„Przedstawienia w kinach i teatrach zawieszone”. Wilno reaguje na śmierć Gabriela Narutowicza

Gabriel Narutowicz, na Litwie znany oczywiście mniej niż jego brat Stanisław, był jednym z najważniejszych polityków polskiego dwudziestolecia wywodzących się z terenów dawnego Wielkiego Księstwa. Fakt, że ten mówiący po litewsku minister, urodzony w Telszach, jako szef MSZ odwiedził Rygę i Tallinn, a w Genui wykłócał się z premierem Galvanauskasem, czyni go postacią jeszcze ciekawszą dla bałtystów. Dziś obchodzimy setną rocznicę zamordowania prezydenta w galerii sztuki „Zachęta” przez prawicowego fanatyka, malarza Eligiusza Niewiadomskiego. Z tej okazji Sejm RP podjął, prawie jednomyślnie, uchwałę poświęconą temu tragicznemu wydarzeniu, zaś w Wilnie i Warszawie odbyły się konferencje poświęcone obu braciom.

|

Prezydentem miał być hrabia Dziennik Wileński - antysemicki wpis na temat Narutowicza To nie on, wysunięty przez Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”, miał zostać prezydentem. O wiele większe szanse dawano kandydatowi „Piasta”, prof. Stanisławowi Wojciechowskiemu, który zostanie ostatecznie następcą Narutowicza. Endecja, która wygrała wybory parlamentarne z jesieni 1922 roku, wciąż wierzyła w wygraną, w końcowej fazie, swojego kandydata ziemianina hr. Maurycego Zamoyskiego. Dlatego część jej reprezentantów w jednej z tur głosowania wsparła Narutowicza. Nie spodziewali się, że w ostatecznej rozgrywce, ludowcy i centrum będą woleli zagłosować na skromnego profesora Politechniki w Zurychu, jeszcze do niedawna obywatela Szwajcarii, niż na przedstawiciela klasy ziemiańskiej. Już wcześniej Narutowicz, określany w prawicowej prasie jako „Żmudzin” i „Szwajcar”, zapewnił sobie poparcie Polskiej Partii Socjalistycznej i mniejszości narodowych. Dlatego będzie również przed endeków nazywany „pr...

Pozostało jeszcze 93% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się