Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

„Pati swego miasta nie przeklnie”. 120 lat Bundu na Litwie

Tematyka bundowska na Litwie jest już właściwie zupełnie zapomniana. Gdyby zapytać o nazwiska lokalnych działaczy takich jak rewolucjoniści Arkadiusz i Pati Kremerowie, Paweł i Anna Rozentalowie, radny wileński Józef Aronowicz czy doktor Izaak Rafes, to z dużą dozą prawdopodobieństwa odpowie nam milczenie lub zupełne zdziwienie. Nikomu nic nie mówi także stary bundowski adres przy ulicy Zawalnej 60. A przecież 120 lat temu to właśnie w Wilnie, niedaleko placu Łukiskiego, parunastu delegatów powołało do życia robotniczy Bund. To z Wilnem związany był bundowski bohater Hirsz Lekkert. W dwudziestoleciu międzywojennym istniała tu spora komórka robotniczej partii, a tuż przez wybuchem II wojny światowej Bund stał się największą żydowską organizacją polityczną w mieście. Po 1939 roku do Wilna trafili znani działacze Bundu, którzy zostali poddani sowieckim i niemieckim represjom. Zapraszam do udania się w podróż śladami żydowskiego ruchu robotniczego na Litwie.

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Na poddaszu wileńskiego domu

W dniach 7-9 października 1897 roku, w stolicy rosyjskiego Kraju Północno-Zachodniego, odbył się zjazd założycielski Bundu, w którym wzięło udział zaledwie 13 delegatów pochodzących z Wilna, Warszawy, Białegostoku, Mińska i Witebska. W tym robotniczym w większości towarzystwie znaleźli się Arkadiusz Kremer, John Mill, Włodzimierz Kosowski oraz Abram Mutnikowicz. Mieli już oni za sobą karierę w kółkach rosyjskiej Narodnej Woli. Arkadiusz Kremer spędził wcześniej pół roku w więzieniu za współpracę z II Proletariatem. Oficjalna nazwa nowopowstałej partii brzmiała Powszechny Żydowski Związek Robotniczy w Rosji (Ałgemejner Jidziszer Arbeter Bund in Rusłand), jednak na IV Zjeździe Bundu w Białymstoku dokonano jej zmiany na Powszechny Żydowski Związek Robotniczy Litwy, Rosji i Polski (Ałgemejner Jidiszer Arbeter Bund fun Litwe, Rusłand un Połjn). Taka nazwa będzie funkcjonować do końca I wojny światowej, gdy Bund ponownie się przekształci – z pierwszej żydowskiej partii politycznej w Rosji stanie się socjalistycznym ugrupowaniem w odrodzonej Polsce, gdzie w latach 1918-1939 będzie się koncentrowała jego główna aktywność. Choć pamiętać należy także o organizacji Bundu z Rosji, Białorusi i Ukrainy Sowieckiej, która szybko została zlikwidowana przez bolszewików, jak jego przyczółku w niepodległej Łotwie, gdzie Bund dorobił się swojego posła na Sejm Noaha Meisela, to trzeba przyznać, że Polska była aż do wybuchu II wojny światowej matecznikiem Bundu. Co ciekawe, w Polsce Bund, inaczej niż folkiści, nigdy nie uzyska swojego przedstawiciela w parlamencie, będzie jednak aż po wybuch II wojny światowej odgrywał ogromną rolę na „żydowskiej ulicy”, w radach miejskich, będąc wierny trzem swoim zasadom – dojkajt (tutejszość, czyli myślimy nie o złotych piaskach Palestyny, ale próbujemy życie żydowskie organizować tam, gdzie Żydzi mieszkają), miszpochendikajt (rodzinność) oraz jidyszkajt (żydowskość w kontekście kultury jidysz, która dla bundowców miała ogromne znaczenie). Do tej triady można dopisać jeszcze świeckość, bo bundyści byli wrogami konserwatywnego, religijnego światopoglądu, popularnego wśród polskich Żydów.

Wilno kolebką było

Kolebką Bundu było Wilno. Jeszcze w latach osiemdziesiątych XIX wieku funkcjonowały tutaj żydowskie kółka robotnicze. Franz Kurski wskazuje dlaczego właśnie dawna stolica Litwy stała się miejscem powstania ruchu. „Tylko w Wilnie, podówczas największym żydowskim ośrodku duchowym, mógł się zrodzić i zwycięsko upowszechnić ruch żydowski nie mający nawet śladu znanego wśród Żydów kompleksu niższości (…) Wilno było również ośrodkiem podówczas jeszcze spolonizowanej postępowej inteligencji litewskiej i nieco zrusyfikowanej inteligencji polskiej; w ówczesnych ciężkich warunkach Wilno tętniło bogatym życiem umysłowym, którego nici – wśród Żydów i nie-Żydów – ciągnęły się od wielu pokoleń (…). W Wilnie panował zupełnie osobliwy duch” – napisze po latach jeden z czołowych polityków Bundu.

