Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Dzień był mglisty i pochmurny. 99 lat temu uchwalono niepodległość Litwy

16 lutego 1918 roku to jedna z najważniejszych dat dla współczesnej Litwy. To wtedy złożona z najważniejszych działaczy na rzecz niezależności młodego państwa Litewska Rada (Taryba) jednomyślnie zadecydowała o restytucji niepodległości państwa litewskiego. Ze stolicą w Wilnie, na etnograficzne litewskich terenach, z zerwaniem więzi łączących w przeszłości Litwę z innymi narodami. Przyszłe stosunki w państwie miał określić wybrany w demokratycznych wyborach Sejm Ustawodawczy. Taryba zwróciła się tego samego dnia do społeczności międzynarodowej o uznanie woli Litwinów. I jednego wśród nich Polaka, Stanisława Narutowicza, który podpis pod Aktem Niepodległości złożył w polskiej pisowni.

Akt Niepodległości Litwy z 16 lutego 1918 roku. Zdj. Wikipedia / CC.

„Dzień 16 lutego był mglisty” – pisał w swoich wspomnieniach członek Taryby Jurgis Šaulys. „Podpisanie aktu nastąpiło w skromnym pomieszczeniu litewskiego komitetu pomocy dla ofiar wojny, w równie skromnym domu przy ulicy Wielkiej w Wilnie. Promiennych nastrojów nie było i wśród sygnatariuszy, chociaż dawała się odczuć wielka ulga, że w ogłoszonym akcie nie było już mowy o zobowiązaniach wobec Niemców. Zdawano sobie sprawę, że walkę z okupantami trzeba będzie prowadzić nadal i Tarybę czeka jeszcze wiele trudów”.

Wspomniane trudy nie dotyczą tylko okupacji niemieckiej, która w lutym 1918 roku na terytorium dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego trwała w najlepsze. W ogłoszonej stolicy Litwini stanowili jedynie 2,6% mieszkańców, przeciwko niepodległości ogłoszonej bez porozumienia z Polską protestowali polscy mieszkańcy kraju, a sami Litwini zapału do niepodległości mieli więcej niż Ukraińcy czy Białorusini, ale o wiele mniej niż mieszkańcy Estonii, którzy niepodległość ogłosili osiem dni później. „Żadna statystyka nie zilustruje, jaki odsetek Litwinów stanowiła świadoma część narodu. Możemy tylko powiedzieć, że było ich mniej niż Estończyków i więcej niż Białorusinów. Ważne jest to, że tego odsetka wystarczyło na obecność ważnych wydarzeń. Być może nie od razu deklaracja o niepodległości była usłyszana i uświadomiona, jednak czas działał na jej korzyść” – po latach napisze współczesny historyk litewski Edvardas Gudavičius

Zacznijmy jednak od początku

Terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego dostało się w latach 1772-1795 w wyniku rozbiorów Rzeczypospolitej pod władzę zaborców. Od 1815 roku praktycznie niepodzielną władzę nad krajem Litwinów – jeśli wyłączymy z rozważań Małą Litwę – sprawowali Rosjanie. W dwóch powstaniach, listopadowym (1830) i styczniowym (1863), Polacy i Litwini walczyli ramię w ramię przeciwko carskiemu ciemiężcy. Było dla nich oczywiste, że dążą do restytucji niepodległej Rzeczypospolitej, stworzonej w 1569 roku federacji polsko-litewskiej, umocnionej Konstytucją 3 Maja i wzajemnym zaręczeniem Obojga Narodów. Problemy zaczęły się wraz z litewskim odrodzeniem narodowym. Naród litewski się przebudził i zaczął sobie swoją przyszłość wyobrażać kolorowo, ale niekoniecznie w związkach z Polską. Początkowo odrodzenie miało charakter ruchu narodowo-kulturowego, ale później stało się ruchem narodowowyzwoleńczym.

Jonas Basanavičius, jeden z sygnatariuszy z 1918 roku, został w 1883 roku pierwszym redaktorem naczelnym pierwszego w historii czasopisma litewskiego pod nazwą „Auszra”. Miesięcznik, w związku z carskim zakazem druku łacinką, drukowany w Prusach Wschodnich, wyrażał poglądy budzicieli litewskiej świadomości narodowej. Teren Małej Litwy odegrał zresztą bardzo dużą rolę w odrodzeniu świadomości litewskiej, by wspomnieć także o tylżyckim towarzystwie „Birutė” czy nosicielach książek. Vincas Kudirka, kolejny z odrodzeniowców, był z kolei dziennikarzem, poetą oraz kompozytorem,  skomponował muzykę i napisał tekst do litewskiego hymnu narodowego „Tautiška giesmė”. Założył ważną dla odrodzenia litewskiego gazetę „Varpas”.

Odrodzeniowców było znacznie więcej, warto wspomnieć o takich nazwiskach jak późniejszy burmistrz Połągi Jonas Šliūpas, autor poradników Simonas Daukantas, biskup Antanas Baranauskas, początkowo uznawany za polonofila, biskup Motiejus Valančius, który wymagał od księży, by porozumiewali się z ludem po litewsku, Maironis, Vaižgantas, Vydūnas…

Polska szlachta i inteligencja mieszkająca w Kraju Północno-Zachodnim, czyli byłym Wielkim Księstwie Litewskim, z nieufnością i niepokojem patrzyła na te, jak się wtedy wydawało, „zabawy litwomańskie”. W odrodzeniu litewskim widzieli rękę Rosji, początkowo nie bez racji, bo działacze litewscy szukali w Petersburgu protektorów; Polacy zaś nie wyobrażali sobie Litwy inaczej niż w tradycyjnym związku z Koroną. Historia XX wieku bardzo srogo ich za chwilę rozczaruje.

Po rewolucji 1905 roku carat poluzował trochę politykę wobec narodów na zachodnim skraju imperium, znosząc chociażby zakaz druku w języku litewskim łacinką. Jesienią 1905 roku zwołano Zjazd Wileński, podczas którego odrodzeniowcy wysunęli postulat autonomii Litwy ze stolicą w Wilnie. Był to jeden z etapów uzyskiwania przez Litwę politycznej samodzielności. W grudniu 1905 roku w wileńskiej Sali Miejskiej (obecna Filharmonia, Aušros Vartų gatvė, ul. Ostrobramska) zebrało się prawie 2 tysiące działaczy litewskich, z których ogromną większość stanowili chłopi, mniejszość zaś ziemiaństwo. Sporo było inteligencji. W prezydium zasiadły takie tuzy jak Jonas Basanavičius, Steponas Kairys, Antanas Smetona, Juozas Stankunas, Pranciškus Petras Būčys. Zjazd wypracował uchwałę, którą wydrukowano w 10 tys. egzemplarzy – liczba jak na małą Litwę zawrotna. Uchwała stwierdzała, że wrogiem Litwy jest carat, podejmowano temat wspólnej walki z narodami Rosji o wolność, a także wysunięto postulaty autonomii Litwy etnicznej i ciążących ku niej obszarów. Zwłaszcza to ostatnie sformułowanie było dość niejasne i mogło nie spodobać się ruchowi białoruskiemu czy mieszkającym na Litwie Polakom. Zjazd domagał się także prawa do nauki w ojczystym języku, a także wysuwał żądanie nabożeństw w języku litewskim i położenia kresu polonofilstwu księży diecezji wileńskiej.

Rachuby na Rosję, rachuby na Zachód

Po wybuchu I wojny światowej mało który z Litwinów wierzył w niepodległość swojego kraju. Jeśli już to pojawiały się pomysły autonomii zjednoczonej Litwy Wielkiej i Litwy Pruskiej pod berłem carów albo budowy jakiejś autonomicznej federacji z Kurlandią czy częścią Białorusi. Zwłaszcza pierwszy pomysł trafił na podatny grunt po początkowych sukcesach Rosjan na froncie wschodnim. Działacze litewscy odwoływali się do tradycji grunwaldzkiej walki Słowian z Teutonami. Sytuacja zmieniła się w 1915 roku, gdy przewagę na wschodzie zaczęli zdobywać Niemcy. 18 września zajęli oni Wilno. Okupacja niemiecka była sroga, zwłaszcza pod kątem gospodarczego wyczerpania kraju i początkowo nie sprzyjała za bardzo ani Polakom, ani Litwinom. W jeszcze gorszej pozycji znaleźli się Białorusini i Żydzi.

Litwini działali na wiele frontów. Słali memoriały do Berlina, ale także do Waszyngtonu. Część inteligencji, która w 1915 roku ewakuowała się w głąb Rosji, grała kartą wschodnią. Wreszcie w marcu 1916 roku w czasie konferencji narodów uciskanych przez Rosję w Szwajcarii wysunięto postulat niepodległego państwa litewskiego. W czerwcu 1916 roku działacze litewscy zwrócili się do Niemców z wezwaniem do budowy niepodległego państwa składającego się z guberni kowieńskiej, wileńskiej, a także części grodzieńskiej i suwalskiej. Była jednak w tym zawoalowana oferta polityczna – Litwa zwiąże swój los z państwem, które pomoże jej samostanowić o sobie.

W czasie, gdy działacze litwomańscy marzyli o niepodległym państwie litewskim w związku z Niemcami albo o autonomii w ramach demokratyzującej się Rosji, polscy i białoruscy mieszkańcy Litwy snuli swoje plany. W grudniu 1915 roku powstała idea Konfederacji Wielkiego Księstwa Litewskiego, w której doszukiwano się masońskiej inspiracji Wielkiego Wschodu Litwy. Był to pomysł białoruskiego działacza Iwana Łuckiewicza, wsparty przez polityków polskich i żydowskich. 19 grudnia 1915 roku organizacja ta opublikowała w czterech językach uniwersał, w którym wezwała do odrodzenia Wielkiego Księstwa i zapewnienia równouprawnienia wszystkim narodowościom. Działacze litewscy nie chcieli już jednak o tym słyszeć. Mieli, owszem, swoje koncepcje współpracy z Żydami i Białorusinami, ale na własnych warunkach.

Ku powstaniu Taryby

Sytuacja nabrała tempa w 1917 roku. We wrześniu 1917 roku zwołano w Wilnie litewską konferencję. Zjazd konferencji, na który przyjechało 214 delegatów, rozpoczął się w teatrze na Pohulance. Jego symbolem była wywieszona chorągiew nowopowstającego czy też odradzającego się państwa litewskiego, wówczas czerwono-zielona. Obrady otworzył, podobnie jak w 1905 roku, Jonas Basanavičius. De facto konferencją kierował jednak młody ambitny polityk Antanas Smetona. Co ciekawe, na sali nie było przedstawiciela władz okupacyjnych, możliwa więc była spokojna dyskusja. Smetona przed zebranymi przedstawił trzy scenariusze na przyszłość: powrotu do Rosji, przekształcenia się w zaplecze niemieckie oraz uzyskanie niepodległości. Wskazał, że trzeba się będzie jednak orientować na Zachód, bo niedługo odbędzie się konferencja pokojowa po Wielkiej Wojnie. Większość delegatów skłoniła się jednak do kompromisu z Niemcami jako najbardziej pragmatycznego rozwiązania. Dyskutowano także o przyszłych relacjach młodego państwa z mniejszościami narodowymi. Nastroje na sali były antypolskie, ale jedyny Polak obecny na zgromadzeniu Stanisław Narutowicz wskazał, że wzorem dla Litwy, jeśli chodzi o ułożenie stosunków narodowościowych, powinna być Szwajcaria. – Wystarczy antysemityzmu i antypolonizmu! Etyka na to nie pozwala. Potrzebny tu ideał chrześcijański – mówił brat przyszłego prezydenta Polski.

21 września konferencja przyjęła uchwałę o konieczności budowy niepodległej, demokratycznej Litwy w granicach etnograficznych, z odpowiednimi korekturami. Ostateczny kształt przyszłego państwa miał ustalić Sejm Ustawodawczy. Zadeklarowano także, że jeśli Niemcy jeszcze przed konferencją pokojową ogłoszą niepodległość Litwy, to może ona wejść z nimi w specjalne stosunki.

Na konferencji wybrano także dwudziestoosobową Radę (Tarybę), z przewagą chadecji, ale z reprezentacją lewicy, ludowców i narodowców. Ciekawe, że za wyjątkiem Stanisława Narutowicza, nie weszli w jej skład przedstawiciele mniejszości narodowych. Dopiero w przyszłości zapowiadano dokooptowanie Polaków, Żydów i Białorusinów. „Poczuliśmy, że stanęliśmy na twardym gruncie” – powiedział socjaldemokrata Steponas Kairys po konferencji. Pierwsze posiedzenie Taryby, której nazwę zapisano po litewsku, niemiecku i po polsku, odbyło się 24 września. Rada chciała ułożyć sobie stosunki z Niemcami, ci jednak ją ignorowali widząc w niej jedynie organ doradczy. Taryba zwracała się jednak do Niemców w sprawie uciążliwych rekwizycji, eksploatacji lasów, podatków czy walki z przestępczością. Nie mogąc porozumieć się z władzami okupacyjnymi, prowadziła rozmowy w Berlinie.

Wreszcie 11 grudnia 1917 roku Rada podjęła uchwałę o odbudowie niepodległego państwa litewskiego ze stolicą w Wilnie oraz uwolnieniu kraju od związków, które kiedykolwiek łączyły go z innymi państwami. Była to jednoznaczna aluzja do wileńskich endeków, którzy chcieli inkorporacji Litwy do Polski, ale także do marzycielskich krajowców. Zarazem zaznaczono jednak, że Rada „prosi rząd Niemiec o ochronę i pomoc” oraz „opowiada się za stałym, mocnym sojuszem z Rzeszą Niemiecką, który powinien być realizowany przez konwencję wojskową, komunikacyjną i celną, przez wspólny system monetarny”.

Czterech członków Taryby, ludzi lewicy i centrum, negatywnie zareagowało na kompromis z Niemcami i w styczniu 1918 roku podało się do dymisji. Byli to Stanisław Narutowicz, Jonas Vileišis, Steponas Kairys i Mykolas Biržiška. Później wrócili oni jednak do prac Rady.

Sytuacja międzynarodowa sprzyjała Litwie. W Berlinie wybuchły strajki, załamały się rokowania Niemców z bolszewikami w Brześciu Litewskim, więc Litwini postanowili wykorzystać koniunkturę.

Nadchodzi 16 lutego 1918 roku

Dom Sygnatariuszy w Wilnie. Zdj. Julius / Wikipedia / CC.

Tego mglistego, jak pisaliśmy we wstępie, dnia Taryba zebrała się w budynku Białego Sztrala przy ulicy Wielkiej (obecnie ulica Zamkowa, Dom Sygnatariuszy) pod przewodnictwem Jonasa Basanavičiusa. Doszło do jednomyślnego uchwalenia niepodległości Litwy, demokratycznej, ze stolicą w Wilnie, bez więzi historycznych z innymi narodami. Opierano się na prawie do samostanowienia narodów oraz uchwale Konferencji Wileńskiej z 1917 roku. Stosunki z innymi narodami i ustrój miał określić Sejm Ustawodawczy. Był to przełom w historii Litwy, ale realnie kraj nie stał się niezależny jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nadal trwała okupacja niemiecka, a okupanci szybko oblali głowy sygnatariuszy zimnym prysznicem – został skonfiskowany cały nakład numeru „Lietuvos aidas”, gdzie wydrukowano Akt Niepodległości 16 lutego. Kanclerz Rzeszy Georg von Hertling powiadomił radę, że Berlin nie widzi możliwości uznania niepodległości Litwy na zasadach z 16 lutego.

Jak piszą współcześni historycy litewscy Jūratė Kiaupienė i Zigmantas Kiaupa „akt niepodległości z 16 lutego 1918 roku zakończył 123-letni okres niepaństwowego bytu narodu litewskiego. Państwo litewskie nie istniało na mapach, ale faktycznie nie zniknęło. Jego tradycje i idea restauracji natchnęły do walki i pracy wiele pokoleń. Naród litewski zmienił się na przestrzeni lat: ze szlacheckiego narodu politycznego i litewskiego etnosu – wzajemnie uzupełniających się fenomenów – stał się nowoczesnym narodem łączącym wszystkie cechy etnosu i otwartym na idee społeczeństwa obywatelskiego, narodem, który pokonał upadek polityczny, oparł się zagrożeniu asymilacji, ukształtował świadomość narodową i polityczną, przekształcił się w podmiot litewskiej i międzynarodowej sceny politycznej. Naród litewski i społeczeństwo litewskie odbudowały państwo w trudnych warunkach, uczyniły to, realizując prawo do samookreślenia narodów, nie zważając na przeszkody i niezadowolenie sąsiadów – Rosji, Niemiec i Polski. Stało się to bez sojuszników”.

***

Deklaracja deklaracją, ale niezależność trzeba było sobie dopiero wywalczyć, poprzez walkę z bolszewikami, układanie się, a później wypieranie Niemców, walkę o granicę północną z Łotwą, a także z Polską o Wileńszczyznę i o to, czy Litwa w ogóle będzie niepodległa, czy też stanie się na powrót częścią jakiejś federacji. Klimat 1918 roku był taki, że ewidentnie zwyciężyli zwolennicy niezależności. Mało kto z Litwinów chciał wejść w jakąś federację z Polakami. Warunkiem polskiej strony było zaś to, by wszyscy Polacy – obywatele państwa litewskiego otrzymali całkowite równouprawnienie, język polski zarównany był z litewskim w urzędach i radach, ludność polska miała prawo do nauki po polsku na koszt państwa w szkołach podstawowych i średnich, język polski równouprawniony był w kościele, zaś na uniwersytecie wileńskim przyjęto rozwiązania znane z Helsinek: równość szwedzkiego i fińskiego. Dla Litwinów wówczas to było stanowczo za dużo.

