Arūnas Baublys urodził się w 1960 r. w Birżach. W 1983 r. ukończył studia historyczne na Uniwersytecie Wileńskim. W 2000 r. na Uniwersytecie Witolda Wielkiego uzyskał stopień doktora, broniąc dysertację poświęconą synodom Litewskiego Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w latach 1795-1830. W latach osiemdziesiątych pracował w Akademii Nauk Litewskiej SRR, a także w Muzeum Kraju Birżańskiego „Sėla“. Badał obszar birżańskiej starówki i twierdzy. W 1993 r. rozpoczął pracę w Centrum Teologii Ewangelickiej na Uniwersytecie Kłajpedzkim, później w Katedrze Teologii jako asystent, lektor oraz docent. W latach 2001–2013 stał na czele tejże katedry. Został również ekspertem Ministerstwa Sprawiedliwości ds. „nowych ruchów religijnych”, a także Niemieckego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego ds. Europy Wschodniej i Krajów Bałtyckich. W 2013 r. objął funkcję konsula honorowego Niemiec w Kłajpedzie. Zasiadł w kuratorium Centrum Kultury im. Ludwika Rezy w Juodkrantė, a także radzie Muzeum Hugo Scheu w Szyłokarczmie i Muzeum Kurortu w Połądze. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Chciałem naszą rozmowę zacząć od konsulatu niemieckiego w Kłajpedzie. On powstał już w nowych czasach, ale Kłajpeda ma już dość długie tradycje istnienia takiej placówki. Konsulat działał u Was także w latach 1923–1939, gdy miasto po raz pierwszy w historii należało do Litwy. Arūnas Baublys: Konsulat niemiecki funkcjonował w Kłajpedzie przed II wojną światową, ale tak naprawdę nie można zestawiać okresu przedwojennego z tym, co mamy obecnie. Współcześnie Litwa i Niemcy należą do Unii Europejskiej, do NATO, nikt nie mówi już, tak jak przed wojną, że Kraj Kłajpedy to „niemiecka ziemia”. Gdy otrzymałem w 2013 r. propozycję zostania konsulem honorowym Republiki Federalnej Niemiec, było to dla mnie ogromnym zaszczytem. Dodam, że obecnie jestem jedynym konsulem honorowym Niemiec w trzech krajach bałtyckich. Sam konsulat w Kłajpedzie powstał dlatego, że znajdujemy się daleko od Wilna, jakieś trzy, cztery godziny jazdy. Przy czym nie chodzi specjalnie o mniejszość niemiecką, bo jest ona w Kłajpedzie niezbyt liczna i nie sprawia problemów. Konsulat bardziej potrzebny jest dlatego, że pracuję z różnymi dokumentami, papierami, pomagam także biznesowi. W Kraju Kłajpedy pojawiają się za to Niemcy chociażby jako turyści. Niemcy w Kłajpedzie dzielą się na trzy kategorie. Pierwsza to są ludzie „z korzeniami w Prusach” i tutaj podzieliłbym ich na dwie grupy. Jedna podkategoria to ci, którzy przeżyli po 1945 r. okupację sowiecką i nie udało im się wyjechać do Niemiec. Może nawet próbowali, ale Kłajpedę traktowano jako część sowieckiej Litwy i ci ludzie musieli powrócić. Znaleźli się także ludzie naiwni, którzy wierzyli, że Kłajpeda po 1945 r. zostanie wciąż terytorium…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