Jak należy umiejscowić Bund na mapie politycznej socjalistycznej Rosji? Zwalczali go zarówno bolszewicy, mienszewicy, jak i Polska Partia Socjalistyczna, która w carskiej Rosji powołała własną konkurencyjną Organizację Żydowską. Dla Lenina i jego towarzyszy Bund był nie do przyjęcia, dlatego, że domagał się przekształcenia Rosji w federację narodów, która przewidywała żydowską autonomię narodowo-kulturalną. Lenin nie chciał się na nią zgodzić, bo nie uważał Żydów za naród, wskazując, że nie posiadają oni ani terytorium, ani języka. O ile to pierwsze było prawdą – Żydzi od wieków żyli w Rosji w rozproszeniu, to drugie – zupełnie nie. Diasporę łączył język jidysz, który stał się jednym z punktów odniesienia dla bundowców. Ważnym filarem ich ideologii. Już w wolnej Polsce powstanie cały szereg organizacji, które będą dbać o rozwój języka jidysz, jak choćby Centrale Szul-Organizacje, czyli sławetne Ciszo, Wilbig, czyli Jidisze Bildungs-gezelszaft, jak i Kultur-Lige. Ideologia Bundu zakładała przecież nie emigrację do Palestyny i powrót do mowy hebrajskiej, ale właśnie pozostanie na miejscu i tworzenie kultury żydowskiej w diasporze, galucie, w oparciu o jidysz i kulturę jidyszkajt. Bund był zatem czymś więcej niż partią, był – jak ktoś to trafnie określił – ruchem społeczno-kulturalnym pełniącym rolę świeckiego kościoła dla swoich zwolenników. A oprócz wyżej wymienionych organizacji miał także swoją młodzieżówkę – Cukunft oraz organizację sportową Morgensztern.

Stosunek do Polski

Polska Partia Socjalistyczna miała do Bundu pretensję, że ten nie opowiada się za niepodległością Polski, co było – oprócz rewolucji – naczelnym postulatem polskich socjalistów. Piłsudski początkowo do Bundu odnosił się wrogo. Jaki był rzeczywisty stosunek bundowców do niepodległości Polski? Nie uważali jej za priorytet, ale też nie sprzeciwiali jej się. Po prostu dla Bundu, jako dla partii socjalistycznej, priorytetem była rewolucja, która zmiotłaby carat i wprowadziła nowe stosunki społeczne. PPS oskarżała z kolei Bund o nielojalność wobec społeczeństwa polskiego, dążąc do tego, by być jedyną partią socjalistyczną na terenach zabranych przez Rosję. Jidysz, ten święty dla bundystów jidysz, określali jako żargon bez przyszłości.

W 1904 roku, w związku z odsłonięciem w Wilnie pomnika Katarzyny II, Bund wydał odezwę, nawiązującą także do spraw polskich. „W 1795 roku nastąpił ostatni rozdział Polski pomiędzy Rosję, Niemcy i Austrię. Katarzyna II zagarnęła część przeważną i wraz z całą Litwą Wilno na zawsze zostało włączone do Rosji (…) Wolna Polska utraciła niezawisłość i znalazła się pod jarzmem rosyjskiego absolutyzmu. Polityka przemocy, ucisku, rozlewu krwi i grabieży zapanowała nad osłabionym narodem i pokonana Polska upadła pod nawałą rosyjskiej siły. Rosyjski rozbójniczy orzeł rozpostarł swoje czarne skrzydła nad całym krajem przynosząc niedolę, zgnębienie i głęboko utajoną nienawiść do gnębicieli. Samowładztwo caratu zwyciężyło. Nie ma jednak gwarancji, że nienawiść pokonanych nie przeistoczy się w straszliwy pożar. Kto może zaręczyć, że Polska się nie podniesie i wywalczy dawną wolność?”. Jak widzimy na tym przykładzie, Bund już przed rewolucją 1905 roku nie wykluczał, że Polska może kiedyś powstać na nowo.

Gdy w Wilnie odsłaniano pomnik Katarzyny II, Bund miał już w swoich szeregach około 30 tys. żydowskich robotników na terenie całej Rosji. Była to siła niemała. Najważniejsze punktu działalności Bundu to wtedy Warszawa, Łódź, Wilno, Białystok, Siedlce, Płock, Dyneburg, Mińsk Litewski, Witebsk, Grodno, Kowno, Odessa czy Kijów. Bund powstały w 1897 roku w Wilnie szybko rozszerzył bowiem swoją działalność na tereny Kongresówki oraz Ukrainy, Łotwy i Białorusi. Nielegalna prasa Bundu poszerzała krąg czytelników literatury jidyszowej. John Mill, aktywny działacz bundowski przypomina w swoich wspomnieniach, że klasyk literatury żydowskiej Icchak Perec miał mu mówić, iż „wilnianie rozruszali żydowskich robotników w Warszawie, a popyt na moje książki wzrósł niezmiernie”. Jeszcze raz Wilno okaże się ośrodkiem inspirującym wydarzenia w centralnej Polsce.

Dom niedaleko placu Łukiskiego, gdzie w 1897 roku powstał Bund.

Działacze rodem z Litwy

Czołowi działacze Bundu wywodzili się w dużej mierze z Litwy. To nie tylko Arkadiusz Kremer i jego żona Matylda zwana Pati, ale także przedwojenny przywódca Bundu Jekutiel Portnoj, który urodził się w podwileńskim Podbrzeziu, a później uczył się w Żydowskim Instytucie Nauczycielskim w Wilnie i pracował tu jako nauczyciel, następnie zaś przeniósł się do Kowna, gdzie rozpoczął pracę w szkole ludowej. Wśród czołowych bundystów o korzeniach litewskich znajdziemy także Abraszę Bluma, zrodzonego w Wilnie jako syn fabrykanta słodyczy, zaś w okresie II Rzeczypospolitej działacza warszawskiego Bundu i Cukunftu. Z Wilna pochodziła także Dina Blond, tłumaczka i publicystka, późniejsza szefowa kobiecej organizacji Bundu JAF w Warszawie. Łazar Klog, z zawodu zecer, po wojnie zrobił karierę w warszawskim Bundzie. On także urodził się w Wilnie. Również dyrektor bundowskiego Sanatorium Dziecięcego im. Włodzimierza Medema w Miedzeszynie, Szlojme Giliński, wywodził się z Litwy – z miejscowości Łyngmiany. Wiktor Szulman, którego ojciec był zarządcą majątku dworskiego, został w wolnej Polsce redaktorem bundowskiej, jidyszowej gazety Fołkscajtung. Urodził się w okolicach Kowna.

Lekkert i Wajter, czyli żydowskie ofiary

Hirsz Lekkert.

Z Hanuszyszek pochodził zaś bohater Bundu, którego już w wolnej Polsce, ale także w Rosji Sowieckiej, opiewano jako czołowego antycarskiego rewolucjonistę. Hirsz Lekkert, bo o nim mowa, dokonał w 1902 roku zamachu na wychodzącego z cyrku gubernatora Wilna generała von Wahla. Zamach był nieudany, ale kara śmierci przez powieszenie jak najbardziej prawdziwa. Postać Lekkerta pojawia się w twórczości Suckewera, a przez przedwojennych bundystów była do tego stopnia czczona, że bundowscy radni w skali całej Polski domagali się nazwania jego imieniem ulicy.

Z historią Bundu wiąże się nie tylko nazwisko Lekkerta, ofiary carskich prześladowań, ale także ofiary przemocy polskiej. A. Wajter, czyli żydowski pisarz, dramaturg, publicysta oraz działacz Bundu urodzony w Bieniakoniach, zginął podczas pogromu wileńskiego w kwietniu 1919 roku zorganizowanego przez wojsko polskie tuż po zajęciu miasta z rąk bolszewików. Jego ciało przez dwa dni leżało w rynsztoku, aż do zakończenia zajść antyżydowskich. Śmierć A. Wajtera poruszyła żydowską społeczność w Polsce i na świecie, kazała jeszcze raz się zastanowić, jak będzie wyglądać współżycie polsko-żydowskie w odrodzonym państwie polskim.

Arkadiusz i Pati Kremerowie

Arkadiusz Kremer. Zdj. Marxists Internet Archive.

