W zamkniętym kręgu historii. Recenzja książki „Ludzie sierpnia” Siergieja Lebiediewa

Lektura „Ludzi sierpnia” Siergieja Lebiediewa u Rosjan i Rosjanek powinna wywołać wybuch zdumienia, ale tylko wtedy, gdy przyjmą punkt widzenia autora za swój, czyli kiedy uświadomią sobie, że żyją w zamkniętym kręgu historii i zjadają własny ogon niczym uroboros – wąż wiecznie pożerający się i rodzący na nowo. Zdumienie to będzie tym silniejsze, im więcej podobieństw wykryją między sobą a przodkami – rodzicami, dziadkami, pradziadkami – między niegdysiejszymi wydarzeniami a aktualnymi.

|

Historia lubi się powtarzać – mówimy tak, patrząc nawet na nasze krótkie jednostkowe żywoty, symboliczne w dłuższej perspektywie historycznej. Ile podobnych zdarzeń miało miejsce w ciągu tysiąclecia? Poznać jedną wojnę to wiedzieć wszystko o innych wojnach – zmieniają się tylko detale. Rzecz jasna to doświadczenie zdumienia nie dotyczy tylko obywateli Rosji. Każdy z nas może ujrzeć własną egzystencję zamkniętą w powtarzających się wydarzeniach. Wówczas należy zadać sobie pytanie, co z tym zrobić? Lebiediew udziela dość oczywistej odpowiedzi. Przeczytaj także:  W ślepym zaułku nauki. Recenzja powieści Siergieja Lebiediewa „Debiutant” Bohaterem powieści Sergieja Lebiediewa jest młody, ale już dojrzały mężczyzna, zajmujący się poszukiwaniem zaginionych ludzi, ich tożsamości, losów lub przynajmniej drobnych śladów ich istnienia; odkrywaniem tajemnic zakrytych sferą niedopowiedzeń albo milczenia, wytworzoną w zbrodniczych czasach ZSRR i rzutującą na czasy współczesne. Pogoń bohatera za...

Pozostało jeszcze 79% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się