Wybory w Rydze: kolorowa układanka zastąpi stary układ?

-

W sobotę mieszkańcy Rygi przedterminowo powędrują do urn wyborczych, by wybrać nową radę miejską. Choć ostatni kryzys polityczny na Białorusi nieco przysłonił tematykę samorządową, to aż do piątku piętnaście ugrupowań będzie prowadzić swoją stołeczną kampanię wyborczą, podczas której o wiele mniej mówi się o „łotewskiej” czy „rosyjskiej” Rydze, zaś o wiele bardziej o sprawach, które dotyczą wszystkich: komunikacji miejskiej, drogach i mostach, żłobkach,  przedszkolach, „zielonej Rydze”, a także redukcji biurokracji i usprawnieniu administracji miejskiej. Wydaje się, że chyba znamy już nazwisko przyszłego mera, jednak wciąż nie wiemy, jaki kształt uzyska i jak stabilna będzie nowa koalicja rządząca miastem.

Janusowe oblicze „Rygi Uszakowa”

Najgłupszą rzeczą, którą mógłbyś zrobić jako dziennikarz, to pisać o walce rosyjskojęzycznych z Łotyszami lub odwrotnie, w czym lubują się często zagraniczni dziennikarze – mówi mi moja ryska, rosyjskojęzyczna znajoma. Podział, który istotny jest w wyborach do Sejmu, a więc na ugrupowania „łotewskie”, prawicowe (tak się składa, że jednocześnie proeuropejskie i proamerykańskie), a także dwie partie rosyjskie: Socjaldemokratyczną Partię „Zgoda” i Rosyjski Związek Łotwy, w wyborach samorządowych w Rydze odgrywa nieco mniejszą rolę (miasto podzielone jest etnicznie pół na pół). W wyborach w 2013 i 2017 roku wielu Łotyszy wrzuciło do urny wyborczej kartkę „za Niłem”, opowiadając się za koalicją rosyjskiej „Zgody” i miejskiej partii „Honor Służyć Rydze”, nie zważając na podział etniczny („Uszakow to równy chłop”, mówiło mi wielu łotewskich znajomych, choć pozostali utyskiwali na ich naiwność). Owszem, za rządów rosyjskiego mera Ryga była bardziej zainteresowana współpracą z miastami Federacji Rosyjskiej niż z Europą, czego dobrym przykładem jest otwarcie połączenia lotniczego z Kazaniem. – Pierwsza wizyta Niła Uszakowa była do Moskwy. To był wrzesień 2009 roku. Niedługo potem, w sierpniu 2010 roku ówczesny mer Moskwy Jurij Łużkow także odwiedził Rygę – narzekał kiedyś w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim łotewski politolog Andis Kudors, dziś związany z Nową Partią Konserwatywną, która także ubiega się o mandaty w ryskiej radzie miejskiej. Prawdą jest jednak również i to, że Uszakow uczestniczył w pogrzebie Borysa Niemcowa w 2015 roku, spotkał się także z Michaiłem Chodorkowskim i redaktorem naczelnym „Echa Moskwy” Aleksiejem Wenediktowem. Chciał bowiem uzyskać wizerunek mera niezależnego od Kremla.

Przeczytaj także:  Andis Kudors: Białoruś nie uderza swoją polityką w Łotwę

Ostatecznie dobiła go nie prorosyjskość, a korupcja i beznadzieja, która od lat trawi Rygę. – Nie jest wielką tajemnicą, że Ryga jest miastem znacznie gorzej zarządzanym niż Wilno. Co z kolei doprowadziło do tego, że pomimo znacznie większego potencjału Ryga, będąc większym, bardziej atrakcyjnym z punktu widzenia turystyki oraz planowania miastem, pod wieloma względami zaczęło ustępować Wilnu – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu dziennikarz i podróżnik Nikodem Szczygłowski. – O ile jeszcze na początku lat dwutysięcznych sytuacja była odwrotna, o tyle w ciągu kilkunastu ostatnich lat Wilno wykazało się znacznie szybszym rozwojem, przede wszystkim skutecznie rozwiązując istotne dla miasta problemy infrastrukturalne – dodaje Szczygłowski.

Z kolei rosyjska koleżanka, z którą rozmawiam (jeszcze w 2017 roku wyborczyni „Zgody”) jako sukces Uszakowa pokazuje programy socjalne, które wprowadziło miasto. Także dziś program rosyjskich socjaldemokratów przesycony jest kwestiami społecznymi, wspomina się w nim m.in. o 500 euro na każde narodzone dziecko, o darmowych obiadach w szkołach i transporcie publicznym. Jednak jest już za późno, by wyborcy to docenili. – Korupcja i pycha zniszczyły Uszakowa – opowiada mi, dla odmiany, mój łotewski kolega. Dla wielu ryżan świetną ilustracją Rygi rządzonej przez dwie koalicyjne partie jest wiosenny obrazek z ulicy Gertrudy: prywatny samochód wbija się prosto w gigantyczną dziurę w jezdni. – Czy taką drogą pójdzie Ryga, jeśli nie zostanie wyrwana z rąk oligarchów? – zadają sobie pytanie wyborcy łotewscy, rozkładając ręce.

Socjal kontra russkij mir

Socjaldemokratyczna Partia „Zgoda” rządziła Rygą w latach 2009–2019. Jednak tak naprawdę, mimo że większość radnych koalicyjnych była pochodzenia rosyjskiego, jakiejś szczególnej agendy, która droga byłaby rosyjskim wyborcom, Uszakow nie narzucił (pragmatyzm posunięty do bólu, a także część programu „Zgody”, by pozycjonować się jako europejska socjaldemokracja). Nie doszło nawet do symbolicznych przetasowań, takich jak przemianowanie ulicy Dżochara Dudajewa, o którym śnili ryscy miłośnicy Kremla, choć warto zaznaczyć, że otwarto w centrum Rygi „Dom Moskwy”. Jednak wielu Łotyszom nawet i taka „rozcieńczona” polityka była nie w smak. Kandydatka liberalnej „Jedności” w wyborach z 2013 roku Sarmīte Ēlerte mówiła o „łotewskiej Rydze”, że trzeba bardziej iść w stronę metropolii skandynawskiej, uciekając od „russkiego miru” (korupcji, nepotyzmu, braku perspektyw). Sromotnie przegrała.

Przeczytaj także:  Mer Rygi porzuca stanowisko i jedzie do Parlamentu Europejskiego

Przeczytaj także:  Mer Rygi Nił Uszakow usunięty ze stanowiska

Pragmatyczny, młody mer, wykształcony za granicą, w chwili objęcia urzędu w 2009 roku miał 33 lata. Dziesięć lat później ze świetnym wynikiem, wraz ze swoim zastępcą Andrisem Ameriksem, wybrany został do Parlamentu Europejskiego. „Ucieczka”, skwitowali przedstawiciele partii łotewskich. Było to już jednak w sytuacji, gdy władze Łotwy szykowały się do rozwiązania rady miejskiej i przedterminowych wyborów, które wyznaczono ostatecznie na koniec kwietnia 2020 roku (z powodu pandemii odbywają się jednak w najbliższą sobotę).

O powodach przedterminowego rozwiązania rady miejskiej pisaliśmy w lutym br.:

Przeczytaj także:  „Ryga bezradna”? Pod koniec kwietnia wybory do stołecznego samorządu na Łotwie

***

Dziś „rebranding” rosyjskich socjaldemokratów poszedł o wiele dalej: „Zgoda” zerwała współpracę z putinowską „Jedną Rosją”, w 2018 roku niemrawo, zaledwie symbolicznie protestowała przeciwko reformie edukacyjnej, wprowadzającej więcej lekcji po łotewsku w szkołach, od lat wpisuje także na swoją listę więcej nazwisk łotewskich (np. obecnie na trzecim miejscu znalazł się aktywny radny Andris Morozovs określający się jako Łotysz, później poszły już nazwiska typowo łotewskie). Z kolei koalicyjne ugrupowanie „Honor Służyć Rydze”, partia ryskich, biurokratów, którzy chrzest bojowy przeszli w spółkach miejskich, mająca na swojej liście wielu dyrektorów szkół, w ogóle odwołuje się do enigmatycznych „mieszkańców Rygi”, a niekoniecznie do Rosjan, choć na czele jej listy stoi były mer Oleg Burow, a wśród kandydatów znajduje się znany aktor Teatru Rosyjskiego im. Michaiła Czechowa Jakow Rafalson. To pragmatyzm, który ma pozwolić na maksymalizację wyniku wśród Łotyszy. Burow, który funkcję mera sprawował przez parę miesięcy na przełomie 2019 i 2020 roku, gdy rząd Łotwy odsunął od władzy Niła Uszakowa, jest najbardziej rozpoznawalnym kandydatem na mera, choć nie najbardziej  popularnym (takim jest kandydat liberałów Mārtiņš Staķis, o którym za chwilę). – Jego partia może nas trochę okradała, jak wszyscy, ale to specjaliści, znający się na rzeczy, niech Pan wskaże mi innego kandydata na mera, który miałby takie doświadczenie? – zagaduje mnie o Burowa jedna z mieszkanek Rygi.

Oleg Burow, na tle mapy Rygi. Zdj. Oļegs Burovs – Олег Буров / Facebook.

Owszem, jest faktem, że Burow (60 lat, z wykształcenia felczer, członek władz „Honor Służyć Rydze” i spółki miejskiej „Rīgas starptautiskā autoosta”) to najbardziej doświadczony polityk ryski. W przeciwieństwie do „Zgody”, która na mera wystawiła nieznanego szerszemu gronu czterdziestolatka Konstantina Czekuszina, zna w Rydze każdy kąt, każdą ulicę i umie liczyć. Niejednego dyskutanta podczas przedwyborczych debat zapędził w kozi róg. Ale to już nie ma takiego znaczenia, bo ryżanie chcą zmian. I nie będą głosować po raz setny na pragmatycznego urzędnika, wolą nowe twarze. A tych jest w tych wyborach naprawdę wiele. I niekoniecznie „w segmencie rosyjskim”.

Przeczytaj także:  Jānis Ikstens: mniejszość rosyjska, wchodząc do rządu, zadowoliłaby się trzema resortami

Przeczytaj także:  Juris Rozenvalds: łotewscy politycy nie chcą rozmawiać z Rosjanami w ich języku

Schowano narodowościowe postulaty

Litwa i Łotwa to zupełnie odrębne kraje, z różnymi scenami politycznymi, także gdy mowa o mniejszościach narodowych. Jednak Socjaldemokratyczna Partia „Zgoda”, na czele której do niedawna stał młody Nił Uszakow, a obecnie stary, sprawdzony komsomolec Jānis Urbanovičs, wydaje się podążać podobną drogą co wileńska Akcja Wyborcza Polaków na Litwie. A więc jak najmniej tematów etnicznych, jak najwięcej pragmatyzmu, dróg, mostów, tematów socjalnych. Z tą różnicą, że polskiej partii na Litwie przyciąganie Litwinów na listy raczej się nie udaje, a „Zgodzie” Łotyszy i owszem. Wielu rosyjskich wyborców kręci nosem na tę taktykę przymilania się do narodu większościowego i szuka alternatywy, którą znajduje w ugrupowaniu Rosyjski Związek Łotwy. Tym samym, którego przedstawiciele jeździli jeszcze niedawno na okupowany przez Rosjan Krym i do Syrii.

Konstantin Czekuszin. Zdj.
Konstantins Čekušins • Константин Чекушин / Facebook.

Wyborcy, dla których ważne są rosyjskie postulaty takie jak troska o pomnik Zwycięstwa na Zadźwiniu, komunikacja z urzędami w języku rosyjskim, zagłosują i tak na bardziej radykalną partię Tatiany Żdanok, Rosyjski Związek Łotwy, nie na „Zgodę”. Dlatego „Zgoda” w programie ma wpisane jedynie dodatkowe zajęcia w szkołach mniejszości narodowych i dość ogólnikowe hasło, że trzeba wspierać Rygę różnorodną narodowościowo, bez konfliktów – tłumaczy mi jeden z łotewskich politologów. Rosyjski Związek Łotwy deklaruje, że nie zawiąże koalicji z tymi ugrupowaniami, które odpowiedzialne są za korupcję w rozwiązanej przed terminem radzie miejskiej (Tatiana Żdanok i Nił Uszakow nie znoszą się personalnie od lat). Próbuje przelicytować bardziej umiarkowaną „Zgodę” kwestiami socjalnymi. – Opowiadamy się za bezpłatnym transportem publicznym w Rydze dla wszystkich mieszkańców – mówi były europoseł Mirosław Mitrofanow, obecnie kandydat na mera. „Zgoda” wciąż utrzymuje, że miasto stać jedynie na darmową komunikację dla młodzieży i starszych osób, co zresztą realizuje od lat i wpisała do swojego programu wyborczego. Te darmowe tramwaje i autobusy przekonały do Uszakowa wielu emerytów, także tych, którzy na co dzień odlegli byli od środowisk rosyjskich.

Restartē Rīgu, czyli zrestartuj Rygę!

Sporo czasu spędziliśmy na opisaniu tego co się dzieje po rosyjskiej stronie Rygi, jednak w gruncie rzeczy na darmo. Nawet jeśliby dodać do siebie głosy oddane (na razie w sondażach) na Socjaldemokratyczną Partię „Zgoda”, „Honor Służyć Rydze”, a także Rosyjski Związek Łotwy, nie wyjdzie z tego żadna większość. Jest prawie pewne, że władzę przejmą po wyborach partie „łotewskie”, najprawdopodobniejsza koalicja składać się będzie z pięciu ugrupowań: sojuszu liberałów z „Attīstībai Par” z lewicowym ugrupowaniem „Postępowi”, centroprawicowej „Nowej Jedności”, narodowców, Nowej Partii Konserwatywnej, a także Związku Zielonych i Rolników. Zabawne, ale w rządzie łotewskim także istnieje koalicja pięciu partii, przez co stał się on mniej sterowalny niż był dotychczas. Czy w Rydze będzie podobnie?

Przeczytaj także:  Mārtiņš Staķis: w łotewskim biznesie trafiłem na „złoty okres”

Mārtiņš Staķis. Zdj. Attīstībai/Par Progresīvie / Facebook.

Największe szanse na objęcie stanowiska mera ma były przedsiębiorca, związany z „Narvesen” i biznesem kawowym, były wiceminister obrony, Mārtiņš Staķis. Ma 41 lat i jest o wiele świeższym produktem niż Nił Uszakow. Reprezentuje małą centrową partię „Za!”, będącą częścią dużego sojuszu liberalnego „Attīstībai Par”, która promuje się w tej kampanii hasłem: Restartē Rīgu!. To ugrupowanie, które próbuje łączyć liberalizm gospodarczy, społeczną wrażliwość, a także walkę o „nowe tematy” takie jak prawa kobiet, ekologia czy wsparcie dla osób LGBT.

A propos homoseksualistów: przez dziesięć lat Rygą rządziła Socjaldemokratyczna Partia „Zgoda”, jednak ani razu władze miasta nie wsparły, nawet w delikatny sposób, organizowanego tutaj Baltic Pride. Ani grosza z kasy miejskiej nie dostała także organizacja LGBT „Mozaika”. Uszakow wolał nie drażnić swojego prawosławnego, konserwatywnego elektoratu. Czy jeśli Staķis zostanie merem, wesprze osoby nieheteronormatywne?

Miałem szansę rozmawiać z nim po raz drugi w lipcu 2020 roku i na pytanie, czy jako mer miasta otworzy Baltic Pride, odpowiedział ostrożnie: Moim celem jest promowanie tolerancji w naszym społeczeństwie, w tym wobec społeczności LGBTQI+. Jako burmistrz będę wspierał prawa społeczności LGBTQI+. Jest to bardzo delikatne wskazanie, ale pamiętajmy, że walka o prawa homoseksualistów na Łotwie jest o wiele cięższa niż w Estonii, Polsce i na Litwie, zaś Staķis, jeśli zostanie merem, będzie musiał dogadywać się z dwoma partiami, konserwatystami i narodowcami, które na pierwszym miejscu stawiają „wartości rodzinne”. Raivis Dzintars ze Zjednoczenia Narodowego już nawet straszy łotewskich wyborców: jeśli zagłosujecie na Rosjan będziecie świętować 9 maja, jeśli na liberałów „prajd”, tylko my gwarantujemy obchodzenie prawdziwie łotewskiego święta niepodległości.

Przeczytaj także:  Tęczowa Ryga. Czy Łotwa się zmienia?

Przeczytaj także:  Smutne stulecie? Życie społeczności LGBT w dwudziestowiecznej Łotwie

Liberałowie bronią praw kobiet i mniejszości, ostatnio walczą o ratyfikację konwencji stambulskiej, jednak dla Rosjan mają chyba mało do zaproponowania, a może to po prostu nie ich elektorat. – Ryga jest wielokulturowa, ale jednocześnie jest również częścią Łotwy, a nasze prawo o języku państwowym stanowi, że na Łotwie istnieje jeden język państwowy, czyli łotewski – wyjaśnia mi Staķis. – Językiem komunikacji w samorządzie będzie łotewski. Nie przeszkodzi mi to jednak komunikować się w języku rosyjskim z lokalnymi rosyjskimi mediami – zapewnia polityk. Jednocześnie dodaje, że celem łotewskich liberałów jest przejście do takiego systemu, w którym istnieją wspólne przedszkola i szkoły dla wszystkich, niezależnie, czy uczniowie są Rosjanami czy Łotyszami.

Łotewska, postępowa Ryga

Skończmy z segregacją w szkołach na Łotyszy i rosyjskojęzycznych – to samo mówiła mi w 2014 roku poprzednia kandydatka łotewskiej centroprawicy na mera Sarmīte Ēlerte. Pod tym względem między liberałami i narodowcami nie ma dużej różnicy. Ci drudzy na mera wystawili Einārsa Cilinskisa, byłego posła, działacza średniego pokolenia, który w 2015 roku musiał się podać do dymisji jako minister, gdy wziął udział w marszu Legionu SS. W programie narodowców odnajdziemy ślady ich lejtmotywu, czyli walki o „łotewską Rygę”, podobnie jak w postulatach Nowej Partii Konserwatywnej: Oświata po łotewsku we wszystkich szkołach. Jest jednak także marchewka: z budżetu miejskiego opłacimy kursy łotewskiego dla wszystkich zainteresowanych, także repatriantów. Narodowcy z kolei jak mantrę podkreślają: naszym szczególnym priorytetem będzie program edukacyjno-opiekuńczy dla przedszkolaków dostępny w języku państwowym dla każdego ryżanina od 1 września 2022 roku.

Vilnis Ķirsis, kandydat na mera Rygi z ramienia Nowej Jedności. Zdj. Vilnis Ķirsis / Facebook.

Temat przedszkoli i żłobków jest zresztą ważny dla innych ugrupowań. „Honor Służyć Rydze” mówi o miejscu w przedszkolu dla każdego, kto tego potrzebuje, oferuje także darmowy obiad w szkołach i przedszkolach (to samo zresztą „Zgoda”). Stawkę próbuje przebić centroprawicowa „Nowa Jedność”, partia premiera Krišjānisa Kariņša, mająca szansę na stanowisko wicemera w nowej administracji: Za dwa lata nie będzie kolejek do przedszkoli w Rydze. Miesięczne wsparcie dla rodziców posyłających dzieci do prywatnych przedszkoli wyniesie 350 euro. „Nowa Jedność” mówi zresztą o tzw. norweskim systemie wsparcia przedszkolaków. Kolejny element budowania marki Rygi jako „północnej metropolii”, czego nie chciał Uszakow?

Przeczytaj także:  Krišjānis Kariņš albo Jedności życie po śmierci

Co proponują liberałowie Staķisa? Wszystkie dzieci z Rygi w wieku od półtora roku życia będą miały miejsce w przedszkolu. Samorząd będzie również sprawiedliwie współfinansować prywatne przedszkola i poprawiać usługi opieki nad dziećmi. Wszystkie szkoły będą mogły uczyć angielskiego, informatyki, przedmiotów ścisłych i artystycznych od pierwszej klasy. Będziemy promować edukację w szkołach blisko domu. Szkoły będą miały zdrową ekologiczną żywność, dzięki której zmniejszymy ilość odpadów o 50%. To ostatnie zdanie dodano na prośbę lewicowych „Postępowych”, którzy na te wybory utworzyli koalicję z liberałami, próbując nawiązać do progresywnych idei, niekoniecznie zaś do zmurszałego „socjalu”, który przez lata promował Uszakow. Warto dodać, że liberalno-lewicowa koalicja Staķisa jako jedyna wspomina o tym, że Ryga powinna stać się pierwszą neutralną klimatycznie stolicą w krajach bałtyckich. – Oznaczałoby to, że miasto nie ma już wpływu na zmiany klimatyczne, nie wychodzi z niego żadne zanieczyszczenie CO2. Miasto może sporo zdziałać np. komunikacją miejską, a także skutecznym programem remontowym w zakresie budownictwa mieszkaniowego, dzięki czemu zbliżylibyśmy się do ocieplenia wszystkich budynków – mówi mediom działacz „Postepowych” Edmunds Cepurītis. Lista liberalno-lewicowa ma więcej „haczyków”, którymi chce przyciągnąć młodą, postępową inteligencję. Jako jedyne ugrupowanie postuluje budowę Muzeum Sztuki Współczesnej.

Zielona metropolia z dobrą komunikacją?

W centrum Rygi stanowczo brakuje zieleni – to opinia wielu osób, które odwiedzają stolicę Łotwy po przyjeździe z Wilna. Tematyka „zielonej Rygi” przebiła się przez programy wielu partii, co najmniej od czasu, gdy na wielu śródmiejskich ulicach przeprowadzono latem eksperyment, ustawiając wielkie donice z drzewami. Niektóre ugrupowania, tak jak „Honor Służyć Rydze”, wymieniają nawet konkretne ulice, przy których zasadzone zostaną drzewa: Tērbatas ielā, Vienības gatvē, Brīvības ielā, Matīsa ielā. Centroprawicowa „Nowa Jedność” chce posadzić jedno drzewo na cześć każdego urodzonego w Rydze noworodka. – Będziemy rozwijać osiedla mieszkaniowe, tworząc zielone, estetyczne i bezpieczne środowisko miejskie – deklaruje kandydat „Jedności” na mera Rygi Vilnis Ķirsis. Swój program na „zieloną Rygę” mają także narodowcy: – Przywrócimy stanowisko naczelnego ogrodnika Rygi, który we współpracy z miejskimi firmami wysłucha potrzeb dzielnic i zrealizuje program zazieleniania miasta. Znacząco poprawimy czystość powietrza w mieście, zapewnimy wysokiej jakości system segregacji odpadów oraz upowszechnimy przyłącza do oczyszczalni ścieków.

