Hen. Na północy Norwegii, Ilona Wiśniewska Ostatni akt II wojny światowej to dla Finnmarku najdramatyczniejsza karta w historii. Biedna i zapomniana przez świat południowców kraina padła ofiarą niemieckiej taktyki spalonej ziemi. Chociaż wojna była już niemal rozstrzygnięta to nazistowscy żołnierze postanowili zniszczyć zabudowania, wszystko co potencjalnie mogło pomóc nadchodzącemu wrogowi, a ludność wygnać. Przywykła do zmagań z surową naturą miejscowa ludność przetrwała w lasach, pod przewróconymi łodziami lub wróciła tu z uchodźstwa wewnętrznego, by odbudować swoje dawne skromne domy. Wojna, jak natura, nigdy nie złamała mieszkańców Finnmarku. Region „otula” Nordkapp, Przylądek Północy, choć to może być zbyt ciepłe słowo dla tej surowej krainy. To za sprawą tej surowości na region składa się „garstka ludzi, ryby i renifery, kamień na kamieniu, bezwzględne morze, zimne lato, surowa zima i wiatr, który mąci świadomość”. To ona powodowała biedę, ale kształtowała również niezłomny char...
Pozostało jeszcze 85% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