Strona główna dziennika Lietuvos aidas z tekstem Aktu Niepodległości Litwy z 16 lutego 1918 roku. Zdj. Wikipedia / CC.

Pojawia się wreszcie problem Wilna, które 16 lutego 1918 roku Taryba ogłosiła stolicą. To była kość niezgody między litwomanami a ludnością polską. Litwini zdawali sobie sprawę z polsko-żydowskiego charakteru miasta, jednak na użytek propagandy wewnętrznej mówiono o odwiecznym mieście litewskim, dawnej stolicy Wielkiego Księstwa. Ks. Juozas Dambrauskas pisał w 1921 roku: „zlituanizować Wilno może tylko cud. W taki cud nie wierzę. Daj Boże, by w Wilnie powstała znacząca diaspora litewska”. Warto dodać, że księża katoliccy na Litwie o wiele bardziej swojsko czuli się w Kownie, tam mieli oparcie wśród wiernych, także lokalne biskupstwo było o wiele bardziej litewskie niż to wileńskie.

Były jednak i takie rachuby. „Wszędzie, w kościołach, sklepach, ulicach, słychać tylko polski, rosyjski i żydowski język, litewski jeszcze rzadko gdzie można usłyszeć (…) Jednak gdy bliżej przypatrzymy się Wilnu, szczególnie ludowi wileńskiemu, zauważymy, że Litwini w Wilnie zawsze byli obecni, również dzisiaj jest ich sporo. Tylko panujący duch polskości w Wilnie stulał usta litewskiej części miasta, zamykał słowo litewskie” – tak pisał krikszczoński (chadecki) „Tėvynės sargas” w 1918 roku. Według statystyk niemieckich z 1916 roku w Wilnie mieszkało 54% Polaków, 41% Żydów i jedynie 2% Litwinów. Ten sam tygodnik pisał w innym miejscu, odnosząc się do pomysłów budowy państwowości litewskiej na Kowieńszczyźnie: „wykrojenie Wilna z okolicami od Litwy jest to samo, co wybicie jednego oka, zaś jeśli oddamy jedno oko, to wkrótce zabraknie i drugiego – Kowna”.

Po tym jak 23 marca 1918 roku niepodległość Litwy uznał cesarz Wilhelm II, przed Tarybą stanęły kolejne wyzwania. Wśród nich poszerzenie formuły o przedstawicieli mniejszości narodowych, powołanie ministerstw ds. żydowskich i białoruskich, mianowanie kolejnych rządów czy walka o granice, a w gruncie rzeczy, przetrwanie państwa. Wcześniej radzie przyszło się zmierzyć z problemem ustroju państwa – czy ma to być republika czy monarchia. Na tron królewski proponowano Mendoga II, czyli księcia Wilhelma von Uracha, katolickiego hrabiego Wirtembergii, a Litwa miała stać się monarchią konstytucyjną. Wilhelm przyjął warunki litewskie 1 lipca 1918 roku. Od decyzji Taryby zdystansowali się ci sami członkowie, którzy już wcześniej protestowali przeciwko bliskim więziom z Niemcami.

Ostatecznie Niemcy przegrały Wielką Wojnę. Litwa zaś ocalała jako niepodległe państwo aż do sowieckiej aneksji w 1940 roku. Bez Wilna, jak chciała Taryba, ale z możliwością realizacji własnych interesów narodowych, pielęgnowania języka i kultury. Członkowie Taryby, którzy 16 lutego 1918 roku podnieśli rękę za niezależnością państwa, odgrywali zaś swoje role w niepodległym państwie litewskim. Antanas Smetona został prezydentem Litwy, a po 1926 roku dyktatorem rządzącym aż do sowieckiej okupacji. Sędziwy Jonas Basanavičius zmarł w polskim Wilnie, Stanisław Narutowicz popełnił samobójstwo, zaś Aleksandras Stulginskis za rządów chadecji został prezydentem państwa. Przed Jonasem Vileišisem otworzyła się kariera burmistrza Kowna, ksiądz Vladas Mironas był premierem kraju na krótko przed utratą przez niego niepodległości. Steponas Kairys jako socjaldemokrata walczył z reżimem  Smetony i w czasie II wojny światowej dał się poznać jako sprawiedliwy wśród narodów świata. Jurgis Šaulys został na krótko po nawiązaniu stosunków polsko-litewskich posłem w Warszawie. Mykolas Biržiška dokonał żywota w latach sześćdziesiątych w dalekiej Ameryce.

Dziś Litwini nie wyobrażają już sobie kalendarza obchodów bez daty 16 lutego. Za rok stulecie niepodległej Litwy. Już dziś ogłoszono jednak specjalny konkurs. Koncern MG Baltic wyznaczył nagrodę miliona euro dla tego, kto odnajdzie Akt Niepodległości Litwy wydany 16 lutego 1918 roku przez litewską Tarybę. Oryginał dokumentu jest uważany za zaginiony od czasów sowieckiej okupacji. Do 1940 roku był przechowywany kowieńskiej prezydenturze. Inicjatywa ma już własną stronę internetową: vasario16aktas.lt.

Korzystałem z następujących źródeł: Piotr Łossowski, „Litwa”, Warszawa 2001; Andrzej Puszkto, „Między stołecznością a partykularyzmem. Wielonarodowościowe Wilno w latach 1915–1920”, Toruń 2006; Henryk Wisner, „Litwa. Dzieje państwa i narodu”, Warszawa 1999; Andrzej Rachuba, Jūratė Kiaupienė, Zigmantas Kiaupa, „Historia Litwy. Dwugłos polsko-litewski”, Warszawa 2008.

 

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

 

Zdjęcie tytułowe: Sygnatariusze Aktu Niepodległości Litwy. Zdj. Muzeum Narodowe Litwy.

  • Petrus

    Bardzo ciekawy artykuł panie redaktorze, więcej takich artykułów dotyczących historii państw bałtyckich i ogólnie państw basenu Morza Bałtyckiego.

    • Dziękujemy! Zachęcamy do regularnego odwiedzania – na pewno będzie więcej artykułów przybliżających historię państw regionu.

  • ciekawy artykuł! zaintrygowała mnie ta szwajcarska „konferencj[a] narodów uciskanych przez Rosję” z 1916, czy wiadomo, które narody były tam reprezentowane?

    i jeszcze chciałem się upewnić, jaka była kolejność barw na tej pierwotnej fladze Litwy. czerwona u góry, zielona na dole?

    • Panie Szymonie,
      Dziękuję za dobre słowo.
      Co do flagi litewskiej to sprawa jest bardzo długa i skomplikowana.
      Jak pisze prof. Henryk Wisner („Litwa. Dzieje państwa i narodu”, Warszawa 1999), wśród litewskiej emigracji amerykańskiej w XIX wieku pojawiały się pomysły stworzenia flagi czerwono-żółto-niebieskiej, czerwono-żółto-zielonej lub zielono-biało-czerwonej. Ostatnia z nich nawiązywała do flagi Małej Litwy. W 1905 roku, podczas Zjazdu Wileńskiego, Basanavičius zaproponował flagę Wielkiego Księstwa Litewskiego, czyli czerwoną z Pogonią. Projekt , jak wskazuje prof. Wisner, odrzucono z powodu podobieństwa do flagi rewolucyjnej (czerwień). W 1917 roku za opracowanie flagi wziął się Antanas Žmuidzinavičius, który za najlepsze uznał połączenie czerwieni z zielenią – pierwszy kolor symbolizował miłość, drugi – nadzieję. Takie barwy miały kokardki przypięte do zaproszeń rozesłanych na Konferencję Wileńską. Taka flaga wisiała na teatrze na Pohulance. Ostatecznie specjalna komisja ustaliła w kwietniu 1918 roku, zupełnie inne, następujące barwy: żółtą, zieloną i czerwoną (równe pasy), a także dołączenie do nich Pogoni. Później propozycję komisji zatwierdziła Taryba .
      Więcej na ten temat znajdzie Pan u Henryka Wisnera (s. 159-160).
      Jeśli chodzi o konferencję narodów uciskanych to znalazłem tylko informację, że odbyła się, natomiast nie widziałem listy zaproszonych gości z poszczególnych krajów.
      Pozdrawiam,
      Tomasz Otocki

Polub nas na Facebooku!