Wielkie ambicje małego Kościoła

Estonia to jeden z najmniej religijnych krajów w Europie, porównywalny pod tym względem jedynie z Czechami i wschodnią częścią Niemiec. Dotyczy to w równym stopniu uznawania religii za sprawę ważną w życiu, jak i samej wiary w Boga, jej praktykowania i przynależności do kościołów. Mimo to Kościół Ewangelicko-Luterański Estonii (Eesti Evangeelne Luterlik Kirik, EELK) jest bardzo aktywny społecznie, nie uchylając się nawet od ingerencji w politykę.

|

Arcybiskup Urmas Viilma. Zdj. Erik Peinar / CC BY-SA 4.0. Szczególnie dotyczy to tallińskiego arcybiskupa, Urmasa Viilmy, który m.in. wielokrotnie wyrażał opinię, że konstytucja Estonii powinna być zgodna z Biblią i dał przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku rekomendacje, na kogo powinni głosować chrześcijanie. Z kolei w przemówieniu wygłoszonym w katedrze w Tallinnie 4 grudnia 2024 roku abp Viilma stwierdził: „Zadaniem Kościoła nie jest podobanie się całemu narodowi, ale wypełnianie misji danej przez Chrystusa i przez to służenie całemu narodowi także tym, którzy nie lubią Kościoła lub nie ufają Kościołowi. W tym faktycznie dzielimy podobną misję z przywódcami państwa”.[1] Takie ambicje wydają się na pierwszy rzut oka dziwne, biorąc pod uwagę, że luteranie nie stanowią większości w estońskim społeczeństwie. Luterański Kościół może w tym względzie jednak polegać nie tylko na swoim znaczeniu historycznym, ale także na wsparciu, którego udziela mu pewna część społeczeństwa. Przeczyta...

Pozostało jeszcze 95% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się