Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Splamione mundury – recenzja książki Piotra Zychowicza „Skazy na pancerzach”

„Żołnierze Wyklęci” walczyli o wolną Polskę. Byli bohaterami. Piotr Zychowicz w swojej najnowszej książce oddaje im hołd, jest przekonany o ich bohaterstwie i poświęceniu dla ojczyzny. Ale nie przymyka oczu na zbrodnie, które zostały popełnione przez żołnierzy podziemia. „Ponieważ – jak pisze – dopiero po ukazaniu wszystkich aspektów działalności podziemia niepodległościowego – pozytywnych i negatywnych – możemy zobaczyć jego prawdziwe oblicze”. 

Wszystkie treści w Przeglądzie Bałtyckim udostępniamy bezpłatnie. Wesprzyj nas - dzięki Twojej pomocy opublikujemy kolejne pogłębione artykuły dotyczące regionu Morza Bałtyckiego!

„Pamiętajcie, od partyzanta do bandyty tylko jeden krok” – te słowa miał wypowiedzieć do swoich żołnierzy Gracjan Fróg „Szczerbiec”, jeden z najsłynniejszych dowódców polskiego podziemia na Wileńszczyźnie. Słowa dowódcy 3 Brygady Wileńskiej AK sprawdziły się w przypadku jednego z jego podkomendnych. Dowódca 1 kompanii szturmowej w 3 Brygadzie, Romuald Rajs „Bury” zasłynąć miał później jako sprawca jednej z najgłośniejszych zbrodni partyzantki antykomunistycznej. Na przełomie stycznia i lutego 1946 roku dowodzony przez Rajsa oddział Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego wymordował mieszkańców kilku wsi na Podlasiu, w okolicach Bielska. Ofiary – prawie 80 osób, dorośli i dzieci, mężczyźni i kobiety – należeli do miejscowej ludności prawosławnej.

O zbrodni Rajsa i jego podkomendnych przypomina się nie tylko w jej rocznicę, ale także 1 marca – w ustanowiony w 2011 roku Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Nie wszyscy bowiem podzielają bezkrytyczne, afirmatywne podejście do fenomenu polskiej partyzantki antykomunistycznej. Dziś wydaje się, że uhonorowanie żołnierzy tzw. „drugiej konspiracji” zostało już na trwałe wpisane w oficjalną polską politykę historyczną. Hołd „wyklętym” oddają najwyżsi urzędnicy państwowi od prezydenta począwszy. Dla krytyków wspomniana postać Rajsa jest symbolem i dowodem na zakłamanie państwowego kultu, w którym nie ma miejsca na dyskusję o zbrodniach i pamięć o ofiarach.

Przeczytaj także:  Towarzysze broni: zapomniani partyzanci, którzy razem z Litwinami rzucili wyzwanie Kremlowi

Najnowsza książka Piotra Zychowicza, tym razem poświęcona właśnie „wyklętym” – „Skazy na pancerzach” – idzie pod prąd dwóch narracjom jednocześnie: bohaterskiej, bezkrytycznej, przedstawiającej żołnierzy podziemia jako herosów bez skazy i godne wzorce do naśladowania oraz krytycznej, negującej zasługi „wyklętych”, widzącej w nich jedynie bandytów, zbrodniarzy z krwią cywilnych ofiar na rękach.

Swoimi tekstami o tematyce historycznej, publikowanymi na łamach „Rzeczpospolitej” i „Do Rzeczy”, autor przyzwyczaił swoich czytelników do tego, że lubi prowokować, stawiać śmiałe tezy, uderzać w narodowe mity. Podobnie czynił w książkach, które wywołały burzliwe dyskusje, jak choćby „Obłęd ’44”, krytykująca wywołanie powstania warszawskiego. Nie inaczej jest w przypadku „Skaz na pancerzach”, które ukazały się tuż przed Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, a także w środku debaty wokół kontrowersyjnych zmian w ustawie o IPN.

„Skazy na pancerzach” nie są lekturą łatwą i przyjemną. A szczególny dysonans poznawczy będą musieli przeżyć czytelnicy wychowani w kulcie polskiego munduru, przekonani o tym, że żołnierz polski nigdy nie dopuścił się żadnej zbrodni. Zychowicz pisze bowiem o licznych przypadkach, gdy mundur polskiego żołnierza został splamiony mordem na bezbronnych cywilach. W opisach zbrodni autor nie ucieka się do eufemizmów. Te opisy są niejednokrotnie drastyczne i zapewne wielu czytającym trudno będzie pogodzić się z faktem, że tych czynów dokonywali Polacy.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Sprawcami tych zbrodni byli żołnierze polskiego antykomunistycznego podziemia. W tym ci najbardziej znani – emblematyczne postacie ruchu oporu – którzy są jednocześnie (anty)bohaterami książki Zychowicza: Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, Józef Kuraś „Ogień” czy wspomniany „Bury”. Zychowicz nie ma wątpliwości: „Żołnierze Wyklęci” są polskimi bohaterami, za podjęcie walki z nową, komunistyczną władzą, należy im się szacunek i pamięć. Ale pamięci o nich szkodzi zakłamywanie prawdy o zbrodniach niektórych z nich.

Duchowym patronem tej książki jest Józef Mackiewicz, pisarz i publicysta znany ze swych antykomunistycznych poglądów. Zychowicz uważa go za swego mistrza i przypomina, że patriotyzm i antybolszewizm Mackiewicza nie przeszkadzał mu być krytycznym wobec przewin własnych rodaków. Tak samo Zychowicz, niekryjący swego tradycyjnie rozumianego przywiązania do polskości i niechęci do komunizmu, przekonuje że nie zwalnia go to z obowiązku wspominania o ciemnych kartach historii własnego narodu.

Książka nie zawiera rewolucyjnych odkryć. W większości przypadków fakty, o których pisze Zychowicz są znane i opisane. Różnice polegają na interpretacjach. Apologeci i brązownicy pomniejszają skalę zbrodni, szukają usprawiedliwień, uciekają do eufemizmów, koloryzują. Rzetelni historycy analizują dokumenty, badają okoliczności zdarzeń, oddają głos ofiarom. Zychowicz obficie korzysta z ustaleń zawodowych naukowców, których wyniki nie zyskały jednak należnego rozgłosu: w rozdziale o „Łupaszce” powołuje się na pracę Pawła Rokickiego „Glinciszki i Dubinki” (2015), a gdy pisze o Rajsie – na monografię Jerzego Kułaka „Rozstrzelany oddział” (2007).

Pod tym względem książka Zychowicza przypomina nieco inną głośną ze względu na burzenie narodowych mitów publikację – „Naszych” Rūty Vanagaitė. Autorka, przypominając Litwinom o ciemnych kartach ich historii: kolaboracji z Niemcami i współudziale w mordowaniu Żydów, także niczego nie odkrywała. Jednak prace historyków, którzy zajmowali się tym tematem nie zdobyły rozgłosu, nie trafiły „pod strzechy”. W przeciwieństwie do książki Vanagaitė, która na Litwie wywołała burzę.

Przeczytaj także:  W odmętach wschodnioeuropejskiej niepamięci. „Nasi” – recenzja książki

Autorka skompromitowała się jednak, gdy bezpodstawnie rzuciła oskarżenia pod adresem jednego z najsłynniejszych litewskich dowódców partyzanckich Adolfasa Ramanauskasa „Vanagasa”. Później wycofała się ze swoich rewelacji, ale niesmak pozostał. „Dyskusja pokazała, że jeśli chce się walczyć z mitami narodowymi, niezbędne jest dobre, profesjonalne przygotowanie” – skomentował to później znany litewski historyk prof. Alvydas Nikžentaitis. Tym tropem poszedł właśnie Zychowicz. Dzięki oparciu się o rzetelne prace historyków jego książka jest nie tylko ciekawie napisana, ale przede wszystkim dobrze udokumentowana.

Na koniec przyznam się do własnej słabości: lubię rewizjonistów. Szanuję, cenię i gratuluję ludziom idącym pod prąd. Nawet jeśli nie zawsze się z nimi zgadzam. Ale imponuje mi, gdy ktoś potrafi przeciwstawić się dominującym narracjom, z góry przyjętym założeniom, zadekretowanym, „niepodważalnym” paradygmatom, zwłaszcza wtedy, gdy występuje wbrew własnemu środowisku. Mało jest dziś takich postaw na naszym zglajszachtowanym rynku opinii, rządzonym przez „przekazy dnia” i tym bardziej trzeba je doceniać. A zatem – nawet jeśli nie we wszystkim się z nim zgadzam – doceniam ten odważny krok Piotra Zychowicza, jakim jest jego książka.

 

Piotr Zychowicz, Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2018.

 

Polub nas na Facebooku!