Kaliningradzkie bajki. Recenzja reportażu Pauliny Siegień „Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu”

Reportaże pisane o Rosji często ulegają schematom. Zazwyczaj, gdy dotyczą europejskiej Rosji, opowiadają one o wielkiej polityce, czy chaotycznej rosyjskiej apokalipsie; z jej biedą i korupcją. Inną często spotykaną kalką są teksty o dalekiej syberyjskiej Rosji; z jej różnymi etnosami, mrozem i mistycyzmem. Książka Pauliny Siegień „Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu” ucieka tym schematom. Reportaż opublikowany przez Wydawnictwo Czarne zabiera nas do Rosji geograficznie bardzo nam bliskiej, czasem do bólu zwykłej, a z pewnością szerzej nieznanej.

|
|

O Kaliningradzie i szerzej obwodzie kaliningradzkim wiemy niewiele. Jeżeli w polskich mass mediach pojawiają się materiały o tym kawałku Rosji to dotyczą one zazwyczaj kwestii bezpieczeństwa: ilości rosyjskich wojsk w regionie, ćwiczeń floty bałtyckiej, zasięgu Iskanderów. Interesuję nas czy kolumny rosyjskich czołgów T-72B3M z baz w obwodzie kaliningradzkim zjawią się na przedmieściach Warszawy wciągu 24 czy 72 godzin. Co bardziej dociekliwi obserwatorzy poskrobią po pancernych płytach rosyjskich czołgów, te zaś szybko odpadną i wtedy ich oczom objawią się sztandarowe historyjki z Kaliningradu. Są to opowieści o rosyjskim Hong Kongu, rosyjskim Las Vegas, separatyzmie w obwodzie kaliningradzkim, czy w końcu o najbardziej antyreżymowo nastawionym regionie Federacji Rosyjskiej. Czy jakakolwiek z tych historii jest prawdziwa? Trudno jednoznacznie stwierdzić, bo tak jak w przypadku wszystkich mitów, legend i bajek miesza się tu to co prawdziwie z tym co wyobrażone. Paulina Siegień w swoim reportażu pokazuje między innymi jak często to właśnie mitami i legendami operujemy myśląc o Kaliningradzie! Miasto na K Każdy może sobie wybrać swój Kaliningrad. Dla jednych będzie to miasto-twierdza. Pełna oficerów FSB, techniki wojskowej i bunkrów, w których ukryte są wyrzutnie rakiet. Dla drugiego Kaliningrad będzie jawił się jako najbardziej wysunięty na zachód kawałek Rosji. Gdzie mieszkańcy mają być tak przesiąknięci polskim duchem solidarności sączącym się z pobliskiego Gdańska, że chcą go wprowadzić u siebie. Wpływ sąsiedniej Polski w tej kaliningradzkiej bajce może mutować w kilku kierunkach. W historie o kaliningradzkim separatyzmie, marzeniu o europejskiej Rosji, czy w końcu o antyputinizmie kaliningradczyków. Te wyobrażenia mogą nawet funkcjonować równocześnie. Możemy wierzyć w to, że obwód jest jednocześnie twierdzą wojskową i inną (w domyśle bardziej liberalną) Rosją. W tym niezwykłym miejscu możemy nie tylko wybrać sobie bajkę, ale nawet jego nazwę. Jedni będą mówić Kaliningrad, inni o nastawieniu bardziej antysowieckim będą chcieli to miasto nazywać Królewcem (wierząc czasem, że jest tam nadal duch dawnego niemieckiego miasta). W końcu będą tacy, którzy słyszeli o tym, że sami mieszkańcy mówią o swoim mieście Kantograd. W końcu jest jeszcze zrusyfikowany Кёнигсберг! Właściwie każda z tych tez, teorii i nazw jest prawdziwa. Nawet jeżeli się jednocześnie wzajemnie wykluczają. O tym jak pozornie różne rzeczywistości mogą funkcjonować równolegle opowiadają nam bohaterzy reportażu. Wśród nich spotkamy między innymi kaliningradzkich separatystów. Tych wymyślonych przez państwo na potrzeby polityki wewnętrznej. Dziwnych, realnych, marginalnych, ale dość głośnych młodych aktywistów takich jak Aleksander Orszulewicz, obecnie więzień polityczny. Spotykamy także prawdziwego regionalistę, który jest sierotą po już dawno zdelegalizowanej Bałtyckiej Partii Republikańskiej. Choć…

🔒Czytasz tylko 47% artykułu. Pozostałe 53% treści i zdjęcia są ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy 5 zł
Pakiet miesięczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Wybierz Szczegółowe porównanie

Podobał Ci się ten artykuł? Przekaż napiwek!

Wybierz i przekaż wybraną liczbę Monet autorowi i redaktorom.

Wspierać możesz wielokrotnie!

Przekazany napiwek dzielony jest między osoby zaangażowane w powstanie tekstu, tj. autora (lub autorów) i współtwórców, po połowie.

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Strona głównaKulturaKsiążkaKaliningradzkie bajki. Recenzja reportażu Pauliny Siegień „Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu”
Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.
Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów