Chcę mówić po litewsku – Aš noriu kalbėti lietuviškai – powtarza przy każdej okazji bohater książki. I tej deklaracji, w której zawarta jest chęć zanurzenia się w Litwę, dogłębnego poznania drugiego co do trudności języka na świecie, jak powtarzają mu wszyscy Litwini, wierny jest do końca. Choć od razu pojawiają się problemy. Pewnego dnia próbuje zamówić przez Internet naklejkę z wezwaniem „mów do mnie po litewsku”. Okazuje się, że nikt takich naklejek nie produkuje. Jedno z pierwszych rozczarowań językowych na Litwie. Nie ostatnie. – Pozdrawiam sąsiada „Labas rytas”, a on odpowiada: „hello!”. Pytam po litewsku, jak się ma on i jego rodzina, a on odpowiada: „Fine and how are you?”. Pozostaję przy litewskim i pytam, jak wygląda sytuacja w jego nowej firmie, która zatrudnia Polaków i Ukraińców, odpowiada: „very good”. Cholernie frustrujące dla cudzoziemca, który uczy się języka obcego. Ja mam tak zawsze w Holandii i nigdy nie wiem, czy to, że każdy przechodzi ze mną na angielski to uprze...
Pozostało jeszcze 96% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


