Kiedy myślimy o Danii, do naszych pierwszych skojarzeń należą pewnie kopenhaska syrenka, rowery, baśnie Andersena i klocki Lego. Czas dodać do tej listy hygge. Co to takiego? Zjawisko tłumaczą nam dwie wydane tej jesieni książki: „Hygge. Klucz do szczęścia” Meika Wikinga (Czarna Owca) oraz „Hygge. Duńska sztuka szczęścia” Marie Tourell Søderberg (Insignis). Według autorów – oraz wszystkich pozostałych Duńczyków – hygge jest tym, co czyni nas szczęśliwymi. To zapisana w duńskiej kulturze potrzeba odnajdowania radości w najprostszych drobiazgach, takich jak dobre jedzenie, spacer albo wieczór przy ognisku. Północne wydanie carpe diem. Specyficzne o tyle, że dotyczące kraju, w którym przez większość dni wieje i pada, a największym szczęściem bywa po prostu ciepły koc i kubek kawy. Kluczowe dla hygge jest bowiem poczucie ciepła, bezpieczeństwa i komfortu. W Polsce nie mamy na to jednego określenia, ale najbliższym tłumaczeniem byłoby: „przytulność”. Rady od Wikinga „Hygge. Klucz do szczęśc...
Pozostało jeszcze 89% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


