Vygantas Vareikis urodził się w 1960 r. w Gorgżdach, gdzie ukończył także szkołę średnią. W 1985 r. został absolwentem studiów historycznych na Uniwersytecie Wileńskim, po czym podjął studia aspiranckie na tejże uczelni. W 1999 r. uzyskał stopień doktora nauk historycznych na Uniwersytecie Witolda Wielkiego w Kownie. Podjął pracę wykładowcy historii na Uniwersytecie Kłajpedzkim, specjalizując się w historii Małej Litwy, Prus Wschodnich oraz Kłajpedy, a także relacjach litewsko-żydowskich i niemiecko-litewskich. Odbył staże na Uniwersytecie w Oxfordzie, Bradford, a także Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie. W 1994 r. wstąpił do Litewskiego Związku Liberałów, później pozostawał członkiem Związku Liberałów i Centrum, obecnie zaś należy do Ruchu Liberałów. Od 2002 r. sprawuje mandat radnego Kłajpedy, gdzie był m.in. przewodniczącym Komitetu Prywatyzacji, a także szefem rady nadzorczej spółki miejskiej „Klaipėdos vanduo”. W wyborach samorządowych, które odbędą się w niedzielę, ponownie ubiega się o miejsce w radzie miejskiej z lokalnej listy liberalnej. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Jest Pan wykładowcą historii na Uniwersytecie Kłajpedzkim, a funkcjonuje Pan także jako radny miasta Kłajpedy. Czy czuję się Pan bardziej naukowcem czy politykiem? Vygantas Vareikis: Muszę dodać, że swoją drogę zawodową zaczynałem jako dziennikarz, co jeszcze bardziej komplikuje sprawę. To było na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy w całej Europie Środkowo-Wschodniej szalał kryzys. Podjąłem wtedy współpracę z „Vakarų ekspresas”, a także z „Mažoji Lietuva”. Znałem języki, więc tłumaczyłem na litewski różne ciekawe artykuły. Później zacząłem pisać własne teksty. Nawiązałem również kontakty z prasą kulturalną niekoniecznie z Kłajpedy, współpracowałem z „Kultūros barai”, a także z „Šiaurės Atėnai”. Muszę przyznać, że od 1994 r. jestem członkiem partii liberalnej, początkowo był to Litewski Związek Liberałów, później Związek Liberałów i Centrum, obecnie zaś Ruch Liberałów. Jesteśmy partią rządzącą w Kłajpedzie. Tak się dzieje od 1997 roku, Kłajpeda jest zatem miastem liberalnym. W Wilnie mogą rządzić konserwatyści, socjaldemokraci, a teraz Związek Chłopów i Zielonych, ale nie mają kontroli nad Kłajpedą, bo Kłajpeda jest inna. Ma swoje odrębne problemy. Nie wiem, jak jest w Gdańsku, ale największym problemem naszego miasta jest napięcie między lokalnym samorządem a portem. Ten ostatni podlega rządowi w Wilnie, dyrektor portu, którym obecnie pozostaje Arvydas Vaitkus, jest nominowany przez premiera. Byłem zawsze dumny z portu kłajpedzkiego, on ma sukcesy, ale ta współpraca nie do końca wygląda w ten sposób, w jaki powinna wyglądać. Kłajpeda czerpie za mało profitów z własnego portu, pieniądze idą głównie do centrali w Wilnie. Samorząd w Kłajpedzie nie ma wpływu na port? Bardzo niewielki, nominuje tam zaledwie parę osób do…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

