą. Tematyka LGBT powoli przebija się do mediów, książek, a także sztuk teatralnych.

Przeczytaj także:  Tegoroczny marsz Baltic Pride rekordowo popularny

Są jednak także problemy. Mówi o nich otwarcie choćby Kārlis Streips, jeszcze do niedawna uważany za „jedynego geja na Łotwie”. Zacytujmy: „To jest coś, czego nigdy nie potrafiłem zrozumieć. To mnie denerwuje – wszyscy ci ludzie, którzy korzystają z tego, co wywalczył ktoś inny: że artykuł w Kodeksie Karnym został wykreślony, że Sejm przyjął ustawodawstwo antydyskryminacyjne, ktoś otworzył bary, ktoś sauny, ktoś inny założył także „Mozaikę”, a ktoś inny grupy robocze, a ty nie masz nawet czasu, by wziąć udział w prajdzie raz do roku! Jeśli raz do roku nie możesz wziąć udział w prajdzie, pod ciężką ochroną policji, to wtedy nie zasługujesz na to wszystko, nie zasługujesz na prawa tego kraju, na to, by mieć jakiekolwiek prawa, a także, żeby mieć kogoś, z kim możesz pójść na party w piątkową lub sobotnią noc. Nie podniosłeś palca za którąkolwiek z tych rzeczy!”.

Tyle Kārlis Streips. Ma rację?

 

Książka „LGBTI people in Latvia. A history of the past 100 years” została wydana przez „Mozaikę” w Rydze w 2018 r. w wersji angielskiej. Rok wcześniej światło dzienne ujrzała wersja łotewska. Project managerem był wieloletni działacz „Mozaiki” Kaspars Zālītis, który na moją prośbę przekazał Przeglądowi Bałtyckiemu egzemplarz do recenzji, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni. Tekst publikacji jest w całości autorstwa historyczki Inety Lipšy, badaczki z Instytutu Historii Uniwersytetu Łotewskiego. Niedługo w Przeglądzie Bałtyckim tekst o sytuacji społeczności LGBT w przedwojennym Wilnie.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj