Oblicza Moskiewskiego Przedmieścia. Tajemnicza dzielnica Rygi w filmie „Jakub, Mimmi i gadające psy”

-

Do polskich kin na początku marca trafiła łotewsko-polska animowana koprodukcja w reżyserii Edmundsa Jansonsa „Jakub, Mimmi i gadające psy”. Akcja filmu rozgrywa się w Rydze, a ściślej mówiąc – i co najważniejsze – w dzielnicy Moskiewskie Przedmieście (łot. Maskavas Forštate), nazywanej potocznie Maskaczką (łot. Maskačka). Ta stara, urokliwa część miasta o drewnianej zabudowie uważana jest powszechnie za najbiedniejszą i najniebezpieczniejszą dzielnicę Rygi. Nie brak zarówno jej miłośników, jak i osób, które wolą ją omijać szerokim łukiem. Na czym polega jej czar, który urzekł nie tylko twórców historii o gadających psach?

Oficjalna polska premiera filmu odbyła się 6 marca, jednak można go było zobaczyć już we wrześniu 2019 roku, na 6. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Kino Dzieci, na którym otrzymał nagrodę Jury Dziennikarzy. Edmunds Jansons jest twórcą wielu animacji, między innymi serii o przygodach Gałganków, która w Łotwie cieszy się ogromną popularnością, a w Polsce prezentowana była m.in. na festiwalu filmowym Nowe Horyzonty. Film animowany o Jakubie i Mimmi powstał dzięki współpracy łotewskiego studia Atom Art i polskiego studia animacji Letko, które, oprócz strony technicznej, zajęło się realizacją polskiego dubbingu i oprawą muzyczną (autorem muzyki jest Krzysztof A. Janczak, jednak piosenkę przewodnią filmu napisał łotewski kompozytor Edgars Šubrovskis).

Film adresowany jest przede wszystkim do dzieci, ale niewymuszony, lekko ironiczny humor i przepiękna warstwa wizualna przyciągnie także tych dorosłych widzów. Głównym bohaterem jest chłopiec Jakub, który z nowoczesnego mieszkania w sercu Rygi przenosi się na tydzień do rodziny na Moskiewskie Przedmieście. Ojciec chłopca jest wychowującym go samotnie dobrze sytuowanym architektem. Jakub kocha rysować i marzy, by w przyszłości pójść w ślady ojca. Gdy ojciec uda się w podróż służbową, Jakub będzie musiał tymczasowo zamieszkać u stryja i jego córki Marysi, zwanej Mimmi. Przeprowadzka jest dla niego niemałym szokiem kulturowym. Maskaczka jawi się jako tajemnicza i trochę dzika kraina, która rządzi się własnymi prawami. Przewodnikami chłopca zostają bezpańskie psy, pilnujące porządku na ulicach oraz Mimmi, odważna i nietuzinkowa dziewczynka, śmigająca na hulajnodze w sportowej koszulce. Jakub stopniowo odnajduje się w nowym miejscu, tym bardziej, że mimo aury grozy i nieporządku, kusi ono nieskrępowanym poczuciem swobody. Mimmi wychodzi i wraca do domu kiedy chce, zna swoją dzielnicę od podszewki, a z policjantami gawędzi jak z kolegami z podwórka. Swobody tej w żaden sposób nie ogranicza wychowujący ją Orzeł, dowcipny i pogodny zadłużony były marynarz, znikający z domu na długie godziny w poszukiwaniu pracy, który wychodzi z założenia, że wolność jest dla mieszkańców Maskaczki wartością nadrzędną. Tę zasadę wyznają również bezpańskie psy pod wodzą kundelka Bossa. Gdy dzieci pewnego dnia odkrywają, że czworonogi potrafią mówić ludzkim głosem, razem z nimi stają do walki o ocalenie miejscowego parku przed wycinką pod nowoczesny budynek. Muszą się zmierzyć nie tylko z pazernymi przybyszami w czarnych dżipach i buldożerach, ale też z najbliższymi dorosłymi, którzy w budowie nowego wieżowca widzą same zalety (nowe miejsca pracy i „trochę grosza do emerytury”).