Przeczytaj także:  Estońscy Zieloni wychodzą z cienia. Będą współrządzić Tallinnem

Przeczytaj także:  Czysty Bałtyk to więcej miejsc pracy

Tematykę ekologiczną dość dobrze czują także liberałowie: Czysta woda pitna i system kaucji będą swobodnie dostępne w miejscach publicznych. W instytucjach w Rydze nie będzie plastiku jednorazowego użytku. To chyba inspiracja antyplastikową polityką władz Tallinna. – Warto dodać, że Łotwa jest jedynym krajem bałtyckim, w którym system kaucyjny nie obowiązuje na szczeblu ogólnopaństwowym – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Nikodem Szczygłowski.

Temat transportu publicznego i remontu dróg to sprawa priorytetowa dla wielu ryżan. Spośród liczących się ugrupowań Związek Zielonych i Rolników oraz Rosyjski Związek Łotwy proponują wprowadzenie bezpłatnego transportu miejskiego (podobnie jak w Rzeżycy i Jurmale), jednak ten postulat w stosunkowo biednej Rydze się nie przyjął, inaczej niż w bogatszym Tallinnie. Trzy partie centroprawicowe, które reprezentowane są w rządzie i prawie na pewno będą częścią władz „nowej Rygi”, proponują wspólny bilet dla komunikacji miejskiej i pociągów. Są także postulaty egzotyczne: tramwaje rzeczne, a także likwidacja bezpłatnych biletów dla seniorów w godzinach rannych. Te jednak proponują ugrupowania bez szans na wejście do rady.

Gdy mowa o komunikacji, na eksperta próbuje wyprofilować się jeszcze raz były mer Oleg Burow, który wciąż za realną w nowej kadencji uważa renowację sześciu mostów ryskich. Z kolei socjalliberałowie Staķisa wierni są swojej postępowej agendzie: spółka miejska „Rīgas satiksme” („Transport Ryski”), wolna od korupcyjnych transakcji, opracuje nowe trasy i ujednolicony system transportowy z rejonem podmiejskim i koleją. W projektowaniu ruchu i ulic będzie wyraźny priorytet: najpierw piesi, później rower, transport publiczny, samochody, transport ciężki. Zlikwidujemy „wąskie gardła” ścieżek rowerowych i szybko rozwiniemy infrastrukturę rowerową. 400 inteligentnych świateł drogowych będzie dynamicznie regulować ruch i ograniczać korki. W przypadku kontraktów opartych na wynikach miasto zapłaci za jakość nawierzchni, a nie za poświęcony czas i materiały.

Co stanie się jesienią?

Tematów kampanii wyborczej jest wiele, nie sposób wszystkich wymienić. Dalekie są od kwestii etnicznych, tutaj już nawet młodzi Rosjanie mówią: nie chcemy ludzi Niła, dajmy szansę nowym partiom. I nie ma dla nich znaczenia fakt, że będą głosować na listy praktycznie pozbawione nazwisk rosyjskojęzycznych. Zamiast korupcji i bałaganu wolą obietnice. Choć nikt nie gwarantuje ich spełnienia, a politolog Filips Rajevskis w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim studzi nadzieje: wielkim kłopotem nowej koalicji rządzącej miastem będzie fakt, że ci ludzie nie mają doświadczenia w samorządzie. I prorokuje podobną koalicję, która rządzi teraz Łotwą, być może z dodatkiem Związku Zielonych i Rolników, jeśli ten wejdzie do rady. Opozycja będzie zaś bezlitośnie punktować nowe władze, bo po pierwsze ma dziesięcioletnie doświadczenie rządzenia miastem, a po drugie ma taką ochotę. Jednocześnie Mārtiņš Staķis zapewnia mnie: nie wejdziemy w koalicję ze „Zgodą”, ale opozycja w nowej radzie będzie traktowana o wiele poważniej niż w poprzednich kadencjach, gdy rządziła „Zgoda” i „Honor Służyć Rydze”.

Przeczytaj także:  Nikita Nikiforow: Rygę i Jurmałę może wiele połączyć

„Nową, skandynawską i zieloną Rygą” będzie administrować (uwaga, w 2021 roku zobaczymy zaledwie budżet techniczny, jest za późno na uchwalenie nowego) koalicja od Sasa do Lasa, od lewicowych „Postępowych” aż do narodowców, którzy obchodzą 16 marca Dzień Legionisty. Czy Mārtiņš Staķis poradzi sobie jako nowy, progresywny mer bałtyckiej stolicy (właśnie dostał wyrażone po łotewsku wsparcie od mera Wilna Remigijusa Šimašiusa, lider bratniej Partii Wolności)? Czy miłośnicy zdrowej żywności, neutralności klimatycznej oraz praw osób LGBT dogadają się ze zwolennikami „tradycyjnej rodziny”, którzy niekoniecznie łakną postępowych idei, a po prostu chcą odsunąć „nieudolnych Rosjan” od władzy?

To jest dobre pytanie, ale odpowiedź może być tylko jedna. Muszą. Matematyka jest bezlitosna. A przecież nikt nie chce się porozumiewać z Tatianą Żdanok.

Poparcie sondażowe dla poszczególnych ugrupowań przed wyborami do rady miejskiej (sierpień, Faktum, próba 739 obywateli Łotwy uprawnionych do głosowania): Liberalno-socjalna koalicja „Attīstībai Par” i „Postępowych” – 23%; Socjaldemokratyczna Partia „Zgoda” – 16%; Nowa Jedność (centroprawica) – 14%; koalicja narodowców i Łotewskiego Zjednoczenia Regionów – 10%; Honor Służyć Rydze (partia miejska, była koalicjantka „Zgody”) – 9%; Nowa Partia Konserwatywna – 8%; Rosyjski Związek Łotwy – 8%; Związek Zielonych i Rolników – 6%.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

4 KOMENTARZE

    • Dziękuję za dobre słowo, obiecujemy, że będziemy wracać do tematyki samorządu w Rydze. Dziś ustalono ostateczny skład koalicji rządzącej miastem, a także personalia: znamy już nazwiska mera i trzech wicemerów.

  1. Rozumiem.
    Z polityków ryskich kojarzę tylko Niła Uszakowa. No, ale po przeczytaniu Pana ciekawego i wyczerpującego artykułu, dowiedziałem się znacznie więcej.
    Od wielu lat mieszkam w Sztokholmie i nawet geograficznie blisko mi do krajów bałtyckich, ze szczególnym uwzględnieniem Łotwy.
    Nieco biedniejsza, mniej nowoczesna, ale jakoś bardziej swojska niż Estonia. Estonia to dla mnie taka Finlandia light, a Łotwa – paradoksalnie, bo dzięki dużemu odsetkowi rosyjskojęzycznych – ciekawsza. Tak już mam, bo jestem antysowieckim rusofilem (wg dawnej terminologii A. Michnika).

  2. Jestem w związku z tym rozdarty między pełną akceptacją dla łotewskiej tożsamości i dążeń niepodległościowych, ale i jakoś żal mi rosyjskojęzycznych mieszkańców Łotwy, że ich postulaty kulturowo-jezykowe są kompletnie ignorowane.
    Gdy np. byłem kilka lat temu w Dyneburgu (przy okazji zawodów żużlowych) byłem mimo wszytko zaskoczony in minus totalnym brakiem dwujęzycznych napisów. W mieście, gdzie większość mieszkańców używa rosyjskiego jako j. ojczystego.
    To jednak nie jest zgodne ze standardami europejskimi. Mimo wszytko, mimo Putina i obecnej polityki Moskwy…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj