Katalog problemów Rosji. O książce „Przyszło nam tu żyć” Jeleny Kostiuczenko

-

Jelena Kostiuczenko zabiera czytelnika zbioru reportaży Przyszło nam tu żyć w podróż po Rosji oddalonej od wielkich ośrodków. Rosji, gdzie codzienność to katalog problemów, często nierozwiązywalnych przez lata lub definiujących na zawsze życia całych społeczności. Zbiór reportaży Przyszło nam tu żyć Jeleny Kostiuczenko ukazał się nakładem Wydawnictwa Czarnego. Przegląd Bałtycki objął książkę patronatem.

Jelena Kostiuczenko, urodzona w 1987 roku rosyjska reportażystka zabiera czytelnika zbioru reportaży Przyszło nam tu żyć w podróż po Rosji oddalonej od bogatych centrów wielkich ośrodków. W tekstach napisanych w ciągu niemal dekady swojej pracy (2008-2017) przybliża cały katalog problemów współczesnej Rosji. Prześladowania osób LGBT, narkomania i alkoholizm, korupcja i przestępczość, wojna i terroryzm, przemoc domowa i prostytucja, wykluczenie społeczno-ekonomiczne.

Każdy z tych problemów to temat na oddzielną książkę, więc zebranie reportaży Kostiuczenko w jednym tomie buduje przygnębiający i przytłaczający obraz rosyjskiego społeczeństwa, pokazuje z jak wieloma wyzwaniami i traumami mierzy się rosyjskie społeczeństwo, sprawia wrażenie jakby rosyjskie społeczeństwo skazane zostało na walkę o przetrwanie lub poddanie się. Wydaje się, że bohaterowie, większość z nich, z bezsilności lub innych powodów, wybiera akceptację swojego trudnego położenia.

„Przyszło nam tu żyć”, tytuł książki i jednocześnie tytuł jednego z reportaży, to westchnienie, w którym odczuć można rezygnację i pogodzenie z losem. W tym westchnieniu odczuć można niemoc, zwłaszcza wobec silniejszego. Sam reportaż, który dał tytuł całemu zbiorowi, poświęcony jest stanicy Kuszczowskiej, gdzie familia Capków szybko się dorobiła majątku i – przy użyciu bezwzględnej przemocy – nieformalnej władzy, trzyma w swoich rękach zakładnika – całą lokalną społeczność. Przestępczość i masowe gwałty popełniane przez gangsterów na studentkach lokalnej szkoły pielęgniarskiej to tajemnica poliszynela, przeciwko której boją się wystąpić nawet członkowie rodzin krzywdzonych.

Rosja w reportażach Kostiuczenko to kraj, w którym większy i silniejszy może pieniędzmi, a jeszcze częściej siłą pozbawić słabszego środków do życia, majątku i godności. Aparat państwa, bezimienny i bezduszny (jak chociażby w reportażu „Pani mąż dobrowolnie poszedł pod obstrzał” poświęconym beznadziejnym zmaganiom o odzyskanie ciał rosyjskich żołnierzy poległych w wojnie na Ukrainie), nie tylko pozostaje obojętny na problemy obywateli, ale często jest tym silniejszym lub pozostawia wolne pole dla jawnej niesprawiedliwości.

Wiele z reportaży to historie osobistego doświadczenia niesprawiedliwości i traumy. Jak chociażby monolog otwierający zbiór. Dla anonimowego uciekiniera z Czeczenii, homoseksualisty, który zbudował swoje życie zgodnie z wymaganiami konserwatywnej republiki, ukrywana za tą fasadą prawdziwa seksualność stanowi wyrok śmierci. Monolog pt. „Zabijcie go sami albo my to zrobimy. Decyzja należy do was” to opowiadanie o strachu: przybliża dramatyczną sytuację osób homoseksualnych w Czeczenii, dla których życie w kraju daje tylko fałszywą alternatywę zawartą w tytule. O prawdziwej orientacji seksualnej bohatera monologu nie wie nawet żona, ani zapewne też żadne z dzieci. Nieakceptowalna orientacja, nawet przypadkowo ujawniona, stanowi wyrok, bo „kazali wszystkich wyłapać”. Sam bohater kończąc monolog zastanawia się:

I za co to wszystko? Chcę spokojnie żyć, jak inni ludzie. Pracować. Jeść, pić. Płacić podatki. Nikogo nie skrzywdziłem. Nikogo o nic nie prosiłem. Całe życie ciężko pracuję, są ze mnie same korzyści. To nie moja wina, że jestem gejem.

Porusza reportaż „Sny Biesłanu” poświęcony rodzinom ofiar akcji antyterrorystycznej podczas ataku terrorystycznego na szkołę w Biesłanie w 2004 roku. Reportaż przybliża sytuację – można powiedzieć emocjonalną – tych, którzy przeżyli, ich rodzin, jak i członków rodzin tych dzieci, które nie przeżyły ataku. Autorka w reportaż wplata sny opowiadane przez rodziców dzieci. W reportażu śnią Rita, Władimir, Faima, Ełła – śnią o swoich utraconych dzieciach. Kazbiek śni o sadzie, który jak metafora oddaje jego cierpienie po utracie syna:

Znalazłem się w ogromnym sadzie podobnym do naszej szkółki leśnej. Były tam takie niskie drzewka, a nieco dalej trochę wyższe. I patrzę, a ktoś, chyba drwale, te drzewka rąbie i wrzuca w ogromne ognisko. Ludzie pytają: „Dlaczego niszczycie sad?”. A oni mówią: „Nie jest już potrzebny”.

Reportaż „Bogowie bagien nikomu nie pozwolą odejść” pokazuje jak delikatna równowaga przyrodnicza i dziedzictwo rdzennych mieszkańców najodleglejszych regionów Rosji jest negocjowana i przegrywa z potęgą wielkich interesów i pieniędzy. Park narodowy jest okrajany krok po kroku, na podstawie studiów środowiskowych i opinii ekspertów, którzy przecząc sobie mówią, że eksploatowany przemysłowo tylko na tym zyska.

Kostiuczenko zabiera czytelnika także w bardziej prozaiczne miejsca i przybliża bardziej powszechne problemy. W dwóch materiałach, wcielając się w stażystkę, zabiera czytelnika na komisariat i patrol drogówki. Tutaj wydaje się, że policjanci dochodzeniówki bardziej zainteresowani są szybkim, ale niekoniecznie zgodnym z prawdą, załatwianiem spraw, a policjanci drogówki skupieni są na zarobieniu pieniędzy poprzez „rozwiązywanie” problemów bardziej krewkich kierowców. Policjanci stają się przedsiębiorcami zajmującymi się szemranymi interesami, a bezpieczeństwo i sprawiedliwości to tylko fasada czy dawno zapomniane idee tej formacji. Autorka w kilku tekstach przygląda się także kwestii wykluczenia społeczno-ekonomicznego: wieloletnie oczekiwanie rodzin w walącym się budynku na lokale socjalne, górników na zaległe pensje, całe osiedla odcięte od świata, włącznie z pomocą medyczną, za sprawą kolei łączącej Moskwę i Petersburg.

Cały tom może przytłaczać i przesłaniać obraz Rosji jako całości, bo przecież nad każdym krajem świeci słońce, każdy kraj to też szczęście i radość. To co jest pozytywnym aspektem książki to warsztat reporterski Jeleny Kostiuczenko, która nawet pokazując niewolę narkomanii (np. w reportażu „Życie w gnieździe”, którego opis-podtytuł precyzuje „Dwadzieścia cztery godziny z tymi, którzy jutro umrą”), młodzież koczującą w opuszczonym budynku, prostytutki czekające w baraku na klientów nie wtrąca swojego „ja”, wydaje się być niewidoczna w historiach snutych przez bohaterów swoich reportaży. Kostiuczenko oddając głos swoim bohaterom – często zepchniętym na margines społeczeństwa – doskonale przybliża ich emocje, uczucia, nadzieje, pokazuje ich ludzkie oblicze.

Jelena Kostiuczenko, Przyszło nam tu żyć. Reportaże z Rosji, przekład z języka rosyjskiego Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2020.

Redaktor naczelny Przeglądu Bałtyckiego i prezes Fundacji Bałtyckiej. Absolwent Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Interesuje się Estonią, regionem Morza Bałtyckiego oraz Europą Środkową i Wschodnią. Prowadzi również portal estoński Eesti.pl.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

Subskrybuj newsletter Przeglądu Bałtyckiego, żeby otrzymywać informacje o nowych artykułach.





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj