Najlepsza edukacja w Europie: fenomen estońskiej szkoły

-

Estonia, zamieszkana przez nieco ponad 1,3 miliona mieszkańców, w ostatnich badaniach PISA zajęła pierwsze miejsce w Europie i piąte na świecie[1]. Co sprawia, że ta bałtycka republika, która jeszcze trzydzieści lat temu była częścią Związku Radzieckiego, w ostatnich latach święci triumfy, będąc wzorem dla innych krajów w dziedzinie edukacji?

Estońscy 15-latkowie dwa razy z rzędu zajęli pierwsze miejsce w Europie we wszystkich trzech dziedzinach, w których prowadzono badanie PISA 2015 i 2018 – w czytaniu, w matematyce i w naukach przyrodniczych. Mimo, że w ubiegłym roku[2] (a także trzy lata wcześniej) nie znaleźli się na światowym podium, czwarte miejsce spośród 79 krajów i regionów w naukach przyrodniczych, piąte w czytaniu oraz ósme w matematyce robi wrażenie. Jak podkreślają sami zainteresowani, źródła sukcesu należy upatrywać przede wszystkich w wysokiej jakości nauczania, będącym jednym z najlepszych wśród krajów OECD. Jako jeden ze światowych liderów cyfryzacji, Estonia oferuje uczniom e-podręczniki, liczne aplikacje i programy edukacyjne dostępne on-line, które dosłownie zdejmują z dzieci ciężar wielokilogramowych plecaków, będących zmorą uczniów na całym świecie. Całkiem dobrze poradzono sobie również z innym przekleństwem – rannym wstawaniem, w wielu szkołach pierwszy dzwonek przesunięto na 9 rano. I choć nie wszędzie jest to możliwe, to przynajmniej w większości placówek zajęcia kończą się o 13 lub 14. Dzieci mają zatem czas na odpoczynek, albo wybór dodatkowych zajęć wedle indywidualnych upodobań.

Przeczytaj także:  Nauka przez całe życie. Rozmowa z Liią Hänni o systemie edukacji w Estonii

Ukończenie szkoły na każdym etapie nie zależy od statusu społecznego czy miejsca zamieszkania – bez względu na to, czy dzieci i młodzież żyją w ponad 430-tysięcznym Tallinnie, czy w niespełna 3-tysięcznej Tõrva, zarówno wiejska, jak i miejska podstawówka, liceum, szkoła zawodowa czy technikum oferują bardzo zbliżony poziom nauczania. Co więcej, nieustannie podejmuje się starania, aby modernizować placówki i zmniejszać nierówności między uczniami tam, gdzie one istnieją. Państwo wspiera najmłodszych oferując im darmowy transport, posiłki i pomoce naukowe. Estończycy są ponadto dumni z faktu, że dziewięć na dziesięć osób w wieku 25-64 lat ma co najmniej średnie wykształcenie, podczas gdy w OECD jest to przeciętnie 75 proc.




Sekretem sukcesu edukacyjnego Estonii jest też ambicja i ciągłe dążenie do rozwoju jego obywateli. Przez pokolenia Estończycy traktowali naukę z ogromnym szacunkiem, co widać we wskaźnikach uznania dla zawodu nauczyciela, znacznie wyższych niż średnia OECD. Najlepszym tego przejawem jest zaufanie, jakim darzy się pedagogów – mają oni dużą autonomię w wyborze metodologii, a szkoły zaś w doborze szczegółowego programu nauczania, w oparciu o ramowy program opracowany przez ministerstwo edukacji. Nauczyciele i dyrektorzy szkół regularnie uczestniczą w szkoleniach zawodowych, a w razie potrzeby otrzymują wsparcie ekspertów, zarówno w kwestiach merytorycznych, dotyczących danego przedmiotu, jak i rozwiązywania problemów związanych z relacjami w klasie, czy pracą z uczniami ze specjalnymi potrzebami. Z początkiem br. o 5,2 proc. wzrosły pensje; minimalne wynagrodzenie nauczycielskie wynosi obecnie 1315 euro brutto. Pragnąc dzielić się swoim doświadczeniem z innymi krajami, Estończycy pod okiem ministerstwa edukacji i badań naukowych stworzyli własną markę eksportową – Education Nation. To program zakładający współpracę z innymi państwami, na zasadach komercyjnych, poprzez organizowanie warsztatów, konsultingu, rozwiązań cyfrowych, jak również wymianę nauczycieli.

Idylliczny obraz estońskiej edukacji zakłóca jeden nierozwiązany od lat problem. Mowa o szkolnictwie rosyjskojęzycznym, a więc 73 szkołach spośród wszystkich 530, w których językiem wykładowym jest rosyjski. Placówki te działają głównie w północnej i północno-wschodniej części kraju (prowincje Ida-Virumaa i Harjumaa), a w stołecznym Tallinnie rosyjskojęzyczna ludność stanowi niemal połowę wszystkich mieszkańców. Wśród nich największa grupa to Rosjanie (ok. 300 tys.), jednak poza nimi są jeszcze Ukraińcy, Białorusini oraz obywatele innych postsowieckich republik. Osoby te to najczęściej kolejne pokolenie migrantów, którzy po powstaniu Estońskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej w 1940 r. zaczęli tu przybywać z całego ZSRR, zwiększając tym samym czterokrotnie liczbę ludności rosyjskojęzycznej. Zauważalne różnice kulturowe i w mentalności doprowadziły do stworzenia tuż po II wojnie światowej dwóch rodzajów szkół: estońskojęzycznych i rosyjskojęzycznych, opartych o ten sam program nauczania. Po upadku komunizmu i odzyskaniu niepodległości, Estończycy zaczęli wdrażać reformy w różnych dziedzinach, w tym w edukacji, tworząc w 1991 r. zupełnie nowy system nauczania, oparty na estońskich wartościach i doświadczeniu, którym chętnie dzielili się z Estończykami Szwedzi, Norwegowie i Finowie. Podział na szkoły estońskojęzyczne i rosyjskojęzyczne został jednak utrzymany i co zrozumiałe, Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i in. wybierali szkoły z rosyjskim językiem nauczania. Było to dość naturalne, skoro w domu, na podwórku, a nawet w sklepie używali języka rosyjskiego, w domu słuchali (i nadal słuchają) rosyjskiego radia i oglądali (i nadal oglądają) rosyjską telewizję.

Przeczytaj także:  Estoński system edukacji: sukcesy i potrzeba integracji uczniów rosyjskojęzycznych

W szkołach rosyjskojęzycznych darmo nasłuchiwać na korytarzach mowy estońskiej. W podstawówkach są wprawdzie obowiązkowo dwie godziny tego języka, jednak dzieci potrafią powiedzieć jedynie „tere” (cześć), „kuidas läheb” (jak się masz), czy wypowiedzieć proste zdanie. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale one raczej potwierdzają regułę. W klasach króluje język rosyjski, co jest zrozumiałe w sytuacji, kiedy jeden na pięciu nauczycieli słabo włada estońskim. Tak wynika z badań przeprowadzonych pod koniec ubiegłego roku przez stojący na straży języka estońskiego Inspektorat Języka (est. Keeleinspektsioon) obecna sytuacja jest następstwem wieloletnich zaniedbań. Jak tłumaczy szefowa Inspektoratu Irene Käosaar, zmiana języka wykładowego na estoński powinna była zostać przeprowadzona na samym początku transformacji ustrojowej w 1991 r. we wszystkich szkołach w całym kraju.

Poza różnicami językowymi, różny jest też sposób przekazywania wiedzy. Jak tłumaczy zastępca sekretarza generalnego ds. edukacji ogólnokształcącej i zawodowej w ministerstwie edukacji Mart Laidmets, w placówkach rosyjskojęzycznych znacznie częściej można spotkać nauczycieli „starej daty”, którzy stosują metody nieprzystające do wyzwań XXI w. „Nauczyciel prowadzi wykład, a uczniowie słuchają. Nie ma aż tyle miejsca na zadawanie pytań, rozmowę, nie wspominając o e-rozwiązaniach”. Ekspert jednak podkreśla, że w ostatnich latach trend się powoli odwraca, czego najlepszym przykładem są szkoły w dużych miastach takich jak Tallinn, Tartu, Parnawa czy nawet Narwa, w której ponad 90 proc. mieszkańców to ludność rosyjskojęzyczna. Coś jest jednak na rzeczy, skoro z ostatnich badań PISA wynika, że poziom rozumienia czytanego tekstu jest nico niższy wśród rosyjskojęzycznych chłopców niż wśród ich estońskich rówieśników. Jak podkreśla estońska minister edukacji Mailis Reps, w dalszym ciągu ci chłopcy są dużo powyżej średniej OECD, jednak najprawdopodobniej ich nauczyciele nie przykładają wystarczającej uwagi do tego, by nauczyć dzieci rozumowania. – Od lat nasi pedagodzy przechodzą liczne kursy i szkolenia, jednak prowadzone są one wyłącznie po estońsku, co sprawia, że liczba rosyjskojęzycznych nauczycieli nie jest zbyt imponująca – dodaje szefowa resortu edukacji.

Aby zaradzić problemowi niewystarczającej znajomości estońskiego wśród rosyjskojęzycznej młodzieży, która po maturze, na estońskich uczelniach, ma do wyboru wyłącznie estońskojęzyczne studia, w 2014 r. wprowadzono do rosyjskojęzycznych liceów system 60/40, co oznacza, że 60 proc. przedmiotów musi być nauczanych po estońsku, w tym historia, literatura, muzyka, wiedza o społeczeństwie oraz geografia. Można sobie wyobrazić, jakim wyzwaniem dla nastolatka, który całą szkołę podstawową spędził w rosyjskojęzycznym środowisku, jest rozpoczęcie nauki w jednym z najtrudniejszych języków świata. Korepetycje i kursy w szkołach językowych, a zwłaszcza oferowane przez państwo darmowe kursy języka estońskiego to narzędzia, po które sięga się najczęściej. Od kilku lat rośnie ponadto liczba rosyjskojęzycznych rodziców, którzy wysyłają swoje dzieci do estońskich przedszkoli.

Przeczytaj także:  Margarita Källo: estońskiego uczą się różne osoby, niekoniecznie Rosjanie

Mimo problemów, których Estończycy nie zamiatają pod dywan, edukacja w tym kraju jest bez wątpienia na bardzo wysokim poziomie i przyczynia się do wzrostu jakości życia, co potwierdzają ostatnie badania PISA. Wynika z nich, że aż 70 proc. tamtejszych 15-latków jest zadowolonych z tego, co ma, a 89 proc. uczniów czuje zadowolenie przez większość dnia. Kolejne badania PISA za rok. Ciekawe, czy Estończykom uda się utrzymać pierwsze miejsce.




Przypisy:

[1] W badaniach PISA 2015 r. estońscy uczniowie zajęli pierwsze miejsce w Europie i trzecie na świecie.

[2] Wyniki badań ogłaszane są zawsze w kolejnym roku, zatem te przeprowadzone w 2015 ogłoszono w 2016 r., a te z 2018 ogłoszono rok temu.

Dziennikarka od lat współpracująca z Polskim Radiem oraz działaczka polskich organizacji pozarządowych. Autorka przewodnika po Chorwacji oraz korespondent PAP w tym kraju. Obecnie mieszka w Tallinnie, gdzie na co dzień zajmuje się opisywaniem estońskiego życia z pogranicza polityczno-społeczno-gospodarczego.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

3 KOMENTARZE

  1. A u nas wprowadza się zmianę zasad w trakcie”gry”, uczniowie muszą w dwa lata “przerobić” materiał z trzyletniego gimnazjum, następnie uczą się w przepełnionych klasach i szkołach, a na odchodne ci sami uczniowie dostaną ” w łeb” na naturze! Nauka pod zdawalność egzaminów, bo najważniejsze są procenty i rankingi. Tragedia. Dziewiętnastowieczny system edukacji ma się bardzo dobrze w Polsce!

    • Bo to Polska właśnie i permanentne reformy chyba tylko dla aktualnych władców RP i pokazania czegoś tam suwerenowi. Zajęcia od 9-ej do 13. Hmm, ciekawe, czy tam ktoś krzyczy że nauczyciele mają dużo wolnego? Za dużo. Główna i kluczowa różnica to wyposażenie. tam i nasze muzea techniki jako pracownie komputerowe. Ech, szkoda słów..

  2. O jakości/poziomie edukacji świadczy liczba koniecznych korepetycji. Przesuwając się na mapie Europy od Grecji do Norwegii: Grecja jest rekordzistą – Norwegia, Finlandia zero korepetycji. W Norwegii, jeśli uczeń ma problemy, to w swojej szkole dostaje (bez opłat) pomoc od pracujących w tej szkole nauczycieli.Amen!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj