Pomnik Zwycięstwa w Rydze. Zdj. Keith Ruffles / Wikipedia / CC.

„Zburzcie wreszcie tego fallusa”. Jaki los czeka ryski Pomnik Zwycięstwa?

-

Zbliża się kolejna rocznica rozpoczęcia wojny niemiecko-sowieckiej z 1941 r., a ryscy rosyjskojęzyczni przygotowują się już do obchodów pod Pomnikiem Zwycięstwa w parku pod tą samą nazwą. W tym roku przygotowania odbywają się w cieniu trwającej debaty, co zrobić z tym śladem sowietyzmu widocznym w stołecznym krajobrazie. Łotewskie organizacje prawicowe od lat opowiadają się za zburzeniem zbudowanego w latach osiemdziesiątych pomnika, zaś bardziej umiarkowani politycy i działacze społeczni mówią o „przekształceniu przestrzeni” wokół monumentu, narzuceniu nowej narracji. W ubiegły czwartek Sejm zgodził się przesłać do dalszych prac petycję podpisaną przez ponad dziesięć tysięcy mieszkańców Łotwy, którzy odpowiedzieli się za usunięciem pomnika. Ten sam parlament nie zgodził się w czerwcu 2019 r. na rozpatrywanie petycji w obronie sowieckich monumentów.

Pomnik Zwycięstwa w Rydze. Zdj. Keith Ruffles / Wikipedia / CC.

Pomnik Zwycięstwa został odsłonięty w listopadzie 1985 r., na parę lat przez upadkiem Łotwy Sowieckiej na terenie Parku Zwycięstwa (co ciekawe, jego nazwa nie nawiązuje w ogóle do czasów sowieckich, a do zwycięstwa nad wojskami Bermondta-Awałowa w 1919 r.), w dzielnicy Rygi zwanej „Pardaugawą”, czy „Zadźwiniem”. Pomnik, którego centralnym elementem jest obelisk o wysokości 79 metrów zwieńczony gwiazdą, pokryty dolomitem z Saremy, zaprojektował kolektyw złożony z rzeźbiarzy łotewskich i rosyjskich. Po upadku Związku Sowieckiego pomnik bywał przedmiotem kontrowersji, gdyż co roku odbywają się pod nim obchody tzw. Dnia Zwycięstwa, który w dniu 9 maja gromadzi nawet 150 tys. ryżan. Pod pomnik chodzi się także w dniu wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej 22 czerwca, a także w rocznicę „wyzwolenia Rygi” 13 października. Ze strony łotewskich polityków wiele razy pojawiały się sugestie, by przenieść lub rozebrać pomnik, zaś ponad dwadzieścia lat temu członkowie nacjonalistycznej organizacji „Pērkonkrusts” usiłowali bezskutecznie wysadzić kompozycję w powietrze.

Przeczytaj także:  Kasza gryczana z mięsem w rocznicę „oswobodzenia Rygi”

Sojusz Narodowy zawsze dążył do usunięcia pomników propagandy sowieckiej z krajobrazu. Naszym zdaniem nie ma miejsca na totalitarną symbolikę na Łotwie. Lokalne sekcje naszej partii niedawno zdołały usunąć część z tych pomników w niektórych miastach (na przykład w Limbaži), ale największy i najbardziej symboliczny z nich – „Uzvaras piemineklis” w Rydze („Pomnik Zwycięstwa” – przyp. red.) – wciąż pozostaje. Z pewnością zostanie usunięty, pytanie brzmi, kiedy – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim poseł narodowców do Sejmu XIII kadencji Jānis Iesalnieks. Za usunięciem opowiada się także od lat politolog i historyk Edvīns Šnore, autor popularnego filmu „The Soviet story” wyświetlanego także w polskiej telewizji. – Nie ma miejsca na pomnik, który celebruje armię sowiecką, która okupowała Łotwę i zniewoliła jej obywateli na 50 lat – powiedział naszemu portalowi Šnore, który od 2014 r. sam jest posłem nacjonalistów na Sejm i podkreśla, że decyzja Sejmu Łotwy z 13 czerwca, by skierować do dalszych prac petycję autorstwa Uģisa Polisa, która zakłada wyburzenie pomnika, w istocie wcale nie oznacza jeszcze jego likwidacji. Do tego droga daleka.

Przeczytaj także:  Jānis Iesalnieks: rząd Krišjānisa Kariņša to gabinet kompromisów

W czwartkowym głosowaniu Sejm jednak znacząco ją przybliżył. Za skierowaniem petycji podpisanej przez 10,8 tys. obywateli Łotwy do dalszych prac w komisjach głosowało 45 posłów (narodowców, członków Nowej Partii Konserwatywnej, populistów z partii Artussa Kaimiņša, Związku Zielonych i Rolników, a także liberalnej „Nowej Jedności” – partii premiera Krišjānisa Kariņša), przeciwko było jedynie 30 posłów Socjaldemokratycznej Partii „Zgoda”, reprezentującej mniejszość rosyjską, a także liberałów z ugrupowania „Attīstībai Par”. Nie głosowało siedmiu posłów.