Ta miła dla oka animacja powstała na kanwie powieści dla dzieci „Maskačkas stāsts” (pol. Opowieść z Maskaczki) autorstwa łotewskiej pisarki Luīzy Pastore. Historia o małym Jēkabsie Putnsie i jego kuzynce Mimmi, zilustrowana przez Reinisa Pētersonsa, ukazała się w Łotwie w 2013 roku nakładem wydawnictwa Neputns. Szybko podbiła serca czytelników i krytyków: pisarka otrzymała ważną krajową nagrodę literacką (Latvijas Literatūras gada balva), a ilustrator nominację do nagrody im. Jānisa Baltvilksa, przyznawanej za artystyczną oprawę książki. Powieść ukazała się także w przekładzie na język angielski („Dog Town”, Firefly Press 2018) i zebrała pozytywne recenzje w Wielkiej Brytanii. Autorka studiowała na Łotewskiej Akademii Kultury, która swoją siedzibę ma właśnie na Moskiewskim Przedmieściu. To wtedy mocno zżyła się z tą częścią miasta. Dzielnica zainspirowała ją do stworzenia opowieści o szczęśliwych dzieciach i zwierzętach, czyli postaciach, które często nie mają głosu w porządnym świecie pełnym konwenansów, a którym sprzyjałaby niepoukładana – choć wyidealizowana – natura Maskaczki.

Przeczytaj także:  Introwertycy są ekstra! Kampania #iamintrovert promuje literaturę łotewską

Przeczytaj także:  Czy łotewska proza podbije Europę?

W cieniu historii

Moskiewskie Przedmieście rzadko pojawia się w przewodnikach turystycznych, choć nie leży wcale daleko od centrum Rygi. Rozciąga się na południowy-wschód od dworca autobusowego. Jej oś stanowi ulica Moskiewska (łot. Maskavas iela), jedna z najdłuższych ulic w całym mieście. W animacji o Jakubie i Mimmi dzielnica została odwzorowana niemal z fotograficzną dokładnością. Na początku filmu widz rusza w podróż wraz z Jakubem i jego ojcem: idziemy piechotą na Maskaczkę z centrum miasta, przez bazar, mijając stragany pełne kwiatów, za którymi majaczą zarysy słynnych hal targowych, przebudowanych z dawnych hangarów niemieckich sterowców w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Następnie ulicą Moskiewską dochodzimy do przejścia podziemnego, nazywanego wrotami Maskaczki. Widzimy tramwaj numer 7, samotnie sunący po szynach ulicy Moskiewskiej, przy której stryjek bohatera, Orzeł, wynajmuje mieszkanie w jednopiętrowym drewnianym domu. Na horyzoncie dostrzec możemy budynek, przykuwający wzrok niejednego przybysza z Polski, który panoramę Rygi widzi po raz pierwszy: „łotewski Pałac Kultury”, czyli wieżowiec Łotewskiej Akademii Nauk, oczywiście podarowany przez Józefa Stalina w podobnym czasie i w podobnych okolicznościach. Dalej ciągną się ulice i uliczki pełne drewnianych domów, podniszczonych kamienic, kościołów, parków i sklepików. Park, o który walczą główni bohaterowie filmu, to najprawdopodobniej Ogród Moskiewski (łot. Maskavas Dārzs), rozległy skwer założony jeszcze przed II wojną światową, a w późniejszej epoce popularny teren rekreacyjny z placem zabaw i halą sportową. Z kolei kościół, w którym pewnej nocy ukrywa się Jakub, to Cerkiew Michała Archanioła, wybudowana w 1837 roku, zachowana do czasów współczesnych bez żadnych przebudowań.

Pomnik tramwaju konnego autorstwa Andrisa Vārpy. Zdj. Agnieszka Smarzewska.

Za pociągającymi, ale mało konkretnymi określeniami, takimi jak „miejsce z duszą” czy „wyjątkowa atmosfera” często kryje się po prostu długa i bogata historia. Dzieje Moskiewskiego Przedmieścia sięgają późnego średniowiecza. Wtedy to władze Rygi zabroniły osiedlać się w centrum kupcom rosyjskim. Przybywający ze wschodu rosyjscy i żydowscy handlarze rozbijali namioty u bram miasta, wzdłuż drogi na Moskwę, czyli obecnej ulicy Moskiewskiej. Rosjanie i Żydzi zajmujący się handlem długo byli uważani za stojących niżej w hierarchii kupieckiej, ponieważ prawo głosu i aktywnego udziału w gildii mieli tylko niemieccy obywatele Rygi. Niemniej przedmieście na przestrzeni wieków rozwijało się szybko i prężnie, dzięki kupiectwu, rzemiosłu, a później przemysłowi. Pod koniec XIX wieku do miasta napłynęła duża fala mieszkańców, co zaowocowało wzrostem w budownictwie i coraz większym poszerzaniem się przedmieścia. Pojawiły się murowane kamienice, choć nadal niezmiennie królowały domy z drewna. W tym czasie powstał układ ulic, który w przeważającym stopniu został zachowany do dziś. W 1874 roku otwarto pierwszą trasę omnibusu wzdłuż ulicy Moskiewskiej, która swój bieg kończyła na targu Krasnaja gorka. W 1882 roku trasę omnibusu zamieniono na tramwaj konny, by za kolejne dwadzieścia lat zastąpił go tramwaj elektryczny. Targowisko Krasnaja gorka, na którym sprzedawano zwierzęta, drewno i paszę, funkcjonowało jeszcze krótko po II wojnie światowej. Dziś na tym zabytkowym placu znajduje się upamiętniający niegdysiejszą zajezdnię pomnik konia i woźnicy zawieszonych w powietrzu. Autorem instalacji jest artysta Andris Vārpa.

