Jeden cel: autonomia Litwy. Rewolucja 1905 roku i Wielki Sejm Wileński

-

Delegatów, którzy zebrali się 4 i 5 grudnia 1905 roku w sali Domu Miejskiego w Wilnie, by obradować – w obliczu trwającej rewolucji – nad przyszłością ziem litewskich, dzieliło wiele. Przynależeli do różnych grup społecznych, profesji, partii i środowisk politycznych. Połączył ich wspólny cel, którym stało się uzyskanie przez Litwę autonomii. Jak i kiedy miałby on zostać osiągnięty – co do tego delegaci już nie byli zgodni. Ale Wileński Sejm Wielki, bo pod taką nazwą przeszło do historii grudniowe zgromadzenie delegatów, pokazał że litewski ruch narodowy jest liczącą się siłą, która potrafi formułować i wyrażać odważne postulaty polityczne. Był ważnym krokiem na drodze do pełnego odzyskania niepodległości.

Do końca XIX wieku ruch litewski okrzepł i dojrzał. Choć, jak ocenia estoński historyk prof. Andres Kasekamp, był o dwie dekady spóźniony w stosunku do swoich północnych sąsiadów, Łotyszy i Estończyków, to szybko nadrabiał zaległości. Reprezentującym różne nurty ideowe działaczom litewskim udawało się upowszechniać w społeczeństwie idee narodowe nawet mimo wysiłków władz carskich. Jedną z głównych przeszkód był utrzymywany od lat 60. XIX wieku zakaz druku w języku litewskim w alfabecie łacińskim. Ale i tę udawało się obejść, drukując książki i prasę poza obszarem Imperium Rosyjskiego, a następnie przemycając je na Litwę. W warunkach konspiracyjnych rozwijało się też nauczanie po litewsku. Ze społecznym oporem spotykały się działania rusyfikatorskie carskiej administracji i walka z katolicyzmem.

Wyjście z cienia

Spośród carskich zarządców ziem litewskich szczególnie złą sławą okrył się gubernator wileński Michaił Murawjow (1796–1866). Jego rządy były krótkie, ale brutalne. Obejmował je w trakcie powstania styczniowego, które udało mu się na ziemiach litewskich stłumić, a uczestników poddać represjom. To on był pomysłodawcą wspomnianego zakazu druku, chociaż nie zdążył go wprowadzić w życie. Ale polityka władz imperialnych względem Litwinów była wielotorowa. Zgodnie z zasadą divide et impera carscy urzędnicy dążyli do wbicia klina między Polakami i Litwinami. Próbowano utwierdzić litewskojęzyczne chłopstwo w przekonaniu, że powstanie styczniowe było awanturą polskiej szlachty, a car tak naprawdę jest dobroczyńcą ludu – czego dowodem miała być reforma uwłaszczeniowa zarządzona w 1861 roku przez Aleksandra II.

Przeczytaj także:  Ostatnia droga powstańców styczniowych

Uwłaszczenie rzeczywiście wiele zmieniło w życiu chłopów na ziemiach litewskich. Reformy lat 1861–1867 stworzyły dogodne warunki dla rozwoju wiejskiej burżuazji, najzamożniejszej w należącej do Królestwa Polskiego guberni suwalskiej, gdzie zasady regulujące nabywanie ziemi były najbardziej liberalne. Dobrze sytuowanych włościan stać było na opłacenie edukacji swoim dzieciom – to właśnie głównie z grupy chłopskich synów wywodzić się będą najważniejsi liderzy litewskiego przebudzenia narodowego, pisarze polityczni, działacze, artyści, folkloryści i językoznawcy. Najważniejszą rolę w kształceniu nowej elity odegrało Gimnazjum w Mariampolu (zał. 1866), gdzie nauki pobierał Jonas Basanavičius (1851–1927), późniejszy spiritus movens Sejmu Wileńskiego.

Działania rosyjskich władz nie oznaczały jednak życzliwości wobec litewskiego języka i kultury. W zamysłach rusyfikatorów Litwę uznano za ziemie „rdzennie rosyjskie”, na których należało ustanowić panowanie języka rosyjskiego i wiary prawosławnej. Miały temu sprzyjać nauczanie w tym języku w szkołach, osadnictwo i zwalczanie wpływów kościoła katolickiego. Aby skłócić Litwinów z Polakami, a zbliżyć ich do Rosjan, najzdolniejszym litewskim absolwentom fundowano stypendia w Moskwie i Petersburgu. Przynosiło to jednak skutek odwrotny do zamierzonego. Studia pozwalały młodym Litwinom poszerzyć horyzonty, zdobyć zawód, a z czasem stawali się oni awangardą odrodzenia.

Szkoły powszechne nie cieszyły się jednak popularnością. Ich bojkot był wyrazem oporu miejscowej ludności wobec polityki władz. Kwitło natomiast – mimo groźby dotkliwych kar – prywatne tajne nauczanie (po polsku i po litewsku). Bojkotowano także wydawane za zgodą władz publikacje po litewsku drukowane grażdanką, głównie modlitewniki i kalendarze. Nielegalne litewskie książki i czasopisma drukowano za granicą, np. w pruskiej Tylży, skąd „książkonosze” (lit. Knygnešiai) przemycali je na ziemie litewskie, narażając się na zatrzymanie, areszt a nawet zesłanie. W Tylży właśnie, a wcześniej w Ragnecie drukowana była pierwsza litewska gazeta – założona w 1883 roku „Aušra” (początkowo jako „Auszra”, zanim redakcja odrzuciła „polską” ortografię).

Jonas Basanavičius. Zdj. Aleksandras Jurašaitis / Litewskie Muzeum Narodowe.

Twórcą i redaktorem „Aušry” był przywołany już Basanavičius. Po ukończeniu gimnazjum mariampolskiego studiował w Moskwie filologię i medycynę. Jednocześnie badał na własną rękę dzieje dawnej Litwy, kulturę i zwyczaje Litwinów. Ćwierć wieku spędził poza ojczystym krajem. W latach 1882–1884 mieszkał w Pradze, gdzie zetknął się z czeskim ruchem narodowym. Później przez wiele lat praktykował jako lekarz w Bułgarii, która wtedy także wybijała się na niepodległość (spod władzy Turcji). Choć redagowana przez niego „Aušra” przetrwała tylko kilka lat, a on sam długi czas spędził na emigracji, to nawet z zagranicy udawało mu się wpływać na rozwój litewskiego odrodzenia. „Entuzjastycznymi tekstami o litewskiej historii i kulturze zaszczepił w swych rodakach nowe poczucie tożsamości” – pisze o nim Tomas Venclova.

Pod koniec stulecia naród litewski wychodził z cienia. W ciągu nieco ponad trzech dekad po upadku powstania styczniowego powstała lokalna inteligencja, pracująca w rozmaitych zawodach, w tym na polu kultury narodowej, która została podniesiona na wyższy poziom. W oparciu o chłopską mowę, której nie wykorzenili rusyfikatorzy, powstał język literacki, oczyszczony z naleciałości polskich czy rosyjskich (w 1901 roku ukazała się pierwsza Gramatyka języka litewskiego Jonasa Jablonskisa). W tym języku tworzono pierwsze dojrzałe dzieła. Rozkwitł talent poetycki ks. Jonasa Mačiulisa, ps. Maironis czy malarski Antanasa Žmuidzinavičiusa. Malował i komponował zapewne najbardziej wszechstronny litewski artysta Mikalojus Konstantinas Čiurlionis.

Przeczytaj także:  Bałtycki symbolizm – magia codzienności

Druga połowa XIX wieku była też okresem gwałtownych przemian społeczno-gospodarczych. W ślad za rozbudową sieci kolejowej (w 1863 roku do Wilna dotarła linii kolejowa Petersburg-Warszawa) następował rozwój miast i rozbudowa przemysłu, choć także pod tym względem ziemie litewskie ustępowały guberniom północnym. Wilno, a w mniejszym stopniu Kowno stawały się ośrodkami przemysłowymi. Mimo reform uwłaszczeniowych nadal duża część ziemi pozostawała w rękach ziemiaństwa, a słabo rozwinięty przemysł nie był w stanie wchłonąć siły roboczej ze wsi. Zdarzały się klęski głodu, po jednej z nich w latach 1867–1868 zaczęła się emigracja litewskich chłopów, głównie do USA (w latach 1868–1914 z Litwy wyjechał ok. 25 proc. ludności).

Na nierówności i konflikty społeczne między mówiącą głównie po litewsku wsią a polskojęzycznym dworem nakładała się nieufność wobec carskich władz tworząc grunt pod wybuch nastrojów rewolucyjnych, jaki nastąpił w 1905 roku.

Z szlachtą polską litewski lud?

„Na początku XX wieku władze Rosji zderzyły się już nie z ciemną masą chłopską, lecz ze zorganizowaną i ambitną społecznością, która żądała co najmniej autonomii, a może nawet – niepodległości” – pisze Tomas Venclova. A jednak Litwini nie byli jedynymi gospodarzami na ziemiach nazywanych litewskimi. Kwestia pogodzenia wielokulturowego i wielonarodowego dziedzictwa dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego ze współczesnymi interesami politycznymi poszczególnych narodów zamieszkujących Litwę była jednym z najważniejszych dylematów tamtych czasów. Było to wyzwanie nie tylko dla rodzącego się i nabierającego sił ruchu litewskiego, ale także dla nadal dominujących w życiu społecznym polskojęzycznych szlachty i ziemiaństwa, nie odrzucających przecież swoich związków z historyczną Litwą.

Początkowo większość Polaków patrzyła na ruch litewski z lekceważeniem, jednak późniejszemu wzrostowi jego znaczenia towarzyszyła coraz większa podejrzliwość, a w końcu – w skrajnych przypadkach – otwarta wrogość i nieuznawanie prawa Litwinów do bycia oddzielnym narodem. Nie brak było jednak postaw pojednawczych i apeli o zjednoczenie szlachty z ludem, a wielu ówczesnych działaczy polskich życzliwie spoglądało na przebudzenie Litwinów. Sprawę komplikowała sytuacja narodowościowa na Wileńszczyźnie, gdzie nie tylko ziemiaństwo, ale również miejscowa ludność chłopska, posługująca się w różnym stopniu językiem polskim lub gwarami białoruskimi, poczuwała się do związków w polskością.

Według przeprowadzonego przez Rosjan spisu powszechnego z 1897 roku na ziemiach litewskich mieszkało 2,7 mln ludzi, z czego 58 proc. stanowili Litwini, 15 proc. Rosjanie lub Białorusini, 13 proc. Żydzi, a 10 proc. Polacy. Wilno było zdecydowanie miastem polsko-żydowskim. Tylko kilka procent mieszkańców miasta mówiło po litewsku. Ale znacznie więcej mogło być takich, którzy nie znając już tej mowy, nadal uważali się za Litwinów. Nie mogli jednak zmieścić się w ramach wytyczonych przez litewski ruch odrodzeniowy. „Basanavičius i ludzie o podobnych poglądach zdefiniowali naród w nowych kategoriach, wywodzących się z XIX wieku: przede wszystkim język warunkował narodowość, uzupełniały ją natomiast inne cechy etniczne – swoiste i wyjątkowe zwyczaje oraz folklor” – notuje Tomas Venclova.

Przez ostatnich kilkanaście lat XIX wieku na łamach litewskich czasopism zderzały się różne poglądy i wizje odrodzenia. W redagowanej przez Basanavičiusa „Aušrze” pobrzmiewały jeszcze echa romantycznych wizji jedności polskiej szlachty z litewskim ludem, ale towarzyszyły jej pozytywistyczne idee pracy u podstaw i krytyka panujących stosunków społecznych. Środowisko „Varpasa” (zał. 1889) nie miało już raczej złudzeń co do możliwości zjednoczenia ze spolonizowaną szlachtą. Z kolei wokół czasopism „Apžvalga” (zał. 1889) i „Tevynės Sargas” (zał. 1896) kształtował się ruch związany z kościołem, akcentujący wiarę katolicką jako fundament narodowej tożsamości, walczący o obecność języka litewskiego w kościele.

„Aušra” nr 1-3/1884

Na przełomie stuleci działacze litewscy zaczęli grupować się w partie. Pierwszą była Litewska Partia Socjaldemokratyczna (LSDP), założona w 1896 roku. Później dwukrotnie zmieni nazwę – na Socjaldemokratyczna Partia Litwinów, a następnie Litwy – co będzie odzwierciedleniem jej ewolucji ideowej. Jednym z jej liderów był wspomniany Domaševičius (1865–1935), w niektórych polskich źródłach nazywany Andrzejem Domaszewiczem. Głównym celem socjaldemokratów była samodzielna demokratyczna rzeczpospolita, składająca się z Litwy, Polski i innych krajów, zrzeszonych w dobrowolnej federacji. W jej szeregach działali i Litwini, i Polacy, i sama LSDP skłaniała się do współpracy z aktywną w Wilnie Polską Partią Socjalistyczną. Lewicową mozaikę uzupełniały Socjaldemokratyczna Partia Robotników Rosji, Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy oraz Powszechny Żydowski Związek Robotniczy – Bund.

Przeczytaj także:  "Pati swego miasta nie przeklnie". 120 lat Bundu na Litwie

Sprzeciw wobec rządów carskich był w środowiskach litewskich różnie formułowany, od radykalnego odrzucenia po apele o działanie w granicach prawa. Ale zdarzały się nawet deklaracje lojalności. Wydaje się jednak, że większość działaczy była zgodna co do konieczności rozbudzania świadomości narodowej w masach chłopskich. Rosło znaczenie narodowo zorientowanego duchowieństwa. W kościołach dochodziło do zatargów między grupami polsko- i litewskojęzycznych wiernych. O prawo do nabożeństw w rodzimym języku zabiegało w Wilnie nieliczne grono litewskiej inteligencji – tzw. „Dwunastu Apostołów” (ideologicznie zróżnicowane, obok katolickiego działacza ks. Juozasa Ambraziejusa należał do niego np. socjalista Andrius Domaševičius). W 1901 roku odnieśli symboliczny sukces: władze kościelne przyznały Litwinom najstarszy wileński kościół św. Mikołaja.

Povilas Višinskis. Zdj. Freres Czyž / Europeana.

Ze środowiska „Varpasa” wyłoniła się zaś Litewska Partia Demokratyczna (LDP, zał. 1902). Do jej czołowych działaczy należał m.in. Povilas Višinskis (1875–1906). Łączyła ona początkowo działaczy o rozmaitych poglądach, dominowali w niej jednak umiarkowani liberałowie. Głównego przeciwnika upatrywali w caracie, sojuszu z Polakami nie wykluczali, ale byli sceptycznie nastawieni do możliwości porozumienia z polską szlachtą. Celem demokratów miała być „wolna i niepodległa w stosunku innych narodów i państw Litwa”. Miałaby obejmować ona ziemie etnograficznie i historycznie litewskie z dominującą rolą języka litewskiego. Opowiadając się za rozdziałem kościoła od państwa, demokraci narażali się na spory ze środowiskami katolickimi.

Nurt chrześcijańsko-demokratyczny, nawiązujący do działalności biskupa żmudzkiego Motiejusa Valančiusa (1801–1875), opiekuna ruchów trzeźwościowych i inicjatora przemytu książek, przed wybuchem rewolucji 1905 roku nie doczekał się własnej partii. Postępowa część duchowieństwa ciążyła ku demokratom. Dla innych ich postulaty były zbyt radykalne. Początkowo chrześcijańscy demokraci wstrzymywali się z postulowaniem niepodległego państwa, uważając że może to zaszkodzić ich działaniom na rzecz rozwoju litewskiej kultury. Do pewnego stopnia tolerowani przez władze wykorzystywali swobodę działania, zdobywając coraz szersze wpływy w litewskim społeczeństwie, szerząc katolicką naukę społeczną w duchu encykliki Leona XIII Rerum novarum (1891).

W gronie litewskich działaczy dojrzewała idea „autonomii Litwy w granicach etnograficznych”. Diabeł tkwił w szczegółach: brakowało zgody, czym miałaby być autonomia, jakimi środkami osiągnięta, a i „granice etnograficzne” były różnie rozumiane. Część inteligencji rozumiała pod tym pojęciem nie tylko tereny gdzie występowały litewskie dialekty, ale także historyczne ziemie dawnego WKL, gdzie większość chłopów posługiwała się odmianami polskiego lub białoruskiego. Socjaldemokraci zakładali równouprawnienie polskiego i litewskiego, LDP dla innych języków przewidywała status języków mniejszościowych, część działaczy narodowo-katolickich apelowała o „przywrócenie litewskości” spolonizowanych Litwinów.

