Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Kubilius: Zrozumieliśmy, że sytuacja na Wileńszczyźnie jest naszym słabym punktem

Konserwatywny Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci (TS-LKD) w nadchodzących wyborach do Sejmu będzie walczyć o powrót do władzy: ostatni raz konserwatyści tworzyli rząd w latach 2008-2012. Ich rządy przypadły na czasy kryzysu na Litwie, rząd zmuszony był podjąć szereg drastycznych cięć. Premierem był wówczas Andrius Kubilius, który w rozmowie z Przeglądem Bałtyckimi tłumaczy, jakimi propozycjami partia chce przyciągnąć wyborców. 

Andrius Kubilius. Zdj. Tsajunga.lt

Andrius Kubilius. Zdj. Tsajunga.lt

Andrius Kubilius, z wykształcenia fizyk, jest obecny w litewskiej polityce od końca lat 80., gdy związał się z niepodległościowym ruchem Sąjūdis. Od 1993 roku działa w Związku Ojczyzny, był jego wiceprzewodniczącym, a w 2003 roku stanął na czele partii. W latach 1999-2000 oraz 2008-2012 pełnił funkcję premiera. W 2015 roku ustąpił ze stanowiska lidera partii, na które wybrany został Gabrielius Landsbergis. W tegorocznych wyborach Kubilius będzie się ubiegał o miejsce w Sejmie w jednomandatowym okręgu wyborczym w Solecznikach, zamieszkałym w większości przez ludność polską. 

Dlaczego zdecydował się pan na start w wyborach w okręgu solecznickim?

Po pierwsze, zdecydowałem się na start w tym okręgu, bo widzę, że cała Wileńszczyzna cierpi na brak właściwej i skutecznej strategii rozwoju. Region jest korzystnie położony, blisko dużego miasta, stolicy, ale niestety potencjał rozwoju regionu nie jest dobrze i skutecznie wykorzystany. Inne regiony Litwy, jak region Kowna czy Kłajpedy są dużo lepiej rozwinięte. Brak rozwoju gospodarczego jest przyczyną wielu problemów w tym regionie, które uniemożliwiają mu osiągnięcie sukcesu ze społecznego, kulturalnego i demokratycznego punktu widzenia. To tworzy problemy, które mogą stać się bolesne, jeśli nie rozwiążemy ich w najbliższej przyszłości. Rozumiemy, że nawet gdy my byliśmy w rządzie, nie zwracano odpowiedniej uwagi na rozwój tego regionu. Gdy prezydent Rosji Władimir Putin zaczął swą agresywną politykę w regionie, począwszy od Ukrainy, ale także w krajach bałtyckich, gdzie odczuwamy bardzo silnie wojnę informacyjną, zrozumieliśmy wtedy, że sytuacja na Wileńszczyźnie jest naszym słabym punktem i że potrzebujemy tam jasnej strategii. Dlatego startuję w tym okręgu, dlatego też przygotowujemy głęboki i szczegółowy program, co należy zrobić, by osiągnąć dużo lepszy stopień rozwoju gospodarczego, społecznego i politycznego w całym regionie.

Czy uważa pan, że stosunki polsko-litewskie znalazły się w kryzysie? Co jest jego przyczyną?

Nie powiedziałbym, że jest to poważny kryzys. Ale oczywiście brakuje tej romantycznej relacji, która łączyła nas w latach 90. Przyczyny są rozmaite. Nie jestem w stanie wskazać jednej przyczyny, dla której nasze stosunki nie są w tak dobrym stanie, jak wcześniej – jak w czasach Lecha Wałęsy czy śp. Lecha Kaczyńskiego. Teraz widzimy, że sytuacja jest inna. Jedną z przyczyn, dla których zdecydowałem się kandydować z okręgu wyborczego w Solecznikach, jest nasz wniosek, że musimy zrobić co w naszej mocy dla efektywnego rozwoju w regionie, który zamieszkuje polska mniejszość. Musimy zrozumieć, jakie problemy tam występują. Mamy nadzieję, że także politycy w Warszawie dostrzegą, że wykonujemy uczciwą pracę, że robimy co możemy, by stworzyć najlepsze warunki dla polskiej mniejszości, mieszkającej na Litwie. Mamy nadzieję, że Polska i polski rząd także będą mieć bardziej racjonalne podejście do naszych stosunków oraz do polskiej mniejszości na Litwie. Podejście także bardziej racjonalne do tych żądań, podejście które powinno być czasem bardziej krytyczne. Z drugiej strony, w naszym programie deklarujemy, że Polska ma strategiczną rolę w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Ale by odgrywać tę rolę, Polska musi nauczyć się, jak troszczyć się o najbardziej strategiczne interesy pozostałych krajów regionu. Mam więc nadzieję, że strategiczne projekty infrastrukturalne, niezbędne dla Litwy i krajów bałtyckich, na przykład integracja naszych systemów elektroenergetycznych z systemem europejskim, poprawa połączeń kolejowych, Rail Baltica, będą brane przez polski rząd pod uwagę jako bardzo ważne dla regionu i że Polska będzie odgrywać ważną rolę w realizacji tych projektów.

Jakie zmiany powinny nastąpić w polityce wobec mniejszości narodowych na Litwie?

Jak już mówiłem wcześniej, przygotowaliśmy obszerny program dotyczący mniejszości narodowych na Litwie, w szczególności zamieszkujących Wileńszczyznę. Kierowałem specjalną grupą roboczą, z udziałem m.in. prof. Vytautasa Landsbergisa i innych ekspertów politycznych. Litewscy eksperci, którzy porównywali programy partii politycznych pod względem propozycji dla mniejszości narodowych, doszli do wniosku, że nasz program jest najbardziej szczegółowy, najbardziej strategiczny i że taki program pojawił się po raz pierwszy w ciągu ostatnich 25 lat. Nasz program składa się z 6-7 dużych celów strategicznych, począwszy od rozwoju ekonomicznego, mamy zamiar stworzyć wolną strefę ekonomiczną blisko granic rejonów wileńskiego i solecznickiego, która będzie miejscem rozwoju logistycznego i przemysłowego, nowych miejsc pracy – które są priorytetem w tym regionie. Chcemy stworzyć specjalny fundusz inwestycyjny, który będzie wspierał rozwój biznesu w regionie.

Jakie inne propozycje zawiera wasz program dla Wileńszczyzny?

Planujemy zastanowić się, jak ulepszyć przestrzeń informacyjną w tym regionie, pierwszym krokiem będzie dofinansowanie możliwości transmisji jednego z popularnych polskich kanałów telewizyjnych, ponieważ obecnie mieszkańcy Wileńszczyzny cierpią na brak właściwej informacji i niestety większość z nich ogląda telewizję rosyjską lub białoruską. Według nas zwiększenie dostępności polskiej telewizji będzie właściwą odpowiedzią na tę wojnę informacyjną ze strony Rosji, o której mówiłem. Szukamy sposobów polepszenia stanu edukacji mniejszości narodowych, w tym polskiej. Proponujemy w naszym programie, aby jako dodatkowa umiejętność przy rekrutacji na studia wyższe była brana pod uwagę nie tylko znajomość angielskiego, niemieckiego czy francuskiego, ale także polskiego czy rosyjskiego. Zwiększyłoby to możliwości absolwentów polskich szkół na Litwie studiowania na litewskich uczelniach. Ponadto szukamy możliwości poprawy w sferze demokracji wśród obywateli narodowości polskiej. Teraz zwykle głosują oni na Akcję Wyborczą, co tworzy taką sytuację, że w lokalnych radach dominuje jedna partia, co nie sprzyja rozwojowi demokracji. Chcemy rozważyć zniesienie progu wyborczego dla ugrupowań mniejszości w różnych wyborach, w celu umożliwienia powstania alternatywnych partii mniejszości narodowych, stworzenia szerszych możliwości alternatywnego wyboru.

Przez ostatnie cztery lata wasza partia była w opozycji? Jak chcecie przekonać wyborców, że to właśnie wam powinni zaufać jako partii rządzącej?

Przede wszystkim uważam, że jesteśmy dziś w dobrej formie. Wybraliśmy na liderów przedstawicieli młodego pokolenia, takich jak Gabrielius Landsbergis i jego ekipa: młodych energicznych profesjonalistów, posiadających wiedzę o procesach zachodzących na świecie i w Europie. To odróżnia nas od socjaldemokratów. Po drugie, obecna koalicja Partii Socjaldemokratycznej, Partii Pracy oraz Porządku i Sprawiedliwości miała przez cztery lata możliwość pokazania, że są skuteczni w realizowaniu pewnych ważnych programów, które rozwijałyby Litwę jako kraj odnoszący sukcesy gospodarcze i społeczne. Niestety rozwój był bardzo powolny. Koalicja nie była w stanie pokazać jakichkolwiek możliwości poprawy sytuacji społeczno-ekonomicznej na Litwie. My idziemy do wyborów z bardzo wszechstronnymi i szczegółowymi propozycjami, jak Litwa powinna rozwijać się w ciągu najbliższych 10 lat, by dogonić najlepiej prosperujące kraje europejskie. Widzimy możliwości, aby Litwa stała się atrakcyjna dla zagranicznych inwestycji bezpośrednich, zwłaszcza w branży hi-tech, ale także w produkcji przemysłowej, która mogłaby być ulokowana w regionach. To najpoważniejsze różnice między nami a obecną koalicją. Obecną koalicję dotknęły także różnego rodzaju skandale korupcyjne i z tego powodu ludzie również są niezadowoleni.

Jakie partie są brane przez was pod uwagę jako potencjalni partnerzy koalicyjni? 

Po pierwsze szukamy możliwości stworzenia innego rządu niż teraz. Jest szereg różnych możliwości. Najpierw musimy osiągnąć dobry wynik w wyborach, a potem będziemy szukać odpowiedniej koalicji, zdolnej do realizacji zmian w naszym rozwoju społecznym i ekonomicznym. Nie wskazujemy po imieniu, kogo byśmy preferowali przy tworzeniu koalicji, ale partie obecnie wchodzące w skład koalicji są dla nas najmniej atrakcyjne. Mamy swoich tradycyjnych partnerów, mamy pewne nowe partie na Litwie, z którymi chcielibyśmy współpracować we wprowadzaniu tych zmian, które są obecnie niezbędne.

Jakie konkretnie zmiany w gospodarce Litwy proponuje wasza partia? 

Jak już wcześniej wspomniałem, mamy szeroki program, jak nadać dynamikę rozwojowi gospodarczemu na Litwie. Stoimy przed poważnym wyzwaniem: jak zwiększyć wydajność naszej gospodarki. Teraz widzimy nagły wzrost kosztów pracy, ponieważ wynagrodzenia rosną bardzo szybko. Widzimy też, że nie nadąża za tym wzrost wydajności. To prowadzi do zmniejszenia konkurencyjności naszego eksportu. Zwiększenie wydajności pracy jest zatem jednym z naszych głównych celów. A to możemy osiągnąć zwracając większą uwagę na rozwój produkcji o wysokiej wartości dodanej, na przykład produkcji hi-tech, w której już odnosimy sukcesy, jak choćby w przemyśle IT, widzimy również, że nasza biotechnologia może osiągać jeszcze większe sukcesy, niż teraz. Chcemy także zachęcać duże koncerny międzynarodowe do inwestowania, szczególnie w większych miastach. W regionach wiejskich widzimy dużo możliwości przyciągania małego przemysłu wytwórczego ze Skandynawii i Niemiec, wykorzystując przy tym infrastrukturę, którą mamy w różnych regionach, na przykład wolne strefy ekonomiczne, strefy przemysłowe. Aby to osiągnąć, musimy rozwijać nasz system edukacji, począwszy od uczelni wyższych i szkół średnich. Mamy więc szczegółowy program tego, jak Litwa może dogonić najbardziej rozwinięte gospodarki w Europie. Uważamy, że możemy mieć w najbliższych latach dobry start tego procesu.

Jak ocenia pan politykę socjaldemokratów wobec Rosji? Czy była ona właściwa? 

Powiedziałbym, że żadnej polityki socjaldemokratów nie ma. Jest polityka kraju wobec ostatnich wyzwań geopolitycznych, które są pochodną agresywnej polityki Federacji Rosyjskiej i prezydenta Putina. To jest najpoważniejsza zmiana w polityce zagranicznej poszczególnych partii. Zanim doszło do okupacji Krymu, my – konserwatyści zawsze byliśmy nazywani rusofobami, zawsze byliśmy krytyczni wobec rosyjskiej polityki zagranicznej. Inne partie, jak LSDP, były dużo bardziej umiarkowane. Ale agresywne zachowanie Putina zmieniło cały krajobraz polityczny na Litwie, w taki sposób, że niemal wszystkie partie polityczne mają obecnie prawie takie samo podejście. Polityka ta ma kilka wektorów. Po pierwsze, zdecydowaliśmy zainwestować dużo więcej środków w nasze możliwości wojskowo-obronne. Planujemy do 2018 roku osiągnąć poziom 2 proc. PKB na wydatki obronne. Wprowadziliśmy obowiązkową służbę wojskową. To zostało dokonane na podstawie porozumienia wszystkich partii politycznych i prezydent Grybauskaitė. Z drugiej strony staramy się być aktywni we wspieraniu naszych przyjaciół na Wschodzie, szczególnie Ukrainy. Ja sam zostałem zaproszony przez prezydenta Poroszenkę do jego zespołu doradców międzynarodowych. Szukamy również innych możliwości: myślę, że jest tu nawet pole do współpracy dla Litwy i Polski, by wspierać te kraje w przeciwstawianiu się rosyjskiej agresji i zbliżaniu się do Europy.

Jakie zmiany w tej dziedzinie prognozuje pan w najbliższych latach?

Jedyne zmiany jakie widzimy, jeśli myślimy o najbliższej przyszłości, to zmiany naszej aktywności strategicznej, zwiększenie tej aktywności na pewnych polach: rozwój militarny, wzmocnienie regionalnych zdolności obronnych. A także bardziej intensywna, skuteczniejsza współpraca regionalna mająca na celu wspieranie krajów Partnerstwa Wschodniego w zbliżaniu się do Europy. To będzie wymagało od nas wszystkich jeszcze aktywniejszej pracy w stolicach zachodnioeuropejskich. To byłaby nasza strategia. Patrząc w przyszłość zachowujemy optymizm, że zobaczymy wreszcie inną politykę Rosji wobec Europy i wobec wspólnoty zachodniej. Że doczekamy się zmian w samej Rosji, że zobaczymy bardziej normalne zachowanie Rosji wobec swoich sąsiadów i wobec świata Zachodu. I to będzie podstawą poprawy stosunków między Wilnem a Moskwą.

 

Przeczytaj także:  Sakson: nie przypiąłbym wstążeczki georgijewskiej
Przeczytaj także:  Sysas: Daliśmy ludziom nadzieję, że niesprawiedliwość zostanie naprawiona
Przeczytaj także:  Tomilinas: Nie mamy żadnych stereotypów antypolskich
Przeczytaj także:  Gapšys: Dla dobrych stosunków z Rosją nie możemy poświęcić bezpieczeństwa narodowego
Przeczytaj także:  Vaisbrodas: Ruch Liberałów musi odzyskać zaufanie wyborców

 

Rozmawiał Tomasz Otocki, spisał Dominik Wilczewski.

 

Zdjęcie tytułowe: tsajunga.lt

Polub nas na Facebooku!