Ulica Moskiewska (Maskavas iela), widok od strony dawnego targu Krasnaja gorka. Zdj. Agnieszka Smarzewska.

W historię Maskaczki wpisuje się niestety nie tylko duch handlu, przedsiębiorczości i postępu, ale także liczne tragedie. Drewniana zabudowa stanowiła zawsze łakomy kąsek dla płomieni. Moskiewskie Przedmieście pamięta wiele pożarów, szczególnie ten w lipcu 1812 roku, gdy ówczesny gubernator Rygi, Johann Magnuss von Essen, kazał podpalić przedmieścia przed atakiem armii Napoleona. Ogień wymknął się spod kontroli. Tysiące ludzi straciło domy, a gubernatorowi przypisuje się samobójstwo spowodowane wyrzutami sumienia. Cień na dzieje dzielnicy kładą także czasy II wojny światowej. W 1941 roku na terenach obejmujących obecną centralną część Moskiewskiego Przedmieścia hitlerowskie władze wyznaczyły granice getta. Po niespełna kilku miesiącach prawie wszyscy jego mieszkańcy zginęli w masowym mordzie w lesie pod Rumbulą, a na Moskiewskim Przedmieściu hitlerowcy zorganizowali „niemieckie getto”, w którym zamieszkali Żydzi wysiedleni z Niemiec, Austrii i Czechosłowacji. Hitlerowcy zlikwidowali getto w 1943 roku, a mieszkańców wywieźli do obozów zagłady. Ich tragiczne losy upamiętnia Muzeum Getta Ryskiego, otworzone w 2010 roku, niedaleko miejsca, w którym stała Wielka Synagoga Chóralna, wybudowana w drugiej połowie XIX, a całkowicie spalona w 1941 roku.

Po wojnie, w czasach okupacji radzieckiej, dzielnicę powoli i stopniowo unowocześniano. Powstał most, łączący Maskaczkę z drugim brzegiem Dźwiny, wybudowano także drogę szybkiego ruchu wzdłuż brzegu rzeki. Obecnie powód do dumy stanowi ogromna siedziba popularnej na Łotwie sieci restauracji Lido, serwującej kuchnię regionalną. Duży kompleks restauracyjno-rekreacyjny z charakterystycznym drewnianym wiatrakiem trudno przegapić. Czasy współczesne przyniosły także świadomość potrzeby zadbania o dziedzictwo architektoniczne rejonu. Do najcenniejszych zabytków należą między innymi obiekty sakralne, takie jak wysoka, biała cerkiew św. Jana Chrzciciela, ceglany katolicki kościół św. Franciszka czy drewniany Ewangelicko-Luterański Kościół Jezusowy z początku XIX wieku. W ostatnich latach szyku zadaje kompleks muzealno-usługowy Spīķeri, położony nad brzegiem Dźwiny, powstały w odnowionych, historycznych magazynach. Jednak wciąż wiele domów czeka na renowację. Maskaczka, podobnie jak wileńskie Zarzecze czy warszawska Praga, boryka się z wizerunkiem zaniedbanego kąta, który mimo to – a może właśnie dlatego – budzi coraz większe zainteresowanie młodzieży, hipsterów i artystów. Jednak na Moskiewskim Przedmieściu próżno szukać atmosfery dawnej bohemy. Ciekawość i grozę budzą raczej opowieści z półświatka.

Genius loci

Mieszkałam na Maskaczce przez kilka miesięcy, w czasie wymiany studenckiej, w jednym z tamtejszych akademików, dzięki którym dzielnica jest tak popularna wśród studentów. Niektórzy znajomi opowiadali o zaczepkach czy kradzieżach i pytali konspiracyjnie, czy noszę gaz pieprzowy, „tak na wszelki wypadek”. Widok odrapanych, niszczejących kamienic, konsumentów napojów wyskokowych wystających w bramach, ciemne zaułki, rozklekotane trolejbusy, historie o chuligaństwach przekazywane pocztą pantoflową – wszystko to wzbudzało w studentach z zagranicy i turystach bardzo negatywne wrażenie. W ciągu tych kilku miesięcy nie spotkało mnie jednak nic złego, a dzielnica, nawet w środku nocy, tchnęła raczej ciszą i pustką, niż atmosferą grozy. Opowieści o złej sławie Moskiewskiego Przedmieścia były zatem przesadzone, czy po prostu miałam szczęście? Zapewne i jedno, i drugie.

