O wędrówce braci dowiedziałem się latem zeszłego roku z lokalnych mediów w Ostrowi Mazowieckiej. Zafrapowało mnie to, że ktoś z Łotyszy może jeszcze pamiętać o historii, którą bardzo dobrze opisał w swojej książce Emigracja zarobkowa z Polski na Łotwę i do Estonii w latach 1928-1939 prof. Jerzy Grzybowski. W latach trzydziestych około kilkudziesięciu tysięcy Polaków, głównie z województw wileńskiego i nowogródzkiego, trafiło do pracy na Łotwę. Nasz północny sąsiad miał wówczas bardzo dobrze rozwinięte rolnictwo, co kusiło biedną ludność kresową z Polski. W zamian za pracę Polacy i Białorusi otrzymywali dach nad głową, a także wypłatę w łatach. Polska emigracja zarobkowa trwała aż do 1939 roku, gdy wybuchła II wojna światowa, a Polska i Łotwa utraciły wspólną granicę.
W zeszłym roku pisałem dla polskiej wersji łotewskiego portalu LSM.lv: „bracia Pārumsowie od lat pielęgnują więź z Polską. Można się o tym przekonać, śledząc ich facebookowy profil „Pārumu pārgājieni”, gdzie praktycznie przez cały lipiec umieszczali zdjęcia z „polskiej wyprawy”. Choć urodzili się na Łotwie, pamiętają o swojej polskiej babci”. Tak samo będzie w tym roku, patronką wyprawy znów jest Anna Szczepanek, po mężu Pārums, i jej siostra Ludwika.
Bracia przylecieli w piątek do Krakowa, w miniony weekend udali się do Cmolasu, gdzie odwiedzili krewnych Jana, brata Anny Szczepanek, później zaś do Stalowej Woli, gdzie spotkali się z członkami rodziny siostry Anny Ludwiki.
Wyprawa nabiera rumieńców.
— Nie mam żadnych informacji o tym, co moja babcia robiła w Polsce. Wiem, że w wieku 19 lat wyjechała zarabiać pieniądze na Łotwę. W tym roku dowiedziałem się, że jej krewni w Polsce myśleli, że wyjechała do Niemiec. Po przyjeździe na Łotwę pracowała u właścicieli ziemskich w dzielnicy Migļi w Jaunpiebalga. Ci właściciele zostali później rodzicami chrzestnymi mojego ojca. Wiadomo, że w 1938 roku babcia wyjechała do Polski, aby wymienić paszport. Nie wiadomo jednak, czy spotkała się z rodziną. To była jej ostatnia wizyta w ojczyźnie — mówił w zeszłym roku portalowi LSM.lv Dzintars Pārums.
Anna Szczepanek urodziła się w 1914 roku w Cmolasie, wówczas na terenie Austro-Węgier, jako jedno z dziewięciorga dzieci w rodzinie Szczepanków. Została ochrzczona w miejscowym, drewnianym kościele, znanym obecnie jako Sanktuarium Przemienienia Pańskiego w Cmolasie. W 1933 roku wyjechała na Łotwę.
W tym roku bracia obrali na cel swojej wędrówki dwa kraje: Polskę i Litwę. Dlaczego w ramach wyprawy odwiedzą Wileńszczyznę, która leży poza granicami Polski?
Bracia przypominają, że w latach 1922-1939 te tereny należały do Polski, a kolejowa trasa Anny Szczepanek wiodła przez Białystok, Grodno, Wilno, Turmont aż do Dyneburga na Łotwie.
—Nasza wyprawa zaczyna się w tym roku w Łomży, bo tam zakończyliśmy wędrówkę w 2025 roku, idąc z Cmolasu. Oczywiście w zeszłym roku bardziej logiczna byłaby trasa Cmolas-Warszawa lub Cmolas-Warszawa-Białystok, gdybyśmy chcieli pokonać drogę, którą moja babcia przebyła pociągiem, ale na etapie planowania nie mieliśmy jeszcze wystarczającej wiedzy. Priorytetem było odnalezienie polskich krewnych i spotkanie się z nimi – co też zrealizowaliśmy. Skoro mogliśmy liczyć na wsparcie browaru Łomża oraz nocleg w obiekcie „Domowe Spanie” w Łomży, uznaliśmy, że to miasto będzie również punktem docelowym naszej zeszłorocznej wyprawy—mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Jānis Pārums.
W tym roku bracia postanowili, że mimo wszystko spróbują trzymać się trasy ich babci (z wyjątkiem Białegostoku i Grodna – to drugie miasto pomijają ze zrozumiałych względów) i pójdą prosto do Wilna.
Jakie mają oczekiwania od stolicy Litwy?
Rozmawiam na ten temat z Dzintarsem. – Będę zadowolony, jeśli pogoda dopisze – zarówno w Łomży, jak i w Wilnie oraz w trakcie samej drogi. W Łomży liczę na nabranie sił przed długą wędrówką, natomiast w Wilnie spodziewam się pełnego emocji finału. Mam nadzieję, że będę mógł nacieszyć się atmosferą wileńskiego starego miasta, odczuwając przy tym ogromną satysfakcję – zdradza Przeglądowi Bałtyckiemu.
Konkretne spotkania z Polakami na Litwie nie są jeszcze zaplanowane, ale bracia są otwarci na kontakt – jeśli nadarzy się okazja, chętnie się spotkają. – Rozmowa z miejscowymi Polakami, a może nawet poznanie ich rodzinnych historii, byłaby czymś cennym i interesującym. Dzięki temu nasza wędrówka nabrałaby głębszego znaczenia – deklaruje Dzintars.
Na 2027 rok planowana jest kontynuacja trasy, szlakiem z Wilna do Dyneburga. Bracia chcieliby przekroczyć koleją granicę w Turmoncie, jeśli znów będzie działać pociąg relacji Wilno-Daugavpils.
Za wyprawę trzymamy kciuki!
Wędrówce braci po polskiej stronie patronują facebookowy profil Znad Daugawy oraz Przegląd Bałtycki.
Lista wypraw braci Pārumsów w ostatnich latach:
- W 2018 roku — z domu braci w Iecava do domu ich ojca w „Lejas Mauragi” (4 dni, 186 km)
- W 2019 roku — symboliczne połączenie miejsca urodzenia ich dziadków Ādamsa i Leonginy (Andrupene, Łatgalia), a także Robertsa (Lejas Mauragi) (6 dni, 243 km)
- W 2020 roku oddali hołd bratu ich dziadka, Alfredowi Karlisowi, który poległ w Legionie Łotewskim podczas II wojny światowej i jest pochowany w Lestene (Lestene — Lejas Mauragi, 6 dni, 282 km)
- W 2021 roku maszerowali ku czci swoich dzieci, przechodząc przez miejsca, w których się urodziły i wychowały (Ruba — Lejas Mauragi, 7 dni, 349 km)
- W 2022 roku wędrowali ku czci swoich kuzynów (Jełgawa — Lejas Mauragi, 7 dni, 218 km)
- W 2023 roku przeszli pieszo ku czci swoich bliskich (Jezioro Zebrus — Lejas Mauragi, 8 dni, 314 km)
- W 2024 roku przeszli wzdłuż rzeki Gauja, zaczynając od jej ujścia do morza (parafia Carnikava, gdzie mieszka Jānis) do Lejas Mauragi, wzdłuż którego płynie rzeka (8 dni, 274 km)
- W 2025 roku wędrówka po wschodniej Polsce na trasie Cmolas-Łomża, śladami babci Anny
W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.






