Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Estonia głosuje przez Internet. Frekwencja rośnie

play

Legitymizacja władzy w społeczeństwach demokratycznych jest tym większa, im więcej osób uczestniczy w wyborach. Frekwencja jest bolączką wszystkich krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Wyjątkiem jest Estonia, w której odsetek głosujących utrzymuje tendencję rosnącą. To efekt poszerzenia metod uczestnictwa o głosowanie internetowe.

Od upadku komunizmu w 1989 roku byliśmy w Polsce przy urnach 28 razy (plus 10 razy głosowaliśmy w drugich turach różnych wyborów). Tylko osiem razy frekwencja przekroczyła 50%. Najwyższy odsetek uprawnionych do głosowania stawił się przy urnach w czasie wyborów prezydenckich w 1995 roku i było to 64,7% uprawnionych (w drugiej turze 68,2%). Niechlubny rekord najniższej frekwencji został osiągnięty we wrześniu tego roku, kiedy na pytania referendum będącego przedłużeniem prezydenckiej kampanii wyborczej odpowiedziało zaledwie 7,8% uprawnionych do głosowania.

Malejąca frekwencja jest efektem rozczarowania polityką: miałkością i jałowością sporów politycznych, niską kulturą polityczną, łamaniem przez polityków składanych obietnic wyborczych. Spadające uczestnictwo w wyborach konserwuje taką sytuację, bo rozczarowani nie oddając głosu de facto premiują trwanie bezproduktywnej klasy politycznej, dają milczące przyzwolenie niskiej kulturze uprawiania polityki. Wyższą frekwencję można osiągnąć na kilka sposobów: można zwaśnić całe społeczeństwo, można wprowadzić obowiązek głosowania, można też dostosować katalog metod głosowania do współczesnego stylu życia. Najmniej „inwazyjne” wydaje się wprowadzenie dodatkowych sposobów uczestnictwa w wyborach. Świetnym przykładem jest Estonia, gdzie uprawnieni do głosowania, od 2005 roku, wybierają swoich przedstawicieli m.in. w głosowaniu internetowym.

Droga do I-głosowania

Estoński katalog sposobów głosowania obejmuje głosowanie w dniu wyborów, przedterminowe – w lokalu wyborczym i internetowe oraz za granicą: korespondencyjne, w placówkach dyplomatycznych i na statkach. Włączenie głosowania online do katalogu metod oddania głosu nie jest dziełem przypadku, nie nastąpiło też z dnia na dzień. Głosowania internetowego nie można zadekretować i za tydzień liczyć oddane w ten sposób głosy. Estonia decyzję o rozszerzeniu listy sposobów głosowania podjęła, kiedy była gotowa technicznie i społecznie na taki krok. Zanim Estończycy przystąpili do głosowania online upłynęło dalszych kilka lat, w czasie których budowano i testowano nowy system. Dopiero od 2005 roku w Estonii można głosować online.

Debatę – należy jednak przyznać, że raczej skromną – nad wprowadzeniem głosowania internetowego rozpoczęli minister sprawiedliwości Märt Rask (z Partii Reform) i premier Mart Laar (z Unii Ojczyzna) na samym początku XXI wieku. Laar proponował w czasie jednego z wystąpień w parlamencie, aby system przygotować i przetestować jeszcze w 2001 roku, by wyborcy mogli z niego skorzystać w czasie odbywających się rok później wyborów lokalnych. Eksperci odpowiedzialni za przygotowanie analiz dotychczasowych światowych doświadczeń, możliwości Estonii, oszacowania ryzyk i zasadności oraz potrzeb technicznych i finansowych jako odpowiedni termin sugerowali nawet 2007 rok. Ostatecznie realizacja projektu przebiegła nieco szybciej: w 2002 roku przyjęto odpowiednie rozwiązania prawne (ustawy dotyczące wyborów lokalnych, parlamentarnych, eurowyborów i referendów), w 2004 roku przeprowadzono finalne testy a w 2005 roku po raz pierwszy pozwolono wyborcom oddać głosy online.

Przeczytaj także:  Filozofia nowoczesnego państwa. Rozmowa z Siimem Sikkutem

Czas wprowadzenia głosowania internetowego wynoszący 4 lata (2001-2005) może wydawać się krótki, ale należy pamiętać, że Estonia już na początku XXI wieku była doskonale przygotowana technicznie. Po pierwsze, w 2002 roku przyjęto prawo o podpisie cyfrowym, który zakodowany na dowodzie osobistym znajduje się w portfelu każdego co najmniej 15-letniego Estończyka. Rozwiązanie to wraz z rozbudowanym systemem e-administracji zapewnia świetne podstawy dla systemu I-głosowania oraz przekłada się na wysoką biegłość społeczeństwa w kontaktach z państwem za pośrednictwem e-rozwiązań. Po drugie, estońskie społeczeństwo już wtedy miało zapewnione powszechny dostęp do Internetu przez co stopień tzw. cyfrowego wykluczenia należy do najniższych na świecie.

Inicjatywa rządu, zaufanie społeczeństwa

Wspomniana wcześniej dyskusja dotycząca szans i zagrożeń głosowania online dotyczyła katalogu spraw znanych z innych krajów, które testowały, rozważały lub prowadziły debaty nt. możliwości jakie daje Internet w procesie wyborczym. Wskazywano przesłanki „za”: podwyższenie frekwencji i umocnienie demokracji, obniżenie kosztów prowadzenia wyborów, wygodę wyborców – mieszkających w kraju i za granicą. Wśród przesłanek „przeciw” znalazły się: zagrożenia dla bezpieczeństwa, możliwa niezgodność z konstytucją, wypaczanie wyników wyborów.

Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na charakterystyczny dla Estonii, zwłaszcza w przypadku kwestii dotyczących sektora technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT), obrót spraw: to rząd wyszedł z inicjatywą. Po przedstawieniu propozycji przez rząd, była ona dyskutowana w parlamencie. Podobnie jak w przypadku innych awangardowych inicjatyw z zakresu ICT (szeregu e-usług, e-ID, m-ID, e-rezydencji itd.), głosowanie internetowe spotkało się z poparciem większości partii politycznych. Za sprawą pozyskania do administracji rządowej uznanych ekspertów z branży ICT, bliską współpracę z silnym w Estonii sektorem ICT oraz gotowości do współpracy z jego przedstawicielami, otwartość na „nowinki” i inicjatywy rządu w ostatnich latach stały się jeszcze intensywniejsze. Od 2014 roku rząd estoński współpracuje z Centrum Doskonalenia Głosowania Internetowego założonym przez firmy Smartmatic i Cybernetica specjalizujące się w rozwiązaniach informatycznych, w tym systemów wyborczych.

Przeczytaj także:  Gospodarka czasu rzeczywistego - biznesowy tygrysi skok

Rząd promuje innowacyjne rozwiązania nie tylko inicjując ich wprowadzanie, ale aktywnie korzystając z dobrodziejstw e-administracji. Duże zasługi w tym zakresie mają prezydent Toomas Hendrik Ilves, który jest chyba najaktywniejszą w zakresie promocji cyfryzacji głową państwa. Także premierzy – były – Andrus Ansip (obecnie wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej i komisarz ds. jednolitego rynku cyfrowego) i obecny – Taavi Rõivas świecą w tym zakresie przykładem. Rõivas, jak sam mówi, niemal wszystkie dokumenty rządowe podpisuje iPhonem, a więc przy użyciu m-ID.

Przeczytaj także:  Czym jest e-rezydencja? Rozmowa z Kasparem Korjusem

Kolejną charakterystyczną cechą jest niskie zaangażowanie obywateli (zwłaszcza 10-15 lat temu) w debatę nad wieloma zmianami – i to już dotyczy pełnego spektrum zagadnień wpływających na kształt państwa i społeczeństwa. Siim Sikkut, doradca rządu w zakresie ICT, w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim, podkreślał, że o ile Estończycy nie darzą szczególnym zaufaniem partii politycznych i polityków, o tyle rząd cieszy się dużo lepszymi względami. Inicjatywa i poparcie elit politycznych dla implementacji kolejnych prekursorskich usług elektronicznych jest realizacją odczuwalnego – aczkolwiek nie artykułowanego głośno – postulatu społeczeństwa.

Jak wygląda głosowanie internetowe?

Wybory w Estonii rozpoczynają się głosowaniem przedterminowym, w którym można uczestniczyć na kilka sposobów. Pierwszy sposób wygląda podobnie jak w dniu wyborów: w każdym regionie (prowincji) na 10 do 7 dni przed otwarciem lokali wyborczych można głosować w przynajmniej jednym z nich, na 6 do 4 dni „wczesny” głos można oddać we wszystkich. W okresie wcześniejszego głosowania godziny pracy lokali wyborczych są krótsze. Za granicą można oddać głos korespondencyjnie lub w estońskiej placówce dyplomatycznej; można również głosować na statkach. W dniu wyborów – oprócz osobistej wizyty w lokalu wyborczym – z powodów zdrowotnych lub innych istotnych powodów, można także głosować w domu.

Kolejny sposób to właśnie głosowanie internetowe, które również jest rodzajem wcześniejszego głosowania i jest ono dostępne na 10 do 4 dni przed dniem wyborów. W tym czasie Estończycy przy użyciu swoich dowodów wyposażonych w chipy zawierające e-ID (tożsamość cyfrową) i podpis elektroniczny mogą zagłosować. Aby to zrobić oprócz dowodu potrzebny jest komputer z dostępem do Internetu, a posiadacze mobile ID (tożsamość cyfrowa i podpis cyfrowy kodowany na kartach SIM telefonów) potrzebują także telefonu. Głosować online można na komputerach własnych, dostępnych publicznie (np. w bibliotekach, urzędach) lub należących do osób trzecich – potrzebny jest odpowiedni czytnik: albo wbudowany w komputer na zasadzie gniazda kart flash, albo podłączany przez gniazdo USB. Dalej na proces głosowania składa się kilka kroków:

  1. Logowanie w aplikacji webowej pobranej ze strony komisji wyborczej (www.valimised.ee) przy użyciu e-ID.
  2. Weryfikacja tożsamości przy użyciu kodu PIN1 e-ID.
  3. Serwer weryfikuje czy wyborca ma prawo do głosowania.
  4. Wyświetlana jest lista kandydatów w okręgu wyborczym głosującego.
  5. Głosujący wybiera kandydata, głos jest szyfrowany.
  6. Potwierdzenie wyboru podpisem elektronicznym przez wprowadzenie kodu PIN2.
  7. System wyświetla potwierdzenie o zarejestrowaniu głosu.

W przypadku głosowania przy użyciu m-ID ten proces nieznacznie różni się:

  1. Logowanie w aplikacji webowej pobranej ze strony komisji wyborczej (www.valimised.ee) przy użyciu numeru telefonu.
  2. Weryfikacja logowania przy użyciu kodu kontrolnego wysłanego SMS na numer telefonu wyborcy.
  3. Weryfikacja tożsamości przy użyciu kodu PIN1 wpisywanego na telefonie.
  4. Serwer weryfikuje czy wyborca ma prawo do głosowania.
  5. Wyświetlana jest lista kandydatów w okręgu wyborczym głosującego.
  6. Głosujący wybiera kandydata, głos jest szyfrowany. Swój wybór weryfikuje kodem kontrolnym przesyłanym SMS-em.
  7. Potwierdzenie wyboru podpisem elektronicznym przez wprowadzenie kodu PIN2 na telefonie.
  8. System wyświetla potwierdzenie o zarejestrowaniu głosu.

Oddany głos jest zakodowany i przesyłany jest na serwer komisji wyborczej. Dodatkowo, skanując kod QR wyświetlany na ekranie potwierdzającym rejestrację głosu, można zweryfikować czy głos dotarł i został właściwie zliczony przez serwer.

W okresie głosowania internetowego swój wybór można zmieniać dowolną ilość razy – liczy się tylko ostatni oddany głos. Co więcej, jeśli wyborca zmieni zdanie już po zakończeniu głosowania online może oddać głos w lokalu wyborczym wymazując jednocześnie wcześniej dokonany wybór.

Co się dzieje z I-głosami po zakończeniu wyborów?

Oddane przy użyciu aplikacji wyborczej I-głosy trafiają na serwer przekazujący. Do jego zadań należy obsługa procesu głosowania, a więc wyżej wymienione czynności: logowanie, weryfikacja, przekazanie listy kandydatów oraz odbiór podpisanych i zaszyfrowanych przy użyciu klucza publicznego „kart”. I-głosy trafiają na serwer przechowujący. Po zakończeniu okresu głosowania online pierwszy serwer kończy swoją pracę. Drugi serwer przechowuje I-głosy do momentu zakończenia głosowania w dniu wyborów. W tym czasie jest odpowiedzialny za ich ewentualne anulowanie i zarządzanie nimi. Po zakończeniu wyborów głosy są oczyszczane z danych identyfikacyjnych. Następnie, przy pomocy nośnika danych, I-głosy trafiają do aplikacji zliczającej na serwerze niepodłączonym do sieci. I-głosy są „otwierane” przy użyciu prywatnego klucza elektronicznego, który podzielony jest między wszystkich członków Komisji Głosowania Internetowego (powołana w 2012 roku; Państwowa Komisja Wyborcza pełni wobec niej funkcję nadzorczą), a więc muszą oni działać razem. Zliczanie odbywa się w jednym z pomieszczeń gmachu estońskiego parlamentu.

Proces głosowania online jest zbliżony do przedterminowego głosowania „na papierze”. Głosujący otrzymują kartę do głosowania i dwie koperty. W jednej kopercie bez danych identyfikacyjnych umieszcza kartę. Do drugiej koperty, na której widnieją dane głosującego – dzięki czemu koperta może później trafić do właściwego lokalu wyborczego, gdzie weryfikowane jest czy głosujący miał prawo uczestniczyć w wyborach – trafia pierwsza wraz z kartą w środku. Następnie pierwsza koperta jest wyjmowana i nadal zamknięta trafia do urny.

Bezpieczeństwo wyborów

Stosunkowo prosty – przynajmniej po stronie wyborcy – proces głosowania obarczony jest szeregiem zagrożeń. Najważniejsze z nich dotyczą „przymiotników” wyborczych oraz bezpieczeństwa systemu informatycznego.

Estońska konstytucja mówi, że wybory są wolne, powszechne, równe i bezpośrednie, odbywają się w głosowaniu tajnym. Zagwarantowanie prawidłowości wyborów opartych o te przymiotniki było jednym z ważniejszych aspektów debaty dotyczącej wprowadzenia głosowania internetowego. W przypadku I-głosowania państwo nie może zapewnić wyborcom warunków identycznych jak w dniu wyborów. Z tego względu umożliwiono wielokrotne głosowanie online oraz powtórne głosowanie w lokalu wyborczym. Stwierdzono również, że dobrowolne głosowanie kolektywne nie jest naruszeniem tajności głosowania. Ponadto stwierdzono, że obywatel powinien być świadomy zagrożeń i jeśli czuje, że wolność jego wyboru może być naruszona powinien wybrać inną metodę głosowania. Dla głosujących dostępne są materiały instruktażowe, a na wypadek problemów działa 24-godzinna linia telefoniczna.

By uniknąć naruszeń prawa wyborczego i kupowania głosów wprowadzono wcześniej wspomniany siedmiodniowy okres głosowania online, w którym można zmieniać zdanie dowolną liczbę razy i dopiero ostatni wybór jest ważny. Co ciekawe podobny mechanizm obowiązuje w przypadku głosowania korespondencyjnego w Szwecji. Dodatkowo nawet ostatni wybór internetowy można anulować głosując ponownie w lokalu wyborczym. W ostatnich wyborach 4593 wyborców zmieniło swój wybór w głosowaniu internetowym. 162 osoby głosowały ponownie metodą tradycyjną.

Estońskie prawo przewiduje również kary grzywny i pozbawienia wolności za kupowanie głosów i naruszanie wolności wyborów.

Dużo większą debatę wywołują aspekty związane z bezpieczeństwem systemu informatycznego. Każdy system stworzony przez człowieka (cyfrowy czy analogowy) może rozmontować inny człowiek; nie ma systemu doskonale bezpiecznego. Estońscy eksperci ds. bezpieczeństwa systemów informacyjnych stwierdzili w 2003 roku (i potwierdzili w 2010 roku), że system I-głosowania jest wystarczająco bezpieczny, by móc go implementować. Państwo gwarantuje bezpieczeństwo systemu po swojej stronie, ale nie może już wymusić przestrzegania zasad bezpieczeństwa na wyborcach. Z tego też powodu uznano, że niewielkie incydenty związane z wyborami, podobnie jak w przypadku metody tradycyjnej, są dopuszczalne.

Ostatni element procesu głosowania, a więc możliwość weryfikacji zarejestrowanego przez serwery komisji wyborczej głosu, to dodatkowe narzędzie, dzięki któremu wyborca może zweryfikować czy jego głos nie został zmieniony zanim został dopisany do bazy danych. Rozwiązanie to wprowadzono po wyborach w 2011 roku. W założeniu ma uchronić przed próbami zmiany głosów przez złośliwe oprogramowanie na komputerach wyborców. Z tej możliwości w ostatnich wyborach skorzystało 4,3% I-głosujących.

Po drugiej, „państwowej” stronie wyborów, system został zaprojektowany w taki sposób, by umożliwić jego późniejszy audyt – procedury muszą być dokumentowane i logowane, są też obserwowane i nagrywane na video. Także kod aplikacji do głosowania jest publicznie dostępny na GitHubie (wcześniej dla ekspertów, od 2013 roku powszechnie). Wszystkie najważniejsze dokumenty dotyczące głosowania online są publicznie dostępne. Obserwatorzy mogą uczestniczyć w spotkaniach komisji wyborczych, śledzić wszystkie elementy procesu wyborczego: głosowanie, liczenie głosów, segregowanie wyników. Odnosi się to również do głosowania internetowego. Obserwatorzy (zwłaszcza przedstawiciele partii politycznych, choć te rzadko korzystają z tej możliwości) mogą wziąć udział w szkoleniach dotyczących wyborów, w tym głosowania online, by lepiej zrozumieć system. Wszystkie te procedury mają zagwarantować możliwość przeprowadzenia audytu oraz dalszego doskonalenia systemu.

Dotychczas najcięższe działa przeciwko estońskiemu głosowaniu internetowemu wytoczył zespół kierowany przez amerykańskiego eksperta ds. bezpieczeństwa systemów komputerowych J. Alexa Haldermana. Zarzuty zespołu dotyczyły aktualności systemu, błędów ludzkich i procedur. Estończycy z Biura Systemu Informacyjnego nie pozostali dłużni wytykając nieakuratność i skrajną hipotetyczność wskazanych błędów oraz zarzucili zespołowi Haldermana stronniczość: uczestniczyli oni w konferencjach „Diabeł głosuje w Internecie” sponsorowanych przez talliński magistrat kierowany przez Edgara Savisaara – zagorzałego przeciwnika głosowania online.

Warto w tym miejscu zauważyć, że nie istnieje w pełni bezpieczna metoda głosowania i dotyczy to zarówno głosowania tradycyjnego, jak i głosowania internetowego. Zespół Haldermana rekomendował, aby Estonia wyłączyła głosowanie online z katalogu dostępnych metod głosowania i pozostała przy papierze. Sugestia ta jest o tyle ciekawa, że jeśli porównać ją z doświadczeniami XX-wiecznej historii Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Estonii, to wielu mieszkańców doskonale wie, że papier nie jest wcale bezpieczniejszy i może wymienić szereg technik tak zmiany pojedynczych głosów, jak i całkowitej zmiany wyników wyborów pod dyktando zainteresowanej strony. Na taki historyczny argument powołali się Estończycy w wymianie zdań z amerykańskimi ekspertami. Podsumowując tę kłótnię, można powiedzieć, że mimo wykorzystania technologii lub tylko papieru, każda z metod i całe wybory muszą opierać się na zaufaniu i zgodzie społeczeństwa.

Na wypadek ziszczenia się czarnego scenariusza, a więc wypaczenia wyników głosowania, Estoński Sąd Najwyższy, zgodnie z przepisami, ma prawo anulować wyniki wyborów.

Od ciekawostki do standardu

Pomimo zarzutów Estończycy coraz chętniej głosują za pośrednictwem Internetu. Od pierwszych wyborów pozwalających na głosowanie online w 2005 roku, w których Estończycy wybierali swoich przedstawicieli w samorządach, I-głosowanie przeszło drogę od ciekawostki do pełnoprawnej i – co ważniejsze – popularnej metody uczestnictwa w święcie demokracji. Głosowanie internetowe odbyło się dotychczas osiem razy: trzy razy w wyborach samorządowych (2005, 2009, 2013), trzy razy w wyborach parlamentarnych (2007, 2011, 2015) oraz dwa razy w wyborach do Parlamentu Europejskiego (2009, 2014). Prezydent kraju wybierany jest pośrednio – przez parlament lub Zgromadzenie Narodowe.

W 2005 roku 9287 osób zagłosowało online, co stanowiło 1,9% wszystkich oddanych głosów. W 2015 roku liczby te wzrosły do odpowiednio 176 329 osób i 30,5%. Głosujący online stanowili w tych wyborach 59,6% wszystkich oddających głosy przedterminowo. 12,2% głosów oddano przy użyciu m-ID. W wyborach w 2015 roku frekwencja wyniosła 64,2%, co było wynikiem wyższym niż w poprzednich wyborach parlamentarnych w 2007 i 2011 roku. Zestawienie danych z trzech ostatnich wyborów parlamentarnych pokazuje, że wraz z dynamicznym wzrostem udziału I-głosów, powoli również rośnie frekwencja.

Także porównanie danych demograficznych przynosi ciekawe wnioski. Poważnym zarzutem wobec głosowania internetowego jest preferowanie określonych grup społecznych. Za określeniem digital native kryje się zwykle młody, nieźle sytuowany i dobrze wykształcony mężczyzna. O ile w 2005 roku rzeczywiście nieznacznie więcej głosów oddali mężczyźni, o tyle już od 2009 roku większość stanowią kobiety. W wyborach uczestniczą wszystkie grupy wiekowe, ale należy zauważyć, że chociaż systematycznie rośnie średni wiek głosującego to nadal młodsi wyborcy są nadreprezentowani a starsi (powyżej 55 roku życia) – proporcjonalnie do liczebności tej części elektoratu – mniej chętnie korzystają z tej metody. Według raportu Alexandra H. Trechsela i Kristjana Vassila, opierającego się na danych z 2005 i 2007 roku, poziom wykształcenia i miejsce zamieszkania są czynnikami pozostającymi bez wpływu na wybór metody głosowania. To co według badaczy miało znaczenie, to wspomniane umiejętności obsługi komputera, biegłość w użytkowaniu Internetu i zaufanie do głosowania online. Według raportu Trechsela i Vassila z 2010 roku dwa pierwsze czynniki związane z biegłością obsługi komputera i Internetu właściwie straciły znaczenie.

Według danych Estońskiego Urzędu Statystycznego, 87,7% gospodarstw domowych jest podłączona do Internetu. W 2014 roku 84,2% populacji w wieku 16-74 lata korzystała z Internetu. 95% podatników rozlicza się z fiskusem przez Internet. 2/3 korzysta z e-usług publicznych, a 1/3 korzysta z podpisu cyfrowego. Wszystkie te statystyki pokazują, że dla ogromnej większości Estończyków poruszanie się po Internecie, także korzystanie z usług e-administracji stało się częścią codziennego życia.

Głosowanie z dowolnego miejsca na ziemi

Za popularnością głosowania internetowego stoi szereg korzyści, które jednak można sprowadzić do jednego hasła: wygoda. Ponadto należy wymienić czynniki, które gwarantują jej powszechną dostępność, łatwość użytkowania, a więc przekładają się na wzrost popularności: szeroki dostęp do Internetu, ramy prawne regulujące zarówno samo głosowanie jak i jego techniczne aspekty (m.in. identyfikację przy pomocy e-ID) a także przychylność zarówno elit politycznych jak i samego społeczeństwa.

Jednym z ważniejszych czynników jest oszczędność czasu na podróży do lokalu wyborczego. Głosowanie online to kwestia 1,5 do 2 minut. W przypadku głosowania w lokalu potrzebny czas wielokrotnie się wydłuża. Prawdopodobieństwo głosowania w lokalu wyborczym jest odwrotnie proporcjonalne do odległości jaka dzieli wyborcę od tego lokalu. Sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie w przypadku głosowania internetowego – im wyborca mieszka dalej od miejsca tradycyjnego głosowania, tym większe prawdopodobieństwo, że odda głos online. Według badań, wyborca, który na drogę piechotą do lokalu wyborczego musi poświęcić pół godziny raczej wybierze I-głosowanie. Wyborca, który musi poświęcić godzinę – niemal na pewno zagłosuje online.

Ekstremalnym przykładem uczestnictwa w wyborach na odległość jest głosowania za granicą. Estonia, podobnie jak Polska i inne kraje regionu, zmaga się z dużą emigracją. Obecnie poza granicami liczącego trochę ponad 1,3 mln mieszkańców kraju mieszka prawie 105 tys. jego obywateli. Jak pokazują statystyki – w ostatnich tylko wyborach estońscy emigranci odpowiadali za 5,71%, a więc ok. 10 tys. I-głosów. Estończycy głosowali online w 116 krajach, najczęściej w Finlandii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Niemczech, Norwegii i Stanach Zjednoczonych.

Innym istotnym problemem głosowania tradycyjnego, które przezwyciężyć pomaga metoda internetowa, jest ograniczony czas otwarcia lokali wyborczych. Czas, w którym głosujący online oddawali głosy pokazuje, że wielu z nich (w 2007 roku ok. 1/4) nie byłoby w stanie odwiedzić lokalu wyborczego w godzinach jego otwarcia.

Jak pokazują wyniki badań politologów z Uniwersytetu Tartuskiego Kristjana Vassila i Mihkela Solvaka, wydłużony okres głosowania przekłada się na większą ilość głosów nie tylko stricte internetowych, ale również wyższą ostateczną frekwencję. Badania Vassila i Solvaka pokazują, że głosowanie online jest czymś do czego wyborcy szybko się przyzwyczajają. Raz oddany głos online powoduje, że niemal na pewno taki wyborca w kolejnych wyborach będzie uczestniczył w ten sam sposób.

Głosowanie online jest więc alternatywą, która pozwala obejść takie problemy jak zła pogoda, odległość od lokalu wyborczego lub trudności związane z głosowaniem za granicą, jest istotnym ułatwieniem dla osób o niższej sprawności ruchowej oraz dla osób, które ze względu na obowiązki zawodowe nie mogą oddać głosu w dniu i w godzinach tradycyjnego głosowania.

Należy także wspomnieć o korzyściach po stronie państwa. Tutaj przede wszystkim należy wspomnieć o oszczędnościach finansowych. Według danych rządu, na przykład w czasie wyborów parlamentarnych w 2011 roku głosowanie online przyniosło oszczędności rzędu 11 tys. dni roboczych, a więc – mnożąc przez średnie wynagrodzenie – 504 tys. euro. Głosowanie internetowe to także krótszy czas zliczania głosów oraz mniej błędnie wypełnionych kart.

Jak głosowanie internetowe wpływa na wyniki wyborów?

Częstym zarzutem wobec głosowania internetowego jest wpływ tej metody na rozkład głosów. Należy w tym miejscu zauważyć, że sama metoda nie wpływa na decyzje wyborców, nie zmienia ich preferencji wyborczych, ale przekłada się na włączenie wyborców, którzy nie mieliby możliwości lub nie chcieliby głosować w tradycyjny sposób. Według badań Trechsela i Vassila z 2007 roku, ok. 10% ankietowanych I-wyborców nie zagłosowałoby w wyborach, gdyby nie można było głosować online. Z osobami, które raczej nie zagłosowałyby było to ponad 16%. Taki odsetek oznaczał wówczas wpływ na frekwencję rzędu 2,6%. Argument mówiący, że osoby, które nie zagłosowałyby w inny sposób nie powinny uczestniczyć w wyborach podważa założenie, że im wyższa frekwencja, tym większa legitymizacja władzy.

Metoda internetowa premiuje te siły polityczne, które są w stanie zmobilizować swoich wyborców do głosowania „przynajmniej” w ten nie wymagający większego wysiłku sposób. W ostatnich wyborach parlamentarnych w wielu sondażach brylowała opozycyjna Partia Centrum. Same wybory przyniosły jednak zwycięstwo rządzącej Partii Reform. Jak pokazały statystyki – to rozkład głosów oddanych online przesądził o zwycięstwie wcześniej rządzącego ugrupowania. Przyglądając się bliżej estońskiej scenie politycznej należy zauważyć, że Partia Centrum jest ugrupowaniem populistycznym, którego przewodniczący Edgar Savisaar wielokrotnie oskarżany był o niejasne interesy z Kremlem, a w raporcie służb został określony jako zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Najprawdopodobniej to poczucie zagrożenia wygraną partii prorosyjskiej i perspektywa zahamowania modernizacji zmobilizowała elektorat liberalny do głosowania na ugrupowanie rządzące i inne ugrupowania opozycyjne. Gdyby jedynie głosy internetowe miały przesądzić o wyniku wyborów to Partia Centrum znalazłaby się tuż nad 5-procentowym progiem wyborczym z wynikiem 7,7%. Najwięcej głosów zdobyłaby Partia Reform – 37,5% spośród 176 tys. I-głosów.

Przeczytaj także:  Edgar tańczy na lodzie, czyli wzloty i upadki Edgara Savisaara

Sfrustrowany przewodniczący mówił po wyborach, że tak długo jak w Estonii będzie możliwość głosowania online, tak długo jego partia nie ma szans na zwycięstwo. Słaby wynik Partii Centrum w I-głosowaniu może być łącznym efektem szeregu czynników: aktywnej krytyki metody głosowania internetowego przez jej reprezentantów, adresowania oferty do osób odczuwających wykluczenie oraz mniejszości rosyjskojęzycznej (aplikacja wyborcza dostępna jest tylko w języku urzędowym, tj. estońskim).

Trechsel stawia pytanie o „zastępowalność”. Przypominając o rosnącej średniej wieku głosujących i coraz większym odsetku I-głosujących, należy zauważyć, że proporcje między I-głosowaniem a głosowaniem tradycyjnym będą się wyrównywać. Czy I-wyborcy, którzy korzystając raz z metody online pozostają przy niej w kolejnych wyborach, z czasem nie będą stanowili większości wyborców? Pytanie Trechsela jest tym ciekawsze, że od 2017 roku w estońskich wyborach lokalnych będą mogli uczestniczyć 16- i 17-latkowie.

  • user

    Estonia jest wyjątkiem. To że nikt więcej się nie pali do takiej formy wyborów, niech też da do myślenia. I wydaje mi się, że naprawdę warto się nad tym poważnie zastanowić.

    • To prawda, że jest wyjątkiem – jest jedynym krajem, gdzie można głosować online w wyborach ogólnokrajowych. Jest jeszcze kilka miejsc na świecie, gdzie można głosować na mniejszą skalę, np. wybrane kantony w Szwajcarii. Estonia jest przede wszystkim doskonale przygotowana. My możemy pomarzyć, ale warto śledzić i mieć taką podkładkę pod ewentualną debatę na ten temat.

  • ciekawe, że głosowanie przedterminowe jest krytykowane zarówno na Białorusi [papierowe], jak i w Estonii [głosowanie internetowe jest wszak szczególnym przypadkiem głosowania przedterminowego].

    • W Estonii tylko jedna opcja polityczna jest sceptyczna (Partia Centrum). Druga sprawa: w Estonii są dwa rodzaje głosowania wcześniejszego (nie licząc głosowania na statkach, w placówkach dyplomatycznych) – o jednej nikt nie mówi (wcześniejsze głosowanie, o którym też w komentarzu powyżej), a druga to właśnie głosowanie internetowe i udział tej metody we wszystkich oddanych wcześniej głosów to o ile dobrze pamiętam ok. 55% (tendencja rosnąca).

Polub nas na Facebooku!