Pani Teresa – drobna starsza kobieta w czarnym ubraniu zatrzymuje w supermarkecie księdza Grzegorza Senkowskiego i mnie. Przyszła tutaj po mszy po banany, a także, by odwiedzić swoją roślinę. My podjechaliśmy po pizzę, którą zjemy przed czekającą nas podróżą. Jeszcze nie wiem, gdzie dojedziemy, ksiądz zapewne ma już w głowie plan. Późnym wieczorem okaże się, że ta samochodowa wycieczka utwierdzi mnie w przekonaniu o konieczności opowiedzenia o tym miejscu. Rozmawiamy chwilę o twórczości pani Teresy. Po tragicznej śmierci syna zaczęła malować obrazy religijne. Uczyła się, patrząc na dzieła mistrzów. Jest Polką z parafii pod wezwaniem św. Antoniego w Narwie prowadzonej przez księdza Grzegorza. Msze w niewielkiej kaplicy odbywają się tutaj codziennie. Przychodzą osoby w różnym wieku. Przed nabożeństwem śpiewane są pieśni w języku polskim. Widok pani Julii - organistki i koordynatorki muzycznego wstępu sprawia, że wkraczam w jakiś porządek, w klarowność sacrum. Nawet gdy słyszę, że msza od...
Pozostało jeszcze 92% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