W istocie „hardlinerów” opowiadających się za wyburzeniem wszelkich śladów sowietyzmu w Rydze jest w Sejmie mniejszość, ale posłowie chcieli pokazać, że szanują „głos ludu” (co prawda petycję przewidującą ochronę sowieckich pomników na Łotwie, wniesioną parę tygodni wcześniej przez partię Tatiany Żdanok, Rosyjski Związek Łotwy, odrzucili, więc jest tutaj pewna niekonsekwencja). W ostateczności za skierowaniem petycji do komisji byli nie tylko „twardogłowi”, ale także oportuniści tacy jak były premier Māris Kučinskis. Liberałowie podzielili się, „Nowa Jedność” zagłosowała za, „Attīstībai Par” przeciwko.

Poseł „Nowej Jedności” Andrejs Judins, sam będący Rosjaninem, prosi nas, by uważać na to, co piszą media rosyjskojęzyczne, wyjaśnia Przeglądowi Bałtyckiemu, że pojawiło się tam dużo „fake newsów” w związku z decyzją Sejmu. – Głosowanie nie dotyczyło żadnej ustawy. Otrzymaliśmy petycję od ponad dziesięciu tysięcy obywateli, zdecydowaliśmy o jej złożeniu do komisji Sejmu. Jako „Nowa Jedność” postanowiliśmy głosować za wysłaniem dokumentu do komisji. Jednak przyszłość pomnika nie jest najważniejszą kwestią, którą zajmuje się moja partia, nie była omawiana w tym tygodniu w mojej frakcji i dlatego mogę podzielić się tylko moją osobistą opinią na ten temat – mówi Judins Przeglądowi Bałtyckiemu. Z kolei reprezentujący młode pokolenie polityków, liberał Artūrs Toms Plešs, urodzony już po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości w 1990 r., nie chciał bawić się w uniki „Nowej Jedności” i zagłosował przeciwko petycji. – Ważne jest, aby integrować nasze społeczeństwo i unikać działań, które nas dzielą. Nie sądzimy, że usunięcie Pomnika Zwycięstwa pomoże w osiągnięciu tego celu. Uważamy, że w pobliżu pomnika lepiej jest stworzyć muzeum lub tablice informacyjne wyjaśniające, co reżim sowiecki uczynił Łotwie i wszystkim mieszkańcom – powiedział naszemu portalowi  Artūrs Toms Plešs.

Przeczytaj także:  8 i 9 maja na Łotwie: zwycięstwo nadal dzieli

O opinię poprosiliśmy także Aleksandra Kuźmina, rosyjskiego działacza na rzecz praw człowieka, członka Rosyjskiego Związku Łotwy, który tradycyjnie organizuje imprezy polityczne pod Pomnikiem Zwycięstwa, zarówno 9 maja, jak i 22 czerwca czy 13 października. Ta partia od lat broni jak lew sowieckiego pomnika, już w 2012 r. jej szefowa Tatiana Żdanok zbierała podpisy pod petycją o zachowanie go dla potomności. – Pozycja większości partii podczas głosowania w Sejmie była przewidywalna, jedyna intryga dotyczyła zachowania liberałów, którzy mają bardzo różne poglądy, gdy mowa o prawach mniejszości – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Kuźmin. Pytany, czy ewentualna rozbiórka pomnika mogłaby doprowadzić do takich ekscesów jak w 2007 r. w Tallinnie, gdy decyzją rządu Andrusa Ansipa usunięty został Brązowy Żołnierz („Alosza”) z centrum miasta, Kuźmin jest ostrożny. – Taki scenariusz zależy od tego, w jaki sposób cała sprawa będzie rozpatrywana w parlamencie. Jeśli większość zdecyduje się na działanie „w rękawiczkach”, to bardziej prawdopodobne jest dodanie do pomnika jakiejś „reinterpretacji”, tablicy w zgodzie z oficjalną narracją władz etc. Jeśli jednak decyzja będzie podejmowana pod wpływem mającej nastąpić kampanii wyborczej, wtedy zburzenie pomnika, stojące notabene w sprzeczności z umowami z Rosją, staje się prawdopodobne – twierdzi Kuźmin, wskazując, że sprowokowana wtedy mniejszość rosyjska, mogłaby się uciec do podobnych zachowań jak w Estonii dwanaście lat temu.

Przeczytaj także:  Wilno żegna bałwany?

Przeczytaj także:  Nie ma sensu w przywracaniu sowieckich pomników – rozmowa z Algimantasem Kasparavičiusem

Ostatnie zmiany w prawie edukacyjnym wprowadzone w 2018 r. przez ministra Kārlisa Šadurskisa, polegające na zwiększeniu proporcji języka łotewskiego w szkołach rosyjskich, nie doprowadziły jednak do eksplozji protestów społecznych. Manifestacje były rachityczne. Czy jednak podobnie byłoby wtedy, gdyby władza zadecydowała o odebraniu ludziom pomnika, pod którym gromadzą się co roku, w Dniu Zwycięstwa, w liczbie 150-200 tysięcy?

Przeczytaj także:  Reforma oświaty na Łotwie wejdzie w życie, polskie szkoły w Łatgalii i Rydze zostają

Przeczytaj także:  Filips Rajevskis: nie ma szans dla Tatiany Żdanok

Na to pytania na razie nie ma odpowiedzi. Podobnie jak na to, jaki rzeczywiście będzie los tego miejsca w Rydze. W dużej mierze to łakomy kąsek dla inwestorów. – Znajduje się w pobliżu centrum Rygi, które jest bardzo atrakcyjne dla przyszłego rozwoju nowoczesnego miasta z budynkami użyteczności publicznej i parkami. Biblioteka Narodowa została już zbudowana w pobliżu, a kilka łotewskich uniwersytetów rozwija swoje kampusy na sąsiednich terytoriach – zwraca uwagę Przeglądowi Bałtyckiemu poseł Jānis Iesalnieks. – Istnieje kilka alternatyw, co zrobić z Pomnikiem Zwycięstwa. Moim ulubionym jest muzeum lub ekspozycja niedaleko pomnika, które dostarczą informacji o zbrodniach sowieckich, okupacji, roli Związku Sowieckiego w II wojnie światowej – mówi naszemu portalowi Andrejs Judins, który zamiast usunięcia pomnika wolałby właśnie „korektę historycznej narracji” poprzez umieszczenie jakiejś dodatkowej informacji. Za tym opowiada się chyba większość Łotyszy. Jedynie historyk Edvīns Šnore mówi inaczej: Gdy upadnie obelisk, wolałbym, żeby leżał tam (poziomo) z wyrytymi na nim nazwiskami wszystkich ofiar reżimu sowieckiego. W tym stanie może pozostać w tym parku i stać się pomnikiem morderczego sowieckiego reżimu – zadeklarował Przeglądowi Bałtyckiemu Šnore.

***

Petycja autorstwa Uģisa Polisa, który domaga się usunięcia najwyraźniejszego śladu „okupacji sowieckiej” z krajobrazu Rygi,  powstała w 2017 r. na portalu manabalss.lv. Jak wskazuje mediom jej autor „Dziś Pomnik Zwycięstwa nie jest już pamiątkowym pomnikiem sowieckich „wyzwolicieli”, ale w dniu 9 maja stał się obiektem ściśle politycznego wydarzenia, sponsorowanego przez Kreml, tworzonego w interesie Rosji, realizującego rozległą propagandę Kremla”. Inaczej uważa Tatiana Żdanok, która walczy o „prawdę na temat historii II wojny światowej” i opracowała własną petycję (podpisało się pod nią dwa razy więcej osób niż pod dokumentem Polisa). Chodzi o ochronę pomników sowieckich w całej Łotwie (partia oblicza, że miejsc pochówków żołnierzy sowieckich jest aż 338, spoczywa na nich ok. 170 tys. czerwonoarmistów). Jednak całkiem niedawno jeden z pomników sowieckich został rozebrany w 2016 r. w Limbaži, wbrew protestom ambasady rosyjskiej, z inicjatywy lokalnego oddziału Sojuszu Narodowego. Był to pomnik „sowieckich marynarzy”, wzniesiono go w 1974 r., upamiętniał walkę Sowietów z lokalnymi „nacjonalistami”. Petycja Żdanok została zaś w maju 2019 r. odrzucona przez Sejm.

Przeczytaj także:  Litewska prawica chce zakazać używania wstążki św. Jerzego

W 2016 r. były wiceminister obrony Łotwy Veiko Spolītis w audycji rosyjskiego radia nazwał Pomnik Zwycięstwa „sowieckim fallusem”. To oburzyło lokalnych Rosjan, którzy pod tym pomnikiem co roku wiernie się gromadzą, ale to oburzenie nie zmieniło ani na jotę postawy łotewskiej klasy politycznej. Nie chce ona już dyskutować o tym, czy należy czy nie należy chronić zbudowany w 1985 r. pomnik. Dyskusja dotyczy raczej tego, czy monument zburzyć, czy opatrzyć historycznymi komentarzami, wskazując na rzeczywistą rolę armii sowieckiej w krajach bałtyckich po 1945 r. Na chwilę obecną ta druga opcja wydaje się mieć bezpieczną przewagę.

Tomasz Otocki
Tomasz Otocki
W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here