Przede wszystkim pozwolę sobie nie zgodzić się z Pana tezą, że Estończycy nie są ludźmi religijnymi. Nie uważam, że jesteśmy zsekularyzowanym społeczeństwem. Tylko ta religijność nie jest powiązana z instytucją kościoła. Mamy ludzi wierzących w czarownice, w horoskopy, w tarota. Są ludzie, którzy skłaniają się do „New Age”. Generalnie ponad połowa Estończyków uważa, że istnieje jakaś „siła wyższa”, choć nie przekłada się to na wiarę w Chrystusa czy Trójcę Świętą. To już jest zadanie dla naszego kościoła, by to zmienić. A Kościół Ewangelicko-Luterański wciąż jest całkiem silny w Estonii. Odprawiamy nabożeństwa, na które przychodzi wciąż wiele osób, w tym nawet tak ważne osoby jak obecna prezydent Kersti Kaljulaid. W skali kraju mamy ponad sto sześćdziesiąt parafii, a także około dwustu księży. Powiedziałbym, że jesteśmy o wiele bardziej widoczni niż jeszcze dziesięć lat temu – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim ksiądz Tauno Toompuu, proboszcz parafii ewangelicko-luterańskiej w estoń...
Pozostało jeszcze 94% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


