„Mało nas”. Polacy w Druskienikach

|

Przed wojną Druskieniki były polsko-żydowskim miastem. Za ich najważniejszego obywatela, rezydującego na Pogance, wypada uznać marszałka Józefa Piłsudskiego. Po II wojnie światowej polskość z miasta zniknęła w dwóch falach repatriacji. Odrodziła się na moment za czasów Pauliny Lipowicz, która w 1992 r. założyła lokalny Związek Polaków na Litwie. Wtedy w jego oddziale działało paręset osób. Dziś jest trzy razy mniej. Na papierze, bo de facto na rzecz polskości pracuje w mieście zaledwie garstka osób. Symbolem trudnej sytuacji lokalnych społeczników, działaczy na rzecz polskości jest zeszłoroczny wyjazd szefowej lokalnego Związku Polaków Wiktorii Sienkiewicz na Cypr. Wciąż jednak żyje pani Paulina Lipowicz, która chętnie opowiada Przeglądowi Bałtyckiemu jak wyglądało odrodzenie polskości w mieście. To, że jest trudniej niż w latach dziewięćdziesiątych, gdy miasto zalała fala polskich turystów, to truizm. Bardziej ciekawe jest pytanie, czy polskość w mieście ma w ogóle szansę się odrodzić...

Pozostało jeszcze 96% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się


NEWSLETTER

Zapisz się na newsletter i otrzymaj bezpłatną 30-dniową prenumeratę Przeglądu Bałtyckiego!


×