Wszyscy gotowi byli krzewić swoje idee wśród litewskiego ludu, umacniać poczucie przynależności narodowej. Chadecy kładli nacisk na wyznanie, socjaldemokraci apelowali do poczucia solidarności klasowej. Koncepcję walki klas odrzucali późniejsi narodowcy, początkowo bliscy środowiskom demokratów. Nie podnosili oni kwestii socjalnych, nawołując do narodowej jedności, a nawet szukając porozumienia z konserwatywnymi kręgami polskimi.

Rewolucyjne wrzenie

„Zniknęły ostatnie cechy rzemieślnicze, zamiast nich pojawiły się zakłady gazownicze, fabryczki papierosów, czekolady czy wyrobów włókienniczych. Fabryka metalu Vileišisa była jedną spośród dziewięćdziesięciu fabryk w mieście. (…). Wabiły afisze panoptików, «mechanicznych obrazów» i «teatrów kinematograficznych». W stosunku do wielkości miasta tych nowoczesnych instytucji było nawet więcej niż gdzie indziej w Europie, a w 1902 roku został tu nakręcony pierwszy film Naprzeciwko wileńskiej Ostrej Bramy. (…). Obok piwiarni oraz herbaciarni podwoje otwierały dość porządne europejskie kawiarnie, wśród których najsłynniejsza była kawiarnia Sztrala” – tak pierwsze lata nowego wieku w Wilnie opisuje Tomas Venclova.

Wilno, Kościół Katedralny

Był to również moment, w którym władze rosyjskie traciły złudzenia co do efektów rusyfikacji. Lokalni urzędnicy słali do Petersburga raporty wykazujące np. bezużyteczność zakazu druku. 7 maja (24 kwietnia wg starego stylu) 1904 roku rada ministrów zezwoliła na używanie alfabetu łacińskiego „w stosunku do litewskiego i żmudzkiego piśmiennictwa”. Postanowiono tak w nadziei, że władzom uda się utrzymać kontrolę nad miejscowymi wydawnictwami. Litewskie piśmiennictwo mogło wyjść z podziemia. W grudniu 1904 roku ukazała się w Wilnie pierwsza legalna gazeta „Vilniaus žinios” („Wiadomości wileńskie”), której wydawcą był przemysłowiec i filantrop Petras Vileišis (1851–1926), jeden z trzech braci, równie jak on zasłużonych dla litewskiego odrodzenia.

Tymczasem na Dalekim Wschodzie trwała już wojna rosyjsko-japońska, rozpoczęta atakiem japońskim na Port Arthur 8 lutego (27 stycznia) 1904 roku. Przemysł rosyjski został przestawiony na cele wojenne. Trwający konflikt pogarszał sytuację gospodarczą. Wybuch niezadowolenia społecznego był kwestią czasu. Wreszcie nadeszła „krwawa niedziela”: 22 (9) stycznia 1905 roku wojsko otworzyło ogień do uczestników pokojowej demonstracji w Petersburgu, zginęło kilkaset osób. W kolejnych dniach strajki rozgorzały w całym Imperium, wliczając w to Królestwo Polskie i gubernie bałtyckie. Zwłaszcza na ziemiach łotewskich i estońskich rewolucja 1905 roku miała gwałtowny przebieg, w ogniu stanęły majątki znienawidzonych przez miejscową ludność niemieckich baronów.

Rewolucyjne wrzenie dotarło na ziemie litewskie, choć tu miało ono bardziej spokojny charakter. Ale już w styczniu 1905 roku, na wieść o masakrze w Petersburgu, wybuchły pierwsze strajki w Wilnie i Kownie, a także Szawlach i Poniewieżu. W Wilnie aktywnie działały LSDP (która wydała odezwę do robotników Litwy, wzywającą do natychmiastowego zakończenia wojny i solidaryzującą się z robotnikami w innych częściach Imperium), PPS i SDPRR, ale najaktywniejszy wydawał się Bund, co nie powinno dziwić – Żydzi stanowili ok. 40 proc. ludności miasta i to właśnie żydowscy robotnicy dominowali w pierwszych rewolucyjnych wydarzeniach w Wilnie.

Przeczytaj także:  Kiedyś była, dziś chyba nie. Lewica w krajach bałtyckich

Fala oporu wobec władzy rozlała się wkrótce na cały kraj. Niemała była w tym zasługa działaczy LSDP i LDP aktywizujących ludności wiejską. Na wsi organizowano liczne wiece, manifestacje, sporządzano petycje. W niektórych gminach zbuntowani Litwini zaczęli wypędzać rosyjskich urzędników, policjantów i nauczycieli. Ten proces potrwa przez całą rewolucję, a na sile przybierze po zakończeniu obrad Wileńskiego Sejmu. W uchwałach lokalnych zgromadzeń domagano się wolności słowa, prasy, wyznania, stowarzyszania się, ustania policyjnego terroru. Litwini chcieli sami wybierać swoich przedstawicieli, uzyskać dostęp do stanowisk państwowych. Żądano wprowadzenia języka litewskiego do urzędów, sądów i szkół. Coraz częściej pojawiał się postulat autonomii Litwy „z Sejmem w Wilnie”.

