Jānis Ikstens urodził się w 1970 roku. Jest absolwentem Wydziału Historii i Filozofii Uniwersytetu Łotewskiego, studiował także w Danii i Holandii. Uzyskał stypendium rządu amerykańskiego. W latach 1997-1999 sprawował funkcję rektora Wyższej Szkoły Vidzeme w Valmierze. Obecnie stoi na czele Katedry Politologii Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Łotewskiego. Jest także prorektorem tej uczelni ds. nauk społecznych i prawnych. W ubiegły czwartek był gościem Pracowni Polsko-Bałtyckich Kontaktów Kulturowych Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie wygłosił wykład na temat łotewskiej polityki. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Podczas Pańskiego wykładu na Uniwersytecie Warszawskim wspomniał Pan o ważnej rzeczy, która określa współczesną politykę Łotwy. Mianowicie o cleavage (ang. „podział, rozszczepienie” – jedna z najbardziej znanych teorii politologicznych na temat podziałów międzypartyjnych – przyp. Przegląd Bałtycki), który ma charakter narodowościowy. Polacy, jeśli coś wiedzą o łotewskiej polityce, to właśnie to, że podziały określa tam nie stosunek do przeszłości, tak jak na Litwie, czy do katastrofy smoleńskiej jak w Polsce, a czynnik narodowościowy. Inaczej niż w Estonii, która próbuje skuteczniej integrować mniejszość rosyjską, mamy do czynienia z podziałem na partie łotewskie i partie rosyjskie. Podczas wykładu wspomniał Pan, że w najbliższych latach nie oczekuje Pan zasypania na Łotwie tego podziału. Jānis Ikstens: To prawda. Ten podział na świat „rosyjski” i „łotewski” rozwijał się przez dłuższy okres. Od pierwszych wyborów parlamentarnych na Łotwie w 1993 roku ludzie głosowali etnicznie. Tego podziału nie da się zmienić ustawowo. To ma związek z tym, jakie jest nastawienie ludzi, ich poglądy, z tym, co siedzi w ich głowie. Jest to kwestia tożsamościowa, którą trudno jest zmienić, a jeśli już, to zabierze to mnóstwo czasu. Po drugie, żeby znieść cleavage etniczny w łotewskiej polityce, musiałby Pan zmienić tożsamość ludzi. Jedną z dróg, by to osiągnąć jest zmiana języka. Nie chodzi tylko o język nauczania w szkołach, tak jak zmienia to teraz minister Kārlis Šadurskis, ale język, którego używa się w życiu codziennym. Czyli język określa to, jak głosujemy w wyborach do Sejmu. W ogromnym stopniu. Bo jeśli rozmawiasz po rosyjsku w domu, to czytasz także rosyjskie gazety, rosyjskie portale, rosyjską telewizję. A co za tym idzie, żyjesz w rosyjskiej bańce medialnej. A jeśli nie mówisz po rosyjsku, tylko po łotewsku, to wtedy korzystasz z innych źródeł informacji. I teraz pojawia się pytanie – jak skłonić ludzi do tego, by sięgali po różne media? Jedną z dróg jest poprawa ich umiejętności językowych, znajomości języka łotewskiego. Właśnie to robi teraz rząd Mārisa Kučinskisa, przez reformę oświatową. Ale jedno trzeba…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

