„Baltic Pride” przeszedł ulicami Wilna. Wśród uczestników lokalni Polacy

-

– Na Baltic Pride 2016 obok flag tęczowych i litewskich były flagi Łotwy, Estonii, Białorusi, Rosji oraz Polski. Na paradę przybyli nie tylko aktywiści z „Korony”, ale również miejscowi Polacy. Byli wśród nich między innymi członkowie Polskiego Klubu Dyskusyjnego z Wilna, którzy w ten sposób solidaryzowali się z ofiarami w Orlando. Podkreślali, że „szacunek dla praw mniejszości narodowych jest możliwy tylko w państwie tolerancyjnym, obdarzającym szacunkiem także wszystkie inne mniejszości” – pisał wiosną 2016 r. dla „Nowej Europy Wschodniej” Antoni Radczenko, redaktor naczelny portalu zw.lt, z okazji odbywającego się wówczas w Wilnie „Baltic Pride”. W minioną sobotę polscy mieszkańcy Wilna także nie zawiedli i udali się na marsz, który co roku odbywa się w innej bałtyckiej stolicy. Inicjatorką wspólnego wyjścia była prawniczka Ewelina Dobrowolska, od lat angażująca się na rzecz mniejszości, a od niedawna członkini-założycielka Partii Wolności.

Według policji w sobotnim „Baltic Pride” w Wilnie, inaczej zwanym marszem „Za Równość!” („Už lygybę!”) wzięło udział 7-8 tysięcy osób, zaś organizatorzy z Litewskiej Ligi Gejów mówią o 10 tys. uczestników. Marsz przeszedł w sobotę m.in. główną aleją Giedymina. Oprócz litewskich, łotewskich i estońskich środowisk LGBT – „Baltic Pride” jest organizowany co roku w innej bałtyckiej stolicy – w wydarzeniu uczestniczyli turyści z całego świata, a także przedstawiciele ambasad akredytowanych w Wilnie: państw Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Kanady. Podczas marszu powiewała także flaga rosyjska, gdyż na „Baltic Pride” zjawili się także mieszkańcy Federacji Rosyjskiej, wśród nich lekarz Pietia Woskriesienski. – Organizujemy rosyjską kolumnę podczas tych marszów, ponieważ bardzo ważne jest podniesienie kwestii łamania praw człowieka wobec społeczności LGBT w Rosji. Było to ludobójstwo osób LGBT w ciągu ostatnich dwóch lat, głównie w Republice Czeczenii, gdzie giną ludzie innej orientacji. Czeczeńscy członkowie społeczności jadą teraz do Moskwy i Petersburga, gdzie są także prześladowani przez innych ludzi – powiedział litewskiej gazecie „Diena” Woskriesienski.

Przeczytaj także:  Tęczowa Ryga. Czy Łotwa się zmienia?

W „Baltic Pride” uczestniczyli politycy trzech ugrupowań litewskich: Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej, Ruchu Liberałów oraz nowopowstałej Partii Wolności. – Mam bardzo wielu przyjaciół i znajomych, z których wielu bardzo się ode mnie różni. I jestem tu, aby oni mogli żyć tak jak ja. Mam na myśli ukochaną osobę ze wszystkimi prawami społecznymi, ekonomicznymi, to znaczy podatkami, dziedziczeniem majątku, reprezentacją w trakcie choroby i tym podobnymi – skomentował dla litewskiej agencji BNS szef Partii Socjaldemokratycznej Gintautas Paluckas. – Ten marsz to potwierdzenie, że Litwa się zmienia, zaczynamy widzieć ludzi żyjących i myślących inaczej – powiedział mediom Petras Auštrevičius, poseł Ruchu Liberałów do Parlamentu Europejskiego. Oprócz polityków litewskich na marszu obecni byli politycy z Unii Europejskiej: minister handlu zagranicznego Szwecji Ann Linde, europarlamentarzystka z Holandii Sophie in ‘t Veld, szkocka minister ds. równości Christina McKelvie. Wcześniej w ramach „Baltic Pride” odbyły się różne dodatkowe wydarzenia, wśród nich debata, w której uczestniczyła wiceprzewodnicząca Sejmu Łotwy Marija Golubeva, która w Wilnie zjawiła się ze swoją partnerką.

Przeczytaj także:  Tegoroczny marsz Baltic Pride rekordowo popularny

W „Baltic Pride” poszli także wileńscy Polacy, choć impreza nie jest wspierana ani przez Związek Polaków na Litwie, ani przez konserwatywną polską partię AWPL-ZChR. Inicjatorka wspólnego wyjścia, prawniczka Ewelina Dobrowolska, skomentowała dla Przeglądu Bałtyckiego, dlaczego uczestnictwo w „prajdzie” jest dla niej ważne: – Początkowo nie miałam zamiaru nic organizować, tylko osobiście pójść na Pride, jednak ostatecznie zdecydowałam się razem z Dariuszem Malinowskim stworzyć event na Facebooku. W tym roku duże firmy, różne organizacje oraz partie organizowały swoje wyjście na marsz, ale sporo znajomych nie identyfikuje się z żadną partią czy grupą, dlatego warto było dla nich coś stworzyć. Iść samemu może jest trochę nieśmiało – mówi naszemu portalowi Dobrowolska. – Osobiście znam kilka osób LGBT+, które ukończyły polską szkołę na Litwie, ale często w swym otoczeniu nie czują się dobrze, bo nieraz jest narzucana opinia, że nie możesz być Polakiem i członkiem społeczności homoseksualnej. Także religia to wyklucza. Chyba dojrzałam do stwierdzenia, że walka w sferze praw człowieka to nie tylko sądy i pisanie raportów, ale także solidarność z dowolną grupą mniejszościową. Nie musisz być Romem, aby solidaryzować się w obronie Romów – dodaje działaczka nowopowstałej liberalnej Partii Wolności.

W marszach równości, zarówno w Polsce, jak i na Litwie, od lat bierze także udział była przewodnicząca Polskiego Klubu Dyskusyjnego i dziennikarka portalu zw.lt Ewelina Mokrzecka. – Polacy są częścią litewskiego społeczeństwa, częścią społeczności LGBTQ, a więc dlatego nie mogło nas tam zabraknąć. Poprzez swoją obecność – mówię tu tylko i wyłącznie w swoim imieniu – wyrażam wsparcie dla moich przyjaciół. Przykro mi, że ich prawa nie są w pełni respektowane. Nie godzę się z tym. Bo czym się różni marsz polskości, który był w maju od parady równości? Każda z tych grup się czegoś domaga. Manifestuje swoją inność i jest z niej dumna. Tolerancja i akceptacja różnorodności są podstawą funkcjonowania społeczeństwa – mówi Mokrzecka Przeglądowi Bałtyckiemu.

Przeczytaj także:  Zakończył się filmowy festiwal LGBT w estońskim Rakvere

Pytana, czy nastąpi kiedyś taki moment, że działacze Związku Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków-Związku Chrześcijańskich Rodzin pójdą w „Baltic Pride”, Ewelina Dobrowolska jest sceptyczna. – Oficjalnie z flagą partii? Uważam, że nigdy. Ale nie muszą, ponieważ otwarcie nie opowiadają się za równouprawnieniem dla wszystkich, a temat LGBT+ to dla nich tabu. Jednak kilku z członków ZPL/AWPL nacisnęło like pod zdjęciami z pride. Więc nie jest tak źle – mówi naszemu portalowi prawniczka.

W marszu „Baltic Pride” wzięło udział około dwudziestu Polaków, idących w polskiej kolumnie, z polskimi flagami. W samym Wilnie mieszka zaś sto tysięcy Polaków, którzy stanowią jedną piątą ludności litewskiej stolicy. Więcej było uczestników z Łotwy i Estonii. Po paradzie nie wszystkie polskie media na Wileńszczyźnie chciały pisać o „Baltic Pride”.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Tomasz Otocki
Tomasz Otocki
W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here