Czołową postacią wileńskiego Bundu, już w niepodległej Polsce, był zawodowy rewolucjonista, z wykształcenia inżynier, Arkadiusz Kremer, żonaty z Matyldą Srzednicką, nazywaną Pati Kremerową. Ten wileński Bund był w wolnej Polsce specyficzny, bo w dużej mierze odrębny od robotniczego życia w Warszawie, Łodzi czy nawet Grodnie. Zachował swoją autonomię. „W Wilnie istniała w okresie międzywojennym niemała organizacja miejska, w której działali starzy bundowcy i bundystki, jak Paweł Rozental (do 1924 roku), Anna Rozental, Arkady Kremer (do 1935 roku) i Pati Kremer. Wileński Bund miał w pierwszej połowie lat dwudziestych szczególnie duże opory przeciwko przystąpieniu do ogólnopolskiej organizacji partyjnej. Fakt, że oprócz wymienionych osób na skalę wykraczającą poza Wilno nie wyróżnili się żadni młodsi bundowcy oraz bundystki, potwierdza wrażenie, że nadal pielęgnowano tam pewną szczególną świadomość, która uniemożliwiała zarówno pełne zintegrowanie z partią ogólnopolską, jak i wyjście poza granice miasta” – napisze po latach niemiecka badaczka Bundu Gertrud Pickhan, autorka publikacji „Pod prąd. Powszechny Żydowski Związek Robotniczy Bund w Polsce w latach 1918-1939”. Co ciekawe, w Wilnie przewagę uzyskali w ramach Bundu tzw. jedynkarze, czyli prawicowe skrzydło partii, przeciwne wszelkiej współpracy z komunistami, choć lewicowe skrzydło, sympatyzujące z komunistami, także było. W pewnym momencie opuścili oni jednak Bund jako działacze prosowieccy.

20 rocznica Bundu w Wilnie, na ścianie wisi portret Karola Marksa, 1917 rok. Zdjęcie udostępnione przez The Ghetto Fighters’ House, Izrael.

Zostańmy jednak przy Arkadiusz Kremerze. Jako jedynemu wileńskiemu bundowcowi poświęcił mu swoje hasło zarówno Polski Słownik Biograficzny, jak i Słownik biograficzny działaczy polskiego ruchu robotniczego wydawany w czasach PRL. Kremer urodził się w 1865 roku, na dwa lata przed urodzinami Józefa Piłsudskiego, zaś zmarł w tym samym roku co marszałek, co urasta chyba do rangi symbolu. Pochodził ze Święcian, z rodziny oświeconego nauczyciela języka hebrajskiego. Z kółkami rewolucyjnymi związał się podczas studiów w Rydze. Za działalność rewolucyjną był więziony w Cytadeli Warszawskiej. Wraz z Johnem Millem był animatorem żydowskich grup socjaldemokratycznych w carskiej Rosji. Wspólnie z Millem organizował żydowską majówkę w Wilnie, brał udział także w przemycie literatury socjalistycznej do Rosji. W 1896 roku ogłosił w Genewie broszurę „O agitacji”, gdzie wzywał do przejścia od działalności kółkowej do masowej agitacji wśród robotników. W tej samej broszurze opowiedział się także za wyodrębnieniem żydowskiego ruchu socjalistycznego, co rozwiało nadzieję PPS na współpracę z wileńskimi działaczami żydowskimi. Kremer odegrał czołową rolę w powstaniu Bundu 7 października 1897 roku w Wilnie, wszedł w skład jego Komitetu Centralnego, był jego najaktywniejszym działaczem. W 1921 roku powrócił z długiej emigracji i znów zamieszkał w Wilnie, gdzie został nauczycielem w Technikum Towarzystwa Szerzenia Pracy Zawodowej i Rolnej wśród Żydów w Polsce „Ort”, był także wykładowcą matematyki w żydowskim seminarium nauczycielskim. W 1927 roku wznowił działalność polityczną jako przewodniczący wileńskiego Bundu. W tym samym roku był kandydatem bundowców na prezydenta Wilna, w wyborach, które ostatecznie wygrał Józef Folejewski. W Polsce funkcjonował jako autorytet, choć jego działalność ograniczyła się głównie do Wilna. W 1930 roku został  jednak przewodniczącym ogólnopolskiej Rady Partyjnej Bundu. Zmarł w 1935 roku w Wilnie. „Do ostatniej chwili trwał na posterunku, otoczony miłością wszystkich, którzy z nim się stykali. Dziesięciotysięczny tłum w smutku i skupieniu odprowadził tow. Kremera na miejsce wiecznego spoczynku. Wśród proletariatu żydowskiego pozostało trwałe wspomnienie pięknego żywota wypełnionego walką o umiłowaną sprawę robotniczą” – napisze po jego śmierci bundowska „Myśl Socjalistyczna”. Z kolei „Słowo Wileńskie” w notce o śmierci Kremera wspomniało o jego związkach z Piłsudskim, od którego w czasach carskich miał otrzymywać bibułę socjalistyczną.

Plakat wyborczy Bundu.

Pati Wilna nie przeklnie

Pati Kremer, urodzona w 1867 roku w Wilnie jako Matylda Średnicka, z zawodu dentystka, także brała udział w działalności rewolucyjnej. Za działalność w Narodnej Woli została w wieku 23 lat aresztowana w Petersburgu, następnie zaś zesłana pod nadzór policyjny do Wilna. Na skutek działalności w żydowskich kręgach socjaldemokratycznych, grupie wileńskiej, została w 1897 roku ponownie aresztowana i zesłana na parę lat do Mohylewa. Wzięła udział w II kongresie Bundu w Kownie w 1898 roku.  Później wraz z mężem udała się na emigrację. Do Wilna powróci już w wolnej Polsce. Pati Kremer będzie pracować jako wydawca i tłumacz w wydawnictwie bundysty Borisa Kleckina. Po śmierci męża w 1935 roku Pati pracuje nad jemu poświęconą książką, która ostatecznie ukaże się w Nowym Jorku pod tytułem „Arkadi. Zamłbuch cum ondenk fun grinder fun “Bund” Arkadi Kremer”. W okresie okupacji niemieckiej odegra jeszcze bardzo ważną rolę w getcie żydowskim, gdzie będzie organizowała żydowskie życie. To jej Abraham Suckewer poświęci jedną ze swoich ballad.

Ja nie chcę nienawidzić!
Wykłujcie mi oczy!
Niech sosna sosną będzie
A nie zielonym szafotem…
Pati miasta swego się nie wyrzeknie
Ani go nie przeklnie
Tu biegła ciemnymi zaułkami niosąc wiaderka
Z ogniem do wilgotnych piwnic
Tu wyrosła i doczekała starości
Pati miasta swego nie przeklnie
Bądź pozdrowione Wilno
Żegnaj grobie Aleksandra
Pokurczona srodze jak starość chwieje się dzielnica
Pati miasto swe błogosławi na swej ostatniej drodze

Pati Kremer została zamordowana w 1943 roku w Sobiborze. Córka Kremerów Wiera Dobrynicka była lektorką języka francuskiego na Uniwersytecie Wileńskim.

Inne postaci

Do innych ważnych postaci wileńskiego Bundu należało z pewnością małżeństwo Rozentalów, Pawła i Anny. Nauczycielem matematyki Anny Heller, zamężnej Rozental, z wykształcenia podobnie jak Pati Kremer dentystki, był Arkadiusz Kremer i dzięki niemu znalazła się w wileńskim Bundzie. W tej organizacji poznała także swego późniejszego męża Pawła. Za działalność w białostockim Bundzie zostali zesłani na Syberię. W czasie I wojny światowej Rozental działała w Petersburgu. W 1921 roku wróciła do Wilna. Po śmierci Pawła trzy lata później została szefową lokalnego Bundu, a także członkiem Komitetu Centralnego w Warszawie. Pracowała na rzecz Ciszo, a także organizacji kobiecej JAF. W wyborach z wiosny 1939 roku została wybrana na radną Wilna z listy Bundu, który stał się największą żydowską frakcją w radzie miejskiej. Jej mieszkanie przy Zawalnej 60 stało się w czasie II wojny światowej miejscem, gdzie schronienie znalazło wielu bundystów.

Nazwę YIVO, czyli Żydowskiego Instytutu Naukowego, kojarzy dziś każdy, kto zna historię Wilna. Miał to być zaczątek przyszłego uniwersytetu żydowskiego. Twórcą oraz kierownikiem YIVO był Max Weinreich, były redaktor Unzer Sztyme, pierwotnie siedziba instytutu mieściła się w jego wileńskim mieszkaniu. Mało kto wie, że także on był działaczem Bundu, o którym wyrażał się w samych superlatywach. „Tocząc walkę o gospodarczą i polityczną nobilitację żydowskiej klasy robotniczej, Bund pomagał również tworzyć żydowską literaturę, żydowską szkołę, początki żydowskiej nauki. Działo się tak nie tylko dzięki temu, że organizacja budziła u swoich członków tęsknotę za kulturą w ogóle, a za własną kulturą narodową w szczególności, ale również dlatego, że zorganizowani członkowie Bundu i jego społeczne zaplecze stały się naturalnym otoczeniem, w którym tworzona jest nowoczesna kultura żydowska” – mówił w 1937 roku Weinreich. Nie przewidział, że już za cztery lata rozpocznie się zagłada tej kultury. W skład specjalnego komitetu, który miał zakupić siedzibę dla YIVO, weszli wileńscy bundowcy Arkadiusz Kremer i Anna Rozental.

Do pozostałych działaczy wileńskiego Bundu należeli doktor Izaak Rafes, działaczka kobieca Rywka Epsztajn, nauczyciel Józef Aronowicz, związkowiec Jankiel Żelezniakow, mecenas Józef Tajtel czy asystent na Uniwersytecie Stefana Batorego i lekarz Noach Wołkowyski-Fajngold. Z kolei działaczami młodzieżowego Cukunftu na terenie Wilna byli Abram Kagan i Nison Wiszniewski. Komitetem Cukunftu kierowała Anna Rozental.

Na forum rady miejskiej Wilna

Nekrolog Borucha Kagana, radnego Wilna z listy Bundu. Zdj. YIVO Digital Archive on Jewish Life in Poland.

Pierwsze lata przynależności Wilna do Polski Bund nieco przespał. Jednak już w 1927 roku do rady miejskiej wybrano trzech jego przedstawicieli – Izaaka Rafesa, Józefa Aronowicza i Borucha Kagana. Oprócz Bundu w radzie miejskiej znaleźli się syjoniści i fołkiści. Różnice programowe między tymi ugrupowaniami były spore. Na jednym z pierwszych posiedzeń deklarację frakcji Bundu odczytał Józef Aronowicz. Zgodnie z ideologią partii próbował uczynić to w języku jidysz, ale mu nie pozwolono. „Po raz pierwszy partia proletariatu żydowskiego reprezentowana jest w samorządzie Wilna” – podkreślił Aronowicz. Bund przedstawił na posiedzeniu rady swój 11-punktowy program, w którym była mowa o wprowadzeniu jidysz do komunikacji w magistracie między władzami miejskimi a obywatelami miasta, zamieszczaniu ogłoszeń w organach samorządowych po żydowsku, a także subsydiowanie szkół jidyszowych przez samorząd i wspieranie kulturowo-oświatowych organizacji żydowskich. Bund w radzie miejskiej zajmował się także sprawami symbolicznymi, czy jak byśmy dziś nazwali „polityki historycznej”. W 1927 roku radni Bundu zgłosili inicjatywę nadania jednej z wileńskich ulic imienia Hirsza Lekkerta, bohatera rewolucji w carskiej Rosji. W dyskusji padały różne argumenty, ostatecznie rada miejska, dzięki stanowisku radnych żydowskich i polskiej lewicy, wniosek przyjęła. O inicjatywie radnych uszczypliwie pisał endecki „Głos Wileński”. „Przy sposobności warto zaznaczyć, że rada miejska bynajmniej nie wyrzekła się myśli uszczęśliwienia miasta przez przemianowanie jednej z ulic na ulicę imienia żyda Hirsza Lekierta. „Zaszczyt ten” ma jakoby spotkać ulicę Składową. Mamy nadzieję, że mieszkańcy tej ulicy zaprotestują przeciwko takiemu obrzędowi jej przemianowania” – pisali polscy endecy, na których Bund działał niczym czerwona płachta na byka. Temat ulicy był aktualny także w innych miastach, gdzie Bund posiadał swoje wpływy, chociażby w Łodzi.

Legitymacja wileńskiej bundystki.

Wielki sukces w wyborach do rady miejskiej Wilna Bund uzyskał w maju 1939 roku, kiedy udało mu się wprowadzić tam swoich dziesięciu radnych. W ten sposób żydowscy socjaliści stali się największą frakcją żydowską, skądinąd frakcją większą nawet od Polskiej Partii Socjalistycznej. Na forum rady miejskiej, która zebrała się jedynie dwa razy, działacze Bundu przestrzegali przed zagrożeniem hitlerowskim, deklarując jednocześnie wierność państwu polskiemu w obliczu możliwego wybuchu II wojny światowej. Mimo to państwo polskie wobec Bundu było skrajnie nieufne. Inaczej niż polskim socjalistom Bundowi nie pozwolono w Wilnie zorganizować uroczystości z okazji 1 maja, a władze starostwa nie zgodziły się na wydanie przez Bund powyborczego bankietu, na którym planowano świętować gigantyczny sukces wyborczy. Jednak po wybuchu II wojny światowej rada miejska Wilna wybrała na swojego ławnika wieloletniego radnego bundowskiego Józefa Aronowicza. Było to już jej ostatnie posiedzenie przed okupacją Wilna przez Sowietów.

Gdy mowa o reprezentacji Bundu na forum wileńskim, to warto wspomnieć nie tylko o wyborach do samorządu miejskiego, ale także do gminy żydowskiej. We wrześniu 1936 roku bundowcy uzyskali w niej 5 z 25 miejsc. Był to jeden z większych sukcesów partii w dwudziestoleciu międzywojennym.

Po wybuchu II wojny światowej

Wilno stało się we wrześniu 1939 roku miejscem ucieczki wielu polskich obywateli po tym jak III Rzesza zaatakowała Polskę. W Wilnie znaleźli się także działacze Bundu tacy jak Mojsze Kligsberg, redaktor „Naje Kultur”, który do miasta został zaproszony jeszcze przed wojną przez Maxa Weinreicha, Joszke Lifszyc, szef warszawskiego komitetu Cukunftu, radny Warszawy Natan Szafran, płocki działacz Bundu Pinchas Szwarc, a także redaktor Jungt Weker Lucjan Blit. Już po wejściu Armii Czerwonej działacze Bundu bardzo szybko zostali jako antykomuniści i reakcjoniści poddani represjom. W meldunku operacyjnym komisarza ludowego spraw wewnętrznych Białorusi Sowieckiej Canawy do szefa Komunistycznej Partii Białorusi Ponomarienki wspomina się o licznych nazwiskach bundowców, którzy prowadzili przed wojną działalność w Wilnie, wśród nich o Józefie Aronowiczu, który został aresztowany i zeznał na temat czołowych działaczy socjalistów żydowskich w przedwojennym Wilnie. Z aresztowanej Anny Rozental bolszewicy próbowali zrobić agenta polskiej policji politycznej. Ostatecznie Rozental zmarła w sowieckim więzieniu, podobnie jak Aronowicz. Aresztowany został także radny wileński Bundu Józef Tajtel. Związkowiec Żelezniakow i mecenas Tajtel zostali zesłani w głąb Związku Sowieckiego i nigdy nie wrócili.

Ważny działacz Bundu Maurycy Orzech znalazł się z kolei na Litwie Kowieńskiej. Pisał do Emanuela Nowogródzkiego, który przebywał już wtedy w Nowym Jorku: „nie chcę zostać w Kownie, chcę dojechać do Paryża. Sytuacja na Litwie w ogóle nie jest bezpieczna, szczególnie po porozumieniu między Hitlerem i Stalinem. Powinniśmy wszyscy wyjechać do Szwecji czy Danii. Bardzo się boję o przyszłość jaka czeka Żydów na terenach okupowanych przez bolszewików” – trzeba przyznać, że Orzech idealnie wyczuł sytuację, która wytworzyła się na Litwie po 1939 roku. Próbował dostać się do Szwecji, ale został zatrzymany przez Niemców i skierowany do getta warszawskiego, gdzie zginie w 1943 roku.

W czasie okupacji niemieckiej Wilna bundowców czekał o wiele gorszy los niż w okresie sowieckim, gdzie zwłaszcza nie pochodzącym z Wilna działaczom bundowskim jakoś udało się przetrwać, bo Sowieci nie mieli na nich kartotek. Po agresji niemieckiej w czerwcu 1941 roku duża część działaczy partii wyjechała na wschód, jednak sporo bundowców zostało, wśród nich Herman Kruk i Pati Kremer, którzy zginą z rąk niemieckich. Bund działał nielegalnie w getcie wileńskim. Część jego działaczy, takich jak Abraham Chwojnik, przyłączyła się do Zjednoczonej Organizacji Partyzanckiej.

Jeden z przywódców Bundu w Polsce, radny Warszawy, Wiktor Alter, zabity w czasie wojny przez Sowietów.

W trakcie wojny zaznaczyła się jeszcze raz współpraca między Polską Partią Socjalistyczną a Bundem – stosunki między dwoma ugrupowaniami już od lat trzydziestych, gdy Bund wstąpił do Międzynarodówki Socjalistycznej, były bardzo poprawne, po wrogości z lat dwudziestych nie został prawie ślad. Wzmocniła to jeszcze Zagłada. Pośrednikiem między wileńskim a warszawskim oddziałem Bundu został działacz PPS Władysław Ryńca, rodem z Wilna, który przewoził do Warszawy korespondencję bundowską z Litwy. Ryńca poinformował bundowskich działaczy w Warszawie o niemieckich represjach wobec ich kolegów w Wilnie. Za relację między polskimi socjalistami w Wilnie a bundowcami odpowiadała także Polka Irena Liszczyńska.

Zdecydowana większość bundowców, którzy zostali w Wilnie w 1941 roku, została zamordowana przez nazistów. Józef Musnik, który był działaczem Bundu w getcie wileńskim, przeżył wojnę, jednak został aresztowany przez NKWD. Wkrótce wypuszczono go jednak ze względu na partyzancką działalność.

Koniec wieloletniej historii

Dziś obchodzimy 120 rocznicę powstania Bundu na Litwie. Holocaust położył kres bogatemu życiu wileńskich Żydów. Równie smutny jest fakt, że w zapomnienie poszedł cały dorobek wileńskiego Bundu. Dziś już nikt nie pamięta wybitnych nazwisk jego działaczy, a biogram Arkadego Kremera w Polskim Słowniku Biograficznym jest zaledwie kartką w książce. Bund jest ciekawy jednak nie tylko jako organizacja stricte żydowska czy dbająca o kulturę jidysz, ale także jako masowy, robotniczy ruch socjalistyczny, odrębny zarówno od bolszewizmu czy mienszewizmu, lewicowych działaczy Poalej-Syjon marzących o wielkim socjalistycznym Izraelu, ale także Polskiej Partii Socjalistycznej, z którą Bund różniły koncepcje polityczne, zwłaszcza przed wybuchem I wojny światowej i po odzyskaniu niepodległości przez Polskę. Później, już w latach trzydziestych, PPS i Bund zaczęły się zbliżać. Pojawiły się wspólne sukcesy, choćby w wyborach do rad miejskich Warszawy, Łodzi, Grodna czy Wilna.

Dziś obowiązkiem znawców historii polskiego Wilna jest pamiętać także o Wilnie żydowskim, o jego żydowskich robotnikach, o „żydowskiej ulicy”, na której aż do 1939 roku toczyło się bardzo intensywne życie polityczne, które przerwał wybuch II wojny światowej. Tego chciałaby chyba Pati Kremer, prowadzona przez Niemców na rzeź. Do końca nie chciała, jak pisał Suckewer, przekląć swojego miasta.

Wspomnijmy wileński Bund, w sobotę, 7 października 2017 roku.

Korzystałem z następujących źródeł:

  • Bund –100 lat historii. 1897-1997, red. Feliks Tych, Jürgen Hensel, „Volumen”, Warszawa 2000
  • Gertrud Pickhan, Pod prąd. Powszechny Żydowski Związek Robotniczy Bund w Polsce w latach 1918-1939, przekład Adam Peszke, redakcja naukowa Joanna Nalewajko-Kulikov, Niemiecki Instytut Historyczny, Warszawa 2017
  • Magdalena Kozłowska, Świetlana przyszłość? Żydowski Żwiązek Młodzieży Cukunft wobec wyzwań międzywojennej Polski, Wydawnictwo Austeria, Budapeszt-Kraków 2016
  • Emanuel Nowogródzki, Żydowska Partia Robotnicza Bund w Polsce 1915-1939; z jęz. ang. przeł. Paula Sawicka, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2005
  • Daniel Blatman, For our freedom and yours. The Jewish Labour Bund in Poland 1939-1949, tłumaczenie Naftali Greenwood, London 2003
  • Jarosław Wołkonowski, Stosunki polsko-żydowskie w Wilnie i na Wileńszczyźnie 1919-1939, Wydaw. Uniwersytetu w Białymstoku, Białystok 2004
  • Wydarzenia i losy ludzkie. Rok 1939. Źródła do Historii Polski XX Wieku ze Zbiorów Narodowego Archiwum Republiki Białoruś, „Zachodnia Białoruś”, 17 IX 1939 – 22 VI 1941; t. 1, red. nauk. Bernadetta Gronek, Galina Knatko, Małgorzata Kupiecka, RYTM, Warszawa 1998
  • Jacobs Jack, The Bund in Vilna 1918-1939, “Polin”, 2013, t. 25, s. 263-292
  • Stefan Bergman, „Przyczynki do historii Bundu”, Kwartalnik Historii Żydów, nr 2 (62) IV–IX 1992, s. 107–131
  • Natan Gross, Poeta Abraham – człowiek Wilna. O polskich motywach w poezji Abrahama Sutzkewera, Lithuania, nr 3(32), 1999 r., s. 102
  • Jerzy Minkowski, Arkadiusz Kremer, [w:] Polski Słownik Biograficzny, Tom XV, Kozłowska Zofia – Kubacki Stanisław, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1970, s. 267-268
  • Alicja Pacholczykowa, Arkadiusz Kremer, [w:] Słownik biograficzny działaczy polskiego ruchu robotniczego, T. 3, red. naczelny Feliks Tych, Książka i Wiedza, Warszawa 1992, s.440-441
  • prasa polskojęzyczna „Robotnik Wileński”, „Słowo”, „Kurier Wileński”, „Dziennik Wileński”, „Walka”, „Nasza Walka”, „Myśl Socjalistyczna”

 

Zdjęcie tytułowe: Wiec Bundu w międzywojennej Polsce. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Polub nas na Facebooku!