Jeden z wielu drewnianych domów. Zdj. Agnieszka Smarzewska.

Ilu ludzi, tyle doświadczeń. W Internecie nie brak doniesień medialnych o kolejnych zbrodniach dokonanych na Moskiewskim Przedmieściu. W notkach prasowych figurują pobicia, ataki z nożem, kradzieże, handel narkotykami, a nawet morderstwa: „Zatrzymano pijanego mężczyznę, który strzelał z pistoletu gazowego”, „Atak narkomanów na ulicy Moskiewskiej – interwencja policji (zobacz video)”, „Strzelanina przy ulicy Mazā Kalna na Moskiewskim Przedmieściu”, „Zabił w afekcie kolegę, gdyż tamten bez pozwolenia zjadł jego kotlet”, „Pani Ludmiła, sprzedawczyni ze sklepiku przy ulicy Moskiewskiej, przyłapuje złodzieja gorącym uczynku”. Od tego typu nagłówków włos jeży się na głowie. Artykuły na popularnych stronach z newsami przestrzegają mieszkańców i turystów: Maskaczka to najniebezpieczniejsza dzielnica Rygi, za czym przemawia po prostu wysoki odsetek przestępstw odnotowany przez policję, a nie wyłącznie złe wrażenie.

Nie brak jednak lokalnych patriotów, broniących dobrego imienia Moskiewskiego Przedmieścia. Należy do nich chociażby Māra Upmane-Holšteina z zespołu Astr’o’nauts, autorka piosenki „Daļa Rīgā” (pol. Część Rygi) z 2005 roku, najsłynniejszego utworu grupy. Jak podkreślała w wywiadach pochodząca z Maskaczki wokalistka, dzielnica ma swój niepowtarzalny charakter i aby go odkryć, warto pokonać strach. Moskiewskie Przedmieście nie bez powodu obrosło wieloma niechlubnymi opowieściami rodem z kronik kryminalnych, ale, jak głosi piosenka, „obcym trudno zrozumieć, że te ulice mogą stać się bliskie” i choć „za wiele tu przeszłości i goryczy”, to „my, ślepi, widzimy tylko gruzy, ale wśród gruzów mieni się miasto, które wciąż rośnie”[1]. Do obrońców dobrego imienia Maskaczki należą niewątpliwie także założyciele strony na Facebooku „If you like Maskačka, Maskačka likes you!”, która odczarowuje mroczną stronę Moskiewskiego Przedmieścia, prezentując najpiękniejsze zdjęcia legendarnej dzielnicy.

Teraz do budowania pozytywnej marki Maskaczki przyczyniły się również książka i film o przygodach gadających psów, Jakuba oraz Mimmi, dziewczynki duchowo spokrewnionej z Pippi Langstrumpf. Tak, swobodna, niepretensjonalna atmosfera Moskiewskiego Przedmieścia oddana w animacji Edmundsa Jansonsa na pewno przypadłaby do gustu bohaterce powieści Astrid Lindgren. Jeśli dla kogoś film był pierwszą okazją do odwiedzenia Maskaczki i podróż ta pozostawiła same miłe wspomnienia, oznacza to, że kolejny mały krok ku odczarowaniu dzielnicy został wykonany.

„Jakub, Mimmi i gadające psy” („Jēkabs, Mimmi un runājošie suni”), Łotwa, Polska 2019, Reżyseria: Edmunds Jansons, Scenariusz: Līga Gaisa, Dystrybucja polska: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

 

Przypisy:

[1] Fragmenty piosenki zespołu Astr’o’naut „Daļa Rīga” autorstwa Māry Upmane-Holšteina, w wolnym tłumaczeniu autorki artykułu.

 

Nocleg w Rydze możesz zarezerwować na tej stronie »

Absolwentka Bałtystyki na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka przekładów poezji i prozy z języków łotewskiego i litewskiego. Interesuje się historią i poetyką reklamy oraz narracją w biznesie. Lubi podróże na Północ. Mieszka w Warszawie. Prowadzi blog o literackiej stronie reklamy: www.smarzewska.com.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj