Spotkania promocyjne Księgi Pamięci Dyneburga

Na przełomie czerwca i lipca odbędzie się w Polsce i na Łotwie prezentacja „Księgi pamięci gminy żydowskiej w Dyneburgu”, wydanej w tym roku przez Łomżyńskie Towarzystwo Naukowe im. Wagów. Księga, która teraz ukazuje się w czterech językach, była pierwotnie opublikowana w 1975 roku w Hajfie w języku hebrajskim pod tytułem „Le zekher kehilat Dvinsk”. Teraz czeka ją promocja w Białymstoku i Dyneburgu, w perspektywie zaś także w Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”.

|
|

Inicjatorem powtórnego wydania księgi, tym razem po polsku, łotewsku, angielsku i rosyjsku, jest dr Mirosław Reczko, historyk, anglista, tłumacz i redaktor żydowskich ksiąg pamięci, samorządowiec, białostocki działacz na rzecz relacji polsko-żydowskich, członek „Forum Dialogu”.

Pytam go, jakie były jego motywacje, dlaczego zdecydował się wydać tę księgę ponownie po pięćdziesięciu latach, odpowiada:

Kiedy w styczniu zostałem koordynatorem grupy podlaskiej „Sieci Forum Dialogu” pomyślałem, że pora wyrwać się poza zaklęty krąg wyjazdów członków tej grupy, ograniczony do tej pory do „trójmiasta”, a więc Wilna, Pragi i Berlina. Wybór padł na Dyneburg i zanim zostało to zaakceptowane przez centralę sieci, sięgnąłem z przyzwyczajenia do księgi pamięci tego miasta. Okazało się, że wśród ok. 700 wszystkich opublikowanych ksiąg pamięci (w Polsce często nazywanych „pinkasami”), tylko dwa miasta na Łotwie mają swoje księgi indywidualne – Lipawa i Dyneburg – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu dr Mirosław Reczko.

Przeczytaj także:  Życie po wielkiej tragedii. Żydowska Ryga

W międzyczasie okazało się, że nikt w Dyneburgu nie miał pojęcia o istnieniu takiej księgi. – Dla nas decyzja mogła być tylko jedna. Skrzykujemy grupę tłumaczy i wydajemy ją – dodaje historyk. Po drodze pojawił się jeszcze dylemat w jakich językach wydać księgę. Tutaj wątpliwości rozwiał Ryszard Stankiewicz, dyrektor „Domu Polskiego” w Dyneburgu – ma być po polsku, łotewsku, angielsku i rosyjsku.

Pytam doktora Marka Tuszewickiego z Instytutu Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego o znaczenie „pinkasów”, a więc „yizkor bicher”, dla społeczności żydowskiej rozsianej na całym świecie, ale mającej najczęściej korzenie w Europie Środkowo-Wschodniej.

Księgi pamięci (sifre izkor, izker-bicher) były dla swoich twórców odpowiednikami pomników nagrobnych stawianych najbliższym, sąsiadom i całym wspólnotom zgładzonym w czasie II wojny światowej. Nie mogąc upamiętnić ofiar Holokaustu w tradycyjny sposób, środowiska ocalałych przebywające w różnych zakątkach świata podjęły wysiłek spisania tego, co z ich perspektywy zdawało się najważniejsze dla zbiorowej pamięci o gminach żydowskich Europy Wschodniej – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu dr Tuszewicki, który podkreśla jednocześnie, że księgi te można czytać jako swoiste encyklopedie skupione na lokalności i zwykłych ludziach.

Nie brakowało w nich jednak – zwłaszcza w przypadku dużych miast – również artykułów przygotowanych przez zawodowych historyków. Ostatecznie jednak główny ładunek emocjonalnych tych ksiąg tkwił w zdjęciach i wspomnieniach dotyczących krewnych i ich tragicznego losu – dodaje naukowiec.

Przeczytaj także:  Ryga: Ostatni żydowski partyzant

Jak kształtowała się żydowska przeszłość Dyneburga, miasta będącego niegdyś stolicą województwa inflanckiego Rzeczypospolitej Obojga Narodów, później miastem powiatowym carskiej guberni witebskiej, zaś od 1920 roku częścią niepodległej Łotwy, tym razem już pod przetłumaczoną na język łotewski nazwą Daugavpils?

Do czasu okupacji niemieckiej, która nastąpiła w 1941 roku, prawie co czwarty mieszkaniec Dźwińska (społeczność żydowska wciąż używała tej nazwy, w jidysz דװינסק) był Żydem, w stolicy Łatgalii funkcjonowało kilka synagog i kilkadziesiąt żydowskich domów modlitwy. W czasie II wojny światowej w mieście powstało getto założone przez okupacyjne władze nazistowskie. Niewielu Żydów dyneburskich przetrwało Holocaust.

Dziś gmina żydowska w Daugavpils liczy nieco ponad sto osób, jednak większość z nich nie ma korzeni na Łotwie.

Jak pisze na swych stronach Łomżyńskie Towarzystwo Naukowe im. Wagów: „z perspektywy historiografii treść publikacji pozostaje zasadniczo zgodna z ustaleniami badaczy zajmujących się dziejami Żydów Europy Wschodniej oraz Zagładą na obszarze krajów bałtyckich. Nie wnosi ona wprawdzie przełomowych ustaleń faktograficznych, stanowi jednak cenne uzupełnienie istniejącego stanu badań dzięki zachowaniu lokalnej perspektywy oraz utrwaleniu indywidualnych doświadczeń. Warto przywołać opinię lokalnego historyka żydowskiego, Josefa Roczko, który – nie mając wcześniej wiedzy o istnieniu tej księgi – przyznał, że uzupełnia ona jego wcześniejsze ustalenia i zamierza wykorzystać ją w kolejnych publikacjach.”

Interesuje mnie zdanie historyków łotewskich zajmujących się tematyką żydowską. Lolita Tomsone, dyrektorka Memoriału im. Žanisa Lipkego w Rydze, która niestety nie przyjedzie na prezentację książki do Dyneburga, bo ma swoje obowiązki w Rydze, wskazuje na ogromną wagę „yizkor bicher” dla lokalnych Żydów.

Przeczytaj także:  Żydowska tragedia i łotewska wina. Śladami przeszłości w Rydze

– Publikacja księgi pamięci Dyneburga w języku łotewskim jest niezbędna, ponieważ skłania nas do refleksji nad Żydami, którzy kiedyś tu byli, w naszych miastach i miasteczkach, a których już prawie nie ma. Dyneburg, czy Dźwińsk, miał bogatą żydowską historię. Ten zniszczony świat nie był abstrakcyjny. Miał ulice, domy, szkoły, synagogi, rodzinne stoły, głosy i nazwiska, słyszane w jidysz, rosyjskim, łotewskim i innych językach miasta – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Tomsone.

Do czasów II wojny światowej współżycie narodów tworzących Dyneburg: Łotyszy, Polaków, Rosjan, Białorusinów czy Żydów, układało się różnie, najczęściej potrafili jednak oni żyć w zgodzie, choć w Europie szalał wówczas antysemityzm.

Niestety przyszedł 1941 rok i wejście nazistów do miasta.

–  Żydzi byli wtedy prześladowani, zmuszani do osiedlenia się w getcie, torturowani i mordowani przyznaje dyrektorka Memoriału im. Žanisa Lipkego. – Czytanie ich imion i historii po łotewsku to powrót, choćby niedoskonały, do języka miejsca, w którym żyli. Przypomina nam to również, że to nie jest czyjaś historia. To historia Łotwy, a zatem nasza odpowiedzialność – dodaje Tomsone .

Uroczysta prezentacja księgi pamięci odbędzie się 26 czerwca o godz. 18 w „Miejscu” przy ulicy Icchoka Malmeda 6 w Białymstoku. Z kolei 3 lipca wydawcy planują spotkanie w siedzibie gminy żydowskiej w Dyneburgu. Spotkanie białostockie organizowane jest ze wsparciem Urzędu Miasta Białystok oraz Konsulatu Honorowego Łotwy na Podlasiu.

Przeczytaj także:  W Rydze upamiętniono węgierskich Żydów

– Chcielibyśmy oczywiście zorganizować prezentację książki w warszawskim „Polinie”, ale na razie nie znamy jeszcze daty – przyznaje w rozmowie ze mną dr Mirosław Reczko.

Czy po opublikowaniu księgi pamięci Dyneburga Łomżyńskie Towarzystwo Naukowe im. Wagów ma w planach kolejną księgę, tym razem poświęconą Lipawie?

– Na razie czekamy na to, jak nasza czterojęzyczna publikacja zostanie przyjęta w Dyneburgu – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu dr Mirosław Reczko.

Księgę pamięci Żydów Dyneburga można kupić na stronie Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego.

Zapisz się na newsletter!

Na Twoją skrzynkę e-mailową będę trafiały informacje o nowych publikacjach oraz o promocjach.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.