Pomnik Adama Mickiewicza autorstwa Gediminasa Jokūbonisa. U jego stóp demonstracja Ligi Wolności Litwy. Zdj. Lietuvos ypatingasis archyvas.

„Uradzili pomnik postawić wieszczowi…” O pomnikach Adama Mickiewicza w Wilnie

-

Choć trudno to sobie wyobrazić, przez całe dwudziestolecie międzywojenne Wilno nie doczekało się pomnika Adama Mickiewicza z prawdziwego zdarzenia. Wokół upamiętnienia poety toczyły się w mieście zawstydzające spory. Czyżby jakieś fatum zawisło nad Wilnem? To, co nie udało się władzom polskim, doprowadzili do końca Litwini – u stóp Kościoła św. Anny stanął przed laty posąg przedstawiający wieszcza z zadumą spoglądającego w stronę Starego Miasta. W 220. rocznicę urodzin poety przypominamy w Przeglądzie Bałtyckim historię mickiewiczowskich pomników w Wilnie.

Spacerując po wileńskim Starym Mieście nie sposób ominąć miejsca związane z życiem i twórczością Adama Mickiewicza. Chociaż urodził się w odległym o ponad 100 km Nowogródku (lub wg innych źródeł w jeszcze dalszym Zaosiu) – obecnie na Białorusi – to właśnie w Wilnie eksplodował jego talent twórczy. Tutaj studiował, tutaj wydano jego pierwsze utwory, tutaj wreszcie zaangażował się w działalność filomatów, co stało się potem przyczyną uwięzienia i wygnania. Na ścianie budynku przy ul. Didžioji 22 (d. ul. Wielka) widnieje polsko-litewska inskrypcja informująca, że „z tego domu wyjechał w dniu 6 listopada (25 października) 1824 roku zesłany do Rosji Adam Mickiewicz, opuszczając Wilno na zawsze”.

Stojący obok Kościołów św. Anny oraz św. Franciszka i św. Bernarda pomnik Mickiewicza przedstawia wieszcza lekko pochylonego, opartego na złamanej kolumnie. Poeta sprawia wrażenie, jakby przez przymknięte oczy przyglądał się ukochanemu miastu, wspominając czasy swej „górnej i durnej” młodości. Na cokole pomnika widnieje napis ADOMAS MICKEVIČIUS. W tylnej części pomnika, za posągiem umieszczono sześć płaskorzeźb przedstawiających sceny z Dziadów. Pochodzą one z przedwojennego, nieukończonego pomnika autorstwa Henryka Kuny, mówiąc swoją obecnością o zawiłych losach upamiętnienia Mickiewicza w dawnym Wilnie. 

Za carskich czasów

Pierwsza akcja pomnikowa miała miejsce w stulecie narodzin Mickiewicza w 1898 roku. Odsłonięto wówczas pomniki w Krakowie i w Warszawie, których wieszcz nigdy nie odwiedził. Choć w Wilnie pomysł wystawienia pomnika pojawił się już parę lat po śmierci poety w 1855 roku, to w późniejszych latach należało o nim zapomnieć. W warunkach terroru i prześladowań, jakie zapanowały po upadku powstania styczniowego, nie było mowy o żadnych patriotycznych manifestacjach – bo za takie należałoby uznać uczczenie pamięci poety, który swą twórczość niejednokrotnie kierował przeciwko rezydującym w Petersburgu władcom.

Wilnianie nie wyzbyli się jednak nadziei na uhonorowanie Mickiewicza. Rozgoryczenia nie krył znany wileński działacz i publicysta Czesław Jankowski, który w roku setnego jubileuszu narodzin poety pisał: „Wszędzie na ziemiach byłej Rzeczypospolitej ma Mickiewicz pomniki, tylko właśnie w Wilnie nie uczczono pomnikiem tego, który tułając się po świecie był duszą przez całe życie tu, pod tym niebem naszym, spod którego żadna siła duszy ludzkiej wygnać nie potrafi. (…). Właściwego pomnika Mickiewicza nie dano wznieść narodowi polskiemu. Nie stanął pomnik ten, który Mickiewiczowi należy się od narodu polskiego. Bo stanąć powinien tylko w Wilnie”.

Jedyne, co wówczas się udało, to sfinansować ze składek wilnian skromną rzeźbę, która znalazła swe miejsce w Kościele św. Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła – gdzie za młodu wieszcz przychodził się modlić. Pomnik w dolnej części składał się z sarkofagu, w górnej – z niszy z brązowym popiersiem Mickiewicza dłuta Marcelego Guyskiego. Choć dziś dzieło to może wydawać się banalne, to jak zauważył wilnianin i historyk sztuki Leszek J. Malinowski – „wartość jej należy też oceniać miarą wysiłku, na jaki w tamtych latach musieli zdobyć się wilnianie, aby pokonać wszystkie przeszkody przy realizacji tego przedsięwzięcia”.

Rzeźby nie uważano za pomnik z prawdziwego zdarzenia. Do sprawy powrócono, gdy przez Rosję przetaczała się rewolucja roku 1905. Na fali liberalizacji wileńskim Polakom udało się uzyskać zgodę na wydawanie czasopisma – „Kuriera Litewskiego”. Właśnie na jego łamach w październiku 1905 roku adwokat Adam Karpowicz rzucił ideę wzniesienia pomnika. Inteligencja miasta podchwyciła pomysł i w drodze prasowego konkursu wyłoniła stosowny komitet. Ale nie wszystkim ta koncepcja przypadła do gustu. Niezadowolenie wyrażała m.in. Eliza Orzeszkowa sugerując, że zamiast stawiać Mickiewiczowi pomnik należałoby raczej zadbać o zorganizowanie szkoły, towarzystwa oświatowego czy wolnej wszechnicy jego imienia.

Wspomniany Czesław Jankowski, który został redaktorem naczelnym „Kuriera”, w opublikowanym w styczniu 1906 roku artykule kreślił monumentalne i nadzwyczajne wizje przyszłego upamiętnienia. Pomnik widział na „odpowiednio zniwelowanym” szczycie Góry Trzech Krzyży. Miałaby się na nim znaleźć „potężnych rozmiarów ława starogrecka”, dająca podstawę cokołową dla „figurowych pomników najwybitniejszych Filomatów”. W środku zaś wznosiłby się posąg największego spośród nich – Mickiewicza. A wszystko to, jak pisał Jankowski, „w rozmiarach potężnych, kolosalnych, obliczonych na perspektywę nie byle jaką”.

Jakiś czas później w „Kurierze” otwarto rubrykę składek na rzecz pomnika. Wśród ofiarodawców znalazł się nawet niejaki Nikita Rykow, rzekomy wnuk sportretowanego w Panu Tadeuszu kapitana Rykowa. W państwie carów zmieniła się jednak polityka, reformy wyhamowały, wróciły represje. Władze ostro zareagowały na akcję „Kuriera” – w maju 1906 roku rubrykę składek zamknięto, Jankowskiemu zagrożono sądem i zamknięciem gazety, a zebrane środki w wysokości ponad 4500 rubli – przepadły. Idea pomnika znów została odłożona na lepsze czasy.

„…jak bóg litewski z ciemnego wstałeś uroczyska”

Po „buncie Żeligowskiego” w 1920 roku miasto na pewien czas stało się stolicą efemerycznej Litwy Środkowej. Jego mieszkańcy na powrót przypomnieli sobie wówczas o sprawie pomnika. W 1921 roku Rada Miejska powołała Komitet Budowy Pomnika Mickiewicza w Wilnie. Znalazło się w nim wielu wybitnych i znanych przedstawicieli lokalnej inteligencji z rozmaitych środowisk, m.in. prezydent miasta Witold Antoni Bańkowski, red. Czesław Jankowski, malarz i pedagog prof. Ferdynand Ruszczyc, prezes gminy żydowskiej Jakub Wygodzki i inni. Na czele Komitetu stanął gen. Lucjan Żeligowski. Wkrótce jednak osiadł on w majątku Andrzejewo pod Wilnem, a działalność inicjatywy zamarła.

Komitet zdążył przygotować odezwę, której treść została odczytana 1 marca 1922 roku podczas ostatniego przed inkorporacją do Polski posiedzenia Sejmu Litwy Środkowej. Głosiła ona m.in.: „POLSKO! (…). Ten Twój syn najwierniejszy i najpłomienniej Cię miłujący, co u krzyża Twego stał, przerastając geniuszu swego majestatem cały naród nasz rozbolały wielki mistrz co Polskę, omroczoną najciemniejszą dolą, trzymał w blasku nieśmiertelnej sławy własnej, wielki wieszcz, co nie tylko zmartwychwstanie Polski wyprorokował, lecz w jasnowidzeniu olbrzymiego ducha obcym ludom wytknął w bezkresną przyszłość sięgające drogowskazy, nie uczczony jest tak, jak uczczony być powinien”.

W 1923 roku do Wilna przybył krakowski malarz i rzeźbiarz Zbigniew Pronaszko (1885–1958), by objąć katedrę malarstwa dekoracyjnego na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego. Był on jedną z głównych postaci ruchu formistów, jeszcze przed I wojną wspólnie m.in. z Leonem Chwistkiem, Tytusem Czyżewskim czy Stanisławem Ignacym Witkiewiczem wypracowywał podstawy teoretyczne nurtu, głoszącego hasła odejścia od realizmu w sztuce i utrwalenia formy nad treścią. Formiści, inspirując się kubizmem, futuryzmem i ekspresjonizmem, ale także rodzimymi tradycjami, dążyli do wypracowania polskiego stylu narodowego.

Pronaszko był zaskoczony, że miasto nadal nie posiada „godnego jego pamięci” monumentu Mickiewicza. Jeszcze mieszkając w Krakowie wykonał projekt rzeźby przedstawiającej poetę. W Wilnie bezskutecznie zabiegał o realizację swojej koncepcji, jednak władze miasta odrzucały ją jako zbyt odważną i nowatorską. Nie mogąc inaczej doczekać się spełnienia swojej wizji artystycznej, Pronaszko o pomoc poprosił wojsko. Uzyskał poparcie stacjonującego w Wilnie gen. Leona Berbeckiego, a wreszcie – samego marszałka Józefa Piłsudskiego, którego głos w wielu sprawach w Wilnie był rozstrzygający.

Uroczystość odsłonięcia pomnika Adama Mickiewicza na terenie koszar nad Wilią. Widoczny Józef Piłsudski po złożeniu wieńca. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

W 1923 roku wojskowi powołali własny komitet, który forsował projekt Pronaszki. Wywołało to sprzeciw części środowisk wileńskich i lokalnej prasy, m.in. zbliżonego do endecji „Dziennika Wileńskiego”. Komitet planował ustawienie rzeźby na placu Ratuszowym, ale pomysł ten zarzucono, gdyż tam kontrastowałby zbytnio z architekturą miejsca. W sierpniu 1924 roku cywilny komitet przystał na propozycję Berbeckiego, aby drewniany model Pronaszki wystawić na placu wojskowym za Wilią, a w międzyczasie ogłosić konkurs ogólnopolski na projekt pomnika. Pronaszko przygotował zaś drewnianą makietę z desek sosnowych. Później miała zostać ona odlana w żelazo-betonie lub w płytkach spiżowych.

Odsłonięcie planowane na 100. rocznicę wygnania Mickiewicza z miasta zostało przesunięte na 31 października z uwagi na trwające uroczystości sprowadzenia do kraju prochów Henryka Sienkiewicza. Tego dnia koło koszar na północnym brzegu Wilii stanęła 12-metrowa drewniana rzeźba, pozbawiona cokołu – wyrastająca wprost z ziemi, przedstawiająca Mickiewicza w szacie i ruchu pielgrzyma. Uroczystość poprzedziła msza w Katedrze celebrowana przez biskupa Władysława Bandurskiego. Odsłonięcia dokonał osobiście marszałek Piłsudski, któremu towarzyszyli m.in. generałowie Berbecki i Stefan Dąb-Biernacki. „Stanął pomnik poczęty z żołnierskiego ducha” – powiedział w okolicznościowym przemówieniu Berbecki.

Punktem wyjścia, jaki obrał Pronaszko konstruując formę i nastrój pomnika był werset Juliusza Słowackiego: „Ty… jak bóg litewski z ciemnego sosen wstałeś uroczyska”. „Miał też Mickiewicz Pronaszki surową grozę i wielkość pierwotnego bóstwa obok romantycznej pozy i modernistycznej, spazmatycznej trochę ekstatyczności” – zanotował później historyk sztuki Zdzisław Kępiński. Jednak ani nowatorska forma, przełamująca dotychczasową konwencję pomnikową (cokół – posąg), ani wojskowa oprawa nie pomogły dziełu Pronaszki w zdobyciu sympatii wilnian.

„Pewnego dnia na drugim brzegu Wilii, na tle koszar wyrosła drewniana pałuba kilkumetrowej wysokości. Jakby jakieś pogańskie drewniane bożyszcze stanęło nad wodą twarzą ku miastu i namyślało się, czy przejść rzekę w bród i wsiąść do oczekującego na placu Katedralnym pigutka” – wspominał po latach Tadeusz Łopalewski, a w owym czasie ważna postać życia literackiego Wilna. Bezlitosny dla pomnika był redaktor Jankowski, który w „Słowie” pisał: „Niesamowita ta figura, olbrzymia, dwunastometrowa, bynajmniej nie «budzi» ani też «podnosi» ducha. Po prostu – straszy. (…). Nie mógł żadną miarą tak wyglądać żaden Polak. Nawet największy z Polaków”.

Do mniejszości należeli obrońcy pomnika, wśród nich dziennikarz Witold Hulewicz, który widział w nim – mimo wad i niedopracowania – protest przeciw banalności poprzednich upamiętnień. Publiczność wileńska była jednak nieprzejednana. Dominowały opinie laików, dla których był monumentem „symboliczno-turystycznym”, „sfinksem” czy po prostu „dziwolągiem”. Stał się on bohaterem wileńskich szopek literackich i złośliwych komentarzy publicystów, nazywających go „upiorem”, przed którym „baby na targ jadące żegnają się, strachem zdjęte”.

Pronaszkowy Mickiewicz przetrwał jednak niemal do wybuchu wojny. Wbrew powtarzanym czasem niesprawdzonym informacjom nie spłynął Wilią w czasie powodzi (choć został wówczas poważnie zniszczony), ani też nie spłonął rażony piorunem. Pod koniec lat 30. był już jednak w tak fatalnym stanie, że wojsko – tak jak wcześniej go wystawiło – rozebrało go. „Przed dwoma dniami nieoczekiwanie dokonano rozbiórki pomnika Adama Mickiewicza” – donosiło 29 lipca 1939 roku „Słowo”. „Nie można powiedzieć, by Wilnianie zmartwili się jego zniknięciem, raczej – wręcz przeciwnie” – pisał autor artykułu ukrywający się pod pseudonimem „Przechodzień”.

Mickiewicz Pronaszki powrócił nad Wilię po niemal 80 latach – tym razem jako element scenografii Dziadów w reżyserii zmarłego niedawno Eimuntasa Nekrošiusa. Spektakl warszawskiego Teatru Narodowego, który swą premierę miał 10 marca 2016 roku, został w październiku tego roku gościnnie wystawiony w Teatrze Opery i Baletu w Wilnie. Kontury rzeźby Pronaszki ma ogromna szczelina w tylnej części scenografii, przez którą na scenę wchodzą postacie dramatu. „Powracający w spektaklu Nekrošiusa Mickiewicz to poeta z wileńskiego pomnika, który nigdy nie stanął, poeta otoczony kultem, ale w takim wyobrażeniu odrzucony” – pisał w miesięczniku „Teatr” Jacek Kopciński.

Przeczytaj także:  Koniec teatralnej epoki. Litwa pożegnała Eimuntasa Nekrošiusa

„W rzeźbie tej nikt się Mickiewicza nie dopatrzy”

Komitet Budowy Pomnika uległ presji opinii publicznej i pod koniec 1924 roku wystąpił m.in. do prezydenta Stanisława Wojciechowskiego o objęcie patronatem honorowym „akcji pomnikowej” w Wilnie. Komitet zaapelował do rodaków o dobrowolne składki na rzecz budowy monumentu, a w maju 1925 roku oficjalnie ogłosił konkurs na projekt. Autorom pozostawiono swobodę ujęcia tematu i interpretacji, zaznaczając jednak, że dzieło ma mieć „charakter monumentalny”. Prace miały być przesyłane do 1 lutego 1926 roku, ale z uwagi na ich dużą ilość, termin przesunięto na 1 października. Ogółem do Komitetu wpłynęło 67 projektów.

Stanisław Szukalski, artysta malarz i rzeźbiarz ze swoim psem Bacą. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Konkurs przewidywał lokalizację na placu Ratuszowym. Zwycięska propozycja miała harmonizować ze stylistyką miejsca. 11 listopada 1926 roku sąd konkursowy (w pracach którego uczestniczył m.in. gen. Żeligowski, wojewoda wileński Władysław Raczkiewicz, prezydent Bańkowski, prof. Ruszczyc oraz przedstawiciele wydziałów architektury i sztuk pięknych uczelni wyższych) ogłosił werdykt: 1. miejsce przyznano propozycji, za którą krył się projekt autorstwa mieszkającego w Stanach Zjednoczonych Stanisława Szukalskiego.

Szukalski (1893–1987) w owym czasie uchodził za jednego z najbardziej kontrowersyjnych polskich artystów. Odrzucał zachodnioeuropejskie prądy artystyczne, fascynował się za to dawną słowiańszczyzną, jak również sztuką staroegipską, azjatycką czy prekolumbijską. W efekcie wypracował specyficzny, eklektyczny i egzotyczny styl.  Prowokował polemiki i konflikty w środowiskach twórczych. Otoczył się grupą młodych wielbicieli i naśladowców, którzy sami siebie nazywali „Szukalszczykami”. Nie stronił od polityki, po swojemu interpretując dzieje Polski. Nie brakowało w tym akcentów nacjonalistycznych, czy nawet rasistowskich, przy czym artysta był też niechętnie nastawiony do chrześcijaństwa.

Jak pisze historyk sztuki Aleksandra Melbechowska-Luty „artystyczne przesłanie Szukalskiego sprowadzało się najczęściej do wyrażania gigantycznych zmagań człowieka z przeciwnościami, walki ducha z materią, i miało równocześnie na uwadze cele ojczyste, narodowe”. Taki też był jego konkursowy Mickiewicz: praca przedstawiała nagiego poetę z głową okoloną skrzydłami i raną na lewej piersi, z której wypływała krew spijana przez siedzącego po lewej stronie olbrzymiego orła. W pracy wyraźne były nawiązania do sztuki Indian południowoamerykańskich.

W uzasadnieniu werdyktu komisja konkursowa stwierdziła, że projekt Szukalskiego „przewyższa uderzająco wszystkie nadesłane projekty pod każdym względem. Ujmuje najgłębiej w wysoce artystycznym, plastycznym ujęciu z siłą i potęgą wyrazu istotę indywidualności i twórczości Mickiewicza, wnosi świeżość myśli i inwencji plastycznej i uderza wybitną rytmiką oryginalnej architektury. (…) Pewna egzotyczność formy, leżąca w intencjach artystycznych dzieła, nie powinna w tym wypadku być przeszkodą w realizacji projektu, wobec wymienionych niezwykłych wartości dzieła”.

Specjaliści zwykle pracę chwalili, niektórzy reagowali entuzjastycznie – pisano, że odznacza się „wielką rzeźbiarską umiejętnością opracowania szczegółów, a przede wszystkim śmiałością koncepcji, która stara się przedstawić istotę twórczości Adama Mickiewicza”. Entuzjastą był m.in. krytyk literacki Artur Górski, którego poruszała filozoficzność koncepcji Szukalskiego, ukazująca „potęgę geniuszu i ofiary” Mickiewicza. Głosy krytyczne zwracały uwagę na kolizję stylu pomnika z architekturą wileńskiego Ratusza. Pisano, że autor „rozdrabniając się na szczególiki” pozbawił dzieło monumentalizmu.

Projekt konkursowy autorstwa artysty rzeźbiarza Stanisława Szukalskiego, który zdobył I nagrodę. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Projekt nie zyskał jednak przychylności opinii publicznej. Na łamach prasy rozpętała się dyskusja, której owocem było kilkadziesiąt artykułów. Zdarzały się rzecz jasna głosy chwalące Szukalskiego i dostrzegające jego walory artystyczne. Większość potępiała go jednak w czambuł: Mickiewicza w ujęciu Szukalskiego nazywano „smokiem japońskim”, zarzucano mu „szkaradzieństwo”, „analfabetyzm artystyczny” i „barbarzyństwo”. Znany lekarz-okulista i profesor USB Julian Szymański pisał, że pomnik przedstawia „człeka odartego ze skóry” – „muskulatura jest bez zarzutu, ale w rzeźbie tej nikt się Mickiewicza nie dopatrzy”.

Widząc niechęć wileńskiej publiki, Komitet nie podjął żadnych konkretnych działań w celu realizacji projektu. Zainteresowanie sprawą najwyraźniej stracił generał Żeligowski. Prof. Stanisław Lorentz, późniejszy dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, który w 1929 roku jako konserwator zabytków województwa wileńskiego wszedł w skład Komitetu wspominał, że generał zaprzątnięty był głównie uprawą lnu w swoim majątku. „Żeligowski nie miał własnych poglądów na sprawę pomnika – wierzył Ruszczycowi i mnie” – pisał Lorentz.

„Czy cieszy się pan z pomnika Kuny?”

Wobec niepowodzenia pierwszego konkursu w Komitecie zrodził się pomysł przeprowadzenia kolejnego. Ale od podjęcia takiej decyzji w 1928 roku przez dwa lata nic więcej się nie wydarzyło. Co prawda, akcja składkowa była kontynuowana w całym kraju, ale wizja powstania pomnika nadal się oddalała. Wreszcie pod koniec 1930 roku rozpisano konkurs, tym razem – zapewne z chęci uniknięcia sporów podobnych do tych, które dotyczyły prac Pronaszki i Szukalskiego – zdecydowano się na formułę zamkniętą, zapraszając do udziału odgórnie wybranych twórców.

Komitet zwrócił się do sześciu artystów: rzeźbiarzy – Xawerego Dunikowskiego, Antoniego Madeyskiego, Edwarda Wittiga i Henryka Kuny oraz architektów – Czesława Przybylskiego i Tadeusza Tołwińskiego. Zakładano, że pomnik stanie na jednym ze skwerów lub placów Wilna. 17 czerwca 1931 roku Komitet oficjalnie przyjął nadesłane projekty (jedynie Edward Wittig nie przyjął zaproszenia do udziału w rywalizacji). 6-7 lipca odbyło się posiedzenie komisji rzeczoznawców z udziałem Ferdynanda Ruszczyca, Adolfa Szyszko-Bohusza, Tadeusza Breyera, Mariana Lalewicza, Jana Szczepkowskiego, Juliusza Kłosa i Ludomira Sleńdzińskiego, która wytypowała projekt Kuny.

Artysta rzeźbiarz Henryk Kuna obok swojej rzeźby “Jutrzenka”. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Henryk Kuna (1879–1945) pochodził z ortodoksyjnej rodziny żydowskiej, lecz w dorosłym życiu przyjął wiarę katolicką. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a później kształcił się we Francji, w latach 20. prowadził zajęcia w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Był jednym z założycieli Stowarzyszenia Artystów Plastyków „Rytm”, które wywarło duży wpływ na sztukę polską dwudziestolecia międzywojennego – artyści związani z tym środowiskiem próbowali godzić dążenie do nowoczesnej formy z kultywowaniem tradycji klasycznych. Henryk Kuna uczestniczył w konkursach na pomniki Kościuszki i Piłsudskiego.

Zanim prace konkursowe zostały zaprezentowane publiczności, Komitet zwrócił się do autora zwycięskiego projektu o jego dopracowanie. Wystawa prac odbyła się dopiero 14-28 lutego 1932 roku i jak pisała prasa nie cieszyła się szczególnie dużym zainteresowaniem. Nieliczni widzowie mogli podziwiać pracę Henryka Kuny, przedstawiającą Adama Mickiewicza jako pielgrzyma wpatrzonego w dal i przysłaniającego prawą ręką oczy. Lewą poeta przyciskał do piersi księgę. Posąg stał na szczycie ustylizowanego na Światowida cokołu składającego się z czterech bloków, których ściany ozdobione były 12 płaskorzeźbami, przedstawiającymi sceny z II, IV i III części Dziadów. Docelowo cokół miał liczyć 13, a posąg 6 metrów.

Projekt konkursowy autorstwa artysty rzeźbiarza Henryka Kuny, który zdobył wyróżnienie. Zdj. Narodowe Archium Cyfrowe.

Ostatecznie projekt został przyjęty do realizacji na posiedzeniu Komitetu 17 marca 1932 roku. Z artystą zawarto umowę przewidującą ukończenie prac do kwietnia 1935 roku (odsłonięcie planowano na czerwiec). Prace nad pomnikiem odbywały się w Warszawie, posąg odlewany był w Zakładach Metalurgicznych Kranca i Łempickiego. W sprawę realizacji projektu zaangażował się Ferdynand Ruszczyc (orędownik projektu Kuny), który wyprawiał się do stolicy, by osobiście doglądać postępów w pracach i konsultować się z autorem. Przypłacił ten wysiłek własnym zdrowiem – częściowo sparaliżowany w 1935 roku wyjechał z Wilna do rodzinnego Bohdanowa, gdzie rok później zmarł.

Po raz kolejny projekt podzielił opinię publiczną. Pracy Kuny broniła pisarka i felietonistka „Kuriera Wileńskiego” Helena Romer, przeciwniczka pomnika Szukalskiego. O nowej propozycji pisała, że „wpatrzony w przyszłość narodu” Mickiewicz „doznał olśnienia, lecz go ono nie poraziło, bo orla potęga jego wzroku zdolna patrzeć w słońce”. Głośniejsi byli krytycy, np. kierujący „Słowem” Stanisław Cat-Mackiewicz, który – choć nie odmawiał projektowi Kuny wartości artystycznej – orędował za konkurencyjną pracą Antoniego Madeyskiego.

Autorowi pomnika zarzucano wtórność, porównując jego prace do pomników autorstwa Antoine’a Bourdelle’a (którego uczniem w Paryżu był Kuna). Pisano, że niejasny jest gest Mickiewicza, zasłaniającego ręką oczy („Czyżby w Wilnie był taki nadmiar słońca?”). Obnażony tors wieszcza budził sprzeciw (pisano, że Mickiewicz nie był „ani atletą, ani sportowcem, ani gimnastą”) i prowokował żarty (Mickiewicz „wypatrujący na plaży wdzięcznych rodaków, którzy mu skradli koszulę i ubranie”). Bezwzględnie atakowali projekt Kuny „Szukalszczycy” nazywając go „kukłą w pelerynie i z książką”.

Dyskusja przetoczyła się przez prasę Wilna i całej Polski. Wpisał się w nią w wierszu Kuna mieszkający i pracujący wówczas w Wilnie Konstanty Ildefons Gałczyński:

…Różne ojce Wilna
i ważni panowie
uradzili pomnik
postawić wieszczowi.
Poprosili Kunę
i cóż z tego wynika?
Zrobił z Mickiewicza
Szymona Słupnika…

Na skwerze na placu Orzeszkowej (ob. plac Kudirki), gdzie miał stanąć pomnik, trwały w międzyczasie prace przygotowawcze. Wiosną 1934 roku ruszyła wycinka drzew. Wówczas „Słowo” rozpisało wśród czytelników ankietę, która wywołała burzę – w numerze z 23 kwietnia 1934 roku redakcja pytała m.in.: „Czy cieszy się Pani (Pan) z pomnika Kuny w Wilnie?” Wśród opinii nadsyłanych do redakcji gazety przeważały nieprzychylne względem Kuny i jego dzieła. Nie brakowało nawet głosów o podtekście antysemickim – pomnik nazywano „judeo-biblijnym”, „kubiczno-żydowskim” i sugerowano wystawienie go w Palestynie. Inna gazeta „Głos Wilna” wprost krzyczała: „Precz z żydowskim pomnikiem!”

Rozpętaną przez „Słowo” kampanię potępiła na zebraniu 26 kwietnia 1934 roku Rada Wileńskich Zrzeszeń Artystycznych. Zniesmaczony nią był Stanisław Lorentz, który nazwał ją potem „niepoczytalnym atakiem” Mackiewicza „goniącego zawsze za sensacją”. Całą ankietę dezawuował prof. Ruszczyc, mówiąc że „tłumy mogą decydować o wyborze Miss Polski”, a nie o ocenie dzieł sztuki. Gwoli sprawiedliwości, należy jednak dodać, że Cat otworzył łamy „Słowa” także przychylnym Kunie opiniom. Np. publicysta gazety Jerzy Wyszomirski bronił pomnika przed atakami, pisząc, że przeciwnicy „operują fałszywymi uczuciami, demagogicznym krzykiem, wichrzycielskim veto rozpętując namiętności tłumu”.

Prace nad pomnikiem mimo wszystko się toczyły. Na przeszkodzie dopełnieniu terminu stawały jednak problemy finansowe – brakowało pieniędzy na sfinalizowanie robót – i prawne: właścicielem terenu, na którym miał stanąć pomnik okazał się zamieszkały w Paryżu niejaki pan Grabowski. Po jego śmierci należało porozumieć się z kilkudziesięcioma spadkobiercami. W międzyczasie wybuchały kolejne spory, tym razem dotyczące lokalizacji pomnika. Na wiosnę 1939 roku całkowicie gotowy pomnik czekał w warszawskiej odlewni na transport do Wilna. Nie starczyło na to jednak pieniędzy. Do wybuchu wojny zdążono nad Wilię przewieźć jedynie bloki i płaskorzeźby składające się na cokół.

W czasie okupacji pozostały w stolicy pomnik zniszczyli Niemcy. Płyty z płaskorzeźbami, które dotarły do Wilna udało się uratować. Sześć z nich: Bal u Senatora, Widmo złego pana, Cela Konrada, Obrzęd dziadów, Rozmowa Konrada z ks. Piotrem, Droga na zesłanie, które przez kolejne lata były przechowywane w Instytucie Sztuki w Wilnie, w 1996 roku udekorowały wileński pomnik wieszcza dłuta Gediminasa Jokūbonisa – na wyraźne życzenie artysty. Siódma płyta uratowana przez Stanisława Lorentza przechowywana była w warszawskim Muzeum Narodowym, skąd trafiła do zespołu parkowo-pałacowego w Radziejowicach.

Pęknięta kolumna

Przez całe międzywojnie w Wilnie nie udało się wystawić Mickiewiczowi prawdziwego pomnika. Ogromne zaangażowanie i wysiłki, a także niemałe środki finansowe kierowane na ten cel przez władze miasta, jak i zwykłych darczyńców poszły na marne. Jak pisał po latach historyk kultury Józef Poklewski winić za to należy „z jednej strony mieszkańców Wilna, którzy z dziwną przekorą i uporem godnym lepszej sprawy szykanowali kolejne projekty, z drugiej zaś Komitet Budowy Pomnika za chwiejność, brak decyzji, zbytnią uległość względem krytycznych opinii, a także powolność, a właściwie inercję, objawiającą się niezrealizowaniem zakwalifikowanych do wykonania projektów”.

To, co nie udało się w Wilnie Polakom doprowadzili do końca Litwini. W 1978 roku władze Litewskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej podjęły decyzję o uhonorowaniu wieszcza w postaci pomnika. Zadania podjął się ceniony twórca, prof. Gediminas Jokūbonis, autor licznych posągów Lenina, a także memoriału we wsi Pirciupie, gdzie w czasie wojny Niemcy dokonali masakry miejscowej ludności. Za część architektoniczną projektu odpowiadał natomiast Vytautas Čekanauskas. Pomnik miał stanąć w pobliżu placu św. Michała – jednego z miejsc, gdzie w swoich czasach wileńskich mieszkał Mickiewicz.

Pomnik Adama Mickiewicza autorstwa Gediminasa Jokūbonisa. U jego stóp demonstracja Ligi Wolności Litwy. Zdj. Lietuvos ypatingasis archyvas.

Jokūbonis przygotował najpierw gipsowy, a następnie drewniany model pomnika. Ten drugi w 1983 roku został zaprezentowany na wystawie w Centralnym Domu Plastyka w Moskwie, gdzie spotkał się z przychylnymi recenzjami. W międzyczasie prace kamieniarskie nad ostateczną formą toczyły się w Wileńskim Kombinacie Wyrobów Artystycznych „Dailė”.  Odsłonięcie nastąpiło 18 kwietnia 1984 roku. Uroczystość nie była wcześniej zapowiadana w prasie, miała skromny charakter i niewielką widownię, złożoną głównie z przechodniów, studentów szkół artystycznych i dziennikarzy.  Odbyło się bez przemówień, jedynie aktor Laimonas Noreika odczytał po litewsku pierwsze strofy Pana Tadeusza.

Inne pomniki Mickiewicza – w Warszawie, Krakowie, Paryżu – przedstawiają go jako wygnańca i pielgrzyma, tęskniącego za ojczyzną. Wileński Mickiewicz jest natomiast, jak mówił sam autor rzeźby, „taki, jaki utrwalił się w wyobrażeniach i pamięci z filomackich rewolucyjnych kółek młodzieży uniwersyteckiej, młodzieniec, który tu żył”. W czasie obróbki na ręce posągu pojawiło się ciemne znamię, którego nie można było usunąć. Jokūbonis postanowił je pozostawić, „rozbudzając wyobraźnię interpretatorów”. Podobnie różnie interpretowana jest pęknięta kolumna, na której opiera się zadumany poeta.

„Często jestem pytany, co oznacza ta pęknięta kolumna” – pisał we wspomnieniach Gediminas Jokūbonis. – „Jej sens jest wieloznaczny. Pomijając wspomnianą chęć przełamania pionu, można odnieść ją i do życia poety w ojczyźnie i na wygnaniu, przynależności do dwóch kultur – litewskiej i polskiej, rozpaczy nad utraconą wolnością i wielu innych aspektów, które mogą sformułować lub odczuć sami oglądający. Pytany, odpowiadałem słowami poety, którymi wyjaśniał sens tego czy innego wiersza: «Kiedy pisałem, wiedziałem; teraz już nie wiem»”.

23 sierpnia 1987 roku u stóp pomnika podziemna Liga Wolności Litwy zorganizowała niesankcjonowaną jak wówczas mówiono, czyli nielegalną demonstrację. Dysydenci domagali się zakończenia sowieckiej okupacji. Ponieważ trwała już pierestrojka, represje wobec organizatorów i uczestników były stosunkowo łagodne. Jak zauważył litewski poeta Tomas Venclova, wygłoszony pod pomnikiem postulat niepodległości Litwy Mickiewiczowi mógłby się wydać dziwnym, „chociaż jego wiersze pobudzały patriotyzm litewski bardziej niż cokolwiek innego. Niemniej jednak nie mógłby on nawet przypuszczać, że Litwę może spotkać taki los – zostać państwem oddzielnym od Polski”.

Rzeźba Jokūbonisa nie wzbudziła tak gorących sporów, jak jej przedwojenne poprzedniczki. Być może zadecydowała o tym dość tradycyjna forma, na którą zdecydował się autor. A może faktycznie nad Wilnem zawisło w dwudziestoleciu fatum? Może musiało na powrót stać się stolicą Litwy, a nie ledwie miastem wojewódzkim w Polsce, by poeta-pielgrzym znów znalazł swoje miejsce pod tym niebem, „spod którego żadna siła duszy ludzkiej wygnać nie potrafi”.

 

Korzystałem z następujących publikacji:

  • Jackiewicz M., Wilno w XX wieku. Ludzie i wydarzenia, Bydgoszcz 2013
  • Jokūbonis G., Kai žaidė angelai. Atsiminimai, Vilnius 2008
  • Kopciński J., Dusza z ręki poety [w:] „Teatr”, nr 5, Warszawa 2016, s. 8-12
  • Lorentz S., Album wileńskie, Warszawa 1986
  • Łopalewski T., Czasy dobre i złe, Warszawa 1966
  • Malinowski L. J., Szkice o kulturze wileńskiej, Bydgoszcz 2011
  • Małachowicz E., Dzieje, architektura, cmentarze, Wrocław 1996
  • Melbechowska-Luty A., Posągi i ludzie. Rzeźba polska dwudziestolecia międzywojennego (1918–1939), Warszawa 2005
  • Szubert P., Pomnik Adama Mickiewicza w Wilnie [w:] „Blok-Notes Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza”, nr 9, Warszawa 1988, s. 195-235
  • Pocevičius D., 100 istorinių Vilniaus reliktų, Vilnius 2016
  • Poklewski J., Projekty pomnika Mickiewicza w Wilnie w okresie międzywojennym w świetle ówczesnych krytyk i polemik prasowych [w:] „Lituano-Slavica Posnaniensia. Studia Historiae Artium”, nr 5, Poznań 1991, s. 243-274
  • Venclova T., Opisać Wilno, Warszawa 2006
  • Weeks T. R., Vilnius Between Nations 1795–2000, 2015

oraz materiałów internetowych i prasy międzywojennej.

Dominik Wilczewski
Dominik Wilczewski
Absolwent Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Historyczno-Socjologicznym Uniwersytetu w Białymstoku, starszy analityk w Instytucie Europy Środkowej w Lublinie, interesuje się krajami bałtyckimi, stosunkami polsko-litewskimi i polsko-białoruskimi, był współautorem "Programu Bałtyckiego" w Radiu Wnet, publikował m.in. w "Nowej Europie Wschodniej", "New Eastern Europe" i "Tygodniku Powszechnym".

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here