„Każda pasja ma swój początek. Moja, farerska, zaczęła się od muzyki” – takimi słowami zaczynamy lekturę książki „Farerskie Kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc”, która poprowadzi nas przez zakamarki Wysp Owczych. W tą prywatną i dość intymną podróż zabiera nas Maciej Brencz – poznaniak z dziada pradziada oraz, można by nazwać, farerofil, czyli pasjonat wszystkiego, co farerskie. Wyspy Owcze to archipelag 18 wulkanicznych wysp rozrzuconych na Oceanie Atlantyckim; pomiędzy norweskimi fiordami, wybrzeżami Islandii, a północnym skrawkiem Szkocji. Zwane również potocznie Farojami, wyspy pod względem powierzchni są niespełna trzy razy większe od Warszawy, ale zamieszkuje je oficjalnie tylko około 50 tysięcy osób. Jak napisał w swojej książce autor: „jeśli koniec świata ma swój własny koniec, to znajduje się on właśnie tutaj” i dokładnie w takie miejsce zabiera on czytelnika. „Farerskie kadry” nie są typowym przewodnikiem turystycznym, ba, nawet daleko im do takiej formy. Książka jest zbi...
Pozostało jeszcze 81% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


