Na kartach powieści Adamowicza śledzimy tragiczne losy białoruskiego poety Cimura Chomicza, ściganego przez niejakiego Kopiejkina, należącego do białoruskiego KGB, instytucji pełnej ludzi żądnych informacji o innych, a najlepiej o wszystkich, którzy nie mogą pogodzić się z tym, że ktoś jest dla nich nieuchwytny. Kagiebiści poszukują poety, bo ten rozsiewa w Białorusi, ale także w Polsce, niebezpieczną dla reżimu ideę wolności. Chomicz to mężczyzna na schwał, którego nie imają się kule pistoletów. To współczesny heros czerpiący nadludzką siłę z wiary w idee. Jak przystało na prawdziwego bohatera Chomicz chce zmienić świat, ma zamiar sprawić, że ludzie będą nieśmiertelni, dąży także do przywrócenia równowagi i sprawiedliwości w życiu społecznym. Jako neomarksista chce wprowadzić w życie coś na wzór hipisowskiej komuny, gdzie wszystko będzie wspólne, gdzie każdy z każdym będzie mógł współżyć oraz gdzie każdy po prostu będzie szczęśliwy. Piękne to i nierealne, a jednak Chomicz stara się za...
Pozostało jeszcze 79% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


