Tauno Toompuu: Estończycy nie są przywiązani do kościoła instytucjonalnego

-

Przede wszystkim pozwolę sobie nie zgodzić się z Pana tezą, że Estończycy nie są ludźmi religijnymi. Nie uważam, że jesteśmy zsekularyzowanym społeczeństwem. Tylko ta religijność nie jest powiązana z instytucją kościoła. Mamy ludzi wierzących w czarownice, w horoskopy, w tarota. Są ludzie, którzy skłaniają się do „New Age”. Generalnie ponad połowa Estończyków uważa, że istnieje jakaś „siła wyższa”, choć nie przekłada się to na wiarę w Chrystusa czy Trójcę Świętą. To już jest zadanie dla naszego kościoła, by to zmienić. A Kościół Ewangelicko-Luterański wciąż jest całkiem silny w Estonii. Odprawiamy nabożeństwa, na które przychodzi wciąż wiele osób, w tym nawet tak ważne osoby jak obecna prezydent Kersti Kaljulaid. W skali kraju mamy ponad sto sześćdziesiąt parafii, a także około dwustu księży. Powiedziałbym, że jesteśmy o wiele bardziej widoczni niż jeszcze dziesięć lat temu – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim ksiądz Tauno Toompuu, proboszcz parafii ewangelicko-luterańskiej w estońskim Rakvere.

Tauno Toompuu urodził się w 1979 roku w Laekvere. Kształcił się w gimnazjum realnym w Rakvere, następnie zaś studiował teologię luterańską w Akademii Teologicznej w Tartu. W 2003 roku został ordynowany na diakona, zaś w 2007 roku na księdza. Początkowo sprawował posługę w parafii w miejscowości Simuna, zaś od 2007 roku jest proboszczem w kościele św. Trójcy w Rakvere. W 2015 r. został asesorem konsystorza Estońskiego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego. Przez parę lat sprawował mandat radnego miasta Rakvere z listy centroprawicowej partii „Isamaa” („Ojczyzna”). Spotkaliśmy się na październikowym festiwalu filmów LGBT w Rakvere.

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Zacznijmy rozmowę od Rakvere. Oprócz kościoła luterańskiego widziałem tutaj cerkiew prawosławną i kościół metodystów, a na Księdza świątyni widnieje tablica, że odbywają się w niej także nabożeństwa katolickie. Czy może Ksiądz opowiedzieć, jak wygląda obecnie krajobraz religijny w Rakvere, a jak wyglądał w przeszłości?

Ks. Tauno Toompuu: Obecnie mamy w Rakvere osiem różnych wyznań. Poza kościołem luterańskim i cerkwią prawosławną, są to baptyści, zielonoświątkowcy, metodyści, adwentyści dnia siódmego, a także katolicy. Największy jest oczywiście kościół luterański, za nim idzie cerkiew prawosławna, bo w Rakvere istnieje także mniejszość rosyjska. Te dwie denominacje, które wymieniłem, są najstarsze.

Właśnie, chciałem zapytać o historię protestantów w Rakvere. Kiedy powstał lokalny kościół luterański?

Było to jeszcze w XV wieku, przed reformacją, wcześniej nasza świątynia była kościołem katolickim pod wezwaniem świętego Michała. Wtedy funkcjonowała także katolicka kaplica na zamku w Rakvere. Po wojnach inflanckich nasz kościół przekształcono w świątynię luterańską, zaś później nadano jej nazwę świętej Trójcy, po estońsku „Kolmainu”. Było to w 1698 roku. Przez stulecia funkcjonowała tutaj parafia protestancka, także przed wojną. Jednak wtedy, gdy jeszcze w Estonii mieszkali Niemcy, w Rakvere istniały dwie wspólnoty religijne: estońska i niemiecka. Dla tej ostatniej organizowano nabożeństwo w ich języku.

Jak wyglądała sytuacja parafii luterańskiej w czasach okupacji sowieckiej?

Kościół był czynny. Mieliśmy wtedy jednego pastora, który pełnił swą posługę od lat czterdziestych aż do lat dziewięćdziesiątych. Był to Jaan Varik. Później, gdy wraz z przebudzeniem narodowym w Estonii w latach osiemdziesiątych, nastąpiło odrodzenie religijne, to nie dotknęło to Rakvere, bo mieliśmy takiego księdza, który nie bardzo lubił swoją pracę i nie miał serca do ewangelizacji. Następnie do Rakvere przyjechał jeszcze inny pastor, zaś od 2007 roku posługę pełnię ja. Wcześniej pracowałem w odległej o parędziesiąt kilometrów miejscowości Simuna.

Ile osób należy do parafii luterańskiej w Rakvere?

Formalnie około tysiąca osób, ale to są ludzie wpisani na naszą listę. Regularnie na niedzielnym nabożeństwie pojawia się jakieś czterdzieści, pięćdziesiąt osób, co zresztą Pan widział. Natomiast inna sytuacja jest, gdy dochodzi do Świąt Wielkiej Nocy czy Bożego Narodzenia. W tym drugim przypadku mamy trzy nabożeństwa, podczas których w kościele stawia się nawet sto, dwieście osób.

Jak wyglądają relacje z innymi wyznaniami?

Stosunki między protestanckimi denominacjami układają się dobrze. Co roku, w pierwszym tygodniu grudnia, spotykamy się na ekumenicznym wydarzeniu, odprawiamy wspólnie nabożeństwa. Jeśli zaś chodzi o relacje z cerkwią prawosławną, to mam dobre stosunki z popem, który jest bardzo sympatyczną, otwartą osobą. Jednak mówi tylko po rosyjsku, ja zaś nie znam tego języka. No cóż, staramy się jakoś ze sobą komunikować (śmiech). Problem polega tylko na tym, że bliższe relacje między naszymi parafiami nie są możliwe, bo cerkiew prawosławna w Rakvere stanowi część Patriarchatu Moskiewskiego, który nie jest zainteresowany dialogiem. Skądinąd mamy w Estonii autokefaliczną cerkiew prawosławną, która podlega pod Konstantynopol, ale nie w Rakvere. Ta cerkiew skupia głównie osoby estońskojęzyczne, podczas gdy cerkiew podległa Patriarchatowi Moskiewskiemu jest w zasadzie rosyjskojęzyczna.

Wracając do relacji z małymi denominacjami protestanckimi. One są dobre także w wymiarze osobistym. Co miesiąc jako pastorzy wspólnie chodzimy do sauny. Możemy sobie na to pozwolić, bo wszyscy jesteśmy mężczyznami. Nie ma w Rakvere kobiet-pastorek. W saunie rozmawia się o wiele łatwiej, także o trudnych sprawach w naszych wzajemnych relacjach (śmiech).

W zeszłym roku obchodziliśmy pięćset lat reformacji. Jak te obchody wyglądały w Rakvere?

Zasadziliśmy w całej Estonii pięćset jabłoni, z których trzy trafiły do Rakvere. Odbyły się również liczne konferencje teologiczne, a także spotkania z kościołem katolickim w Estonii. Wydaliśmy książkę poświęconą teologii luterańskiej. Także w Rakvere mieliśmy tydzień ewangelicki, podczas którego uczciliśmy to, co zrobił Marcin Luter.

Estonia widziana jest jako kraj bardzo zsekularyzowany, gdzie większość ludzi nie przyznaje się do żadnej wiary. To widać zwłaszcza na tle Polski, Łotwy czy nawet Finlandii.

Kościół Ewangelicko-Luterański wciąż jest jednak całkiem silny w Estonii. Odprawiamy nabożeństwa, na które przychodzi wciąż wiele osób, w tym nawet tak ważne osoby jak obecna prezydent Kersti Kaljulaid. W skali kraju mamy ponad sto sześćdziesiąt parafii, a także około dwustu księży. Nie wszyscy z nich pracują w parafiach, niektórzy są kapelanami w więzieniach, szpitalach czy w armii. Mamy także diakonów w naszym kościele. Mamy aktywnego biskupa Urmasa Viilmę, który często pojawia się w mediach i opowiada o historii naszego kościoła. Powiedziałbym, że jesteśmy o wiele bardziej widoczni niż jeszcze dziesięć lat temu.

Skąd jednak wziął się sekularyzm w Estonii? Przed wojną był to religijny, luterański kraj. Oczywiście później nastąpiła okupacja sowiecka, kiedy prześladowano kościół, ale to samo było na Litwie, a dziś ten kraj jest całkiem religijny. Jaka jest przyczyna świeckości Estończyków?

Przede wszystkim pozwolę sobie nie zgodzić się z Pana tezą. Ja nie uważam, że jesteśmy sekularnym państwem, sądzę, że Estończycy są całkiem religijni. Tylko ta religijność nie jest powiązana z instytucją kościoła. Mamy ludzi wierzących w czarownice, w horoskopy, w tarota. Są ludzie, którzy skłaniają się do „New Age”. Generalnie ponad połowa Estończyków uważa, że istnieje jakaś „siła wyższa”, choć nie przekłada się to na wiarę w Chrystusa czy Trójcę Świętą. To już jest zadanie dla naszego kościoła, by to zmienić.

Przeczytaj także:  Kobieta silniejsza niż mężczyźni. Pół wieku ordynacji kobiet w Estonii

Litwa nie jest dobrym przykładem, bo to katolicki kraj, ale choćby w sąsiedniej luterańskiej Łotwie ludzie bardziej ufają instytucji kościoła.

Być może Estończycy są indywidualistami. Nie jest im potrzebna wspólnota czy instytucja. Największa i najważniejsza wspólnota dla Estończyka to jego rodzina.  Sądzę, że także luteranizm zakłada bardziej indywidualistyczne podejście. Nie musisz chodzić co niedzielę do kościoła, podczas gdy katolicy uważają, że jeśli nie przyjdziesz, to zgrzeszyłeś i pójdziesz do piekła. Ale, co jak nie ma żadnego piekła? O, widzę, że tutaj moja żona się z tym nie zgadza (żona pastora, która siedzi obok w kawiarni, namawia, go by przestał mówić w ten sposób – przyp. red.).

Czy kościół w Estonii angażuje się w jakiś sposób w politykę? Wiem, że pastor jest członkiem prawicowej partii Isamaa („Ojczyzna”), która należy do Europejskiej Partii Ludowej.

Niektórzy twierdzą, że ksiądz nie może należeć do żadnej partii politycznej i nas za to potępiają. Ja jestem członkiem Isamaa i z jej ramienia zasiadałem w zeszłej kadencji w radzie miejskiej Rakvere. Wiem, że są pastorzy także w Partii Socjaldemokratycznej czy wśród nacjonalistów estońskich skupionych w partii EKRE, która ostatnio coraz bardziej rośnie w siłę i jest na trzecim miejscu w sondażach.

Przeczytaj także:  Rządząca Partia Reform wygrała wybory w Estonii

Skądinąd lider EKRE Martin Helme podkreśla, że jest praktykującym luteraninem. Ale chciałem zapytać o jedną rzecz. Rozmawiamy o polityce, więc ciekawi mnie, czy kościół luterański w Estonii jest konserwatywną instytucją?

Mamy kobiety, które są pastorkami, inaczej niż w sąsiedniej Łotwie. Oczywiście w kościele są grupy, które są temu przeciwne, ale póki co to piąty pastor jest płci żeńskiej. Ja uważam, że to jest okej. Natomiast jeśli porównamy nasz kościół z kościołami w Szwecji i Finlandii, to trzeba powiedzieć, że jesteśmy bardziej konserwatywni.

Wspomniał ksiądz o Partii Socjaldemokratycznej. Oni parę lat temu bardzo naciskali na uchwalenie ustawy o związkach partnerskich, także dla gejów i lesbijek. Czy kościół w Estonii interesuje się tematyką partnerstw, czy zabieraliście na ten temat głos.

Myślę, że pastorzy i pastorki się tym interesują, ale w sensie teologicznym to nie mamy o czym mówić, przecież to nie jest kwestia dotykająca Biblii. To temat czysto polityczny. I tutaj mogą być różne poglądy, a sam kościół nie zajmuje stanowiska. Jednak wiosną 2018 roku odbył się synod, na którym kościół wsparł inicjatywę na rzecz jednoznacznego zapisu w konstytucji, że małżeństwo zawiera się tylko pomiędzy kobietą a mężczyzną. Tylko, że to jest inna kwestia niż uchwalone w 2014 roku związki partnerskie.

Tutaj w Rakvere podpisy pod inicjatywą zmiany konstytucji zbierała nacjonalistyczna EKRE, przestrzegając przed „propagandą homoseksualną”. Czy ksiądz popiera związki partnerskie w Estonii?

Uważam, że jeśli komuś pomaga taka instytucja jak związek partnerski, to ja nie mogę być przeciwko. Wiem, że u nas w parafii w Rakvere jest para mężczyzn, która zawarła właśnie taki związek w świetle prawa estońskiego. Ja nie jestem temu przeciwny. Nie rozumiem ludzi, którzy mają coś przeciwko temu. Gdy dokonywałem konfirmacji, przyszła do mnie para chłopaków i powiedzieli, że są gejami. Pytali, czy mogą być także konfirmowani. Nie widziałem przeszkód.

Według kościoła katolickiego, który nie jest w Estonii zbyt silny, relacje seksualne między dwoma mężczyznami czy dwoma kobietami są grzechem. To samo twierdzi cerkiew prawosławna. Osoby LGBT powinny żyć „w czystości”. Jakie stanowisko zajmuje kościół luterański w Estonii?

W Biblii może Pan przeczytać o „Sodomie i Gomorze”, ale tutaj mamy do czynienia raczej ze sprawami hermeneutyki. My nie mamy w kościele żadnego oficjalnego stanowiska wobec relacji męsko-męskich czy damsko-damskich. Każdy pastor ma własną opinię na ten temat. Może przyjdzie czas na opracowanie takiego dokumentu, ale póki co nie ma jednoznacznej opinii kościoła.

W Skandynawii kościoły luterańskie błogosławią pary homoseksualne.

Ale w Estonii to byłoby trochę zbyt odważne. Ja osobiście nie mam zdania w tej sprawie, ale gdyby wprowadzić taką regulację za rok czy za dwa lata, dla ludzi byłoby to niezrozumiałe. Potrzebujemy czasu.

Zdecydował się ksiądz przyjść na festiwal filmów LGBT, wyświetlanych w Rakvere. Skąd taka decyzja?

Ten festiwal jest organizowany przez członka mojej parafii, Keio Soomelta, który jest także naszym organistą, ale nie to było powodem. W 2017 roku, kiedy imprezę organizowano po raz pierwszy, byłem jeszcze w radzie miejskiej i stałem na czele komisji ds. rozdzielania środków. Opowiadałem się wtedy za tym, by na ten festiwal wydzielić pewien budżet. Niestety to się nie udało i festiwal nie dostał żadnych pieniędzy. Pytał Pan natomiast, dlaczego przyszedłem na tę imprezę. Powodem jest fakt, że chce się dowiedzieć, jak żyje społeczność LGBT. Te filmy, które widzieliśmy były bardzo pouczające, choćby holendersko-belgijska „Dziewczyna”. Nie przypuszczałem, że osoba transseksualna w liberalnej Belgii może wciąż doświadczać tylu problemów. Także film o terapii reperatywnej w USA, organizowanej przez lokalny kościół, był bardzo ciekawy. Znam pastorów estońskich z kościołów ewangelikalnych, którzy są zwolennikami takiej terapii i uważają, że jest skuteczna. Ja osobiście nie wierzę w taką procedurę. Są jednak księża ewangelikalni w Estonii, którzy witają osoby homoseksualne z otwartymi ramionami i mówią: „przyjdźcie do nas, wyleczymy was”.

Przeczytaj także:  Zakończył się filmowy festiwal LGBT w estońskim Rakvere

Zmieńmy temat. Parę tygodni temu Estonię odwiedził papież Franciszek. Czy ta wizyta była także ważna dla społeczności luterańskiej?

Papieża do Estonii zaprosili solidarnie biskup katolicki i biskup luterański, którzy także uczestniczyli w nabożeństwie. W Tallinnie pojawiła się także grupa z naszej parafii w Rakvere. Ja bardzo cenię papieża Franciszka, podoba mi się jego skromność i nauczanie, które dotyczy wielu spraw. Stosunku do biednych, do środowiska czy do mniejszości. Papież Franciszek inspiruje mnie. Wiem, że także wiele osób niewierzących podchodzi do niego z ogromnym szacunkiem.

Przeczytaj także:  Papież Franciszek w krajach bałtyckich: Mosty zamiast murów

W waszym kościele odbywają się także nabożeństwa małej grupy katolików, która mieszka w Rakvere.

Ta grupa liczy około dwudziestu osób. Oni mają polski czy ukraiński background. Msze odbywają się po rosyjsku. Przyjeżdża do nich polski ksiądz, rezydujący w Estonii. Skądinąd także przed wojną funkcjonowała w Rakvere wspólnota katolicka, która gromadziła się wokół kościoła zbudowanego w międzywojniu. W trakcie okupacji sowieckiej ta świątynia została zniszczona. Także jednak przed wojną katolicy w Rakvere to byli bardziej Polacy niż Estończycy, bo przybywała do nas bardzo duża emigracja zarobkowa z Polski. Podobnie jak na Łotwę.

Jak świętujecie Dzień Reformacji?

Nie mamy specjalnego nabożeństwa. Mówiliśmy o reformacji w ostatnią niedzielę.

Czego chciałby Ksiądz życzyć polskim protestantom z tej okazji?

Znam paru protestantów z Polski i oni zawsze mówią, jak trudno jest być mniejszościowym wyznaniem w katolickiej Polsce. To trochę tak jak być katolikiem w Estonii (śmiech). Oni są jednak bardzo przywiązani do swojej wiary i życzę, żeby w niej wytrwali.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

2 KOMENTARZE

  1. W Estonii duchowni mogą angażować się w politykę?
    Edit: albo inaczej – dużo jest przykładów takich pastorów czy księży, którzy są politycznie aktywni?

    • Nie jest to zabronione, ale raczej nie ma wielu duchownych, którzy się angażują. Wg niektórych biskup Viilma próbuje mieć większy wpływ na politykę/państwo, ale moim zdaniem jego starania nie przyniosą skutku. (Kazimierz Popławski)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj