Gdyby Woody Allen urodził się w Białorusi i zamiast zajmować się reżyserią skupiłby się wyłącznie na pisaniu książek, to nazywałby się Andrej Adamowicz i byłby znanym wschodnioeuropejskim pisarzem. Wszechobecna tragikomiczność w opowiadanej historii cechuje twórczość obu autorów – obaj też namiętnie i libidycznie odwołują się do ludzkiej seksualności. Tragizm i komedia napędzają również Pieśń o Cimurze. A tam gdzie tragizm i komedia, tam też bohater godny zainteresowania.
Na kartach powieści Adamowicza śledzimy tragiczne losy białoruskiego poety Cimura Chomicza, ściganego przez niejakiego Kopiejkina, należącego do białoruskiego KGB, instytucji pełnej ludzi żądnych informacji o innych, a najlepiej o wszystkich, którzy nie mogą pogodzić się z tym, że ktoś jest dla nich nieuchwytny. Kagiebiści poszukują poety, bo ten rozsiewa w Białorusi, ale także w Polsce, niebezpieczną dla reżimu ideę wolności. Chomicz to mężczyzna na schwał, którego nie imają się kule pistoletów. To współczesny heros ...
Pozostało jeszcze 81% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


