Skandynawowie o sobie samych, nie do końca na serio…

Współcześnie skandynawskość kojarzona jest przede wszystkim z mrocznymi thrillero-kryminałami, szwedzką doktryną estetycznego minimalizmu, wysypem zespołów metalowych. Co bardziej obeznani użytkownicy kultury dodadzą może jeszcze do powyższego, cokolwiek skrótowego wyliczenia także filmowe iluminacje spod znaku DOGMY, czy islandzki desant muzyczny. Odnotujmy przy tym, że do największych europejskich galerii triumfalnie wracają mistrzowie wczesnej moderny, poza Edvardem Munchem – Anders Zorn, Vilhelm Hammershøi, Fritz Thaulow, Akseli Gallen-Kallela, Albert Edelfelt, a nawet Karl August Tavaststjerna, czy Theodor Kittelsen. Europejczycy chętnie przyjmują skandynawski punkt widzenia przełomu XIX i XX wieku. Z drugiej strony po kulturowym otwarciu lat 90. wszystkie właściwie bez wyjątku kraje nordyckie dokonują rewizji polityki imigracyjnej, mierząc się dodatkowo i na powrót z (ponadprzeciętnym) problemem alkoholizmu młodzieży i kolejną odsłoną rewolucji obyczajowej. Współczesna Skandynawia przestaje być liberalną krainą szczęśliwości, wracają jej wcześniejsze oblicza, niekiedy mroczniejsze, czasem bardziej pragmatyczne...

|
|

Tajemnicza doktryna lagom... Nikt do końca nie wie, skąd się wzięła. Jest egzotyczną mieszanką idei pochodzących z różnych systemów filozoficznych i różnych rejonów świata (jest w tym przecież sporo myślenia biblijnego, i arystotelesowskie marzenie o „złotym środku”, filtrowany stoicyzm, po motywy zen wreszcie), a jednak Szwedzi uważają ją za swoją, są – wedle własnych mniemań – lagom, co więcej – stan ten trwa niemal od zawsze! Streszcza nie tylko surową, praktyczną estetykę szwedzkiego designu (jej „chłodną elegancję”), wchodzi bowiem, mniej lub bardziej na serio, w sferę tzw. charakteru narodowego. W listach wybitnego szwedzkiego męża stanu z okresu oświecenia Carla Gustawa Tessina doktryna epitetowana jest jako „spokój, umiarkowanie i cisza”[1]. W Baśniach ludowych Per Olofa Bäckströma (1848) oznacza dopasowanie i odpowiednie proporcje, dla przykładu, gdy tylko jeden z jego bohaterów włożyć miał „buty do biegania na siedem mil”, te okazały się „tak dopasowane, jakby uszyto je specjalnie dla niego”[2]. Noblistka Selma Lagerlöf akcentuje równowagę lagom (w wiejskim dworze „było dość pracy i dość przyjemności”)[3], pierwszy szwedzki premier Louis de Geer i prozaik Hjalmar Bergman utożsamiają ją z umiarem (ten ostatni nawet o zabarwieniu lekko ironicznym)[4]. Poza tym to także dobry moment, odpowiedni czas. Wszystko odniesione do sztuki meblarskiej i wystroju jest…

🔒Czytasz tylko 11% artykułu. Pozostałe 89% treści i zdjęcia są ukryte.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy 5 zł
Pakiet miesięczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Wybierz Szczegółowe porównanie

Podobał Ci się ten artykuł? Przekaż napiwek!

Wybierz i przekaż wybraną liczbę Monet autorowi i redaktorom.

Wspierać możesz wielokrotnie!

Przekazany napiwek dzielony jest między osoby zaangażowane w powstanie tekstu, tj. autora (lub autorów) i współtwórców, po połowie.

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Strona głównaKulturaSkandynawowie o sobie samych, nie do końca na serio...
Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.