Nord Stream 2. Kontrowersyjny, ale nie w Meklemburgii

-

Temat Nord Stream 2 od wielu lat budzi kontrowersje, niekoniecznie tylko w krajach bałtyckich i Polsce. Przeciwko rurociągowi opowiada się wielu niemieckich polityków i dziennikarzy. Nie dlatego, że przestraszyły ich ostre deklaracje Donalda Trumpa na temat sankcji, ale z powodów pragmatycznych lub wiary w europejskie wartości. Do takich osób należą choćby niemieccy Zieloni, jednak ostatnio przeciwko Nord Stream 2 opowiedzieli się także działacze CDU, wśród nich kandydat na szefa partii Norbert Röttgen. Te kontrowersje są jednak silne w Niemczech Zachodnich, ale już niekoniecznie na Wschodzie. W piątek premierzy wschodnioniemieckich landów jednoznacznie opowiedzieli się za budową gazociągu, zaś w Bundestagu odbyła się ostra debata, w której uczestniczyła premierka Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig. Landu, który najbardziej zyska na budowie Nord Stream 2 i który najbardziej mógłby stracić, gdyby jej zaniechano.

List premierów i ostra debata w Bundestagu

Jak donosił polskojęzyczny portal „Deutsche Welle” Bundestag odesłał w piątek do prac w komisjach projekt uchwały autorstwa niemieckich Zielonych, wzywający rząd Angeli Merkel do wycofania politycznego wsparcia dla gazociągu Nord Stream 2. W projekcie możemy przeczytać: „Bundestag wzywa rząd federalny, by bezzwłocznie zdystansował się od gazociągu Nord Stream 2 i powstrzymał jego dokończenie za pomocą odpowiednich środków”. Przy okazji w parlamencie odbyła się ostra debata na temat projektu, która ukazała jedno: choć spora część niemieckich posłów jest za zawieszeniem budowy gazociągu, to ten ostatni ma wciąż wielu zwolenników, nie tylko wśród polityków Lewicy oraz Alternatywy dla Niemiec, a więc tradycyjnie prorosyjskich partii. Za Nord Stream występuje choćby wielu działaczy CDU ze wschodnich Niemiec. Tak się składa, że wczoraj doszło także do podpisania wspólnej deklaracji burmistrza Berlina, a także premierów Saksonii, Saksonii-Anhalt, Turyngii, Brandenburgii i Meklemburgii-Pomorza Przedniego, wzywającej do kontynuacji budowy rurociągu. Deklaracji, na którą oburzyli się niemieccy Zieloni, współrządzący we wszystkich tych krajach z wyjątkiem Meklemburgii.

Manuela Schwesig. Zdj. Thomas Fries / CC BY-SA 3.0 de.

My tymczasem wróćmy do debaty w Bundestagu. Portal „Deutsche Welle” cytuje słowa szefowej Zielonych Annaleny Bearbock, które padły z trybuny: „Gazociąg Nord Stream 2 dzieli Europę, osłabia strategiczną suwerenność i jest sprzeczny z celami europejskiej polityki klimatycznej i energetycznej. To, że przez lata forsujecie ten niepotrzebny projekt, wbrew woli naszych wschodnioeuropejskich sąsiadów, jest naprawdę fatalne”. Parlamentarzystka odwołała się jednocześnie do sumień posłów Bundestagu. „Ubolewacie nad dramatycznym rozwojem sytuacji na Białorusi, wojną na Ukrainie, bombardowaniem szpitali i szkół w Syrii, próbami otrucia rosyjskich opozycjonistów, a jednocześnie poprzez polityczne poparcie dla tego gazociągu podkopujecie wszelkie sankcje i za pośrednictwem koncernu Gazprom wspieracie Kreml miliardami”. Wypowiedź Bearbock spotkała się z ostrą reakcją premierki Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manueli Schwesig, nazwaną przez niemiecki „Nord Kurier” „Wut-Rede”, czyli „wściekłą mową”. „Mówimy tu o wielkim projekcie infrastrukturalnym, który nie jest tylko projektem rosyjskim, ale też leży w interesie Niemiec i zachodniej Europy”, odwoływała się do pragmatyzmu niemieckich polityków szefowa rządu tego północno-wschodniego landu. Jednocześnie zapytała retorycznie: „Czy wolicie gaz rosyjski czy też amerykański gaz łupkowy?”. Pytanie, które działa na wyobraźnię w kraju, w którym nie lubi się Donalda Trumpa. W reakcji na emocjonalną mowę Schwesig niemiecki brukowiec „Bild” nazwał ją „najgorliwszą towarzyszką Putina”, a także „lobbistką Kremla”. Wydaje się jednak, że socjaldemokratyczna polityczka niewiele sobie z tego robi.

Przeczytaj także:  Erwin Sellering ustąpił z funkcji premiera Meklemburgii. Na czele landu po raz pierwszy kobieta

Dlaczego właśnie Schwesig, nie przemawiająca przecież na co dzień w Bundestagu, tak bardzo zaangażowała się w obronę Nord Stream 2? To właśnie w Meklemburgii będzie znajdować się zakończenie gazociągu, a na jego budowie już skorzystały miejscowe samorządy.

Lokalni politycy i mieszkańcy za inwestycją

Jeszcze zanim doszło do otrucia Aleksieja Nawalnego, które dało wiatr w żagle niemieckim przeciwnikom Nord Stream 2, samorządowcy ze Wschodu opowiadali się za tym, by rurociąg dokończyć. W sierpniu 2020 roku lokalni politycy z Sassnitz (port na Rugii), reprezentujący CDU, zaprosili Donalda Trumpa na wyspę, by porozmawiać spokojnie o gazociągu. W swój projekt wtajemniczyli szefową rządu niemieckiego Angelę Merkel, która regularnie co cztery lata wybierana jest na posłankę właśnie w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Zaproszenie amerykańskiego prezydenta było reakcją lokalnych działaczy CDU na pismo z pogróżkami, które otrzymali od trzech senatorów amerykańskich zapowiadających gospodarcze zniszczenie portu w Sassnitz, jeśli projekt Nord Stream 2 będzie nadal wspierany. Trzy dni temu lokalna gazeta „Ostsee-Zeitung” doniosła, że kanclerka Angela Merkel zasygnalizowała lokalnemu CDU w Sassnitz, że dalej będzie się wstawiać za Nord Stream 2. Lokalni radni wszystkich opcji zapowiedzieli po tym napisanie wspólnego listu do Amerykanów.

Gdy doszło do otrucia Nawalnego, a w Niemczech oraz bardziej zaczęły wybrzmiewać głosy przeciwko wspólnemu projektowi z Gazpromem, Manuela Schwesig zaczęła jeździć po swoim landzie, by dodać mieszkańcom otuchy. Jedno z jej wystąpień w obronie projektu, który w 97% jest już gotowy, a rezygnacja z niego mogłaby kosztować wiele miejsc pracy, odbyło się w porcie Mukran, będącym dzielnicą Sassnitz. Odwołała się przy tym do retoryki antytrumpowskiej, popularnej w Niemczech (za wyjątkiem wyborców Alternatywy dla Niemiec). „Stoimy za naszym portem Mukran w Sassnitz. Niedopuszczalne jest, aby senatorowie USA grozili portowi Mukran, jego pracownikom, a tym samym obywatelom landu Meklemburgia-Pomorze Przednie”, powiedziała Schwesig. Podkreśliła jednocześnie, że Sassnitz jest bramą otwartą na świat, także dla Chińczyków i Rosjan. Lokalny polityk Patrick Dahlemann (SPD) uzupełnił: „Mukran nie może stać się piłką do gry w rękach polityki międzynarodowej”.

Przeczytaj także:  Meklemburgia spogląda coraz bardziej na Wschód? Rosyjska feta w Rostocku

Przeczytaj także:  Prezent dla „Gorbiego”. Premier Meklemburgii jedzie do Moskwy

W międzyczasie słowa Schwesig wsparł lider SPD Norbert Walter-Borjans, który porównał Nord Stream 2 do mostu, w którym „brakuje tylko zwornika. Nie można zostawić go w ruinie tylko dlatego, że dwa kraje mają teraz ze sobą problemy”. Większość działaczy niemieckiej socjaldemokracji opowiada się za budową rurociągu, wśród nich znajduje się także burmistrz Berlina Michael Müller, który wczoraj z premierami pięciu niemieckich landów podpisał wspólną deklarację.

Odrębna polityka zagraniczna

W 2018 roku niemiecki dziennikarz Klaus Bachmann w wypowiedzi dla Przeglądu Bałtyckiego wskazał, że Meklemburgia-Pomorze Przednie od lat prowadzi coś w rodzaju własnej polityki zagranicznej, która niekoniecznie musi się podobać w pozostałych regionach Niemiec i pokrywać z kursem, który wyznacza Berlin. Lokalni politycy, niezależnie, czy należą do SPD, CDU czy Alternatywy dla Niemiec, jak lew bronią gazociągu. I są w stanie „pogryźć” każdego, który myśli inaczej. Wiosną 2019 roku Manfred Weber, polityk bawarskiej CSU, kandydujący wówczas na szefa Komisji Europejskiej, w wywiadzie dla „Polska The Times”, opowiedział się za rezygnacją z budowy rurociągu. „Chcę Europy bez podziałów na Wschód i Zachód, Europa potrzebuje większej niezależności od gazu z Rosji; jako szef Komisji Europejskiej użyję wszelkich przepisów, aby zablokować Nord Stream II”, deklarował polskiej prasie. Wypowiedź Webera ostro zaatakowała wówczas Manuela Schwesig, a także lokalni politycy CDU i Alternatywy dla Niemiec.

Przeczytaj także:  Czołowy kandydat CSU atakuje, Meklemburgia broni Nord Stream II

Przejawem własnej polityki zagranicznej jest organizowanie corocznie w Rostocku wielkiej fety, zwanej „Russlandstagiem”, czyli „Dniem Rosji”. W trakcie tej imprezy, której nie zawieszono nawet w wyniku wojny na Ukrainie, obecni są rosyjscy działacze polityczni i gospodarczy. Premierka Meklemburgii-Pomorza Przedniego wiele razy odwiedzała zresztą Rosję, próbując każdorazowo ugrać jakieś gospodarcze prezenty dla swojego landu. Warto dodać, że dwa lata temu ten wschodnioniemiecki kraj przyznał nagrodę Michaiłowi Gorbaczowowi, pierwszemu i ostatniemu prezydentowi Związku Sowieckiego.

Nie wszyscy w Meklemburgii są za rurociągiem

Od lat pryncypialnie przeciwko Nord Stream 2 występują meklemburscy Zieloni. Choć partia nie ma dużego wpływu na lokalną politykę i nie jest reprezentowana w landtagu w Schwerinie (inaczej niż w pięciu pozostałych wschodnioniemieckich landach), jednoznacznie odrzuca niemiecko-rosyjski biznes. „Rosja coraz bardziej sama się izoluje, Putin stał się prawdziwym autokratą. Niemcy i Meklemburgia-Pomorze Przednie nie mogą już dalej tego popierać, czas zająć zdecydowane stanowisko przeciwko interesom lojalnych wobec Kremla oligarchów! Nasi przedsiębiorcy i przedsiębiorczynie potrzebują bezpieczeństwa planowania na lata, które zapewnia przede wszystkim praworządność”, mówi niemiecka posłanka do Bundestagu z ramienia Zielonych Claudia Müller. I dodaje: „Wolność wypowiedzi i wolność prasy, a także uczciwe i wolne wybory są w Rosji coraz bardziej ograniczone. To lekceważenie podstawowych wartości demokratycznych musi mieć konsekwencje polityczne. Rząd krajowy w Meklemburgii-Pomorzu Przednim musi pilnie skierować swoją politykę handlową bardziej na inne kraje partnerskie, zwłaszcza na kraje bałtyckie”. Gdyby Zieloni przejęli władzę w Meklemburgii, bardziej skierowaliby swoją uwagę na Polskę, Litwę czy Estonię. Claudia Müller mówiła już zresztą kiedyś, że zamiast hucznego „Dnia Rosji”, który co roku organizowany jest z wielką pompą w Rostocku, lepiej urządzić „Dzień Polski”, nawet jeśli niemieckim Zielonym nie wszystko co się dzieje od 2015 roku w naszym kraju jest w smak.

Przeczytaj także:  Claudia Müller: zróbmy w Meklemburgii „dzień Polski” zamiast „dnia Rosji”

Wczoraj zresztą niemieccy Zieloni, którzy współrządzą wschodnioniemieckimi landami (Brandenburgią, Saksonią, Saksonią-Anhalt, Turyngią i Berlinem) zaprotestowali przeciwko swoistemu alleingang premierów i burmistrza stolicy. Ci politycy, reprezentujący różne opcje polityczne, z inicjatywy Manueli Schwesig podpisali bowiem deklarację wspierającą Nord Stream 2.

Geografia Nordstream

Meklemburgia-Pomorze Przednie od lat występuje z oryginalną, niesztampową polityką zagraniczną, co w praktyce oznacza nastawienie proputinowskie, nie z miłości jednak do Kremla, tylko z powodów pragmatycznych. W ankiecie z 2019 roku 80% mieszkańców landu opowiedziało się za intensyfikacją stosunków z Federacją Rosyjską.

Oprócz wspomnianego Mukran, miastem często wymienianym w kontekście niemiecko-rosyjskiego projektu jest Lubmin, gdzie ma się znajdować jego zakończenie. Gdy kandydat na szefa Komisji Europejskiej Manfred Weber (CSU) skrytykował budowę Nord Stream 2, odezwały się nożyce nie tylko w rządzie krajowym w Schwerinie, ale właśnie także w Lubmin, sennej miejscowości  liczącej dwa tysiące mieszkańców. Jak przypomina niemiecka Wikipedia: „W Lubminie rurociąg Nord Stream, zwany również rurociągiem bałtyckim, kończy swój bieg. Gazociąg będzie transportował rosyjski gaz ziemny ze złoża Jużno-Ruskoje do Niemiec. Całkowita długość rurociągu to około 1224 km. Punkt wyładunku i dystrybucji Nord Stream znajduje się teraz w nadmorskiej dzielnicy Freesendorf, stąd dwie główne linie biegną na południe (Saksonia) i zachód (Nadrenia Północna-Westfalia)”.

Instalacje Nord Stream 2 w Lubminie podczas budowy (marzec 2020 r.). Zdj. Nord Stream 2 / Axel Schmidt.

Gdy złe słowa pod adresem rurociągu powiedział Weber, „odszczekał” mu burmistrz Lubmina Axel Vogt, reprezentujący siostrzaną partię CDU. „Należy sobie zadać pytanie, czy Weber jest wciąż właściwym kandydatem na swoją funkcję (…) Komisja Europejska jest strażniczką traktatów, a w ten sposób także strażniczką dyrektywy gazowej, która explicite nie przewiduje żadnej blokady projektów typu Nord Stream”, powiedział mediom Vogt. Jak informował w 2018 roku portal „Politico” w reportażu autorstwa Joshua’y Posanera leżące 70 km na zachód od Świnoujścia, podupadłe miasteczko Lubmin wiele zyskało dzięki kontraktowi niemiecko-rosyjskiemu. „Pieniądze, jakie dostaniemy z podatków od tej działalności, są bardzo znaczące”, mówił wtedy „Politico” Axel Vogt, wspominając o miejscach hotelowych, zajętych przez cały czas budowy Nord Stream 2. „Vogt dodaje, że robotnicy na święta i wolne dni przywożą tu całe swoje rodziny, co dodatkowo wspomaga rozwój lokalnej gospodarki. Kiedy burmistrz po raz pierwszy obejmował swój urząd, wpływy z podatków w Lubminie wynosiły 350 tys. euro rocznie – teraz to 6,5 mln euro rocznie!”, cytował tekst w „Politico” we wrześniu 2018 roku polski portal „Onet”. Vogt jest burmistrzem Lubmina od 2009 roku.

Przeczytaj także:  Porządek i szacunek. Dlaczego w Rostocku popierają skrajną prawicę?

Gospodarka wskazuje priorytety

Wydaje się, że z tego powodu Meklemburgia-Pomorze Przednie nie jest w stanie zrezygnować ze wspólnego projektu z Rosją. Miłość do Rosji w tym landzie jest zbyt wielka, podobnie jak w Brandenburgii, gdzie swego czasu burmistrzyni miasteczka Lieberose zaproponowała powołanie do życia specjalnego „putinowskiego szlaku rowerowego”. Chodziło o stworzenie drogi z podupadłego, enerdowskiego Lieberose, gdzie w dawnych czasach stacjonowały wojska sowieckie, a w latach osiemdziesiątych podobno bywał sam Putin, aż do stolicy Federacji Rosyjskiej. Wielu mieszkańców jest za, do dziś utrzymują, że prezydent Rosji siedział z nimi na sofie i oglądał telewizję.

Z sentymentów wobec Rosji można się śmiać, choć gdy się mieszka na wschodzie Niemiec, nie zawsze jest do śmiechu. Ale w pragmatycznej niemieckiej polityce to nie sentyment decyduje, tylko gospodarka. Dlatego Meklemburgia nie może dziś odpuścić sobie Nord Stream 2, niezależnie jak twardo przeciwko temu projektowi będą obstawać lokalni Zieloni i miejscowi obrońcy praw człowieka.

PS. Według sondażu przeprowadzonego na początku 2019 roku przez YouGov, 56% Niemców pragnie kontynuacji budowy rurociągu, przeciwko jest zaledwie 16%, zaś 27% nie ma zdania. Rok później 55% Niemców opowiedziało się za intensyfikacją relacji gospodarczych z Rosją, zaś przeciwko 28%. Zdania nie miało 17% (sondaż przeprowadzony przez Forsa na zlecenie Osteuropaverein der Deutschen Wirtschaft e.V.). Niestety w sprawie Nord Stream 2 nie dysponujemy odpowiednimi danymi z Meklemburgii-Pomorza Przedniego, jednak jest pewne, że tutaj o wiele więcej osób opowiada się za kontynuacją tego projektu.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

1 KOMENTARZ

  1. Tego nie da się czytać ! “kanclerka, premierka”… ludzie, opamiętajcie się… z tymi prezydentkami, polityczkami, architektkami…no po prostu ŻENADA !

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj