Šarūnas Liekis urodził się w 1969 roku w Wilnie. W 1993 r. ukończył studia historyczne na Uniwersytecie Wileńskim. Studiował także w Oksfordzie i w Brandeis University w stanie Massachusetts. W 1997 r. uzyskał stopień doktora nauk społecznych. W latach dziewięćdziesiątych związany z Fundacją Andrieja Sacharowa, a także Uniwersytetem Hebrajskim w Jerozolimie. Zaczął specjalizować się w historii relacji litewsko-żydowskich. Pracował w Uniwersytecie im. Michała Römera w Wilnie. Od 2010 roku wykłada w Uniwersytecie im. Witolda Wielkiego w Kownie. Jest dziekanem Wydziału Nauk Politycznych i Dyplomacji. Pozostaje ekspertem Rady Europy ds. walki z rasizmem i nietolerancją. Zajmuje się tematyką historii Litwy, jej życia politycznego, stosunkami międzynarodowymi, a także relacjami międzyetnicznymi. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Parę tygodni temu kraje bałtyckie odwiedził papież. Jak Litwini podjęli papieża Franciszka, jak przyjęła go litewska klasa polityczna? Šarūnas Liekis: Jeśli patrzeć na tę wizytę jako wizytę międzypaństwową, to sądzę, że wszystko wyszło bardzo dobrze. Jeśli zaś chodzi o obecność Litwinów, to myślę, że w pielgrzymce mogło wziąć udział więcej ludzi. A było tak, że w Kownie mieliśmy 90 tysięcy wiernych, zaś w Wilnie – 30 tysięcy. W Kownie było o wiele więcej ludzi, tam przyjechała cała prowincja litewska. Także plac w Kownie, na którym papież odprawiał mszę, był większy. Ale ogólnie w wizycie papieża wzięło udział niewiele ponad sto tysięcy osób. Czy wizyta miała znaczenie bardziej religijne czy polityczne? Sądzę, że to drugie. Może w Polsce byłoby odwrotnie, bo tam jest większe powiązanie świadomości narodowej z religią katolicką. Litwa jest dość zsekularyzowanym krajem, w dodatku kościół osłabiły ostatnie skandale związane z pedofilią. Na wizycie papieża pojawili się jednak politycy. Była prezydent Dalia Grybauskaitė, premier Saulius Skvernelis czy marszałek Sejmu Viktoras Pranckietis. Pojawił się także kandydat na prezydenta Gitanas Nausėda. Było parę posłów na Sejm, pracowników Pałacu Prezydenckiego. Czy można powiedzieć, że dla którejś partii ta pielgrzymka miała większe znaczenie? Teoretycznie najbardziej chrześcijańskim ugrupowaniem na Litwie jest Związek Ojczyzny. Ale nie odbiega on w swym konserwatyzmie daleko od Związku Chłopów i Zielonych, którzy są także w sprawach obyczajowych bardzo konserwatywni. Wspomniałbym także o Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, która dodała ostatnio do nazwy człon „Związek Chrześcijańskich Rodzin”. Mało się mówi o tym, że liberałowie na Litwie także są związani z kościołem, choćby poprzez swój Instytut Wolnego Rynku. Członkiem rady tej instytucji jest bowiem prof. Paulius Subačius, przewodniczący zarządu Litewskiej Katolickiej Akademii Nauk. Lewica jest daleko od religii. Ale to nie wygląda tak jak w Polsce, że lewica jest…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

