Niebieskooka Białoruś. W krainie Błękitnych Jezior

-

Na Białorusi znajduje się ponad 10 000 jezior, dlatego też nierzadko nazywa się ją „niebieskooką”. Od szeregu lat w licznych plebiscytach na najlepsze miejsce turystyczne wysoką pozycję zajmuje nie tylko Jezioro Narocz, ale również tzw. Błękitne Jeziora (Bołducka Grupa Jezior).

Niedaleko od Naroczy, opisywanej w literaturze wielokrotnie, znajdują się mniej znane Polakom tzw. Błękitne Jeziora, którym niniejszy tekst jest poświęcony. Główną część stanowi Bołducka Grupa Jezior, z największym jeziorem Bołduk oraz wieloma mniejszymi (m.in. Bołduczyca, Głuche, Hłubel, Hłubelek, Ilginia, Imszarek, Jęczmionek, Karasik, Okuniek, Omieża, Sieklica i Świniak). Cały kompleks podlega ochronie jako rezerwat przyrody i wchodzi w skład Naroczańskiego Parku Narodowego.

Przeczytaj także:  Co skrywa Jezioro Czorcie w Łatgalii

Obszar rezerwatu, utworzonego w 1972 roku, zajmuje powierzchnię 1,5 tys. ha. Rosną tutaj przede wszystkim lasy sosnowo-świerkowe, a jeziora mają polodowcowe pochodzenie – rynnowe, morenowe, są też jeziora-oczka oraz małe bagienne jeziorka. Uroku niewątpliwie dodają liczne wzniesienia, które pozwalają turystom obejrzeć piękne widoki z góry, oraz wijące się w dolinach rzeki i strumienie – Stracza z dopływem Łyntupką. Swą nazwę kompleks zawdzięcza barwie jezior, choć każde z nich ma nieco inny odcień. Największe Jezioro Bołduk, którego nazwa ma bałtyckie pochodzenie i oznacza bezdenne jezioro, ma wodę bezbarwną, Hłubel – intensywnie zieloną, Hłubelek – turkusową, a jeziorka-oczka – błękitną. Bagienne jeziorka z kolei mają zazwyczaj odcień brązowy.

Rrzeka Stracza. Zdj. Mirosław Jankowiak.

Wejście do rezerwatu Błękitne Jeziora znajduje się w połowie drogi między miejscowościami Łyntupy i Komarowo. Spacer po ścieżce ekologicznej zajmuje około 3-4 godzin i prowadzi to po dolinach, przez podmokłe łąki i torfowiska, to wzniesieniami. Turyści mogą zobaczyć około 40 gatunków roślin rzadkich i chronionych (głównie roślinność torfowiskowa) oraz storczyki z największym ich przedstawicielem – obuwikiem. Nie brakuje również bobrów, których populację szacuje się na ponad 150 osobników. Marszrut zaczyna się od przejścia przez rzeczkę Straczę i prowadzi następnie obok drewnianej rzeźby Lesznie, ponownie przez rzekę Straczę, konwaliową polanę, polankę karmienia zwierząt i chutor z wieżyczką widokową (207 m n.p.m.). Następnie zwiedzający przejdą obok jezior Hłubelek i Hłubel, aby marszrut zakończyć przy niewielkim jeziorku Martwym, które ma słonawy smak.

Przeczytaj także:  Grodno: malowniczy Niemen, zamki i muzea

Jezioro Hłubel jest największym zbiornikiem, przy którym prowadzi ścieżka ekologiczna. Połączone jest z Hłubelkiem i rzeką Straczą, co przyczynia się do wymiany wody w przeciągu 8-9 lat. Należy podkreślić jego wyjątkową czystość – w zimie widoczność sięga nawet do pięciu metrów w głąb, a u brzegów rośnie kłoć wiechowata, objęta ścisłą ochroną. Najwięcej ciekawej roślinności można zobaczyć przy jeziorku Hłubelek, które położone jest wśród stromych i zalesionych zboczy – rosną tutaj kłoć wiechowata, kruszczyk rdzawoczerwony, wężymord Ruprechta (jedyne takie miejsce na Białorusi), orlik zwyczajny czy zawilec wielkokwiatowy. Jest sporo mniejsze i płytsze od Jeziora Hłubel, a swym kształtem nieco przypomina serce. Jezioro Martwe jest niewielkie a jego specyfika związana z brakiem ruchu wody. Wygląda bardziej tajemniczo niż siostrzane jeziora, ale pomimo swej nazwy jest w nim życie – pływa niewielka ryba, a nad brzegiem gęsto rośnie grzybień (lilia wodna).

Jezioro Hłubel. Zdj. Mirosław Jankowiak.

Błękitne Jeziora mają także swoje legendy. Podążając ścieżką ekologiczną mijamy drzewo-monacha, które ma spełniać życzenia ludzi. Legenda z kolei głosi, że dawno temu mieszkało tutaj kilka rodzin, w tym bohater Jęczmionek, który miał złote ręce, wybudował sobie dom i lubił pracować. Produkował także napój z chmielu, którym ugaszczał sąsiadów. Na jednym z jarmarków goście wypili sobie jego trunku i w czasie tańca sąsiad nastąpił na nogę sąsiadce. Sąsiadka nie przyjęła przeprosin i nazwała go „Bałda ty, Bałduk!”, na co on odpowiedział „a ty Bałduczycha, zła wilczyca!”. Nie pogodzili się ze sobą, odgrodzili się wałami, kopali w ziemi zbiorniki wodne i tak powstało większe Jezioro Bołduk i mniejsze Bołduczyca. Przyroda chciała ich pogodzić, ale rozzłoszczony Bołduk zaczął kopać kolejny dół, coraz głębszy i głębszy i tak powstało głębokie Jezioro Hłubel. A Bałduczycha również wykopała na złość swoje drugie jezioro, ale płytsze i piękniejsze (tak powstał Hłubelek). Sąsiad ze złości zaczął ciskać strzałami, które trafiały w ziemię i zamieniały się w drzewa, a następnie zaczął płakać i jego łzy spływały do małego wgłębienia, aby dać z czasem początek kolejnemu jezioru – Martwemu. Wystraszony sąsiadami Jęczmionek zaczął kopać swój zbiornik wodny, ale tak się śpieszył, że powstało tylko małe jeziorko w kształcie ziarna jęczmienia i tak powstało jezioro Jęczmionek. Z czasem wszyscy zrozumieli, że trzeba się pogodzić. Bołduk z Bołduczycą objęli się i rozpłakali, a z ich łez powstała rzeka Stracza. Obydwoje wykopali kolejny zbiornik wodny i nadali mu nazwę Bołcik, aby upamiętnić swoje pojednanie.

Choć nazywanie Błękitnych Jezior Białoruską Szwajcarią jest nieco na wyrost, to niewątpliwie region ten należy do jednych z bardziej urokliwych na Białorusi. Przejście przez ścieżkę ekologiczną to nie tylko spacer na łonie przyrody z możliwością zobaczenia licznych rzadkich roślin, ale również możliwość biwaku w wyznaczonych miejscach pośród drzew i licznych drewnianych rzeźb.

Autorem wszystkich zdjęć jest Mirosław Jankowiak.

Mirosław Jankowiak
Mirosław Jankowiak
Zajmuje się językowym i kulturowym pograniczem słowiańsko-bałtyckim. Absolwent warszawskiej białorutenistyki i polonistyki. Studiował w Studium Europy Wschodniej UW. Współpracował z Fundacją im. Kazimierza Pułaskiego jako ekspert ds. państw bałtyckich i obwodu kaliningradzkiego. W latach 2008-2017 pracował w Instytucie Slawistyki PAN. Od 2018 pracownik Instytutu Słowiańskiego Akademii Nauk Republiki Czeskiej. Najlepiej czuje się na Białorusi, Łotwie i w Szwecji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here