Mikołaj II

Latem w Wilnie zebrali się litewscy nauczyciele, którzy zażądali unarodowienia szkolnictwa. Wcześniej, bo 14 maja car Mikołaj II wydał dekret zezwalający na nauczanie języka polskiego i litewskiego w niektórych typach szkół guberni zachodnich. Oznaczało to, że władza pod naporem zbuntowanego ludu gotowa jest iść na pewne ustępstwa. Car odpowiedział również na żądania zaprowadzenia w kraju „ludowładztwa”. W manifeście z 19 (6) sierpnia zapowiedział zwołanie Dumy Państwowej, choć wybory do tejże miały mieć ograniczony charakter, a sama Duma nie była parlamentem z prawdziwego zdarzenia. Decyzja cara jeszcze bardziej rozbudziła oczekiwania społeczne.

Latem do Wilna powrócił także Basanavičius, wokół którego skupiło się środowisko „Dwunastu Apostołów”. Wydaje się, że w tamtym momencie – mimo narastającego antagonizmu polsko-litewskiego – wciąż żywa jeszcze była idea walki „za naszą i waszą wolność”. Przywódcy litewscy, w tym Basanavičius „starali się powstrzymywać rewolucyjnie nastawionych działaczy ruchu narodowego przed paleniem dworów, podkreślając wagę tradycji demokratycznej i, w jakimś stopniu, nie chcąc zaostrzać konfliktu ze szlachtą i z polskimi działaczami ruchu wyzwoleńczego, który właśnie rozwijał się bujnie na Litwie” – piszą autorzy pracy Pod władzą carów. Litwa w XIX wieku Egidijus Aleksandravičius i Antanas Kulaukauskas. I faktycznie, do ostrej konfrontacji z dworem nie doszło.

Różne były także postawy w środowisku polskim. Część szlachty popierała niektóre postulaty rewolucyjne, a nawet sama uczestniczyła w rewolucji. Z drugiej strony część ziemian domagała się od władz carskich jej stłumienia. Wcześniejsze próby sformowania wspólnego programu na zgromadzeniach autonomistów litewskich, polskich, białoruskich i żydowskich nie przyniosły skutku. Idea wspólnej walki o wolność zaczynała coraz bardziej się oddalać.

Odezwa do narodu litewskiego

Prawdziwa rewolucja miała dotrzeć do Wilna dopiero jesienią. W tym czasie do kraju spływały wieści o kolejnych przegranych bitwach w wojnie z Japonią i rewolucyjnych wydarzeniach w Królestwie Polskim. W październiku strajk rozlał się na całą Rosję. W Wilnie rozpoczął się strajk pracowników kolei oraz poczt i telegrafów, który przerodził się w strajk generalny, do którego dołączały Kowno, Szawle i inne miasta. W samym Wilnie 16 października wojsko spacyfikowało manifestację robotniczą, pięć osób zginęło. Ich pogrzebom towarzyszyły kolejne demonstracje. Domagano się usunięcia wojska w miasta. Władze zaczynały tracić kontrolę zarówno nad Wilnem, jak i prowincją, skąd przepędzano carskich urzędników.

Manifest październikowy Mikołaja II

30 (17) października ogłoszony został kolejny manifest cara Mikołaja II, nazwany październikowym, opracowany pod okiem premiera Siergieja Wittego. Zapowiadał przyznanie swobód obywatelskich, nietykalności osobistej, wolności sumienia i wyznania, słowa, zrzeszania się oraz powołania Dumy jako władzy ustawodawczej. Manifest miał na celu uspokojenie nastrojów, a przyniósł skutek odwrotny. Jego ogłoszenie wywołało eskalację żądań, także wśród Litwinów. Chłopi litewscy zaczęli tworzyć samorządy, ich działania były popierane przez narodowo zorientowane duchowieństwo (hierarchowie potępiali działania rewolucyjne). Sytuacja wymykała się władzom spod kontroli.

Wraz z rozwojem wydarzeń rewolucyjnych popularności nabierała idea zorganizowania wielkiego zgromadzenia Litwinów. Dla Basanavičiusa wzorem były odbywające się zjazdy ziemstw w Rosji. Pod jego przewodnictwem 1 listopada (19 października) odbyła się w redakcji „Vilniaus žinios” narada inteligencji, na której padła propozycja zorganizowania zjazdu. Poparli ją przedstawiciele wszystkich liczących się litewskich stronnictw. Powołano komitet organizacyjny, na czele którego stanął Basanavičius, sekretarzem został Jonas Kriaučiūnas (1864–1941), wywodzący się ze środowiska pisma „Varpas”. W komitecie dominowali narodowi demokraci z kręgu Basanavičiusa, ale swoich przedstawicieli miały też LDP i LSDP.

„Vilniaus žinios” z 29 października 1905 r. z tekstem „Odezwy do narodu litewskiego”

11 listopada (29 października) na łamach „Vilniaus žinios” ukazała się „Odezwa do narodu litewskiego” podpisana przez Basanavičiusa i Kriaučiūnasa. Wzywano w niej przedstawicieli każdej gminy i parafii, „poczuwających się do przynależności do narodu litewskiego” do stawienia się w Wilnie 21–22 listopada (starego stylu, tj. 4–5 grudnia) 1905 roku w celu „omówienia najbardziej nabolałych i palących spraw społeczności litewskiej”. Odezwa była utrzymana w umiarkowanym tonie (nie wspominała o autonomii dla Litwy), co było rezultatem ucierania się różnych poglądów w trakcie obrad komitetu organizacyjnego. Basanavičius z racji 25-letniej rozłąki z krajem nie zawsze nadążał za bojowo nastawionym młodym pokoleniem i priorytetowo traktował głównie kwestie kulturowe.

Równolegle członkowie komitetu opracowali tekst memoriału skierowanego 15 (2) listopada do premiera Wittego. W nim już padł postulat przyznania Litwie autonomii z Sejmem ustawodawczym w Wilnie. Domagano się w nim również otwarcia uniwersytetu, wprowadzenia języka litewskiego do szkół i urzędów oraz zagwarantowania praw obywatelskich. Autorzy przedstawili w nim Litwinów jako naród „proto-aryjski” (dziś powiedzielibyśmy „proto-indoeuropejski”) i rdzennych mieszkańców regionu bałtyckiego – w przeciwieństwie do napływowych Polaków czy Rosjan. Fakt, że w memorandum wspomniano o „zgubnym wpływie polskim”, któremu poddała się Litwa, został wykorzystany przez władze do zaognienia animozji litewsko-polskich. Memorandum, jako zbyt wiernopoddańcze, spotkało się zresztą z krytyką polskich działaczy.

Idea zwołania zjazdu została szybko podchwycona przez rozbudzone wydarzeniami rewolucyjnymi społeczeństwo. Wybór delegatów oznaczał praktycznie niekończące się wiecowanie i zgromadzenia, na których również przygotowywano petycje i wybierano lokalny samorząd, usuwając jednocześnie urzędników rosyjskich. Choć wśród delegatów dominowali przedstawiciele inteligencji (wciąż jednak proweniencji chłopskiej), to organizatorów zaskoczyła skala aktywności wsi. Zdumieni tak masowym odzewem chłopów działacze LSDP, dystansujący się od działań komitetu organizacyjnego, próbowali przeciwdziałać wpływom LDP czy chadeków, by nadać wydarzeniom bardziej rewolucyjny charakter.

Organizatorzy zdawali sobie sprawę z trudności związanych z realizacją postulatu stolicy autonomii w Wilnie, rozumieli, że Litwini mają słabą pozycję w mieście i że sprawa ta może stać się zarzewiem ewentualnego konfliktu. Utrzymywano kontakty ze środowiskami polskimi, ale idea organizacji wspólnego zjazdu ostatecznie upadła. Niemniej jednak skierowano zaproszenia np. do przedstawicieli środowiska polskich „krajowców” czy PPS, a także Bundu czy organizacji białoruskich. Wraz ze zbliżaniem się zjazdu różnice ideowe między frakcjami litewskimi zdawały się zacierać. Jak pisze historyk Zigmantas Kiaupa „różne warstwy społeczeństwa litewskiego dostrzegły, że należą do tej samej wspólnoty etno-politycznej i etno-kulturowej”.

Autonomia z Sejmem w Wilnie

Nadszedł 4 grudnia 1905 roku (lub – wedle „starego” kalendarza – 21 listopada). „Delegaci z trudem pomieścili się w dopiero co wybudowanej w niezbyt wyszukanym stylu, lecz okazałej sali miejskiej nieopodal Ostrej Bramy, przy starym klasztorze Bazylianów” – pisze Tomas Venclova. W momencie otwarcia wydarzenie nazywano „zjazdem litewskim” w Wilnie. Wydano 1,8 tys. kart wstępu, w praktyce delegatów było ok. 2 tys. z całej Litwy, a także innych miast Cesarstwa Rosyjskiego, Prus Wschodnich i emigracji. Udało się zgromadzić przedstawicieli wszystkich ważniejszych stronnictw od socjalistów po działaczy katolickich. Ok. 60 proc. delegatów stanowili chłopi, ok. 30 proc. inteligencja, a także ok. 100 księży, również ziemianie, robotnicy czy rzemieślnicy.

Rano obrady otworzył Basanavičius. Wygłosił konserwatywne w tonie przemówienie, w którym podkreślał znaczenie historii i kultury, wzywając do narodowej jedności i przywołując cele wymienione w memorandum do Wittego. Zaplanowano przeprowadzenie dyskusji nad referatami, jednak już pierwszy dzień zjazdu przebiegał w sposób żywiołowy i spontaniczny. Nie udało się uniknąć sporów i kłótni. Niejeden delegat głośno opuszczał salę obrad. Mimo różnic udało się jednak wyłonić prezydium. Obok bezpartyjnego Basanavičiusa znaleźli się w nim: Steponas Kairys (LSDP), Antanas Smetona (LDP), Juozas Stankūnas (przedstawiciel chłopów), ks. Pranciškus Būčys (przedstawiciel duchowieństwa). Sekretarzami zostali: Juozas Gabrys, Liudas Gira i Pranas Klimaitis.

Dyskutowano o najprzeróżniejszych kwestiach narodowych, politycznych, społecznych i kulturalnych, dotyczących idei autonomii, sposobu walki o nią, spraw rolnictwa, szkolnictwa i kwestii wyznaniowych. Równolegle odbyło się zebranie delegatów wiejskich, na którym powołano Litewski Związek Chłopski i podjęto uchwałę wzywającą do ustanowienia autonomii z Sejmem w Wilnie. „Najważniejsza była tu myśl narodowa: wszyscy uczestnicy zgromadzenia zachęcali do rozwijania języka litewskiego i litewskiej oświaty, przedstawiając przyszłą Litwę przede wszystkim jako państwo litewskie, w którym Polacy i inni stanowiliby jedynie mniejszości” – pisze Tomas Venclova.

„Vilniaus žinios” z 24 listopada 1905 r. z tekstem postanowienia końcowego Zjazdu wileńskiego

Uchwałę, powieloną w 10 tys. egzemplarzy, wydrukowały „Vilniaus žinios” i „Lietuvos ukininkas”. Zjazd nie zdecydował się na powołanie rządu rewolucyjnego, ani żadnego innego stałego organu odpowiedzialnego za wdrażanie jego postanowień. Odpowiedzialność za rozpowszechnienie i realizację uchwały końcowej spadła na delegatów oraz partie uczestniczące w zgromadzeniu. Przekazywaniu informacji do gmin, tak jak przy wyborze delegatów, towarzyszyły wiece i usuwanie urzędników. Według szacunków litewskiego historyka Antanasa Tyli, carska administracja została usunięta w 82 ze 145 gmin guberni kowieńskiej, w 33 z 80 gmin litewskich powiatów guberni suwalskiej oraz w 10 z 55 gmin powiatów święciańskiego, trockiego i wileńskiego w guberni wileńskiej.Końcowa uchwała zjazdu, teraz już występującego pod nazwą „Pierwszy zjazd przedstawicieli narodu litewskiego”, przyjęta 5 grudnia, była efektem kompromisu pomiędzy różnymi grupami reprezentowanymi na zgromadzeniu. Zjazd stwierdzał wprost, że największym wrogiem narodu litewskiego (jak i innych narodów Imperium) jest carska Rosja. Wzywał do bojkotu instytucji rządowych i ich zarządzeń, odmowy płacenia podatków, posyłania dzieci do szkół i uchylania się od służby wojskowej. Domagano się wprowadzenia języka litewskiego do szkół i kościołów. Celem miała być autonomia dla demokratycznej i samorządnej Litwy ze stolicą w Wilnie „w granicach etnograficznych”. Stosunki z sąsiednimi krajami miałyby być oparte na zasadzie dobrowolnej federacji.

Władze carskie zostały postawione przed faktem dokonanym. Przez kilkanaście tygodni w Wilnie można było mówić o atmosferze wolności. Oszołomiona skalą oporu rosyjska administracja nie ośmieliła się przeszkodzić w organizacji zjazdu, który odbywał się tuż pod jej okiem. Wrzenie rewolucyjne na ziemiach litewskich utrzymywało się przez kolejne dni. 16 (3) grudnia gubernator suwalski Piotr Striemouchow pisał w okólniku do naczelników powiatów: „w powiatach litewskich… zaobserwowane wcześniej rozruchy antyrządowe po 24 listopada [7 grudnia] zapłonęły pożarem rewolucyjnym, który przybrał masowy charakter” i odnotowywał, że naczelnicy donosili mu, iż sytuacja przybrała kształt „całkowitej anarchii”. Choć w niektórych częściach ziem litewskich ludność gromadziła broń i formowano lokalne grupy samoobrony do starć zbrojnych z wojskiem rosyjskim na większą skalę nie doszło.

Ku niepodległemu państwu

Rok 1905 dobiegał końca, wypalała się również rewolucja. Grudniowe strajki w Moskwie zostały brutalnie stłumione. Przystąpiono do pacyfikacji także w poszczególnych częściach Cesarstwa, gdzie nadal wybuchały strajki. Władze powoli zaczynały odzyskiwać kontrolę nad sytuacją. W miastach pacyfikowano wystąpienia robotnicze, na wsi usuwano spontanicznie powołane miejscowe władze. W guberni suwalskiej wprowadzono stan wojenny. Po kraju grasowały oddziały „czarnych sotni”, terroryzowano ludność, prowadzono aresztowania. Wzrosła liczba więźniów politycznych (w samej guberni wileńskiej w roku 1905 było ich 1303, rok później – 2000). Wrzenie rewolucyjne na Litwie udało się opanować do kwietnia 1906 roku. Część litewskich działaczy trafiła do więzień lub na emigrację.

Chociaż carat odpowiedział represjami, to okres rewolucji przyniósł owoce. Nie mogło już być powrotu do prowadzonej wcześniej polityki rusyfikacji i nawracania knutem na prawosławie. Nadal ukazywała się, choć poddawana cenzurze, prasa w języku litewskim. Publikowano coraz więcej książek, w tym dzieł literackich, opracowań historycznych czy folklorystycznych. W Wilnie zaczęły powstawać i polskie, i litewskie organizacje społeczne, towarzystwa, instytucje kulturalne i naukowe. Po polsku i litewsku można było rozmawiać w miejscach publicznych, oba języki koniec końców od roku 1905 zaczęły wracać także do szkół. Zwołana przez cara Duma, choć była jedynie protezą parlamentu, szybko rozwiązaną, była dla litewskich działaczy pierwszym doświadczeniem prawdziwej polityki.

Sam zjazd oznaczał przebudowę raczkującego litewskiego systemu partyjnego. Wraz z wypaleniem się rewolucyjnego entuzjazmu osłabła rola LSDP. Demokraci i chadecy postanowili działać przy użyciu środków zgodnych z prawem, w tym biorąc udział w wyborach do kolejnych Dum. Do powołanego w trakcie zjazdu Związku Chłopskiego dołączyła wkrótce Partia Narodowo-Demokratyczna, na czele której stanął Basanavičius, a w szeregach znaleźli się m.in. Kriaučiūnas i Petras Vileišis. Na wsi malały wpływy LSDP i LDP, rosły – Związku Chłopskiego i chadeków. Tak ukształtowane siły polityczne będą odgrywać rolę nie tylko przed wybuchem I wojny światowej, ale staną się podstawą systemu partyjnego odrodzonego państwa litewskiego po 1918 roku.

Przeczytaj także:  Dzień był mglisty i pochmurny. 99 lat temu uchwalono niepodległość Litwy

W ciągu kolejnego roku po Zjeździe wileńskim w prasie i publikacjach litewskojęzycznych zaczęto nazywać go „Sejmem”, zwykle dodając do niego przymiotniki „Wileński” i „Wielki”, co podnosiło jego rangę i pokazywało szacunek, z jakim Litwini podchodzą do tego wydarzenia. Zaczęło się od idei, która wcale nie musiała doczekać się realizacji. Zorganizowanie i przeprowadzenie Zjazdu oraz przyjęcie wspólnej uchwały było dowodem wielkiej dojrzałości politycznej, którą w roku 1905 osiągnął litewski ruch odrodzeniowy, podzielony na różne partie, frakcje i środowiska. Okazało się, że jest on w stanie artykułować postulaty i tworzyć struktury zdolne do wyrażania interesów narodu.

Mimo jasnego wyartykułowania idei autonomii ze stolicą w Wilnie, upowszechnionej następnie w społeczeństwie, mgliste pozostawały nadal kontury przyszłego państwa. We wcześniejszym liście do premiera Wittego za etnograficzne ziemie litewskie uznano gubernie: kowieńską, wileńską i grodzieńską, ale także włączoną do Królestwa Polskiego gubernię suwalską oraz część Kurlandii. Roszczenia względem Wilna i „ciążącego” ku Litwie pogranicza oznaczały wejście w spór ze środowiskiem polskim, jak i z dużo słabszym ruchem białoruskim, także aspirującym do części z tych ziem. Wizja odbudowy wspólnego państwa coraz bardziej się oddalała. Ziemie litewskie nieuchronnie wchodziły w okres narodowych egoizmów.

Dzięki udziałowi w Sejmie Wileńskim delegaci z różnych części Litwy mogli przekonać się o wspólnocie losów, problemów i dążeń. Litwini mogli się policzyć i poczuć własną siłę. Wytwarzały się ogólnonarodowe więzi, upowszechniała się świadomość konieczności zmian oraz wspólnego celu, jakim miało być przyszłe, mgliście jak na razie zarysowane, ale jednak suwerenne państwo. Dobiegł końca pewien etap odrodzenia narodowego, skupiony na walce o własną kulturę czy język. Rozpoczął się etap formułowania konkretnych celów politycznych i wypracowywania sposobów dochodzenia do nich. Naród litewski stał się rzeczywistym podmiotem życia politycznego.

Wydarzenia na Litwie nie były tylko odpryskiem rewolucji w Rosji, bo aspiracje Litwinów zostały sformułowane niezależnie od niej. Rewolucja stworzyła jednak warunki do ich wyrażenia. Jak pisze Zigmantas Kiaupa: „Rewolucja roku 1905 i Wielki Sejm Wileński wprowadziły naród litewski na scenę polityczną i rozpoczęły kolejny etap w ewolucji nowoczesnego narodu litewskiego, który, uzyskawszy prawa obywatelskie, zmierzał teraz do tego, by stać się społeczeństwem obywatelskim”. Inny litewski historyk Saulius Sužiedėlis stwierdza z kolei: „Litwini dojrzewali do przekonania, że ich polityczna przyszłość ma sens jedynie w państwie narodowym, w którym władza polityczna znajdzie się w rękach najliczniejszej klasy – narodu; a więc, rządów większości. Sejm Wielki był ważnym krokiem w tym procesie”.

Pomnik Jonasa Basanavičiusa w Wilnie. Zdj. Ghirlandajo / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0.

Minie nieco ponad 12 lat i w innym miejscu Wilna, w budynku mieszczącym wspomnianą przez Tomasa Venclovę kawiarnię Sztrala zbiorą się członkowie Rady Litewskiej i 16 lutego 1918 roku uchwalą Akt Niepodległości Litwy. Wśród nich będą Steponas Kairys, Antanas Smetona i sędziwy Jonas Basanavičius, nestor litewskiego odrodzenia narodowego. Oraz kilku innych działaczy, mających za sobą udział w pracach Wielkiego Sejmu Wileńskiego. A sto lat później, 23 listopada 2018 roku, Basanavičius znów powróci do Wilna. Tym razem pod postacią pomnika. Stanął on na placu przed wileńską filharmonią przy ul. Aušros Vartų 5 – tym samym budynkiem, gdzie w roku 1905 toczył swe obrady Sejm Wielki.

Korzystałem z następujących publikacji:

  • Aleksandravičius, E., Kulakauskas, A., Pod władzą carów. Litwa w XIX wieku, (tłum. B. Kalęba), Kraków 2003
  • Kasekamp, A., Historia państw bałtyckich, Warszawa 2013
  • Kiaupa, Z., The History of Lithuania, (tłum. S.C. Roswell, J. Smith, V. Urbanovičius) Vilnius 2002
  • Łossowski, P., Litwa, Warszawa 2001
  • Ochmański, J., Historia Litwy, Wrocław-Warszawa-Kraków 1990
  • Sužiedėlis, S., A Century After: The ‘Great DIET of Vilnius’ Revisited w: „Journal of Baltic Studies” 2007 vol. 38 nr 4, s. 419–432
  • Venclova, T., Opisać Wilno, (tłum. A. Kuzborska) Warszawa 2006
  • Weeks, T., Vilnius Between Nations 1795–2000, DeKalb 2015
  • Wisner, H., Dzieje państwa i narodu, Warszawa 1999

Absolwent Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Historyczno-Socjologicznym Uniwersytetu w Białymstoku, współpracownik Katedry Językoznawstwa Ogólnego, Wschodnioazjatyckiego Porównawczego i Bałtystyki Uniwersytetu Warszawskiego, interesuje się krajami bałtyckimi, stosunkami polsko-litewskimi i polsko-białoruskimi, był współautorem "Programu Bałtyckiego" w Radiu Wnet, publikował m.in. w "Nowej Europie Wschodniej", "New Eastern Europe", "Tygodniku Powszechnym", portalu "Więź" i "Magazynie Pismo".

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj