Premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig rozdaje szwedzkie flagi w czasie Schwedenfest. Zdj. Staatskanzlei MV / Facebook

„Schwedenfest”, czyli Meklemburgia świętuje szwedzką okupację

-

Wismar przez ostatnie parę dni pomalowany był na „niebiesko-żółto”. To jednak nie inwazja Śląska Opolskiego na miasto, a „Schwedenfest”, „święto Szwedów” obchodzone tutaj już po raz dwudziesty na pamiątkę przynależności tego regionu do Królestwa Szwecji w XVII i XVIII wieku. W piątek specjalne „volksfest”, czyli „święto ludowe” otworzyła oficjalnie premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig oraz burmistrz tego hanzeatyckiego miasta Thomas Beyer (oboje reprezentują Socjaldemokratyczną Partię Niemiec). Niestety nie udało się zaprosić monarchy szwedzkiego, o co bardzo ubiegał się Wismar. Miasto odwiedził za to szwedzki ambasador Per Thöresson.

Wismar jest dumny ze swojej szwedzkiej przeszłości – można przeczytać na oficjalnej stronie tego meklemburskiego samorządu. Każdego lata świętuje się tutaj 155 lat panowania szwedzkiego nad Meklemburgią i Pomorzem Przednim (1648-1803). Odbywa się wtedy „największe święto szwedzkie poza granicami Szwecji”. Również w tym roku przewidziano atrakcje muzyczne, historyczne, a także specjalny jarmark otwarty już w czwartek. Odrębną zupełnie sprawą pozostawała historyczna parada w kostiumach przypominających epokę szwedzką. Mieszkańcy Wismaru mogli zobaczyć „karolińską piechotę”, kawalerię, a także artylerię. Na placu przed ratuszem odbyło się nawet „nabożeństwo polowe”, a także specjalny capstrzyk.

Niemcy i Szwecja dzielą te same wartości i mogą się od siebie uczyć nawzajem. Nasze związki ze Szwecją są silne, nasza przyjaźń żywotna. Chcemy, żeby tak pozostało – powiedziała premier Manuela Schwesig w obecności ambasadora Szwecji. Z okazji święta władze miasta spodziewały się stu tysięcy odwiedzających. Gwiazdą muzyczną festiwalu był w tym roku latynoski gwiazdor muzyki pop Alvaro Soler. Autor hitu „La Cintura“ wystąpił w sobotę z własnym show na rynku. Z kasy miejskiej na organizację „święta Szwedów” wydano w tym roku około 120 tysięcy euro. Część pieniędzy zapłacili sponsorzy.

„Czasy szwedzkie” w Wismarze rozpoczęły się po wojnie trzydziestoletniej. W 1632 r. Królestwo Szwecji opanowało miasto, co zostało potwierdzone szesnaście lat później przez pokój westfalski. W 1653 r. Wismar został siedzibą naczelnego trybunału szwedzkiego. W latach 1675-1680 miasto znajdowało się pod okupacją duńską. Po powrocie w granice Szwecji wybudowano tutaj jedną z najważniejszych twierdz. Panowanie Szwecji nad tym rejonem Niemiec zakończyło się w 1803 r., gdy Sztokholm oddał miasto w zastaw księstwu Meklemburgia-Schwerin, na mocy specjalnego traktatu z Malmö. Zastaw miał trwać 99 lat, ale w 1903 r. Szwecja nie zgłosiła ponownie swoich roszczeń do rejonu.

W tym roku władze miejskie bez powodzenia ubiegały się o zaproszenie szwedzkiej pary monarszej. Tymczasem Carl Gustav z żoną Silvią ostatni raz odwiedzili miasto w 1993 roku. W ramach święta odbyły się za to specjalne warsztaty szwedzko-niemieckie poświęcone łączeniu rodziny i pracy, a także specjalna konferencja dzieci i młodzieży na temat praw dziecka.

Tomasz Otocki
Tomasz Otocki
W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here